Dołącz do nas

Piłka nożna

Najpierw piłkarz, później trener – kariera piłkarska Rafała Góraka

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Ostatnio przybliżyłem karierę trenerską Rafała Góraka, która oczywiście nadal trwa i miejmy nadzieję, że będzie kontynuowana w GieKSie z sukcesami. Tym razem cofnę się jeszcze bardziej w czasie i postaram się przedstawić dokonania Rafała Góraka jako piłkarza.

W roku 1992 w wieku 19 lat Rafał Górak rozpoczął seniorską karierę piłkarską w barwach klubu ze swojego rodzinnego miasta, czyli Polonii Bytom. Jej barwy reprezentował przez 3 lata, występując na zapleczu ekstraklasy. Bytomianie w tym okresie mieli walczyć o awans do elity, ale kolejno zajmowali: sezon 1992/93 – 12. miejsce, sezon 1993/94 – 11. miejsce, sezon 1994/95 – 6. miejsce.

Kolejne lata Rafał Górak spędził, grając w zespołach niższych lig. W sezonie 1995/96 grał w Rybniku w zespole Rymer Niedobczyce. Następnym klubem był Górnik Wojkowice, do którego Górak został wypożyczony z Kalwarianki Kalwaria Zebrzydowska.

Sezon 1997/98 to powrót w rodzinne strony i gra w barwach klubu, który powstał z połączenia bytomskich Szombierek i Polonii. Twór ten jednak nie przetrwał zbyt długo, bo po zajęciu 6. miejsca na zapleczu ekstraklasy doszło do nieporozumień we władzach klubu i już w grudniu 1998 roku zdecydowano o zakończeniu fuzji.

Kolejne dwa lata to znów gra w Polonii Bytom, która na przełomie wieków zajęła 11. miejsce w ówczesnej II lidze, a w sezonie 2000/01 zaliczyła spadek do III ligi, co było w tamtym momencie najgorszym wynikiem klubu w historii.

Najlepszym pod względem piłkarskim etapem kariery Rafała Góraka był pobyt w Szczakowiance Jaworzno. Dołączył do zespołu przed sezonem 2001/02 po awansie Szczakowianki do II ligi, czyli na zaplecze ekstraklasy. Klub ze Szczakowej nie był rozrzutny i nie wydawał na zawodników wielkich kwot. Bardziej opierał się na wypożyczaniu zawodników lub kontraktowaniu takich, którzy mają kartę zawodniczą na ręku. W pewnym momencie widać było, że stać ich na powalczenie o awans. Po wyjazdowej wygranej z Górnikiem Łęczna 3:2 w marcu o ewentualnym awansie wypowiedział się Rafał Górak: „Żaden z nas nic wielkiego dotychczas w piłce nie osiągnął. Dlatego graliśmy z taką ambicją, bo zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że walczymy także o lepsze życie dla siebie i swoich rodzin„. Ostatecznie drużyna z Jaworzna zajęła 3. miejsce w tabeli, które dawało prawo gry w barażach o awans. Ligę zdominował Lech Poznań, który z przewagą 15 punktów nad wiceliderem awansował z 1. miejsca. Z miejsca 2. awansował ówczesny Orlen Płock, do którego Szczakowianka straciła 7 punktów. W barażu zagrał również Górnik Łęczna, który zajął 4. miejsce. W barażu Szczakowianka zagrała z RKS Radomsko. Pierwszy mecz w Jaworznie gospodarze wygrali 2:0. W rewanżu RKS wygrał, ale tylko 1:0 i Szczakowianka świętowała awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. W drużynie razem z Rafałem Górakiem występował będący na początku swojej kariery Maciej Iwański, który w późniejszych latach zdobywał Mistrzostwo i Puchar Polski, zaliczył również 10 spotkań w seniorskiej reprezentacji naszego kraju.

Rafał Górak w barwach Szczakowianki rozegrał 23 spotkania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zawodnicy trenera Marka Motyki w tamtym sezonie dwukrotnie mierzyli się z naszą GieKSą. Pierwszy mecz przy Bukowej odbył się przy pustych trybunach, była to kara za burdy podczas meczu GKS — Widzew. Katowiczanie łatwo wygrali 4:0, a bramki zdobyli Gajtkowski, Bojarski dwie i Sierka. W Jaworznie również lepszy okazał się GKS, wygrywając 1:0 po samobójczym golu Zadylaka. Ciekawym wydarzeniem był mecz Szczakowianki w Jaworznie z Ruchem. Beniaminek ekstraklasy rozgromił Niebieskich aż 6:2, a swoją jedyną bramkę w tamtym sezonie strzelił Rafał Górak. Zawodnicy ze Szczakowej potrafili niejednokrotnie psuć krew faworytom, przykładem takiego meczu jest remis 2:2 w Krakowie z naszpikowaną gwiazdami i maszerującą po tytuł mistrzowski Wisłą. Na swoim terenie zremisowali również 1:1 z Legią Warszawa, która biła się z GieKSą o 3. miejsce w lidze. Ostatecznie drużyna naszego obecnego trenera zajęła 13. miejsce w lidze i grała w barażu o utrzymanie. Warto dodać, że był to ostatni bardzo udany sezon w ekstraklasie dla GKS-u, który zajął 3. miejsce z 1 punktem przewagi nad Legią i taką samą stratą do Dyskoboli Grodzisk Wielkopolski. Mistrzem została krakowska Wisła. Obok Macieja Iwańskiego razem z Rafałem Górakiem w drużynie występował obecnie ekspert telewizyjny Krzysztof Przytuła. Szczakowiance nie udało się utrzymać. Pierwszy barażowy mecz ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki beniaminek ekstraklasy przegrał 0:1 po samobójczej bramce Przytuły. W rewanżu ekipa z Jaworzna wygrała 3:0, ale mecz ten został zweryfikowany jako walkower na korzyść Świtu z powodu przekupstwa piłkarzy z Nowego Dworu Mazowieckiego.

Kolejny sezon to gra w II lidze, obok Rafała Góraka w Jaworznie dalej występowali Krzysztof Przytuła, Maciej Iwański, ale również późniejszy zawodnik GKS-u Hubert Jaromin i bezkompromisowy Jacek Wiśniewski. W związku z aferą związaną z meczem barażowym ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki drużyna z Jaworzna została ukarana odjęciem 10 punktów. Mimo to Szczakowianka włączyła się w walkę o awans, ostatecznie zajęła 5. miejsce z 5 punktami straty do miejsca dającego prawo gry w barażu o awans. Do bezpośredniego awansu zabrakło 9 punktów. Można by więc stwierdzić, że gdyby nie cała afera i odjęte punkty, to drużyna Rafała Góraka wróciłaby do elity.

Sezon 2004/05 już nie był tak dobry i Szczakowianka z Górakiem w składzie musiała walczyć o ligowy byt. W tej drużynie występował brat byłego selekcjonera, a obecnie trenera aktualnych Mistrzów Polski Waldemara Fornalika, czyli Tomasz Fornalik. W przerwie zimowej wielu zawodników odeszło z zespołu, m.in. Iwański. Szczakowianka zajęła 15. miejsce w tabeli i zagrała w barażu o utrzymanie w II lidze z dawnym klubem Rafała Góraka, czyli Polonią Bytom. Pierwszy mecz Polonia wygrała u siebie 1:0, rewanż zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:1 i drużyna z Jaworzna spadła z ligi. Ostatecznie jednak w kolejnym sezonie zagrała w II lidze – wszystko dzięki temu, że licencji nie otrzymał… GKS Katowice.

Po okresie gry w Jaworznie Rafał Górak przeniósł się do Ruchu Radzionków, gdzie zagrał jeszcze jeden sezon, w którym drużyna Ruchu spadła do IV ligi.

Ktoś może powiedzieć, że Rafał Górak nie był wybitnym zawodnikiem i wielkiej kariery nie zrobił. Nie podróżował wiele, bo występował w klubach z regionu, co mogło zdecydowanie wzmocnić jego przywiązanie do śląskich rodzinnych stron. Trzeba mu oddać, że wywalczył awans do ekstraklasy i również w niej występował, czego wielu piłkarzy może mu jedynie zazdrościć. Myślę, że dla nas miłym akcentem jest fakt, że nasz obecny trener swoją jedyną bramkę w najwyższej klasie rozgrywkowej strzelił akurat przeciwko Ruchowi Chorzów. Mamy nadzieję, że tak jak na boisku Rafał Górak zdołał wywalczyć awans do piłkarskiej elity w Polsce, tak również uda mu się to będąc na ławce trenerskiej GieKSy, czego mu z całego serca życzymy.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Hanys

    24 kwietnia 2020 at 10:51

    Jaworzno to nie Śląsk.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga