Dołącz do nas

Piłka nożna

Górak: Nie gniewaj się, że tu nie gramy…

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu GKS Katowice – Górnik Zabrze wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Jan Urban.

Jan Urban (trener Górnika Zabrze):
Wydaje mi się, że dobrze weszliśmy w mecz, pierwsze dwadzieścia minut był dość dobre. Potem było kilka niepotrzebnych strat, niecelnych podań i to spowodowało, że GKS się napędził i w drugiej części pierwszej połowy spotkanie się wyrównało. Bramka przypadkowa, bo strzelił Olkowski. W drugiej połowie podobnie jak na początku, weszliśmy grając piłką, grając na połowie przeciwnika, stwarzając sytuacje, strzelając bramkę. W ostatniej minucie tracimy bramkę. Poukładało się to super gospodarzom, bo za 2-3 lata nikt nie będzie pamiętał, jak kto grał, tylko że GKS wygrał na inaugurację. My byliśmy niezadowoleni z jednego punktu, a okazało się, że nie mamy nawet jednego. Czasem piłka taka jest, że nie mamy nawet jednego punktu, a niewykorzystane sytuacje się mszczą, bo gdybyśmy strzelili na 2:1, to mecz mógłby inaczej wyglądać. GKS musiałby się bardziej otworzyć i nam by było łatwiej. Gratuluję gospodarzom.

Nie zmieniamy zawodników, bo ktoś popełnił błąd. Wiedzieliśmy, że mamy Sowa i chcieliśmy go wykorzystać, bo ma drybling i szybkość. Wniósł dużo ożywienia po swojej stronie, miał swoją sytuację, którą powinien wykorzystać. Mamy zawodników równorzędnych, wiesz, że zmiennik tego pierwszego też będzie dobrze grał.

Nie było Ismaheela, dlatego to jest nieraz szczęście zawodników, którzy dzięki absencji innego mają szansę, żeby zagrać. Tak trafiło na Pawła, bo Ismaheel miał kartki. Paweł Olkowski dobrze się prezentował, ale też wiedzieliśmy, że gdy zagra słabiej, to możemy go zmienić.

Dominik grał cztery mecze w dziesięć dni. Sarapata jedzie natomiast sobie z kumplami pograć w Hiszpanii, kiedy gra w ekstraklasie ten młody chłopak. Trochę więcej bym chciał wyrozumiałości, bo gra u nas 90 minut, potem jedzie na turniej, też gra 90 minut, gdy wiadomo, że znów zagra w lidze. Można to rozwiązać lepiej, ale każdy pilnuje swojego interesu. Te straty też mogły wynikać z tego.

Zbyt łatwe byłoby zmienić tylko mentalność. Trzeba ją mieć, mental zwycięzcy, przeczytaliśmy dużo książek motywacyjnych. Mental wiąże się z charakterem, natomiast w tym meczu tego nie zabrakło. Zabrakło wykorzystania sytuacji, które mieliśmy. To są umiejętności, gdzie masz chłodną głowę i wiesz, że dobrze wykończysz sytuację.

Wiele rzeczy się na to składa, wiesz, że drużyna jest silna i mocna. Czy my jesteśmy dziś na tyle silni, żeby grać o najwyższe cele? Nie. I na to mam przykłady. W tamtym sezonie gramy o puchary, dostajemy pięć na Cracovii, remisujemy u siebie z Puszczą i Stalą. Dobrze gramy, ale zabrakło umiejętności i chłodnej głowy. W tym sezonie z Cracovią mogliśmy wskoczyć dużo wyżej – przegraliśmy. Dziś też taki mecz był i znów tego nie zrobiliśmy. Nie graliśmy źle, ale zabrakło nam w wielu momentach szczęścia i umiejętności, dlatego przegrywamy mecz, który powinniśmy wygrać. Taka jest piłka – na dłuższą metę każdy ma to, na co zasługuje.

Przed Legią nie trzeba przemawiać, Legia motywuje każdą drużynę. To jest rzecz oczywista. Ja wolę przegrywać tak jak dzisiaj, bo wiem, że jestem blisko wygranej. Mnie jako trenera martwi to, gdy grasz słabo, nie masz pół sytuacji – wiesz ile roboty przed tobą? I z drużyną, żeby najpierw zaczęła dobrze grać? My zagraliśmy słabą pierwszą i bardzo dobrą drugą połowę w Gdańsku. Z Motorem zagraliśmy bardzo dobrze. Dzisiaj też. Nie ma co motywować na Legię – dawno bilety wyprzedane i będzie uczta piłkarska. Wiadomo, jak się w Zabrzu gra, gdy jest komplet. Tak samo jak tutaj, atmosfera była znakomita i taka sama będzie w Zabrzu.

Nie było złości, był smutek, okej, w szatni było wkurzenie, wiesz, że dobrze grasz, zasłużyłeś na premię, a jej nie masz. Ważne, że zespół gra dobrze i powinno to napawać optymizmem na końcówkę sezonu. Takie mecze w każdej kolejce się zdarzają. Oczywiście, że boli przegrać w takich okolicznościach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Z racji tego, co ten mecz niósł – oprócz tego co standardowe, bo graliśmy o trzy punkty, co bardzo ważne – natomiast wszystkie te rzeczy, które wokół tego meczu były, czego państwo są świadkami, proszę mi wybaczyć, że nie będę się silił na jakieś podsumowanie taktyczne tego spotkania. Bo emocji jest dużo, czułem je w sobie i zespole. Choć z racji wieku staram się już być mniej emocjonalny niż kiedyś. Naprawdę trochę w tym brzuchu się wszystko wywracało do góry nogami, kiedy wychodziliśmy na rozgrzewkę, kiedy wychodziliśmy z tunelu na początek meczu, widzieliśmy pełny, piękny stadion w Katowicach. Dziś ten stadion nam pomógł. Dziękuję trenerowi Urbanowi za sportową rywalizację, w duchu fair play i darzę trenera ogromnym szacunkiem. Górnik jest bardzo dobry, momentami świetnie grał, ale łut szczęścia i umiejętności ogromne Filipa przyniosły nam bramkę na 2:1. Jestem bardzo szczęśliwy, że w dniu urodzin otrzymałem taki prezent od wszystkich. Nie jestem w stanie każdemu z osobna dziękować, ale tego wsparcia ostatnio otrzymaliśmy ogromną ilość.

To jest 26. kolejka, jeśli rozdrabniałbym wszystkie mecze, to wielokrotnie nie byłem zadowolony z remisu czy porażki, bo miałem niesmak, że powinniśmy zdobyć trzy punkty. Rozumiem trenera, natomiast dzisiaj wygrał zespół, który był skuteczniejszy. Górnik miał swoje sytuacje – świetnie bronił Kudła.

Niewątpliwie scenariusz na fajne zdarzenie filmowe był. Bardzo wspieram swoich zawodników, tych którzy siedzą na ławce czy na trybunach. Pojechałem rano zobaczyć ich na mecz rezerw, zobaczyć, czy będą mieli głowy smutne, wygrali 6:0 i każdy z nich się tam spisał doskonale. W tym jest też jakiś sens pracy, aby w tym projekcie być i mecze rozgrywać do ostatniej minuty. I choć czasem jest bardzo ciężko, to jest ekstraklasa i są to mecze o wielkiej randze jeśli chodzi o trudność – jeśli dzisiaj się tak wydarzyło, to co tu dużo powiedzieć, piękny moment. Zwycięstwo z Górnikiem na otwarcie nowego obiektu. Historia niezła.

My jesteśmy w tym sezonie i wy również, bo przecież jesteście z nami – wiecie jak jest, przez 19 lat nie byliśmy na poziomie ekstraklasy. Graliśmy ten pierwszy mecz z Radomiakiem, potem na Górniku przy komplecie, przyjechał Mistrz Polski do nas, mecz z pożegnaniem Jasia Furtoka, pożegnanie Bukowej. Dla drużyny, która po 19 latach weszła to ekstraklasy, to był mecze, które można było spartolić, bo można było ich nie unieść. A drużyna je lepiej lub gorzej, ale je unosiła. Natomiast takich emocji jak dzisiaj, jeszcze nie było – to był mecz o największym ciężarze gatunkowym i nawet ci, którzy mają trójkę z przodu – ta cisza przed meczem była wymowna – widziałem, że są bardzo mocno skoncentrowani.

