Dołącz do nas

Hokej

Wracamy na siódmy mecz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

25 marca w Oświęcimiu odbył się mecz numer 6 półfinału fazy play-off TAURON Hokej Ligi. Po tym jak Unia wygrała poniedziałkowe starcie w Katowicach, już tylko jedno zwycięstwo dzieliło ich od awansu do finału. Do składu GieKSy powrócił Juho Koivusaari, zabrakło jednak ponownie Jeana Dupuy.

Pierwsze nieco groźniejsze strzały w tym meczu były autorstwa Patryka Wronki i Sama Coatty, jednak obaj uderzali z dosyć ostrego kąta i Lundin nie miał większych problemów z odbiciem krążka. W odpowiedzi wystrzelił Moutrey – daliśmy się zaskoczyć dłuższym podaniem i gospodarze wyszli z akcją 2 na 1, a strzał Kanadyjczyka wyłapał Eliasson. Zaiskrzyło nieco w naszej tercji między Verbedą i Petrasem, ale sędziowie nawet nie przerywali gry. W 8. minucie znów mocno musiał się wysilić Eliasson, gdy kontrę Oświęcimian finalizował Tyczyński, ale przegrał ten pojedynek z naszym bramkarzem. Długo czekaliśmy na kolejny strzał ze strony GieKSy, aż spróbował w końcu Hoffman, jednak Lundin, choć zasłonięty, to dobrze się ustawił. Tak jak w pierwszej połowie tej tercji lepiej prezentowali się Unici, tak drugie 10 minut było lepsze w wykonaniu GKS-u, choć wciąż mieliśmy problem z odpowiednią reakcją po stracie krążka. Tak było w 18. minucie, gdy najpierw Lundin instynktownie odbił gumę po rykoszecie, a za moment kontra w drugą stronę zakończyła się groźnym strzałem z najbliższej odległości. Ostatnie minuty tercji to znów kilka mocnych akcji w wykonaniu Unii, ale na przerwę udaliśmy się z bezbramkowym remisem.

Choć wygraliśmy pierwsze wznowienie w drugiej tercji, to od razu źle podaliśmy i doprowadziliśmy do uwolnienia, po czym przez dłuższą chwilę atakowali Unici. W 25. minucie popełnili jednak błąd przy wyjściu z własnej tercji – krążek przejął Fraszko, wycofał do Andersona, a ten wystrzelił bez zastanowienia i dał GKS-owi prowadzenie. Po chwili Eliasson znów nas uratował w sytuacji 2 na 1. 28. minuta to kolejna świetna interwencja naszego szwedzkiego bramkarza – z pierwszego krążka uderzał Ahopelto. Szansę na kolejnego gola w tej serii miał Coatta – tradycyjnie niemal już dogrywał mu McNulty, ale tym razem Coatta minimalnie spudłował. W 13. minucie sędziowie podyktowali pierwszą karę w tym meczu – do boksu odesłali Runessona. Błyskawicznie padł groźny strzał, ale krążek odbił się od słupka i wrócił do gry. Nie umieliśmy opuścić własnej tercji, a gdy wydawało się, że w końcu wybijemy gumę i nieco odetchniemy – Verveda wybił krążek nad pleksą i dołączył do Runessona. Długo się broniliśmy, ale podczas gry w 5 na 4 podanie zza bramki Olssoni-Trkulji wykorzystał Ahopelto. W odpowiedzi mierzył Chodor, lecz minimalnie przestrzelił. Końcówka tercji była niezła w wykonaniu GieKSy, ale tak jak i po 20 minutach, tak i po 40 mieliśmy remis – z tym, że tym razem bramkowy.

Na początku trzeciej odsłony czujny musiał być Eliasson, który wyjechał z bramki i uprzedził napastników Unii, a po chwili odzyskaliśmy prowadzenie – Michalski zza bramki dograł do Lundegarda, a ten huknął z pierwszego krążka przy krótkim słupku. Indywidualną akcją popisał się chwilę później Wronka, ale nie zmieścił krążka obok Lundina. Eliasson znów kapitalnie nas uratował – po stracie we własnej tercji dopuściliśmy do groźnego strzału Moutrey’a. Swojej kolejnej bramki szukał Jakub Hofman, lecz Lundin zdążył domknąć parkany. Mocno pociągnął z nadgarstka Peresunko, znów jednak górą był Eliasson, a swoją prawdopodobniej najlepszą interwencję zanotował w 55. minucie, gdy zatrzymał nacierającego na bramkę Heikkinena, a potem nie pozwolił na skuteczną dobitkę. Na nieco ponad minutę przed końcem tercji wybiliśmy krążek na uwolnienie, a trener Kalaber wykorzystał ten moment, by wziąć czas. Lundin został już w boksie. Udało nam się wyprowadzić kontrę, którą strzałem do pustej bramki sfinalizował Anderson. Widzimy się w Satelicie na meczu numer 7!

Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Katowice 1:3 (0:0, 1:1, 0:2)
1:0 Stephen Anderson (Bartosz Fraszko) 24:14
1:1 Erik Ahopelto (Daniel Olsson-Trkulja, Ville Heikkinen) 35:53 5/4
1:2 Jacob Lundegard (Mateusz Michalski, Juho Koivusaari) 43:18
1:3 Stephen Anderson (Bartosz Fraszko, Grzegorz Pasiut) 59:32

Re-Plast Unia Oświęcim: Lundin – Soderberg, Makela, Partanen, Olsson Trkulja, Peresunko – Morrow, Scarlett, Moutrey, Heikkinen, Ahopelto – Kubes, Matthews, Rac, Tyczyński D., Petras – Prokopiak, Mościcki, Prusak, Krzemień, Kusak.

GKS Katowice: Eliasson – Runesson, Lundegard, Fraszko, Pasiut, Hofman Jo. – Varttinen, Verveda, Huhdanpaa, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, Coatta, McNulty, Hofman Ja. – Maciaś, Koivusaari, Michalski, Dawid, Bepierszcz.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga