Piłka nożna
Paszulewicz i Skrobacz po meczu
Po meczu GieKSy z Jastrzębiem odbyła się konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jarosław Skrobacz i Jacek Paszulewicz.
Jarosław Skrobacz (trener GKS Jastrzębie):
Przede wszystkim to był taki mecz walki, na to się nastawialiśmy – jakby nie było – były to derby. Oprawa kibicowska mogła zaimponować. Bardzo przyjemnie się gra w takich warunkach. Do przerwy staraliśmy się stworzyć dobre widowisko, to my chcieliśmy rozpocząć od prowadzenia. Myślę, że GKS miał taki sam plan, ale to nam udało się go zrealizować, mieliśmy jeszcze kilka dogodnych sytuacji i możemy ubolewać, że do przerwy nie schodziliśmy z wyższym prowadzeniem, ale jak to się niekiedy mówi, wyższe prowadzenie usypia i wynik 1:0 był dla nas konkretny, a w drugiej połowie wiedzieliśmy, jaki mamy cel, czekaliśmy na kontrataki i myślę, że gdybyśmy z tych kilku szans wyprowadzili jedną czy dwie, mogliśmy zakończyć jakąś dobrą sytuacją dla nas. Cieszymy się, wygraliśmy, dopisujemy trzy punkty.
Jacek Paszulewicz (trener GKS Katowice):
Gratuluję trenerowi wygranej, ostatnio dość często przychodzi mi gratulować trenerom przeciwników. Nie mieliśmy prawa dzisiaj przegrać. Pierwsza połowa pod dyktando gości i za tę pierwszą połowę należy przeprosić kibiców. Mimo niekorzystnego wyniku, przez 90 minut wspierali mój zespół. Jeśli chodzi o drugą połowę, po raz kolejny wyszliśmy z innym nastawieniem. Ciężko na gorąco zdiagnozować, co jest przyczyną tak dużych wahań, jeśli chodzi o grę mojego zespołu. Nie ma co ukrywać, że ten mecz nam nie wyszedł. Mogę dzisiaj z całą stanowczością powiedzieć, że przed sezonem pomyliłem się, mówiąc o tym, że o grę defensywną będzie można być spokojnym. Myślę, że na chwilę obecną ostatnie mecze pokazują, że największy problem mamy właśnie z defensywą – nie mówię tu o indywidualnych błędach obrońców – cały zespół broni i cały atakuje, natomiast przypominając sobie GKS z zeszłej rundy, gdy traciliśmy bardzo mało bramek, gdy przeciwnik nie stwarzał sobie sytuacji, żeby nam zagrozić, co pozwalało nam na to, że strzelenie jednej czy dwóch bramek zamykało mecz. Dzisiejszy mecz unaocznił nam, że zderzenie z pierwszą ligą dla niektórych zawodników jest bardzo bolesne. Umiejętności czysto piłkarskie bardzo często schodzą na dalszy plan, dzisiaj mieliśmy okazję, żeby to zobaczyć i poczuć na własnej skórze. Szkoda, że ta nauka jest tak bolesna, bo przeciwnicy wykorzystują te sytuacje, tracimy punkty i na pewno jesteśmy daleko od tego, co zakładaliśmy sobie przed sezonem. Kolejna rzecz to to, że dzisiaj nie trafiliśmy z personaliami i to biorę na siebie jako trener. Zbyt mało wojowników wyszło w pierwszej połowie i przegraliśmy tę walkę wręcz. Korekta w składzie w drugiej połowie spowodowała, że wróciliśmy teoretycznie do gry, natomiast skuteczność działania jest na niskim poziomie, ciągle nie wykorzystujemy sytuacji, dajemy przeciwnikowi zbyt wiele, nie ujmując tutaj przeciwnikowi, ale jak na tak renomowany zespół, jakim jest GKS Katowice – na zbyt dużo pozwoliliśmy przeciwnikowi. Jeszcze raz gratuluję trenerowi, a nam nie pozostaje nic innego, jak wrócić do podstaw i do ciężkiej pracy.
Pytanie redakcji GieKSa.pl do trenera Paszulewicza:
Mówi pan, że nie wie, jakie są przyczyny wahań jakości gry. Mam hipotezę, że jedną z przyczyn jest zbyt duże rotowanie składem – patrzymy na drugą połowę meczu z Wigrami, która była bardzo dobra i nagle na mecz z Rakowem wychodzi zespół z kilkoma zmianami. Jest kombinowanie z Woźniakiem i Ruminem, nie gra Łyszczarz, który zagrał bardzo dobrą drugą połowę właśnie z Wigrami, stawiamy na Słomkę. Łyszczarz w Częstochowie gra cztery minuty, dziś w pierwszym składzie. Anon zagrał pół godziny z Rakowem, dzisiaj go widzimy w pierwszym składzie. Do tego dochodzi kwestia Wawrzyniaka, który z tego, co słyszymy, to jeszcze z miesiąc potrzebowałby, by dojść do siebie, a dzisiaj jest w pierwszej jedenastce…
Te wahania wystąpiły szczególnie w ostatnich dwóch spotkaniach. Trzy ostatnie odbyły się w ciągu tygodnia. Cykl meczowy, zwłaszcza jeśli chodzi o młodzieżowców, którzy mają duże wahania formy, związany jest z rotacją, która na pewno nie wpływa negatywnie na nich, bo każdy z nich jest w grze. Jeśli chodzi o mecz z Rakowem, chcieliśmy wyjść wysoko na przeciwnika, odciąć im możliwość grania, w związku z tym musieliśmy przejść na bardziej ofensywny system. Nie dało to spodziewanego efektu. Natomiast po tamtym meczu szukaliśmy zawodników, którzy najlepiej wyglądają, jeśli chodzi o regenerację – po dwóch dniach od Rakowa, który to mecz nie był łatwy dla nas i do samego końca próbowaliśmy zmienić oblicze tego spotkania. Natomiast dzisiaj, jeśli chodzi o Łyszczarza, którego państwo chwalicie za zeszły tydzień – dzisiaj uważam, że nie mógł się zmierzyć mentalnie z tak istotnym spotkaniem, jakim są derby z GKS Jastrzębie. David Anon od dłuższego czasu bardzo dobrze wygląda w treningu i myśleliśmy, że dzisiaj jest ten punkt, od którego mógłby regularnie zacząć występować w zespole. Nie chciałbym na gorąco oceniać przyczyn tych wahań, bardziej bym jednak rozpatrywał kwestii mentalnych niż umiejętności zawodników. Jeśli chodzi o Jakuba Wawrzyniaka, potrzebujemy impulsu, jeśli chodzi o uszczelnienie defensywy. Uważam, że dzisiaj zagrał mimo wszystko poprawne zawody, natomiast tak jak mówię – mamy problem, jeśli chodzi o grę w defensywie i tu upatruję zbyt dużej łatwości kreowania sytuacji przez przeciwnika i tracimy dużo bramek. W zeszłym półroczu straciliśmy jedenaście bramek, z czego tylko trzy z gry. To jest coś, co bardzo boli, bo mając wynik 0:0 i grając drugą połowę, w której podkręciliśmy tempo i przejęliśmy inicjatywę, być może ten wynik byłby inny, natomiast nie ma co się tłumaczyć, przegraliśmy, trzeba się uderzyć w pierś, że zbyt dużo błędów popełniliśmy jako zespół, a ja otwarcie mówię, że ze składem nie trafiliśmy.
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Zapraszamy do galerii z Krynicy, gdzie GieKSa mierzyła się z Zagłębiem Sosnowiec w ramach Pucharu Polski. Niestety, kolejny raz odpadaliśmy w półfinale.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.


q2
26 sierpnia 2018 at 00:55
Pytanie i prośba do osób, które to czytają a zajmują się „image” naszego klubu to pewnie i trenera. Czy w ogóle, ktoś za to odpowiada?.
q2
26 sierpnia 2018 at 00:56
Czy ktoś mu dobiera marynarki i krawaty?
Irishman
26 sierpnia 2018 at 02:18
Nie jestem trenerem ale wiem, że każda defensywa wymaga zgrania i stabilizacji, żeby się dobrze prezentować. A u nas, a bieżącym sezonie zagrali już na obronie: Lisowski, Kamiński, Remisz, Kupec, Frańczak, Midzierski, Wawrzyniak, Słomka. No więc nie za bardzo rozumiem zdziwienie trenera Paszulewicza, bo ja raczej zdziwiłbym się gdyby było inaczej.
