Piłka nożna
[BANIK] Banik przegrywa drugie spotkanie i oddala się od podium
Banik Ostrava niestety przegrał swój drugi mecz z rzędu, ale nadal utrzymuje się na czwartym miejscu w tabeli. Po pierwszej połowie nikt się tego nie spodziewał, ponieważ po doprowadzeniu do remisu Banik kontrolował spotkanie.
Obie drużyny spokojnie weszły w to spotkanie i czekały na błąd przeciwnika. Pierwsi do sytuacji strzeleckiej doszli goście w 18. minucie, jednak strzał niby przewrotką po rzucie rożnym był zbyt lekki, aby zagrozić bramce Jana Lustuvki. Po dwóch minutach szybka kontra Ziliny zakończyła się objęciem prowadzenia. Petr Jiracek dostał prostopadłe podanie na 11 metr i pewnie pokonał bramkarza. W 25. minucie Banik wykorzystał zamieszanie, jakie się zrobiło w polu karnym po wrzutce z wolnego i Milan Baros doprowadził do wyrównania. Po pięciu minutach gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, ale niestety strzał był za wysoki i piłka odbiła się od poprzeczki. Chwile później sędzia powinien podyktować rzut karny dla Banika, ponieważ Artom Mesanidow został potraktowany łokciem w twarz w polu karnym gości. Do przerwy nic już się nie zmieniło, ale Banik zdecydowanie był stroną dominującą. Po przerwie znów pierwsze minuty były spokojne, aby nie popełnić błędu. W 63. minucie Tomas Poznar wpisał się na listę strzelców i wyprowadził gości na prowadzenie. Jego mocny strzał z 18 metrów zaskoczył Jana Lustuvkę i gospodarze znów musieli gonić wynik. Podopieczni Bohumila Panica nie składali broni i starali się doprowadzić do wyrównania jednak bez skutku. Jan Lustuvka w końcówce spotkania dwa razy popisał się świetną interwencją i tylko dzięki niemu Banik stracił tylko dwie bramki. Banik wyglądał trochę lepiej niż podczas spotkania ze Spartą, jednak obrona musi solidnie popracować, żeby nie tracić piłki w tak łatwy sposób. W trakcie spotkania została zaprezentowana oprawa „Chachara Nie złamiecie” poświęcona braciom, którzy niedawno zostali zatrzymani przez policję przy współpracy z „kibicami” z Opavy. Tego dnia na stadionie zasiadło 9996 kibiców, którzy przez całe spotkanie prowadzili żywiołowy doping. Skrót z tego spotkania można zobaczyć poniżej.
FC BANÍK OSTRAVA – FC FASTAV ZLÍN 1:2 (1:1)
Bramki: 25. Baroš – 20. Jiráček, 64. Poznar.
FC Baník Ostrava: Laštůvka – Pazdera, Procházka, Stronati, Fleišman – Kuzmanovič (78. Šindelář), Mešaninov (61. Fillo), Hrubý, Holzer (69. Granečný) – Baroš, Diop.
FC Fastav Zlín: Rakovan – Li. Holík, P. Buchta, Bačo, Bartošák – Hlinka – Čanturišvili (89. Hronek), Jiráček, Podio (90+2. Hnaníček), Džafič – Poznar (82. Jakubov).
Żółte Kartki: Hrubý, Procházka, Baroš, Fleišman – Čanturišvili, Bačo, Rakovan, Poznar
Czerwone Kartki: 73. Hrubý (dwie żółte).
Sędzia: Pavel Julinek
Widzów: 9996
Piłka nożna
Mecz z Jagiellonią znów odwołany
Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.
Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.
„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.
Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.
Piłka nożna
Z Widzewem we wtorek
Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.
Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.
