Post scriptum do meczu z Podbeskdziem

Dodano przez Shellu | 16 października 2017 18:15
Licznik odwiedzin: 800

Mecze wyjazdowe z Podbeskidziem są odległościowo bliskie, nie ma więc specjalnie mowy o jakichś większych przygodach. Tym artykułem zamykamy temat sobotniego spotkania, bo za chwilę już Stomil, a potem to,na co wszyscy czekamy – derby!

1. W godzinkę zajechaliśmy. Co prawda na bramie pan ochroniarz nie za bardzo wiedział, o co kaman, ale w końcu wpuścił nas na parking. Odbiór akredytacji bezproblemowy.

2. Ech…pozazdrościć stadionu. Wcale nie taki mały, ale schludny, z dobrą widocznością, akustyką. Wszędzie można tylko w tym śmiesznym katowickim magistracie nie. Pożal się Boże…

3. Rok temu sektor prasowy nie był jeszcze gotowy, a „kabina” dla mediów znajdowała się w narożniku boiska. Tym razem byliśmy na środku, z bardzo wygodnymi fotelami (!), dobrym stabilnym stolikiem. Jedynym mankamentem był brak WiFi zapisanego na kartce ze składami. Ale mieliśmy swoje internety.

4. To już trzecia wygrana w Bielsku, choć od tej, gdy Gonzo strzelił z rogu minęło już sporo czasu – to było jeszcze na starym stadionie. Natomiast 13 miesięcy temu i teraz GKS znów odniósł zwycięstwa.

5. Decydujące gole i wtedy i w sobotę padały na bramkę, gdzie byli kibice GieKSy, dzięki czemu euforia mogła przybrać bardziej na sile. Adrian Błąd podbiegł do sektora gości po golu w doliczonym czasie gry, fantastyczny obrazek.

6. Dziwne jest to, że GKS wygrywa w Bielsku, a u siebie było już tyle porażek z Góralami, że głowa boli. Stadion przeciwnika zdecydowanie służy obu drużynom.

7. Smaczku dodaje fakt, że obie wygrane GieKSy miały miejsce, gdy gospodarze… notowali rekord frekwencji na nowym obiekcie 🙂

8. Konferencja prasowa odbyła się już w nowej sali konferencyjnej, a nie w barakach, jak rok temu. Wszystko w Bielsku idzie do przodu, ale na razie zawodzą piłkarze.

9. A już po konferencji do sali wpadł trener Adam Nocoń i poinformował wszystkich, że „Tam był spalony. Przy bramce na 2:1 był spalony”. No ale japoński sędzia może myślami był już z powrotem w Tokio i przymknął oko na ten minimalny ofsajd.

10. Czekamy na Stomil!

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*