Relacja kibicowska z Łęcznej, czyli skandal

Dodano przez GoT | 16 kwietnia 2012 11:23
Licznik odwiedzin: 783

Prezentujemy relację kibicowską z meczu, okiem jednego z zaangażowanych sympatyków GieKSy.

Mecz z Bogdanką Łęczna był jednym z najsmutniejszych pod względem wizualnym meczów przy Bukowej w historii. Na stadionie wskutek fatalnej atmosfery wokół klubu, braku reklamy spotkań pojawiło się ok. 2000 widzów. Płot Blaszoka był przyozdobiony tylko wymownym transparentem „derby dla Górnika”. Stało się tak ze względu na wymianę zamka oraz kłódki w magazynie kibicowskim, co zostało zrobione za naszymi plecami i uargumentowane w piśmie do SK 1964 przepisami przeciwpożarowymi (że niby w klubie muszą posiadać klucz do magazynu, gdyby się paliło…). Przed meczem zostaliśmy poinformowani, że mamy się pojawić pod magazynem o 17, by odebrać „oprawę”. Byliśmy na czas, ale musieliśmy czekać na kogoś, kto łaskawie otworzy nam nasz magazyn, po czym przyszedł spóźniony i zaczął się na nas wydzierać, na którą się umawialiśmy, co bardzo się nam nie spodobało. Oczywiście pogląd na wymianę zamka i kłódki wyraźnie różnił się od naszego, dlatego chwilę później usłyszeliśmy, że mamy stamtąd „wypierdalać”, bo mamy bilety na Blaszok i jesteśmy w budynku bezprawnie. Po naszych argumentach i prośbie, by magazyn został zamknięty usłyszeliśmy, żebyśmy zabrali jednak jakąś „oprawę”, żeby nie było afery.

Podsumowując zostaliśmy potraktowani poniżej krytyki przez ludzi, którzy nie mają najmniejszego pojęcia o kontaktach z kibicami, kibicowaniu i tego typu sprawach.

W związku z tą sytuacją postanowiliśmy na trybunach dać do zrozumienia wszystkim obecnym, że jesteśmy całym sercem za piłkarzami i że konflikt jest tylko i wyłącznie na linii właściciel-kibice. Gra od początku się kleiła, gniazdowy bardzo dobrze dobierał przyśpiewki do braku bębna i tym sposobem były momenty naprawdę solidnego dopingu. W drugiej połowie trochę częściej dostało się właścicielom klubu oraz prezesowi (głównie za brak podpisu na liście wyjazdowej w Stróżach), ale były to tylko przerywniki w naprawdę bardzo dobrym i głośnym dopingu. Pokazaliśmy, że nawet w tak małej liczbie jesteśmy w stanie świetnie prezentować się wokalnie. Po meczu dziękujemy piłkarzom za walkę i ambicje na murawie oraz przypominamy prezesowi, że należałoby w końcu wypłacić piłkarzom należne pensje, bowiem zaległości sięgają początku roku…

GieKSa TO MY!

5 komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Dobrzyk — 16 kwietnia 2012 @ 15:55

    Głupie pytanie 🙂 Wiadomo że kibice rozklejali… 🙂

  2. mhm — 16 kwietnia 2012 @ 13:21

    Maruder: kibice rozklejają, klub drukuje.

  3. tom — 16 kwietnia 2012 @ 12:41

    CZEMU NIE MA FILMIKOW Z DOPINGU ?? PRZYDALOBY SIE !!

  4. Maruder — 16 kwietnia 2012 @ 12:00

    Z tym brakiem reklamy to chyba lekka przesada. Po całym mieście widziałem porozklejane dziesiątki plakatów. Także pod tym względem jest 1000 razy lepiej niż było. Nie wiem kto je rozklejał, pewnie kibice. Ale były 🙂

  5. MAJCK — 16 kwietnia 2012 @ 11:44

    KIEDY W NASZYM KLUBIE BĘDZIE NORMALNIE?!
    MY TO, ONI TAMTO CZYSTA PIASKOWNICA!
    A MOŻE TAK DIALOG,PANIE KRYSIAK?! I SK 1964?!
    POZDROWIENIA TYLKO GIEKSA
    GDZIE HASŁO POZYTYWNE EMOCJE

 

Dodaj komentarz

*