Tym razem Bartłomiej Chwalibogowski zasiadł na ławce rezerwowych. Wszedł jednak w drugiej połowie i była to dobra zmiana.
Pojawiłeś się na boisku z ławki i nieco rozruszałeś lewą stronę. Dlaczego jednak GieKSa tak późno zaczęła atakować?
Ciężko mi się wypowiadać, bo faktycznie przez większość meczu byłem na ławce, a trener dał szansę innym zawodnikom. Chyba brakowało nam agresywności, większego podejścia całą drużyną w niektórych fragmentach w pierwszej połowie. Po wejściu miałem kilka okazji, kilka pojedynków 1 na 1, wszedłem świeży, chciałem pomóc. Jednak przegraliśmy mecz, którego nie powinniśmy przegrać. Trzeba oddać jednak Olimpii, że miała swoje sytuacje.
Zostałeś tym razem rzucony na lewą pomoc, dobrze ci się grało z Bartkiem Sobotką?
W porządku, ogólnie przejęliśmy w pewnym momencie większą inicjatywę, zepchnęliśmy ich do obrony, a oni się cofnęli, grali z kontry. Wszedłem na pomoc, w sumie zawsze byłem pomocnikiem, ale teraz gram normalnie na obronie i tam chcę rywalizować w GKS Katowice, jeżeli zostanę tutaj na następny sezon.
Możecie się bardziej zmobilizować od początku w meczu w Olsztynie?
Musimy porozmawiać, bo zakładaliśmy, że wygramy cztery mecze do końca, z Arką się nie udało, dzisiaj też nie. Zostały dwa mecze o honor, żeby nie zakończyć sezonu… czterema porażkami.
Końcówka sezonu, więc pewnie motywacja nie jest aż tak duża, jak w pozostałych meczach ligowych, gdy gra się „o coś”?
Gramy jednak o pieniądze, gramy o premie meczowe. Jeśli ktoś myśli, że gramy o nic, myli się. Chyba nie ma osoby, która nie chciałaby podnieść z murawy premii meczowej.
Najnowsze komentarze