STS Puchar Polski – 1/4 finału
wtorek, 3 marca 2026
20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź
środa, 4 marca 2026
17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze
czwartek, 5 marca 2026
13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa
Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Zagłębiu
Po meczu w Lubinie można było odnieść wrażenie, że GieKSa wreszcie weszła w tryb „kontrola, spokój, trzy punkty”. Z planem, konsekwencją i bardzo dojrzałym podejściem do spotkania. Wyjazd na stadion Zagłębia od lat był dla Katowiczan terenem wyjątkowo niewygodnym.
Zapraszam na plusy i minusy po meczu w Lubinie.
Plusy:
+ Wejście w mecz i pressing od pierwszej minuty
Pierwsza akcja ustawiła całe spotkanie. Kapitalny odbiór Milewskiego, szybkie rozegranie, spryt Nowaka i prowadzenie. To był modelowy przykład tego, jak GKS chciał grać w Lubinie. Wysoki pressing, agresja, odbiór na połowie rywala. Zagłębie zostało tym kompletnie zaskoczone.
+ Organizacja i spokój w defensywie
Jeśli ktoś przed meczem martwił się o napór gospodarzy, to po pierwszej połowie mógł spać spokojnie. Stałe fragmenty, wrzutki, zamieszanie – wszystko było kasowane. Klemenz, Jędrych, Milewski każdy wiedział, gdzie ma być. Strączek praktycznie nie musiał wyciągać „setek”. To był bardzo dojrzały występ całej formacji defensywnej.
+ Bartosz Nowak – lider na boisku
Gol, asysta, kreatywność, ciągłe szukanie gry. Nowak znów pokazał, dlaczego jest kluczową postacią tego zespołu. Brał odpowiedzialność, próbował nieszablonowych rozwiązań, potrafił przyspieszyć akcję jednym kontaktem. Bez niego ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej.
+ Stałe fragmenty – wreszcie broń
Rzut rożny i główka Jędrycha na 2:0 to moment, który mentalnie „zamknął” mecz. Wcześniej GKS często marnował takie sytuacje. Tym razem było konkretnie, precyzyjnie i skutecznie. A przy wyniku 2:0 Zagłębiu zaczęło wyraźnie brakować wiary.
+ Dojrzałość zespołu
To nie był mecz efektowny. To był mecz mądry. GKS wiedział, kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnić, kiedy wybić piłkę, a kiedy ją przytrzymać. Nie było głupich strat, niepotrzebnych szarż, nerwowości.
Minusy:
– Niewykorzystane momenty na podwyższenie wyniku
Galán, Kowalczyk, Nowak – było kilka sytuacji, w których można było „zabić” mecz wcześniej. Zbyt lekki strzał, złe podanie, minimalnie niecelne uderzenie. Przy bardziej wymagającym rywalu takie okazje mogą się zemścić.
– Krótkie fragmenty nerwowości po przerwie
W okolicach 55–65. minuty pojawiło się trochę chaosu w rozegraniu. Niedokładności, straty, problemy z wyjściem spod pressingu. Zagłębie nie potrafiło tego wykorzystać, ale to sygnał ostrzegawczy na przyszłość.
Podsumowanie:
To był jeden z najbardziej „dorosłych” meczów GieKSy w ostatnich miesiącach. Bez romantyzmu, bez chaosu, za to z chłodną głową i realizacją planu od A do Z. Szybki gol, kontrola gry, cios po przerwie i spokojne dowiezienie wyniku do końca.
Wygrana na wyjeździe z niepokonanym dotąd u siebie Zagłębiem ma ogromną wagę – sportową, mentalną i symboliczną. Przełamana została wieloletnia niemoc w Lubinie.
To spotkanie nie było piękne. Było skuteczne. A w obecnej sytuacji tabeli właśnie takich meczów GKS potrzebuje najbardziej. Jeśli ta drużyna będzie grała z podobną dyscypliną, koncentracją i odpowiedzialnością wiosna może być naprawdę spokojna. A może nawet… lepsza, niż wielu się dziś spodziewa.
GieKSiarz


Najnowsze komentarze