Dołącz do nas

Piłka nożna

Chaotyczno-szarpane, ale zwycięstwo – relacja z Łodzi

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS Katowice wybierał się do Łodzi w dobrych nastrojach, po niezłym okresie przygotowawczym i wynikach sparingów. Było jednak wielką niewiadomą, jak katowiczanie spiszą się w meczu z rywalem walczącym o życie, w twardym boju o ligowe punkty.

ŁKS jest bowiem w strefie spadkowej, a dodatkowo jego skład został niemal w całości wymieniony. W barwach katowiczan od pierwszej minuty debiutowali natomiast trzej piłkarze: Dominik Sadzawicki, Sławomir Duda i Łukasz Budziłek.

Właśnie Budziłek w bramce, Sadzawicki na prawej obronie z Kamińskim i Napierałą w środku oraz Chwalibogowskim na lewej stronie tworzyli formacje defensywne. Pomagali im Duda i Fonfara jako pomocnicy. Za ofensywę odpowiedzialni byli Pitry w środku oraz Wołkowicz i Kowalczyk na skrzydłach oraz Rakels w ataku.

Od początku meczu spotkanie było dość wyrównane, ale nie mieliśmy do czynienia z wielką piłką. Dominowała walka i agresja, piłkarze obu drużyn stosowali pressing, ale nie wynikały z tego sytuacje podbramkowe. Najlepszą na początku spotkania miał jeden z piłkarzy z ŁKS, który wykorzystał poważny błąd Mateusza Kamińskiego i wyszedł sam na sam z Budziłkiem. Nasz bramkarz jednak wybił piłkę na róg. GKS próbował najwięcej grać długą piłką, ale to przemyślana akcja krótkimi podaniami przyniosła prowadzenie. Chwalibogowski zagrał do Fonfary, ten odegrał do Dudy, a nabytek z Przeboju Wolbrom strzelił w długi róg. W szeregach GieKSy zapanowała wielka radość. Do końca pierwszej połowy GKS dociągnął prowadzenie bez większego problemu, choć ŁKS grał ambitnie.

W drugiej części gry GKS osiągnął przewagę optyczną. Gra toczyła się głównie na połowie ŁKS, ale nie wynikały z tego sytuacje dla katowiczan. Nasz zespół próbował kontr, ale było sporo niedokładności (w pierwszej połowie też), które powodowały straty piłki. Momentami żaden z zespołów nie umiał przetrzymać piłki dłużej niż 10 sekund. W zespole GKS pod koniec meczu pojawił się Michal Farkas, który zastąpił Kowalczyka na prawej pomocy i był bardzo aktywny, podobnie jak po drugiej stronie Wołkowicz przez cały mecz. ŁKS z rzadka próbował atakować, ale najlepszą sytuację stworzył w doliczonym czasie gry, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłka przeszła ponad głowami wszystkich i leciała w światło bramki. Bardzo dobrą interwencją popisał się jednak Budziłek. Chwilę później sędzia zakończył zawody.

GKS wygrał w Łodzi bardzo ważny mecz i wszyscy podkreślali, że to trzy punkty są najważniejsze. Tak też było, fatalnie przygotowane boisko nie nadawało się do gry w piłkę. Zawodnicy ślizgali się i nieraz przez to przerywane były akcje. Katowiczanie wygrali w stylu – jak to nazwał niegdyś trener Rafał Górak – „chaotyczno-szarpanym”. Niech taki styl daje punkty GieKSie, ale można się spodziewać, że na lepszych boiskach katowiczanie zaprezentują się lepiej. Dzisiaj należy ich pochwalić za wygraną na inaugurację rundy wiosennej!

3 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

3 komentarze

  1. Avatar photo

    1964

    10 marca 2013 at 15:50

    teraz do warty po 3pkt!! tylko zwycięstwo GieKaeS tylko zwycięstwo!! dziękujemy za 3pkt

  2. Avatar photo

    stanley

    10 marca 2013 at 16:03

    Lepiej zdobyc 3 punkty w grze szarpanej niz stracic punkty dobrym meczu

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga