Hokej
Awans do czwartego finału z rzędu!
W szóstym meczu półfinałowym pokonaliśmy Re-Plast Unię Oświęcim 4:2. Tym samym awansowaliśmy do czwartego finału z rzędu!
Pierwszą tercję szóstego meczu rozpoczęliśmy od szybkiego ataku na bramkę Kowalówki, blisko strzelenia bramki był Sokay. Wynik spotkania w 6. minucie strzałem z pod niebieskiej linii otworzył Englund. Kolejne minuty upływały pod nieustannym ostrzałem bramki gospodarzy, swoje okazje na podwyższenie prowadzenia mieli Dupuy i Sokay. W 13. minucie na dwubramkowe prowadzenie wyprowadził nas Sokay, który fantastycznym strzałem w okno pokonał Kowalówkę. W kolejnych minutach szansę wykazania się w bramce dostał Murray, który fantastycznie wyłapał kilka strzałów. Na sam koniec pierwszej tercji szansę podwyższenia prowadzenia miał Mroczkowski, ale przegrał on pojedynek sam na sam z bramkarzem gospodarzy.
Drugą odsłonę rozpoczęliśmy od zdecydowanego ataku na bramkę gospodarzy. W najlepszej sytuacji na podwyższenie wyniku znalazł się Magee, ale jego strzał zdołał obronić Kowalówka. W 29. minucie na trzybramkowe prowadzenie wyprowadził nas Verveda, który atomowy strzałem z ,,office’a” pokonał Kowalówkę. Chwilę przed pierwszym power break’iem przed utratą bramki uratował nas Murray, który wyciągnął się niczym struna przy strzale Karjalainena. W 38. minucie pierwszą bramkę dla Unii zdobył Karjalainen. Drugą tercję zakończyliśmy kilkoma interwencjami Murraya.
Trzecią tercję ponownie rozpoczęliśmy od zdecydowanego ataku na bramkę Unii. W świetnej okazji strzeleckiej znalazł się Bepierszcz, ale nie zdołał podnieść krążka. Kolejne minuty upływały pod nieustannym ostrzałem bramki gospodarzy, w najlepszych sytuacjach do podwyższenia prowadzenia znaleźli się Smal, Mroczkowski i Dupuy. W 53. minucie bramkę kontaktową dla gospodarzy zdobył Heikkinen. W 58. minucie do boksu kar poszedł Patryk Wronka, ale nie przeszkodziło temu by 15 sekund później Jean Dupuy ustalił wynik spotkania strzałem do pustej bramki. Tym samym gramy w finale!
Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Katowice 2:4 (0:2, 1:1, 1:1)
0:1 Pontus Englund (Brandon Magee) 05:26
0:2 Benjamin Sokay (Christian Mroczkowski, Pontus Englund) 12:18
0:3 Travis Verveda (Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka) 28:18
1:3 Henry Karjalainen (Jere Vertanen, Ville Heikkinen) 37:49, 5/4
2:3 Ville Heikkinen (Marcin Kolusz, Henry Karjalainen) 53:59
2:4 Jean Dupuy (Grzegorz Pasiut) 59:00, 4/5, EN
Re-Plast Unia Oświęcim: Kowalówka (Płonka) – Soderberg, Ackered, Sadłocha, Trkulja, Liljewall – Vertanen, Dyukov, Ahopelto, Heikkinen, Karjalainen – Bezuska, Wajda, Holm, Dziubiński, Huhdanpaa – Kusak, Kolusz, Prusak, Krzemień, Galant.
GKS Katowice: Murray (Kieler) – Englund, Runesson, Wronka, Pasiut, Magee – Norberg, Verveda, Dupuy, Sokay, Mroczkowski – Koponen, Varttinen, Bepierszcz, Anderson, Kallionkieli – Maciaś, Smal, Michalski, Salituro, Hofman Jonasz.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


3kolory
20 marca 2025 at 20:39
🍻