Dołącz do nas

Piłka nożna kobiet

Tomasiak show i klęska z Górnikiem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Liderki z Łęcznej, przy nieocenionym udziale Pauliny Tomasiak, pokonały Mistrzynie Polski w Katowicach, umacniając się na czele tabeli.

W 3. minucie groźnie w walce o górną piłkę głowami zderzyły się Oliwia Grzegorczyk z Pauliną Tomasiak. Nasza obrończyni dość szybko się pozbierała, jednak zawodniczka przyjezdnych wymagała interwencji zespołu medycznego i dłuższej przerwy. W 10. minucie mocno zaznaczyła swój powrót na murawę, z ostrego kąta trafiając w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Kingę Seweryn. W 16. minucie po przechwycie Kalaberovej i błędzie w ocenie sytuacji przez Kimberly Sanford okazję miała Klaudia Maciązka. W sytuacji 1 na 1 trafiła wprost w bramkarkę, będąc wcześniej jednak na pozycji spalonej. W 18. minucie Oliwia Grzegorczyk dała się wkręcić w ziemię Tomasiak – jej strzał obroniła Kinga Seweryn, jednak przy dobitce Weroniki Kłody była już bez szans. Dobra kontra Hmirovej w 25. minucie zakończyła się zwolnieniem akcji przez Brzęczek, wyczekaniem na obieg od linii i… podaniem wprost do rywalki. Nasza skrzydłowa w 30. minucie nie trafiła także na pustą bramkę po wrzutce Klaudii Maciążki, faktem łagodzącym może być konieczność uderzenia „szczupakiem”. Odpowiedziały Górniczki strzałem Weroniki Kłody w poprzeczkę Kingi Seweryn, wcześniej bramkarka musiała popracować na przedpolu przy wrzutce. W 35. minucie powinno być już 0:2 po strzale w słupek Kurkutović, która skorzystała na katastrofalnym nieporozumieniu Hmirovej z Cyraniak przy próbie wybicia. W 40. minucie kilka rzutów rożnych miały Trójkolorowe, Piątek była w stanie zachować czyste konto z niemałą pomocą szczęścia. Już w doliczonym czasie gry dobrze w polu karnym odnalazła się Hmirova, ale jej koleżanki nie nadążyły jednak za jej pomysłem. Odpowiedzieć mogła bezlitośnie Oliwia Rapacka, ale mając przed sobą pustą bramkę, nie trafiła w piłkę.

W 53. minucie Victoria Kalaberova dobrze wyprowadziła naszą akcję, ostatecznie niecelnie finalizując dośrodkowanie Hmirovej. Po drugiej stronie odpowiedziała strzałem z dystansu, kolejny już raz w meczu, Weronika Kłoda. W 60. minucie Paulina Tomasiak, mimo interwencji ze strony Marcjanny Zawadzkiej, wykorzystała złe ustawienie naszej defensywy mocnym strzałem w boczną siatkę. Trójkolorowe miały dobrą okazję na bramkę kontaktową kilka minut później po misternie przygotowanym rzucie wolnym, jednak przy ustawieniu się przy murze sędzia dopatrzyła się pozycji spalonej. Wynik podwyższyła Julia Piętakiewicz, wykorzystując nasz zupełny brak uwagi po zablokowaniu strzału Anny Rędzi. Szybko mogła nadejść odpowiedź, gdy po strzale Kozarzewskiej wyplutą piłkę przejęła Jaszek, nie była jednak w stanie trafić do siatki. W 78. minucie Jagoda Cyraniak skopiowała akcję Tomasiak z początku spotkania, trafiając w poprzeczkę. W 92. minucie dwójkową akcję Maciążki z Posiewką finalizowała Santa Vuskane, ale jej finezyjne uderzenie zostało zablokowane. Katastrofalną próbę główki Kozarzewskiej w asystę przekuła doskonałym rajdem Anna Rędzia, a Julia Piętakiewicz z najbliższej odległości ustaliła wynik na 0:4.

GieKSa zasłużenie i wysoko przegrała z Górniczkami i tym samym mocno oddaliła się od obrony mistrzowskiego tytułu.

GKS Katowice – Górnik Łęczna 0:4 (0:1)
Bramki: Kłoda (19), Tomasiak (60), Piętakiewicz (73, 90).
GKS Katowice: Seweryn – Nowak, Zawadzka, Grzegorczyk (46. Kozarzewska)  – Włodarczyk (67. Malesa), Kalaberova (85. Posiewka), Hmirova, Cyraniak – Maciążka, Nieciąg (85. Vuskane), Brzęczek (67. Jaszek).
Górnik Łęczna: Piątek – Kazanowska, Lefeld (69. Piętakiewicz), Sanford, Kaczor (82. Hrelja), Ratajczyk, Głąb, Rapacka (51. Rędzia), Kurkutović, Kłoda (82. Hałatek), Tomasiak (82. Drąg).
Kartki: Grzegorczyk, Nowak – Tomasiak.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga