Piłka nożna
Błysk i nerwy jak ze stali
Po niespełna dwóch miesiącach przerwy GKS Katowice przystępował dziś do wiosennych rozgrywek ekstraklasy. Przy czym słowo „wiosennych” jest umowne – przez dwa miesiące będziemy mieli jeszcze astronomiczną zimę, a dzisiejsza pogoda jest iście późnojesienna. To nie przeszkadzało w tym, by z radością pojawić się przy Bukowej (tak, nadal Bukowej!) i obserwować poczynania piłkarzy Rafała Góraka i ich rywali z Mielca.
Jesienią GieKSa wygrała na wyjeździe ze Stalą, zapewniając sobie pierwsze trzy punkty w sezonie i dobrą pozycję psychologiczną przed kolejnymi meczami. Dlatego ekipa Janusza Niedźwiedzia (wówczas trenerem był jeszcze Kamil Kiereś) była żądna rewanżu.
Zastanawialiśmy się, czy szkoleniowiec wystawi w tym spotkaniu nowe nabytki – Konrada Gruszkowskiego i Filipa Szymczaka. Ostatecznie obaj zawodnicy zasiedli na ławce rezerwowych, a skład GieKSy bardzo przypominał ten z końcówki jesieni – z Galanem na lewym wahadle, kwartetem żelaznych zawodników w drugiej linii i Sebastianem Bergierem w ataku.
W Stali zadebiutował ściągnięty Fin Pyry Hannola, my najbardziej natomiast obawialiśmy się bramkostrzelnego Ilji Szkurina.
Od początku meczu GieKSa przypuściła szturm i już w pierwszych trzech minutach kilka razy mocno zakotłowało się pod bramką Mądrzyka. W 11. minucie na kąśliwy strzał zza pola karnego zdecydował się Oskar Repka, ale piłka poszybowała minimalnie obok bramki. Trzy minuty później centrował już z pola karnego Alan Czerwiński, Borja Galan po przyjęciu oddał strzał, ale po nodze rywala piłka wylądowała na rzucie rożnym. Ponownie Hiszpan uderzał z dystansu po wywalczeniu piłki pod linią autową przez Bartosza Nowaka, ale strzał był za słaby. W 18. minucie do bezpańskiej piłki na szesnastym metrze dopadł Sebastian Bergier, huknął z drugiej piłki, ale świetnie interweniował Jakub Mądrzyk. Stal bardzo ryzykownie rozgrywała piłkę w pobliżu wręcz swojej linii bramkowej, co przypominało tego typu grę Jagiellonii przy Bukowej. W 21. minucie to jednak goście powinni objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Roberta Dadoka, Krystian Getinger w idealnej sytuacji z czterech metrów za bardzo podszedł pod piłkę i fatalnie przestrzelił. Po chwili mieliśmy podobną sytuację, gdy z lewej strony centrował Siergiej Krykun, a niecelnie główkował Szkurin. Chwilę później po kornerze dla GKS zakotłowało się pod bramką Stali, najpierw próbował Repka, a potem Marten Kuusk, piłka nie wpadła jednak do siatki. W 29. minucie wybitne wręcz podanie otwierające do Marcina Wasielewskiego posłał Repka. Wasyl z pierwszej piłki podał wzdłuż linii bramkowej, ale nie było nikogo, aby wślizgiem wepchnąć piłkę do pustej bramki. Kilka minut później debiutant Hannola strzelał z siedemnastu metrów, ale niecelnie. GieKSa miała przewagę, ale to znów Stal w 39. minucie powinna strzelić gola. Po dośrodkowaniu Krykuna, piłkę głową niefortunnie przedłużał Arkadiusz Jędrych, a Bert Esselinik z najbliższej odległości skiksował i chybił. Kapitan GKS reklamował, że był faulowany w tej sytuacji.
W 48. minucie po dynamicznej akcji Bergiera i podaniu do Adriana Błąda, piłka ostatecznie trafiła do Galana, który minął dwóch rywali, ale jego strzał został zamortyzowany. Dwie minuty później dynamicznie próbował Krykun, ale jego mocny strzał poszybował nad poprzeczką. W 54. minuicie na wyczekanie przeciwnika wziął Hiszpan i tak podciągnął około 30 metrów do pola karnego, dośrodkował wprost na głowę Bergiera, a napastnik trafił w słupek. Trzy minuty później przepięknie w kierunku okienka uderzał Hannola, ale na nasze szczęście – piłka przeleciała po zewnętrznej stronie obramowania bramki, minimalnie muskając słupek. Widać było w drugiej połowie, że obie drużyny chcą grać o zwycięstwo. W 62. minucie w końcu doczekaliśmy się trafienia dla GieKSy! Bartosz Nowak zrobił to, o czym w naszym wywiadzie mówił trener Rafał Górak, czyli coś nieoczywistego. Wypuścił kapitalnym prostopadłym podaniem Marcina Wasielewskiego sam na sam, a zawodnik ten – w nienaturalnym przecież dla siebie środowisku – jak rasowy napastnik, z zimną krwią i nerwami jak ze stali, wykończył tę sytuację pewnym strzałem do bramki Stali. Dwie minuty później po bardzo dobrej kontrze i… jej spowolnieniu z dystansu uderzał Repka, ale atomowy strzał zatrzymał się na poprzeczce. W 76. minucie na boisku powitaliśmy wracającego do GieKSy Filipa Szymczaka. W 80. minucie dużo się podziało. Najpierw Jaunzems strzelał bardzo mocno z dystansu, ale Kudła piąstkował, a po kontrze sam na sam wyszedł z Mądrzykiem Repka (podawał Wasielewski), ale golkiper świetnie obronił. Po chwili Stal miała doskonałą okazję, gdy po dośrodkowaniu Hannoli kapitalną okazję miał Wolsztyński, wprowadzony dziesięć minut wcześniej. W końcówce okazję mial Szymczak, ale bramkarz obronił.
Mecz był bardzo wyrównany, a okazje były z obu stron, Stal miała swoje doskonałe okazje. To jednak GKS stworzył tę jedyną bramkową sytuację zakończoną celnym strzałem. Kapitalne wykończenie Wasyla dało bezcenne w walce o utrzymanie trzy punkty i wprawiło nas w doskonały nastrój na całą nadchodzącą rundę.
31.01.2025, Katowice
GKS Katowice – Stal Mielec 1:0
Bramki: Wasielewski (62).
GKS: Kudła – Wasielewski, Czerwiński (83. Komor), Jędrych, Kuusk, Galan (90. Marzec) – Kowalczyk (90. Milewski), Repka, Nowak, Błąd (83. Gruszkowski) – Bergier (76. Szymczak).
Stal: Mądrzyk – Senger, Matras, Esselink, Getinger (89. Wołkowicz), Hannola (83. Knap), Wlazło, Jaunzems, Krykun (83. Assayag), Dadok (72. Domański), Szkurin (72. Wolsztyński).
Żółte kartki: Kuusk, Górak – Dadok.
Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków).
Widzów: 7067.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze