Piłka nożna Prasówka
Pieniądze to nie wszystko
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Widzew Łódź 1:0 (1:0).
weszlo.com – Pieniądze to nie wszystko. Bezradny Widzewie, obudź się!
„Pieniądze to nie wszystko” – jest taki polski film z 2001 roku. Dobry, trochę niedoceniany. Jego tytuł pasuje póki co w tej rundzie do drużyny Igora Jovićevicia. Widzew wydał zimą ponad 13 milionów euro na transfery, łącznie w tym sezonie – 20 milionów. Tymczasem po gładkiej przegranej z Jagiellonią dziś poległ w Katowicach (0:1), pokazując w ofensywie kompromitująco niewiele. Ktoś powie, że drużynie, w której doszło do tylu zmian, trzeba dać czas. My powiemy, że jeżeli zespół z Łodzi szybko nie zacznie grać na miarę indywidualnych umiejętności jego zawodników, może obudzić się w Betclic I Lidze. Mając takich graczy, nie możesz być tak bezradny.
Nastawialiśmy się mocno na to spotkanie, bo GKS, który wzmocnił się zimą i wygrał pierwszy ligowy mecz w 2026 roku, podejmował drużynę, która na razie szaleje finansowo i – tak się wydaje – to prędzej czy później powinno jednak przełożyć się na wyniki. Jednak pierwsza połowa długo była po prostu przeraźliwie nudna.
Niby Widzew był nieco lepszy, próbował strzelać Angel Baena, później Juljan Shehu, w końcu groźnie, tuż obok bramki, uderzył Christopher Cheng. I to po stronie gości byłoby na tyle. W pewnym momencie pomyśleliśmy sobie, że Widzewowi chociaż udaje się ograniczyć poczynania w środku pola Bartosza Nowaka, który tym razem był niewidoczny.
Ale do czasu. Nadeszła 45. minuta. Należał się gospodarzom ten rzut rożny? Chyba jednak tak, bo wydaje się, że piłkę ostatni odbił stoper gości, Ricardo Visus. Nowak podszedł do piłki i idealnie dośrodkował, a głową do siatki skierował ją Lukas Klemenz. I cyk, bramka, po chwili gwizdek na przerwę. Widzew znowu ma problem.
W doliczonym czasie – zamieszanie. Sędzia Damian Kos podyktował rzut karny dla Widzewa, ale po chwili został zaproszony do monitora, bo Szymon Marciniak (słusznie) przekazał mu, że w starciu Bukariego z Sebastianem Milewskim tak naprawdę jako pierwszy faulował zawodnik z Ghany. Po zmianie decyzji na stadionie euforia. Niedługo później usłyszeliśmy końcowy gwizdek.
[…] Nie dawał też za wiele Sebastian Bergier, z którym dobrze radził sobie Arkadiusz Jędrych. Napastnik Widzewa przed tym sezonem trafił do Łodzi właśnie z Katowic i był dziś od pierwszej minuty wygwizdywany i obrażany przez miejscowych kibiców. Jeżeli Bergier czymś się wyróżnił, to ostrym atakiem na bramkarza gospodarzy, Rafała Strączka.
Trener GKS-u, Rafał Górak, podkreślał przed spotkaniem, że same miliony euro nie grają, dużo ważniejszy jest plan na grę, a jego zespół ma pomysł na ten mecz. I to wszystko się sprawdziło.
Widzew grał dziś do przodu jak zespół przeciętniaków, pozbawionych umiejętności kreowania. W 20 meczach ligowych budowana za wielkie pieniądze drużyna przegrała aż 12 razy. To najwięcej przegranych w stawce. Do tego Widzew ma osiem porażek w 10 wyjazdowych spotkaniach. Zaczyna to wyglądać jak bilans wstydu.
Na stopniowe zgrywanie drużyny nie ma czasu. Wygrana gospodarzy oznacza, że GKS odskakuje już na sześć punktów od Widzewa, ale również od Legii Warszawa, którą podejmie na własnym obiekcie w następnej kolejce.
Widzew i Legia, która fartem zremisowała w Gdyni, pozostają w strefie spadkowej.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice wygrał z „milionerami” z Widzewa Łódź. Ekipa Rafała Góraka ruszyła w górę tabeli
Kolejne emocjonujące widowisko na Nowej Bukowej. GKS Katowice pokonał Widzew i potwierdza, że wiosna jest jego ulubioną porą roku.
Mecz uciekającego przed strefą spadkową GKS Katowice z marzącym o podobnym wyczynie Widzewem Łódź zapowiadał się smakowicie. Rafał Górak nie mógł wystawić pauzującego za kartki Borji Galana, ale nie zmieniało to ogólnego poczuci optymizmu panującego przed tym spotkaniem. W zespole gości na szpicy znalazł się oczywiście Sebastian Bergier, świetnie znany kibicom GKS-u, który tym razem miał stanowić największe zagrożenie dla byłych kolegów. Sympatycy GKS zdecydowanie nie zamierzali mu ułatwiać życia wypominając zmianę barw.
Wszystko wskazywało na to, że do przerwy gole nie padną. Jednak w ostatniej akcji sędzia po chwili wahania wskazał na rzut rożny dla GKS-u, co spotkało się z gorącymi protestami Łodzian. Sztab Widzewa chyba przeczuwał nieszczęście, bo dośrodkowanie Bartosza Nowaka spadło idealnie na głowę Lukasa Klemenza, który strzelił swoją szóstą bramkę w tym sezonie, uszczęśliwiając kibiców na trybunach.
Goście, których finanse nie przekładają się na wyniki, znów znaleźli się nad przepaścią. Rafał Górak uprzedzał swój zespół, że rywale będą musieli przycisnąć, co jednak otworzy drogę do kontrataków. Co ciekawe, oba zespoły wyszły na drugą połowę bez zmian. Status został zachowany też w klimacie boiskowych starć.
GKS zdecydowanie okrzepł w tej walce i zaczął grać na wyższym poziomie. Do pełni szczęścia brakowało gola. Bywało blisko, nawet bardzo, ale wynik wciąż się nie zmieniał. To Katowiczanom z pewnością nie przeszkadzało, natomiast rosła nerwowość w ekipie ich rywali. Mecz mógł „zamknąć” Nowak, ale nie trafił w piłkę, więc kolejne minuty nadal budowały napięcie.
Kulminacja nastąpiła w czwartej z sześciu minut doliczonego czasu. Sebastian Milewski starł się z Osmanem Bukarim na pograniczu pola karnego. Damian Kos pokazał na jedenastkę, po czym pobiegł weryfikować sytuację na VAR i zmienił zdanie! Faulu nie było. A mnóstwo doliczonych minut zamieniło się w wulkan emocji ze szczęśliwym zakończeniem.
sportowefakty.wp.pl – Widzew Łódź znowu zawiódł. Obrońca uszczęśliwił GKS Katowice
Jedna bramka padła w Katowicach. GKS pokonał Widzew Łódź 1:0. Gola na wagę trzech punktów w ostatniej akcji 1. połowy zdobył Lukas Klemenz.
[…] W 1. części żadna z drużyn nie zamierzała otwierać się przed rywalem. Stąd też z boiska przez długie minuty wiało nudą. Na pierwszą groźniejszą okazję czekać trzeba było kwadrans. Płasko z pola karnego uderzył Angel Baena. Rafał Strączek zachował spokój i piłkę złapał na linii. W odpowiedzi próba z dystansu Alana Czerwińskiego minęła słupek.
W 25. minucie próbkę swoich umiejętności zademonstrował Christopher Cheng, który groźnie z z ok. 25 metrów. Piłka poszybowała tuż obok słupka. To była jedna z nielicznych prób w wykonaniu gości.
Wydawało się, że w premierowej odsłonie gole w Katowicach nie padną. Tymczasem w ostatniej akcji trafili gospodarze. Dośrodkował z rzutu rożnego Bartosz Nowak, a Lukas Klemenz głową wpakował piłkę do siatki z siedmiu metrów.
Łodzianie mogli odpowiedzieć dwie minuty po zmianie stron. Sebastian Bergier dośrodkował z rzutu rożnego, a Juljan Shehu głową uderzył tuż obok słupka.
Wydawało się, że goście ruszą na gospodarzy. Nic z tych rzeczy, piłkarze GKS-u bez większych problemów rozbijali nieliczne akcje Łodzian. Oczekiwań efektów nie przynosiły zmiany przeprowadzane przez Igora Jovicevicia.
To GKS powinien w 66. minucie podwyższyć wynik. Marcin Wasielewski pola karnego płasko uderzył z pola karnego. Bartłomiej Drągowski odbił piłkę.
Goście z Łodzi dopiero w 78. minucie wykreowali okazję na wyrównanie. Osman Bukari zgrał piłkę, a Fran Alvarez przestrzelił z pola karnego.
W końcówce gracze Widzewa nie byli w stanie wykreować okazji dającej punkt. Wydawało się, że GKS bez większych problemów dowiezie prowadzenie. Tymczasem w czwartej minucie doliczonego czasu sędzia podyktował rzut karny dla Widzewa. Sebastian Milewski kopnął Osmana Bukariego. Po analizie VAR arbiter zmienił decyzję.
GKS po raz drugi w 2026 roku mógł się cieszyć ze zwycięstwa. Łodzianie doznali drugiej porażki w drugim spotkaniu w roku i ich sytuacja w tabeli robi się coraz trudniejsza.
se.pl – Gorąco w doliczonym czasie gry!
Mecz GKS-u Katowice z Widzewem Łódź miał być daniem głównym niedzieli z PKO BP Ekstraklasą. Wzmocnieni podczas zimowego okienka transferowego goście chcieli udowodnić, że porażka z Jagiellonią to był wypadek przy pracy. „Gieksa” z kolei marzyła o kolejnym, udanym wieczorze ligowym.
Widzew Łódź imponował podczas zimowego okienka transferowego. Na papierze wyglądało to znakomicie. Lukas Lerager, Przemysław Wiśniewski, Bartłomiej Drągowski, Osman Bukari – te nazwiska robiły wrażenie. Tymczasem styczniowy mecz z Jagiellonią rozczarował fanów Widzewa. Wynik 1:3 dobrze oddawał to, co działo się na boisku. Na przeciwległym biegunie znalazł się GKS Katowice, którego w Lubinie do zwycięstwa poprowadził niezawodny Bartosz Nowak. Podopieczni Rafała Góraka chcieli pójść za ciosem.
Pierwszy kwadrans nie zachwycił. Ciekawych sytuacji praktycznie nie było. Publiczność pobudził Alan Czerwiński, którego strzał wylądował tuż obok słupka. GKS miał optyczną przewagę, ale brakowało konkretów. Jeśli chodzi o Widzew, to warto odnotować uderzenia Chenga. Norweg pomylił się nieznacznie. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, Bartosz Nowak idealnie dośrodkował, a Lukas Klemenz pokonał Drągowskiego.
Tuż po przerwie, po centrze Sebastiana Bergiera groźnie uderzał Shehu. Było bardzo blisko! W kolejnych minutach GKS „zamroził” mecz. Łodzianie nie potrafili konkretnie zagrozić bramce Strączka. Największe emocje mieliśmy w doliczonym czasie gry. Najpierw arbiter Damian Kos podyktował rzut karny za faul Milewskiego na Bukarim. Po analizie VAR zmienił decyzję i przyznał rzut wolny dla „Gieksy” za faul w ataku. Widzew nie zdołał odwrócić losów rywalizacji i poległ w Katowicach. Gospodarze wygrali drugi mecz na wiosnę, a goście są na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Tylko lepszym bilansem bramek wyprzedzają Bruk-Bet Termalikę.
katowickisport.pl – GKS wygrywa z Widzewem! Emocje w końcówce
Po wygranej z Zagłębiem na inaugurację rundy, podopieczni Rafała Góraka mierzyli się przy Nowej Bukowej z naszpikowanym gwiazdami Widzewem. Szkoleniowiec GieKSy mówił przed meczem, że pieniądze nie grają i to spotkanie to pokazało. Choć optyczną przewagę mieli Łodzianie, to praktycznie w ogóle nie potrafili zagrozić GieKSie. Gospodarze czekali na swój moment i doczekali się. W samej końcówce pierwszej połowy po rzucie rożnym Bartłomieja Drągowskiego pokonał Lukas Klemenz. Po przerwie były okazje do podwyższenia prowadzenia, ale RTS w defensywie nie wyglądał tak źle. W ofensywie za to, Widzewiacy wyglądali jak dzieci we mgle.
W doliczonym czasie gry sędzia Damian kos podyktował jedenastkę dla gości, ale po weryfikacji VAR decyzję cofnięto i to GKS mógł cieszyć się z trzech punktów!
gol24.pl – Widzew Łódź znów dostał łomot. Jest przedostatni w tabeli PKO Ekstraklasy
[…] Pierwsza połowa spotkania w Katowicach nie należała do najciekawszych widowisk w tym sezonie PKO Ekstraklasy. Gra toczyła się głównie w środku pola, żadna z drużyn nie chciała zbytnio się odkrywać, więc niestety emocji było, jak na lekarstwo.
Gdy wydawało się, że zawodnicy zejdą na przerwę przy bezbramkowym remisie, tuż przed nią kibiców popularnej GieKSy uradował Lukas Klemenz, który po precyzyjnym dośrodkowaniu Bartosza Nowaka z rzutu rożnego precyzyjnym uderzeniem głową pokonał bramkarza gości.
W drugiej połowie bezradny Widzew Łódź próbował rozpaczliwie atakować, ale nie miał pomysłu, jak może zaskoczyć świetnie dysponowanych piłkarzy GKS-u Katowice. W końcówce bliski swojego trafienia był Bartosz Nowak, ale jego uderzenie z rzutu wolnego z linii bramkowej wybił jeden z defensorów gości.
W samej końcówce sędzia Damian Kos podyktował rzut karny dla Widzewa Łódź, ale po analizie VAR arbitrzy uznali, że faulu w polu karnym GieKSy nie było i goście musieli obejść się smakiem.
Niedługo później rozbrzmiał ostatni gwizdek i stało się jasne, że Widzew Łódź po 20 kolejach PKO Ekstraklasy będzie na przedostatnim miejscu w tabeli. Natomiast GKS Katowice po drugim zwycięstwie z rzędu awansował już na 10. pozycje i ma tylko 5 punktów straty do strefy europejskich pucharów.
widzewtomy.net – GKS Katowice – Widzew Łódź 1:0 (1:0)
[…] Po nieudanym początku roku, jakim bez wątpienia była domowa porażka z Jagiellonią Białystok, czerwono-biało-czerwoni przyjechali do stolicy województwa śląskiego w bardzo bojowych nastrojach. Zbudowana za miliony euro drużyna przystępowała bowiem do meczu z przedostatniej pozycji w ligowej tabeli. Pech dopadł ją jeszcze przed pierwszym gwizdkiem – z powodu choroby wystąpić nie mógł Stelios Andreou, a tuż przed wyjściem na rozgrzewkę miejsce przewidywanego do gry od początku Mariusza Fornalczyka zajął Angel Baena.
Początek spotkania był nadspodziewanie spokojny. W tempie dalekim od szaleńczego to goście dużo częściej utrzymywali się przy piłce, a „Gieksa” wyraźnie czyhała na błąd i okazję do skontrowania. Miejscowi mieli też swoje momenty po stałych fragmentach, ale Bartłomiej Drągowski nie narzekał na nadmiar pracy. W 15. minucie padł pierwszy strzał, a oddał go Baena, celując niezbyt mocno w sam środek bramki Rafała Strączka. Odpowiedział próbą z dystansu Alan Czerwiński – obok słupka.
Drugi z trzech kwadransów pierwszej połowy stał głównie pod znakiem boiskowego chaosu z obu stron, na co być może drobny wpływ miała pogarszająca się pogoda w postaci padającego śniegu. Wyjątki to mocno niecelne uderzenie Sebastiana Bergiera czy nieudana szarża indywidualna Osmana Bukariergo. Po strzale Juljana Shehu doszło natomiast do tzw. obcierki i skończyło się rzutem rożnym, po którym z dystansu kropnął tuż obok bramki Christopher Cheng.
W 33. minucie groźnie lewą stroną z piłką pobiegł Marcin Wasielewski i do końca sam starał się kończyć akcję, ostatecznie uderzając lekko, z czym bez trudu poradził sobie Drągowski. Cały czas Widzewiacy mieli optyczną przewagę i wydawali się kontrolować pojedynek. Niestety w ostatniej minucie Katowiczanie wywalczyli rzut rożny, po którym bez opieki pozostał Lukas Klemenz. Obrońca skorzystał ze sprzyjających okoliczności i głową posłał piłkę do siatki!
[…] Straty mogły zostać szybko odrobione, gdy do główki po dośrodkowaniu z kornera nieco nieoczekiwanie dopadł Shehu, lecz trafił tylko w boczną siatkę. Na kolejny ciekawszy akcent trzeba było czekać niespełna dziesięć minut, gdy celnie uderzył Mateusz Kowalczyk, ale Drągowski sobie poradził. Tuż przed upływem godziny nastąpiły pierwsze personalne roszady i na murawie pojawili się Fornalczyk oraz Fran Alvarez.
Obraz spotkania za bardzo się nie zmieniał, a bliżsi zdobycia gola byli nawet gospodarze. W 67. minucie Lukas Lerager niefortunnie interweniował przed polem karnym, do piłki dopadł Wasielewski i miał szansę na pokonanie Drągowskiego, lecz reprezentacyjny golkiper zdołał zareagować. Z rzutu wolnego pomylił się z kolei Bartosz Nowak. Kwadrans przed końcem do gry weszli Lindon Selahi oraz Andi Zeqiri.
Dopiero w 78. minucie Łodzianie mieli cień szansy na wyrównanie. Wysoki przerzuty Chenga zgrał do Alvareza Bukari, jednak Hiszpan strzelił z woleja nad poprzeczką. Akcja momentalnie przeniosła się na drugą stronę i najpewniej przed utratą drugiej bramki uchronił przyjezdnych kiks w wykonaniu Nowaka. Celnie, choć zbyt lekko, uderzył natomiast rezerwowy Eman Marković. Szczególnie martwić mógł fakt, iż cały cza to GKS był drużyną o większym potencjale ofensywnym i kompletnie nie zanosiło się na zdobycie chociaż punktu.Pamiątki Ekstraklasa
Zawody zostały przedłużone aż o sześć minut, ale i to nie przybliżyło ekipy RTS do remisu. Jedyna konkretną okazję miał Zeqiri, ale fatalnie złożył się do główki i jego zagranie tylko na siłę można uznać za strzał. W 94. minucie doszło do sporej kontrowersji z udziałem… Fanom z Piłsudskiego musiały przypomnieć się obrazki sprzed dwóch lat z Krakowa, bo arbiter ten podyktował rzut karny po faulu na Bukarim, by po analizie na monitorze zmienić decyzję! Końcówka, choć bardzo nerwowa i toczona aż do 103. minuty, niczego już nie zmieniła.
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Piłka nożna
Mecz z Jagiellonią znów odwołany
Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.
Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.
„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.
Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.
Piłka nożna
Z Widzewem we wtorek
Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.
Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.
STS Puchar Polski – 1/4 finału
wtorek, 3 marca 2026
20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź
środa, 4 marca 2026
17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze
czwartek, 5 marca 2026
13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa
Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.


Najnowsze komentarze