Piłka nożna Prasówka
GKS Katowice zamknął rozdział w glorii
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Zagłębie Lubin. GiekSa wygrała 1:0 (0:0).
gazetawroclawska.pl – Zagłębie nie popsuło piłkarskiego święta w Katowicach
KGHM Zagłębie Lubin przegrało z GKS-em Katowice 0:1. Było to ostatnie spotkanie o stawkę na legendarnym obiekcie przy ul. Bukowej w Katowicach.
Zagłębie Lubin pojechało do Katowic w poszukiwaniu drugiego ligowego zwycięstwa w 2025 roku. Lubinianom mocno zajrzało w oczy widmo spadku, dlatego nie chcąc wylądować w strefie spadkowej bez oglądania się na rywali, w Katowicach musieli wygrać.
Trener Marcin Włodarski, pod którym stołek staje się coraz gorętszy, po porażce z Piastem Gliwice dokonał tylko dwóch zmian, w tym jednej wymuszonej. Pauzującego za kartki Damiana Dąbrowskiego zastąpił Adam Radwański, a za plecami ustawionego najwyżej Tomasza Pieńki operował Szwed Ludvig Fritzson. Na ławce rezerwowych wylądował Marek Mróz.
GKS Katowice jest w zupełnie innym położeniu. Podopieczni Rafała Góraka plasują się w środkowej strefie boiska i nie muszą nerwowo oglądać się na siebie. Presja jednak była, ponieważ niedzielny mecz był oficjalnym pożegnaniem legendarnego stadionu przy ul. Bukowej w Katowicach.
Wybudowany w latach 50′ obiekt okres świetności już dawno ma za sobą. Niewiele zmieniało się tam od ostatniej gruntownej renowacji, jaka miała miejsce jeszcze w latach 80′. Dla wielu kibiców starszej daty ten obiekt to żywy pomnik futbolu z okresu PRL-u. W 1994 roku GKS podejmował tam francuskie Girondins Bordeaux w el. Pucharu UEFA, przez co przy Bukowej zagrali tacy piłkarze jak Bixente Lizarazu, Zinédine Zidane czy Christophe Dugarry.
Ci sami, którzy cztery lata później sięgnęli po tytuł mistrzów świata z reprezentacją Francji. Choć Bordeaux wyeliminowało wówczas GKS, to akurat w Katowicach Francuzi przegrali 0:1, do czego nawiązywała oprawa kibiców „GieKSy” w niedzielnym spotkaniu z Zagłębiem. „Ej Zizou, pamiętasz, jak przegrałeś na Bukowej?” – czytamy na jednym z transparentów. Poniżej widniał napis „Schodziło stąd przegranych kilku przyszłych mistrzów świata”.
Na pożegnaniu Bukowej obecni byli także byli piłkarze i trenerzy zasłużeni dla GKS-u Katowice, w tym m.in. były selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka.
Atmosfera była podniosła, ale sam mecz niestety – mówiąc kolokwialnie – nie dowiózł. Pierwsza połowa, choć pod względem tempa i intensywności stała na niezłym poziomie, jednym i drugim nie można było odmówić zaangażowania, to brakowało okazji. Żadna ze stron nie stworzyła sobie ani jednej 100 proc. szansy na gola.
– Nie będziemy strzelać goli, jeśli nie będziemy kreować większej liczby sytuacji. Musimy się w tym zakresie poprawić – mówił w przerwie wypożyczony z Lecha Poznań do „GieKSy” napastnik Filip Szymczak.
Świadomość problemu była i to po obu stronach, ale rozwiązania nie znaleziono. Drugie 45 min było bliźniaczo podobne i poza stałymi fragmentami gry nie było większych szans na gole. W dalszym ciągu jednak bramkarze Dawid Kudła i Dominik Hładun nie mieli okazji do wykazania się. Do 78. min w statystykach widniał… jeden celny strzał. W dodatku niezbyt groźny.
Dopiero wtedy wprowadzony z ławki napastnik – Sebastian Bergier – wykorzystał ostre dośrodkowanie Adriana Błąda z prawej strony i wprawił kibiców w szał radości. Wychowanek Śląska Wrocław wskakując przed Aleksa Ławniczaka, sprytnie wygrał walkę o pozycję i strzelił swojego 7. gola w tym sezonie.
Zagłębie nie mając czego bronić, rzuciło się do odrabiania strat. Włodarski chciał rozruszać ofensywę, wpuszczając na boisko ofensywnego Marcela Regułę za defensywniej usposobionego Jakuba Kolana, ale na niewiele się to zdało. Najlepsze okazje do wyrównania Zagłębie miało przy strzałach głową Ławniczaka po rzutach rożnych, ale brakowało mu odrobiny precyzji i trzy punkty zostały w Katowicach.
Gospodarze mają prawo cieszyć się, że pożegnali swój stadion zwycięstwem. W kolejnym domowym spotkaniu podejmą zaprzyjaźniony Górnik Zabrze na nowoczesnym obiekcie przy ul. Upadowej, mogącym pomieścić niespełna 15 tys. widzów.
goal.pl – GKS Katowice zamknął rozdział w glorii, Zagłębie ma problem
GKS Katowice w meczu 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy przerwał serię bez zwycięstwa, pokonując Zagłębie Lubin (1:0). GieKSa ma już na swoim koncie dziewięć zwycięstw w sezonie.
[…] Tymczasem pierwsza połowa niedzielnej rywalizacji upłynęła pod znakiem hasła: “Im strzelać nie kazano”. Na przerwę GKS i Zagłębie udały się, nie mając na swoim koncie nawet jednego celnego strzału, co obrazowało dobitnie postawę obu ekip. Faktem jest jednak, że większą ochotę do gry w ataku wykazywali goście, mający osiem prób z uderzeniami. Celowniki były jednak bardzo źle nastawione. Gospodarze natomiast przeważali pod względem utrzymania przy piłce, ale nic to nie dawało.
Po zmianie stron scenariusz gry zbytnio nie uległ zmianie. Strzałów było jak na lekarstwo. W końcu nadszedł ostatni kwadrans meczu. Na normalne wydawało się pytanie ze strony szalikowców gości w kierunku gospodarzy: “Coście tak cicho”, reakcja była wybitna. Bramkę w 78. minucie zdobył Sebastian Bergier, wykorzystując podanie od Adriana Błąda. Napastnik katowiczan wszedł na boisko w 60. minucie w miejsce Filipa Szymczaka i szybko udowodnił, że należy mu się gra w wyjściowej jedenastce. Wypożyczony z Lecha Poznań gracz jest natomiast już od 168 dni bez trafienia.
weszlo.com – Pożegnanie Bukowej: na trybunach święto, na boisku stypa
„Schodziło stąd przegranych kilku przyszłych mistrzów świata”, głosił transparent wywieszony na sybolicznym pożegnaniu stadionu przy Bukowej. Do tego zacnego grona dołącza trochę mniej zacna grupa piłkarzy Zagłębia Lubin, którzy też idą po swoje mistrzostwo świata – w nijakości, przezroczystości, apatyczności, marnowaniu potencjału. Zespół z Lubina zagrał na swoim stałym poziomie, a GKS się do niego, niestety, dopasował.
Na trybunach odbyło się prawdziwe święto – nie mogło być inaczej, skoro to ostatni mecz GKS-u na legendarnym obiekcie przy Bukowej. Obejrzeliśmy oprawę z Materazzim i Zidanem (dla młodszych czytelników: w latach dziewięćdziesiątych katowiczanie wyrzucali z Pucharu UEFA jego Bordeaux), kilka pokazów pirotechnicznych, czarno-żółto-zielone balony wypuszczone w niebo, flagi z Janem Furtokiem, Adama Nawałkę uświetniającego wydarzenie na trybunach… I jeszcze napis: „Spośród tylu pięknych wspomnień, tych z Bukowej nie zapomnę”.
To na pewno nie o dzisiejszym meczu. O nim akurat wszyscy bardzo szybko zapomnimy.
„Ni ma co godoć”, powiedziałby o tym starciu Marcin Malinowski. GKS i Zagłębie chciały, ale nie wiedziały, jak zagadać. Do zmiany stron obie drużyny wyglądały w zasadzie identycznie: wyprowadzały akcje nieśmiało, konwencjonalnie, przewidywalnie. Pierwszą połowę zakończyły bez ANI JEDNEGO celnego strzału.
Mogliśmy doszukiwać się pozytywów na siłę: a to gościom czasem udał się pressing na połowie rywala, a to u gospodarzy kilka przebłysków zaliczył Galan, lecz oczywiście bez jakichkolwiek konkretów. Więcej prób miało po swojej stronie Zagłębie, ale jakie to próby: niecelne główki Fritzona i Pieńki, jakiś wizjonerski strzał Szmyta z ostrego kąta…
W drugiej połowie było minimalnie lepiej, ale to nie znaczy, że dobrze – po prostu po zimnej zupie dostaliśmy niedogotowanego kotleta. O wyniku zadecydowało to, że kucharze z Katowic bardziej się starali. Przede wszystkim wyszła im jedna, kluczowa akcja w meczu: Czerwiński przyspieszył prostopadłym podaniem, Błąd wystawił do pustaka, gdzie formalności dopełnił Bergier, pokazując w ten sposób trenerowi Górakowi, że pomylił się sadzając na ławce najlepszego polskiego napastnika w Ekstraklasie.
I to tyle, jeśli chodzi o wydarzenia boiskowe.
GKS zatem usprawiedliwiamy – grał źle, ale wygrał, zostawił na boisku więcej serca, ogarnął się w kluczowym momencie. Za to dla Zagłębia powoli przestajemy widzieć ratunek.
miedziowe.pl – Strefa spadkowa coraz bliżej
Czwartą porażkę z rzędu odnieśli piłkarze KGHM Zagłębia Lubin. W niedzielnym spotkaniu ulegli w Katowicach miejscowemu GKS-owi 0:1. Miedziowi nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę gospodarzy.
[…] Dla obu zespołów dzisiejszy mecz był ważny, bo lubinianie potrzebują punktów, a GKS chciał w dobrym stylu pożegnać się z „Blaszokiem”, na którym rozgrywał ostatni mecz w historii.
Pierwsze 45 minut gry nie przysporzyło emocji. Bramkarze obu ekip nie mieli pola do popisu, bo nie padł ani jeden celny strzał. Sytuacja na boisku nie zmieniła się w drugiej połowie. Nadal przy piłce częściej byli gospodarze, ale Zagłębie stwarzało więcej sytuacji w polu karnym rywala. Dopiero w 59′ pierwszy celny strzał w meczu oddał piłkarz GKS-u. Jego uderzenie nie sprawiło problemów Hładunowi. Dwadzieścia minut później bramkarz Zagłębia musiał wyciągać piłkę z siatki. Wychowanek Miedziowych Adrian Błąd dośrodkował w pole karne do Bergiera i ten wyprowadził drużynę z Katowic na prowadzenie.
wkatowicach.eu – Zwycięskie pożegnanie z Bukową. GKS Katowice-Zagłębie Lubin 1:0
Nastał historyczny dzień. 9 marca (niedziela) na Stadionie Miejskim w Katowicach przy ulicy Bukowej odbył się ostatni mecz męskiej drużyny GKS-u Katowice w tym miejscu. GieKSa walczyła z Zagłębiem Lubin. Panowały wielkie emocje. GKS wygrał starcie z wynikiem 1:0.
[…] 9 marca to ważny dzień w historii GKS-u Katowice i jego kibiców. Nadszedł czas pożegnania ze starym stadionem przy ulicy Bukowej. Przynajmniej dla męskiego zespołu GieKSy. Mecz 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy GKS Katowice rozgrywał z Zagłębiem Lubin.
9 marca to także wyjątkowa data. Tego dnia w 1962 roku urodził się Jan Furtok. Legenda GKS-u, która zmarła w listopadzie ubiegłego roku. Od tego meczu klub chce stworzyć nową tradycję. Po przedstawieniu przez spikera meczowej jedenastki GieKSy, spiker zawsze dodatkowo wyczyta imię najlepszego piłkarza w dziejach klubu, a kibice wykrzykną jego nazwisko.
Bramkę dla GieKSy w 78. minucie meczu strzelił Sebastian Bergier. Rywale nie wbili nam gola do końca rozgrywki. Mecz zakończył się więc zwycięstwem 1:0 dla GKS-u Katowice.
Z okazji ostatniego meczu na Bukowej przygotowano wiele atrakcji. Przy wejściu na stadion można było zobaczyć banery przypominające wielkie chwile obiektu przy Bukowej. Na wszystkich czekały pamiątkowe bilety z tego spotkania. Specjalnie uruchomiono także historyczny zegar stadionowy. Przy Trybunie Głównej ustawiony został specjalny namiot, w którym można było zobaczyć wystawę koszulek i szalików. We wspomnianym namiocie można było spotkać legendy GieKSy – Piotra Piekarczyka i Janusza Jojko. Na stadionie gościł również Adam Nawałka.