Mecza
26 sierpnia 2018 at 06:10
q2, najlepiej ubrany trener w 1lidze. Poprzedni biegał przed kamerami w białej koszulce bez żadnego znaczka klubowego. Zresztą Maurycy też rzadko przywiązuje uwagę do koszulki jak robi wywiad a to błąd. Jest w pracy.
Mecza
26 sierpnia 2018 at 06:24
Szkoda że trener nie dostrzega problemu. Przecież obojętnie kto by wyszedł gra nie byłaby inna. On się czepia pesonaliów a tu chodzi o pomysł na grę w ofensywie. Nie pisałem tego bo każdy się zachwycał ale mi się nie podobała pierwsza połowa z Tychami. Chaos i szarpanina chociaż te przebitki wygrywaliśmy i wydawało się że fajna gra.
Mecza
26 sierpnia 2018 at 06:27
Z kim musimy zagrać aby na spokoju rozegrać atak pozycyjny na połowie przeciwnika? Z rezerwami z A klasy? Nie chcę słuchać o walce i ciężkiej pracy bo to każdy robi w tej lidze. Gdzie gra w piłkę? My chcemy awansować Panie Bartnik a nie walczyć jak inni.
Mecza
26 sierpnia 2018 at 06:31
Broniłem Brzęczka napisali, to chyba dobrze? Opinia publiczna zwolniła Mandysza, trener który popełniał błędy jak każdy ale wiedział co robi bo robił to już kilka razy z powodzeniem. Wygrał ostatni mecz z liderem i został pogoniony i zastąpiony żółtodziobem który nie wierzy w to co robi bo by nie biegał tak nerwowo przy lini.
Mecza
26 sierpnia 2018 at 06:35
Opinię wyraziłem ale Paszul musi zostać. Nie stać nas na tak częste zmiany. Sprawa jest prosta. 5 pkt straty do 2 miejsca po jesieni niech pracuje, więcej żegnamy się i koniec zabawy trzeba zatrunić fachowca. Na dzisiaj tylko Kaczmarek mi przychodzi do głowy bo Mandrysz jest spalony.
Mecza
26 sierpnia 2018 at 06:39
Mam nadzieję że nie będzie już transferów bo to wyrzucanie kasy w tym poszukiwaniu jakości przez Paszula. Jego taktyka nie wymaga umiejętności co zreszta sam powiedział. Trener idealny dla przeciętnych, walczących o utrzymanie klubów.
Mecza
26 sierpnia 2018 at 06:44
Przy tej jakości zawodników powinniśmy klepać na połowie przeciwnika a przegrywamy z beniaminkiem. Nawet Stawowy by to lepiej ułożył. Wiem, wiem co napiszecie ale on pracował w anormalnych warunkach teraz mogłaby być fajna piłka. Mecz z Pogonią na wyjeździe 4:3 nadal pamiętam. Nie o to chodzi w sporcie, o emocje?
Mecza
26 sierpnia 2018 at 07:19
Śmieszne co on mówi, żartuje z nas? Kadra prawie zmieniona w całości a on zdziwiony że coś nie funkcjonuje jak w poprzedniej rundzie…
Paszul
26 sierpnia 2018 at 07:47
prosiłem Pana Prezesa by zatrudnił Peszkę i co jest zgoda będzie rozluznienie w szatni
PanGoroli
26 sierpnia 2018 at 08:50
Panie trenerze, nie ma Pan racji z rotacją – ona jest fatalna dla psychiki, dla morale. Fatalna, jeśli chodzi o zgranie, 'widzenie partnera tyłem głowy’. Panie trenerze, to akt odwagi i uczciwości, by przyznać, że temat przerasta… Z mojej strony dzięki za wszystko.
Zgadzam się z Meczą – Paszulewicz za Mandrysza, wygląda to na sporą pomyłkę.
PołudnioweK-ce
26 sierpnia 2018 at 19:50
Mam ciagłe wrażenie że jesteśmy na etapie przygotowań do sezonu..ciągłe rotacje w składzie..no kurwa tego nie ma nawet u największych w europie o naszym podwórku nie wspomne..trenerze skończ pan podskakiwać machać rękoma weź się pan kurwa Do Rzetelnej Solidnej Roboty Dla swojego Dla naszego dla Wspólnego Dobra