Rzut oka z Blaszoka #23 – Szalony scenariusz

Dodano przez Karol | 2 kwietnia 2017 13:57
Licznik odwiedzin: 1604

Na cukierkową opowieść w stylu tych marniejszych hollywoodzkich produkcji nie mieliśmy widocznie co liczyć. Mogło być lepiej, powinno być lepiej, niewiele brakuje… Jednak mimo tego, że wiosna odniosła już ostateczne zwycięstwo nad zimą, dni są dłuższe, a drzewa się zielenią, fanatyczna część Katowic nastrojami wciąż jakby w listopadzie. Może po prostu tak ma być, może to część jakiegoś szerszego planu, może do kogoś na górze dotarły w końcu nasze błagania o to by choć włączyć się do walki o awans, ale zamiast zareagować entuzjastycznie rzucił tylko półgębkiem „no, niech wam będzie”…?

To nie tak miało być, zupełnie nie tak. Co prawda w wizję według której GieKSa miała rozbijać w pył kolejnych rywali rozgrywając dwie równe, dobre połowy z regularnością Adama Małysza z najlepszych czasów, a biletów na Blaszok miało zacząć co mecz brakować jakbyśmy utknęli w jakiejś pętli czasu rozgrywając co dwa tygodnie pamiętne spotkanie z Zawiszą (lub Sosnowcem) uwierzyć mógł tylko ktoś niespełna rozumu, ale takich osób przecież w naszym gronie nie brakuje, nie wyłączając autora tekstu. Rzeczywistość dopadła nas w piątkowy wieczór w postaci licznych pustych miejsc na Blaszoku, ciszy po utracie drugiego gola oraz widoku kolejnych osób, które przeniosły się na sektor 5.

Jak na drużynę, która do miejsca premiowanego awansem traci jeden punkt, to wszystko dookoła zdaje się stać na głowie, od obsady na gnieździe po relacje trybun z ludźmi na boisku. Może również w tym jest szerszy kontekst, może jednak ta absurdalna intryga uknuta przez jakiegoś szalonego scenarzystę prowadzi jednak do happy endu? Przecież nawet ulotny dobrobyt na naszej ukochanej ziemi wykuwał się w pocie czoła, w nieludzkich warunkach kilka stóp pod ziemią, a nie w wygodnych maklerskich gabinetach…

Kibice Podbeskidzia przyjechali w dobrej liczbie i zaprezentowali się bardzo dobrze. Niestety dużo gorzej zaprezentował się nasz klub bo przyjęcie nieco ponad trzystu Bielszczan okazało się wyzwaniem nie do pokonania. Jak można było doprowadzić do nerwowych sytuacji przy przyjmowaniu tak spokojnej ekipy? To wiedzą tylko nieudacznicy z ochrony i kierownik ds. bezpieczeństwa.

Podsumowanie:
Oprawa: transparent „grajcie na stówę, jesteśmy z wami – awans zrobimy wspólnymi siłami” + trójkolorowe flagi
Frekwencja: 4000
Goście: 321
Wydarzenia: –

4 komentarze »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Darko71 — 3 kwietnia 2017 @ 14:24

    Bojkotować to sobie możemy jak już? to mecz z Bytovią a na pewno nie z tyskimi !!idiotyczny pomysł zostawić tyskim pajacom pustą Bukową
    Na stadion chodzi się do GieKSy a nie dla piłkarzy oni są tylko narzędziem do celu, wybitni się zapiszą się w naszej historii reszta będzie zapomniana
    Można jeb,,, piłkarzy jeśli a to zasłużyli ale na meczu trzeba być

  2. Irishman — 3 kwietnia 2017 @ 04:49

    Nieobecni nie mają racji. Dlatego ja zamierzam przyjść i gorąco podziękować „złodziejom marzeń”!!!!!

  3. Kibol — 2 kwietnia 2017 @ 19:03

    Dlatego wszyscy kibice bojkotujemy mecz z GKS Tychy całkowicie pusty stadion a zwłaszcza BLASZOK nie może być tak że na dobre i złe lub chłopaki nic sie nie stało zadużo zła niż dobra ile można wytrzymać jaki szacunek piłkarzy do kibica taki kibica do piłkarzy nie dajcie sie omamić tekstami WSZYSCY NA DERBY albo TERAZ DERBY NASZE nic tak bardziej nie boli Zarząd i piłkarzy jak pusty cichy stadion może wtedy zaskoczą ? chyba że jestescie masochistami PAMIETAJCIE pusty stadion na meczu z Tychami to musi boleć !!!!!!!

  4. Irishman — 2 kwietnia 2017 @ 18:52

    „Tego na Górze” to lepiej zostawmy w spokoju, bo jak tak zajrzy na forum i zobaczy co to kibice GieKSy wypisują o Wielkim Piątku to ten awans zobaczymy za 77 lat. Chociaż…On na szczęście jest miłosierny.

    I może faktycznie, Karol masz rację i w naszym przypadku sprawdzi się stwierdzenie „Per aspera ad astra” i ten awans jednak w bólach, bo w bólach ale wywalczymy? Bo gdyby cierpienia i upokorzenia kibiców GieKSy odniesione przez te kilkanaście lat po spadku miały jakąś wartość dodana dla drużyny, to nawet mimo dziwactw Brzęczka nie mielibyśmy żadnej liczącej się konkurencji.

 

Dodaj komentarz

*