Gościem specjalnym wydarzenia był raper Burdel, który wstąpił przed meczem i w jego przerwie. Zagrał swój nowy utwór oddający hołd stadionowi przy Bukowej – Wiem, gdzie mój dom.
Dla najmłodszych przygotowano strefę z dmuchańcem, bramką celnościową oraz piłkarskim dartem. Pojawiły się też stoły do subsoccera. Swoje atrakcje z nagrodami przygotowali również partnerzy i sponsorzy meczu. W trakcie imprezy można było także zdobyć koszulki wystrzeliwane ze specjalnych wyrzutni. Na kibiców czekała także strefa gastro.
Pierwszy mecz na nowym Stadionie Miejskim przy ulicy Nowa Bukowa zostanie rozegrany 30 marca (niedziela). Będzie to spotkanie z Górnikiem Zabrze. Przy ulicy Bukowej nadal rozgrywać mecze będzie żeński skład GieKSy. Piłkarki podejmą tutaj Pogoń Szczecin już 22 marca o godz. 19:30.
katowice.naszemiasto.pl – Piłkarze GKS Katowice rozegrali ostatni swój mecz na legendarnym stadionie! Wygrali z Zagłębiem Lubin, a fani przygotowali efektowną oprawę
To była niezwykła niedziela na Bukowej. Piłkarze GKS Katowice rozegrali ostatni swój mecz na tym legendarnym stadionie i wygrali go – z Zagłębiem Lubin – 1:0. Kolejny, z Górnikiem Zabrze, ma się odbyć już na nowej arenie.
Mecz z Zagłębiem Lubin przyciągnął na Bukową blisko 7.000 kibiców Powód był oczywisty – niedzielne spotkanie było ostatnim (przynajmniej zgodnie z zapowiedziami władz miasta), jakie piłkarze GKS Katowice rozegrali na stadionie przy Bukowej.
Fani przygotowali okolicznościowe oprawy, pojawiło się wiele dawnych gwiazd klubu, a nawet dawno nie widziany były trener GieKSy i reprezentacji Polski Adam Nawałka.
– Po raz ostatni byłem tu jeszcze jako szkoleniowiec Górnika. GKS, właśnie Górnik, i Wisła Kraków to trzy kluby, które zajmują szczególne miejsce w moim sercu. Z takiej okazji musiałem się pojawić na Bukowej, którą zawsze darzyłem dużym sentymentem. No i uważam, że to wyjątkowy stadion pod względem komfortu oglądania meczów – mówił były selekcjoner.
W pierwszej połowie oglądanie nie było jednak zbytnio absorbujące. Piłkarze nie oddali żadnego celnego strzału, szukając słabych stron rywali. Największe wrażenie wywarła sytuacja, w której Ludvig Fritzson przeleciał przez bandę reklamową, wylądował stojąc na rękach, a próbujący go ratować Alan Czerwiński w ostatniej chwili złapał zawodnika Zagłębia za spodenki.
Po zmianie stron były już zdecydowanie ciekawiej, a tempo gry wyraźnie wzrosło. W 60 minucie trybuny mocno zareagowały, gdy po rzucie rożnym Arkadiusz Jędrych oddał strzał, z którym duże problemy miał Dominik Hładun, ale żaden z katowiczan nie zdążył z dobitką. Kibice pełni szczęścia doczekali się w 78 minucie. Adrian Błąd mocno zacentrował w pole karne, a wbiegający między dwoma obrońcami Sebastian Bergier z 3 metrów wpakował piłkę do siatki!
Jak się okazało był to rozstrzygający moment spotkania, które kończyło się pod wysokim napięciem, a na murawie omal nie doszło do bójki. Efektem zajść były żółte kartki.
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Zapraszamy do galerii z Krynicy, gdzie GieKSa mierzyła się z Zagłębiem Sosnowiec w ramach Pucharu Polski. Niestety, kolejny raz odpadaliśmy w półfinale.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.


3kolory
10 marca 2025 at 18:59
Nie wiem czy to Witek czy gazetawrocławska.pl popełniło błąd pisząc …choć Bordeaux wyeliminowało wówczas GKS …ja pierdole
Inter Cardiff potem Aris Saloniki potem Bordeaux dostały baty 💪