Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Wdowiak: Jesteśmy na siebie źli

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu w Krakowie porozmawialiśmy z Mateuszem Wdowiakiem, który swoje pierwsze kroki w piłkarskim świecie stawiał jako reprezentant Cracovii.

Masz okazję tu grać drugi raz w tym sezonie, chyba lubisz tutaj wracać.

Mateusz Wdowiak: Jak najbardziej, to jest mój piłkarski dom. Jestem tu zawsze dobrze przyjmowany. Mam związanych z tym miejscem wiele emocji i wiele wspomnień.

Tutejsi kibice pozdrawiali cię w pierwszej połowie.

Bardzo to doceniam, dziękuję im za pamięć.

W przerwę reprezentacyjną wchodzicie z dwoma porażkami z rzędu. Koniec końców jednak bilans tego roku to na razie sześć zwycięstw, remis i trzy porażki. W prawie każdym meczu grałeś w wyjściowym składzie. Jak oceniasz tę część rundy?

Była fantastyczna. Teraz te dwa mecze trochę zamazują ten obraz. Był dobry start, w dzisiejszym meczu też prezentowaliśmy się dobrze. Nie zasługiwaliśmy na porażkę, ale taka jest piłka. Trzeba to przyjąć na klatę. Mamy chwilę oddechu i przygotowujemy się do reszty sezonu, który jest wystrzelony. Każdy mecz jest na wagę złota.

Trener Rafał Górak zrobił wam w szatni suszarkę?

Trener był zdenerwowany. To naturalna rzecz, przegraliśmy mecz, w którym byliśmy lepsi, ale nie zawsze ci przeważający optycznie wygrywają. Martwi brak skuteczności i konkretów z przodu. Byliśmy długo na połowie Cracovii, ale nie przekuliśmy tego na konkrety. Jako zawodnicy jesteśmy źli na siebie, bo po takim meczu powinien być co najmniej remis.

Widziałeś już rękę Lukasa na powtórkach?

Widziałem. Ciężko mi się odnieść, bo sam tak naprawdę nie wiem… Te ręce są bardzo kontrowersyjnym tematem. Został nabity z 30 centymetrów. Ciężko mi powiedzieć, czy mógł ją schować, ale na pewno nie chciał, żeby ta piłka trafiła w rękę. Nie wiem, jak na to się mają przepisy, pewnie będzie to wyjaśnione gdzieś w mainstreamie.

Dobrze, że przerwa reprezentacyjna przychodzi akurat po porażkach?

Trochę oddechu się przyda. Przeanalizujemy sobie wszystko z szerszej perspektywy. Mamy nad czym pracować, pochylimy się nad naszymi niedoskonałościami.

Dzisiaj grałeś z Cracovią, w półfinale pucharu również zmierzysz się z drużyną, z którą byłeś chwilę związany. Pojawiają się przy takich meczach emocje niezauważalne w przeciętnych ligowych spotkaniach?

Wiadomo, to jest półfinał Pucharu Polski. Po drugie, na Rakowie też wiele meczów rozegrałem, zostawiłem wiele emocji. To wyjątkowy mecz, super sprawa. Jeden mecz nas dzieli od Narodowego, będzie ciekawie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga