Hokej
[RELACJA] Piłkarze potrzebowali karnych, a hokeiści dogrywki
Trwa hokejowy maraton w Satelicie. Tym razem w ramach 6 kolejki Polskiej Hokej Ligi zmierzyliśmy się z JKH GKS-em Jastrzębie. Po nieudanym występie Michała Kielera z Cracovią, do bramki powrócił Kevin Lindskoug. Już w 55 sekundzie musiał się ostro wysilić, bo w sytuacji sam na sam znalazł się Tomas Kominek, ale zdołał parkanem wybronić jego uderzenie. W 5 minucie i 30 sekundzie sędzia podyktował pierwszą karę w tym meczu – na ławkę kar trafił zawodnik JKH Maciej Sulka, ale nie stworzyliśmy większego zagrożenia w przewadze. Podczas gry 5 na 5 Jastrzębianie bardzo dobrze grali forczekingiem i pozostawiali mało miejsca naszym zawodnikom. Kolejną okazję do gry w przewadze otrzymaliśmy w 18 minucie. Tym razem było dużo bliżej zdobycia bramki, kiedy to Urbanowicz strącił krążek po wrzutce Cakajika tak, że ten trafił w słupek. Pod sam koniec tercji idealną okazję do wyjścia na prowadzenia mieli goście. Heikkinen stracił krążek na tercji ataku i napastnicy JKH Dubinin i Kasperlik pognali we dwóch na osamotnionego Lindskouga, który jednak fantastycznie powstrzymał ich natarcie.
Od początku drugiej tercji GieKSa ruszyła do ataku. Niecelne strzały oddawali między innymi Łopuski i Wronka, ale w 26 minucie krążek wreszcie znalazł się w bramce Ondreja Raszki. Eetu Heikkinen wykorzystał to, że Raszka był zasłonięty i z niebieskiej posłał lekkie uderzenie. Szybko mogliśmy podwoić prowadzenie, ale dogodnych sytuacji nie wykorzystali Urbanowicz i Krężołek. Niedługo potem Dubinin ostro zaatakował przy bandzie Michała Rybaka, za co otrzymał karę 2+10, a nasz młody zawodnik z trudem opuścił lód, na którym już więcej w tym meczu się nie pojawił. Ponownie niewiele zabrakło do zdobycia bramki, ponieważ Dusan Devecka trafił w poprzeczkę. W 32 minucie na ławkę kar odesłany został Łopuski – była to jedyna kara dla naszego zawodnika w tym meczu. Jastrzębianie nie wykorzystali przewagi, ale w końcówce tercji byli stroną zdecydowanie bardziej aktywną. Na przerwę udaliśmy się jednak z jednobramkowym prowadzeniem.
Od początku trzeciej odsłony tego spotkania JKH walczyło o doprowadzenie do wyrównania, lecz mieli problem z kreowaniem bramkowych sytuacji. Niewiele działo się również po drugiej stronie lodu, gdzie szczęścia próbowali między innymi Wronka czy Krawczyk. W końcu w 52 minucie Jastrzębianie osiągnęli swój cel. Wróbel dograł do niekrytego przed bramką Nalewajki, a ten szybkim uderzeniem pokonał dobrze spisującego się Lindskouga, którego ciężko winić za stratę tej bramki. Katowiczanie na pewno chcieli szybko odzyskać prowadzenie, ale nie mieli pomysłu na dobrze zorganizowany zespół z Jastrzębia. Obie drużyny przeprowadzały dosyć niegroźne ataki, aż w końcu, gdy zostały niecałe 2 minuty do końca tercji, wydawało się, że przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoją stronę. Rohtla świetnie dograł do ustawionego tuż przy bramce Raszki Łopuskiego, który bez namysłu strzelił między jego parkanami. Radość nie trwała jednak długo. Spiker ogłaszał jeszcze strzelca bramki dla GieKSy, a Jastrzębie po zaledwie 26 sekundach od wznowienia gry drugi raz doprowadziło do wyrównania. Grof wrzucił krążek w stronę bramki, gdzie tuż przed Lindskougiem strącił go Nalewajka, zdobywając swoją drugą bramkę w tym meczu.
Do rozstrzygnięcia losów tego spotkania potrzebna była dogrywka. Na lodzie pojawiła się trójka Łopuski-Rohtla-Heikkinen. Wygraliśmy wznowienie, a następnie Rohtla przeprowadził indywidualną akcję zakończoną strzałem pod poprzeczkę. Jastrzębianie nawet nie zdołali dotknąć krążka w dogrywce, ale wracają do domu z jednym punktem. Katowiczanie natomiast do swojego konta dopisali dwa „oczka”.
Trzy gwiazdy meczu:
Pierwsza gwiazda meczu: Jesse Rohtla
Druga gwiazda meczu: Kevin Lindskoug
Trzecia gwiazda meczu: Eetu Heikkinen
TAURON KH GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie 3:2d. (1:0, 0:0, 1:2, 1:0d.)
1:0 Eetu Heikkinen (Grzegorz Pasiut, Tomasz Malasiński) 25:45
1:1 Radosław Nalewajka (Kamil Wróbel, Dominik Jarosz) 51:58
2:1 Mikołaj Łopuski (Jesse Rohtla, Eetu Heikkinen) 58:04
2:2 Radosław Nalewajka (Jakub Grof, Dominik Jarosz) 58:30
3:2 Jesse Rohtla (Mikołaj Łopuski, Eetu Heikkinen) 60:19 3/3
TAURON KH GKS Katowice: Lindskoug (Kieler) – Heikkinen, Wanacki, Wronka, Rohtla, Łopuski – Cakajik, Devecka, Lakkonen, Pasiut, Malasiński – Tomasik, Krawczyk, Fraszko, Urbanowicz, Krężołek – Wysocki, Skokan, Michał Rybak, Sawicki.
JKH GKS Jastrzębie: Raszka (Prokop) – Grof, Michałowski, Kasperlik, Dubinin, Paś – Sulka, Homer, Kominek, Fabus, Wróbel – Bigos, Gimiński, Świerski, Jarosz, Łukasz Nalewajka – Chorążyczewski, Radzieńciak, Pelaczyk, Kulas, Radosław Nalewajka.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze