Post scriptum do meczu z Olimpią

Dodano przez Shellu | 31 maja 2013 13:50
Licznik odwiedzin: 609

Zamykamy mecz z Olimpią, bo już jutro spotkanie ze Stomilem. Warunki do relacjonowania tego meczu były średnie.  Kilka słów okiem naszej redakcji na temat piątkowego spotkania.

1. W porównaniu z poprzednim sezonem w Grudziądzu nastąpiło kilka zmian jeśli chodzi o wejście na obiekt. Tym razem trzeba było objechać stadion i dotrzeć do innej bramy niż rok temu. Troszeczkę to sprawiło zamieszanie, ale nie wpłynęło na większe opóźnienie.

2. Żeby lepiej usadowić się z kamerą i mieć dobry widok zamiast na loży prasowej zasiedliśmy na loży VIP. Niestety to skutkowało tym, że non stop ktoś przed nami przechodził (na szczęście nie przed kamerą). Szczytem było jak jeden gość akurat w momencie groźnej akcji dla GKS i strzału przemknął przed nami, zasłonił i jeszcze… zwolnił, bo przecież jest groźna sytuacja.

3. Na obiekcie mogą pęknąć bębenki, gdy krzyczy spiker. Nagłośnienie jest tak fatalne, że po prostu on się autentycznie drze. Jedyne wyjście – zatkać uszy.

4. Tym razem konferencja prasowa nie miała miejsca w podziemiach jak rok temu. I dobrze, bo wtedy prowadził tam prawdziwy labirynt. Teraz był bardzo blisko trybuny.

5. Właśnie na tej konferencji był jakiś starszy pan, operator kamery, który do wszystkich miał pretensje, wszystkich ustawiał i w ogóle był najmądrzejszy na świecie. Wdaliśmy się z nim w lekką dyskusję i wyszło, że to straszny burak. „Mój materiał idzie na 5 kontynentów” – to był jego argument. Prawdopodobnie pingwiny na Antarktydzie z niecierpliwością czekają na skrót meczu Olimpii Grudziądz z GKS Katowice.

6. Rok temu był Gieksik, był i teraz. Tym razem jednak najprawdopodobniej skasował bilet w autobusie (nawiązanie do meczu z poprzedniego sezonu).

7. Kibice Olimpii w ogóle nie dopingowali, a sektory z młynem były puste. Kiepsko to wyglądało, a spotkanie toczyło się w atmosferze sparingu.

8. Byli za to kibice GKS Katowice, którzy nawet momentami głośniej krzyknęli, ale ogólnie dało im się we znaki prażące słońce.

9. Niestety internet na tym obiekcie działa bardzo kiepsko. Mieliśmy spore problemy z relacją radiową. Dziwne, bo nie jest to jakiś koniec świata, ale jednak coś nie grało na łączach.

10. W Grudziądzu po 22 nie idzie nigdzie nic zjeść… To był chyba największy problem tego dnia 😉

Lista komentarzy (1) »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. ww — 31 maja 2013 @ 15:03

    „W Grudziądzu po 22 nie idzie nigdzie nic zjeść” – bo to jest trzeci świat .W młynie nie było nikogo bo wszyscy młodzi uciekli za granice . Teraz pora na kolejny wyjazd naszych piłkarskich wczasowiczów w Olsztynie gdzie będą dla odmiany kibice

 

Dodaj komentarz

*