Nie lubię elementu wyniosłości przed meczem, bo tu musimy wygrać, bo to, bo tamto. Mi zawsze chodzi o to, żeby metodycznie podchodzić. Drużyna ma wiedzieć, po co wychodzi na boisko i co ma zrobić, żeby wygrać. Jeśli tak jest, to jest dobrze. Ten mecz jest wyjątkowy i zostanie w naszych sercach do końca życia. Natomiast dobrze, że jest za nami, natomiast ja czekam już na kolejne mecze, bo będą do nas przyjeżdżać drużyny niebanalne.

Jesteśmy projektem, który ma się rozwijać i trwać. Jeśli ktoś by mnie zapytał, czy już myślimy nad nowym sezonem, to powiedziałbym „a wątpisz w to, że myślimy o nowym sezonie?”. Wyobrażamy sobie, co się będzie działo. Musimy bardzo poważnie podchodzić do tego, co tu się wydarzyło. Jest stadion wybudowany przez mieszkańców Katowic, bo przecież podatnicy go budowali przy wsparciu oczywiście Miasta, którzy tym zarządzali. Czujemy się odpowiedzialni za to, co się tutaj dzieje i chcemy się rozwijać. Myślimy o przyszłości, ale musimy twardo stąpać po ziemi i myśleć o tym, co dzisiaj, za tydzień będziemy przecież na kapitalnym meczu w Szczecinie.

Każdemu zawodnikowi z kadry życzę, by się rozwijał i jestem od tego, by im pomagać się rozwijać, czy to Szymczak, Bergier czy Zrelak. Filip to nasz młody, polski, świetny utalentowany napastnik, rywalizują z Sebastianem, obaj się dobrze spisują.

Filip do nas przyszedł trochę później, nie udało się wcześniej, choć bardzo chcieliśmy. Drużyna funkcjonowała i przyszedł tu i chce grać i się odbudować. Ma konkurenta w ataku. Jeśli Filip będzie cierpliwy i będzie miał głowę na karku, będziemy mieli z niego dużo pociechy. Natomiast taki moment, jaki ma teraz, musi szanować i rywalizować dalej.

Dyrektor Dubas jest dla mnie takim parasolem, który zajmuje się sprawami organizacyjnymi. Mówi „Filip u nas będzie, o resztę niech się trener nie martwi”. Na razie Filip strzelił w kadrze i dzisiaj. Nie próbuję sobie zaprzątać głowy, co dalej z Flipem i czy u nas zostanie.

Jestem fair w stosunku do starego stadionu. Z GKS pożegnaliśmy się ze starą Bukową godnie i na poziomie, pożegnaliśmy się ekstraklasą. Czuć będę sentyment, ale żeby się rozwijać musimy iść do innej rzeczywistości. Stara GieKSa, stara Bukowa i stary Blaszok na pewno to zrozumie. Są to trudne momenty, bo jak chodziłem o ósmej rano po Bukowej, to mówiłem „nie gniewaj się, że tutaj nie gramy, ale musimy iść w inne miejsce”. I mrugnęła do mnie i powiedziała, że rozumie.

Do zawodników już trochę dotarł ten nowy stadion. Dwa treningi dotychczas były. Będziemy się stopniowo przeprowadzać. Mam nadzieję, że wszystko będzie top. Chciałbym, żeby to się wydarzyło w nowym sezonie. Prace trwają pełną parą. Małymi krokami, ale do przodu.

Galan to nie jest zawodnik szkolony do tej pozycji, jest to pozycja zmieniona. Piłkarz ma potencjał i jest chłonny wiedzy. Ja wiem, że jest też w stanie zapanować nad swoim temperamentem i jeśli zagra słabiej, to potem potrafi kolejne 20 minut zagrać dużo lepiej. Wpływa na moich piłkarzy też swoimi umiejętnościami. Natomiast życzyłbym sobie, żeby Konrad Gruszkowski się rozwijał i żebyśmy mieli z niego pociechę. Liczę też na Grześka Rogalę, że będzie wracał. Końcówkę meczu na wahadła grał Mateusz Marzec, a przecież też Alan może grać na wahadle.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga