Felietony
Straciłem wiarę w polskie społeczeństwo…
W Knurowie z pewnością doszło do morderstwa. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, aby na podstawie materiału video czy zdjęć dojść do takiego wniosku. Przekaz video jest jasny – grupa chuliganów powoli zmierza pod sektor kibiców zasiadających na trybuny, w pewnym momencie jeden z nich podbiega w okolice płotu. Ustawieni kilkanaście metrów dalej policjanci ewidentnie i bez żadnych wątpliwości celują w niego, w wyższe partie ciała – okolice głowy i barków – czego efektem jest postrzelenie go w szyję, a skutkiem śmierć.
Sam jestem przeciwnikiem używania broni do stłumienia aktów chuligańskich w ogóle. Zawsze istnieje ryzyko, że taka broń dostanie się w ręce kogoś nieodpowiedzialnego. W tym przypadku nie wiem, czy ktoś może być na tyle nieodpowiedzialny i najzwyczajniej w świecie głupi, żeby celując z kilkunastu metrów w głowę nie liczyć się z tym, że zabije człowieka. W każdym razie z filmu wynika, że użycie tej broni było absolutnie nieuzasadnione, a już strzelanie z kilkunastu metrów w głowę pojedynczego człowieka, który hasa sobie po murawę… jak inaczej zakwalifikować to niż jako morderstwo?
Słyszymy w mediach brednie żywcem wyjęte z czasów PRL-u, że interwencja była uzasadniona, bo w przeciwnym wypadku mogłoby dojść do większej liczby ofiar śmiertelnych. Jak żyję, to nie przypominam sobie, aby w obrębie stadionu podczas jakiejkolwiek akcji chuligańskiej zginął człowiek. Najczęściej zresztą takie akcje były tłumione w zarodku i bezpośrednich spięć pomiędzy kibicami nie dochodziło. Teraz wydarzył się pierwszy taki śmiertelny wypadek – z rąk policjanta, który – powtórzę to – z kilku metrów z premedytacją strzelił człowiekowi w szyję. Nie strzelał do tłumu, nie strzelał w nogi. Strzelał do pojedynczego celu i teoretycznie każda myśląca osoba powinna liczyć się z tym, że może to wywołać skutek śmiertelny.
Czy chciał zabić czy po prostu jest głupi, a może był w tym momencie po prostu niepoczytalny i stracił kontrolę nad swoim zachowaniem? Nie wiadomo. Widać na filmiku jednak pełną celowość i premedytację. Tak naprawdę wystarczyło rozpylić gaz, albo inaczej się ustawić. Cokolwiek. Jednak funkcjonariusze poszli na łatwiznę i strzelali do człowieka jak do tarczy.
Tak naprawdę jednak nie o działaniu policji ma być ten artykuł, choć wstęp wyszedł mocno przydługi. Działanie policji zbulwersowało wiele osób. Oto okazało się bowiem, że stosunkowo niewielkie przewinienie można przypłacić życiem. Ten kibic (nazywajcie sobie jak chcecie – kibol, chuligan) nie popełnił jakiegoś strasznego przestępstwa. Nikogo nie zabił, nie zgwałcił. Być może jego celem było wdać się w bójkę. OK. Nie przeczę i nikt z osób zbulwersowanych sprawą też nie przeczy temu, że złamał prawo i regulamin i mógłby z tego tytułu ponieść konsekwencje. Nie znam się na prawie i nie chce mi się w to wgłębiać, ale jego przewinienie na pewno było stosunkowo tak niewielkie, że mógłby dostać zakaz stadionowy, grzywnę, areszt. Na murawie mógłby zostać potraktowany gazem i skuty w kajdanki. Tak, z tym mógł się ów kibic liczyć i zapewne zdawał sobie sprawę z ewentualnych tego typu konsekwencji. Ale w żadnym wypadku nie spodziewał się, że skończy się to dla niego w taki sposób – czyli zastrzeleniem przez człowieka w mundurze.
Cała sprawa odbiła się szerokim echem. I niestety tutaj odczułem osobiście największy ból. Bo dla mnie naturalną i normalną reakcją na takie wydarzenie jest zbulwersowanie. Złość na to, że w tym kraju nikłe przewinienie można przypłacić życiem. Moje rozgoryczenie i utrata wiary w ludzi wiąże się z dziesiątkami, setkami, tysiącami komentarzy, które pojawiły się w internecie, które… chwaliły policję za tę akcję. Przy okazji taki wysyp ironii i nienawiści do kibiców, taki jad sączący się z wpisów internautów, takie zezwierzęcenie jest po prostu czymś, czego nie mogę i nigdy nie zaakceptuję. Sam mam negatywne zdanie o chuligaństwie i jestem bardzo krytycznie nastawiony do akcji chuligańskich, o co nieraz wdawałem się w dyskusję. Jednak to co wyczytałem w internecie tak naprawdę przekonuje mnie, że to nie kibice (kibole, chuligani – wybierz sobie) są najbardziej agresywną grupą, tylko ci, którzy ich atakują. Kibice bowiem dochodzą do starć głównie między sobą. Nie mieszają w to innych (oczywiście w każdej grupie znajdą się i tacy, którzy tego nie spełniają, ale mówimy o regule).
Zacznijmy może od łagodnego argumentu, który pojawił się wiele razy, a który jest bardzo łatwo obalić. Czyli, że gdyby „siedział na dupie” to nic by mu się nie stało. Pewnie to jest prawda, ale to jest argument typu, że jakby ktoś nie jeździł samochodem, to by nie miał wypadku. Każdy w życiu mniej lub bardziej łamie przepisy. Jedni jeżdżą na gapę, inni (każdy!) jeździ z niedozwoloną prędkością, inni jeżdżą pijani, jeszcze inni kradną lub zabijają. Każda z tych osób może i powinna liczyć się z konsekwencjami adekwatnymi do popełnionego czynu. Tutaj akurat ktoś przekroczył regułę, biegając po murawie. Zdecydowanie nie jest to wystarczające do wyroku śmierci i jeżeli ktoś obwinia tego kibica za jego własną śmierć, obwinia tym samym kobietę, że została zgwałcona, bo niepotrzebnie chodziła o 22 po mieście, a także pijanego studenta, który został potrącony przez samochód (notabene za szybko jadącego). Odwrócenie roli sprawca-ofiara w tym przypadku jest zupełnie nieuzasadnione. Kibic mógł się liczyć z konsekwencjami, ale to, że został zastrzelony, to nie jest ani w jednym procencie jego wina. Wina leży w stu procentach po stronie policjanta, który zachował się zupełnie nieadekwatnie do zagrożenia.
Fala nienawiści, jaka zalała internet jest po prostu szokująca. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod dowolnym artykułem, aby natknąć się na takie wypowiedzi:
Gdzieś ktoś tam pisał, że ten łysol osierocił dziecko. To ja się zapytam, jaka normalna kobieta z czymś takim się związuje?
Stadionowy bandzior nie jest człowiekiem. Policja powinna strzelać z ostrej amunicji.
Prać te łyse pały aż będzie się dymiło bo to są bezmózgowce i wewnątrz głowy nie ma nic.
Do bandytów kiboli którzy zagrażają bezpieczeństwu niewinnych ludzi i demolują mienie publiczne powinno się jak najbardziej strzelać broni gładkolufowej te gnoje rzucają czym popadnie w policje nawet butelkami z łatwopalnym płynem to powinni oddać im z nawiązką,aresztować to bydło
Za tzw komuny milicja wiedziała jak się traktuje chuliganów. najpierw by ich spacyfikowali na boisku poprawkę by mieli na komisariacie. jak któryś by protestował miał by 3 pałowanie gratis.
Prawidłowo postąpiła policja. Brawo, oby więcej takich interwencji jeśli się nie potrafią zachować normalnie.
Prokuratura powinna postawić policji zarzut zbyt łagodnego obchodzenia się ze śmieciami… Policja powinna skasować najmniej trójkę.
Gdyby nie latał po mieście jak małpa to by żył… Jednego śmiecia mniej.
Jednego agresywnego śmiecia mniej. Pula genetyczna ludzkości tylko na tym zyskała.
Wszystkich powinni zastrzelić, którzy weszli na boisko .To jest impreza sportowa a nie spektakl dla kiboli szukających zaczepki.
Dać ostrą amunicję , wystrzelać trochę hołoty i wreszcie może będzie można pójść bezpiecznie na mecz. Biedny ten 27 lat co zginął trafiony kulą, szedł grzecznie po meczu do domu, a tu napadli go i zastrzelili. Toż to męczennik i bohater narodowy.
—-
Więcej nie będę przytaczał, bo to nie ma sensu. Każdy, kto chce może sobie wejść w dowolny artykuł w internecie i przeczytać naprawdę setki czy nawet tysiące takich komentarzy.
Załamałem się. Autentycznie się załamałem. Poziomem żenującego polskiego społeczeństwa. Rozumiem złość na kibiców, rozumiem brak akceptacji, rozumiem nawet nienawiść. Każdy ma prawo do swoich uczuć i odczuć. Ale te wszystkie teksty o strzelaniu do bydła z ostrej amunicji, o pałowaniu na kilka razy, o śmieciach, z których jednego jest mniej… Naprawdę ciężko przejść nad tym do porządku dziennego.
Poziom komentarzy, które na potrzeby tego artykułu zostały doszlifowane ortograficznie i interpunkcyjnie (bo językowo osoby je wygłaszające są dramatyczne – co też jest obrazem społeczeństwa), po prostu jest poniżej rynsztoka i wszelkiej godności ludzkiej. Nawoływanie policji do strzelania do ludzi, do zabijania i eliminowania śmieci jest po prostu tak tragiczny, że nie wiadomo, jak to ująć w słowa. Wcześniej użyłem słowa „zezwierzęcenie”. Pomyliłem się. Zwierzęta prezentują zdecydowanie wyższy poziom.
Zastanawiam się, jaka jest tego przyczyna. Czy w końcu nadszedł moment leczenia frustracji? Powiem szczerze u żadnego kibica (kibola, chuligana) ja osobiście nie spotkałem się z aż takim jadem i nienawiścią. Oczywiście, że są agresywni, oczywiście że uczestniczą w bójkach. Ale te opinie, które wyczytałem przekroczyły wszelkie granice i przyznam szczerze, że wolę mieć za kolegę czy przyjaciela nawet agresywnego kibola, który jednak ma jakiekolwiek zasady, niż takich – teraz ja to napiszę – bezmózgów, idiotów i debili, których jedyną receptą jest strzelanie z ostrej amunicji.
Naprawdę obraz polskiego społeczeństwa w moich oczach stracił bardzo dużo na wartości. Wiem na szczęście, że jest masa osób, które myślą i mimo że są bardzo antykibicowsko nastawione, to jednak całą sprawę z zastrzeleniem uważają za skandal i powrót do czasów ZOMO. Niestety większość społeczeństwa to bezrefleksyjni idioci, których przykłady mamy w internecie na pęczki.
Oczywiście, że ich opinie nie są ich własnymi (choć im się tak wydaje) tylko tymi wciskanymi przez wiele lat przez media. Czyli między wierszami, że kibol to ścierwo, gnój i należy go zabić. Media co prawda dosłownie tak tego nie przedstawiają, ale mają przecież swoje sposoby manipulacji, bo są tak naprawdę nie tyle czwartą władzą, co pierwszą. I taka wielotysięczna (wielomilionowa?) banda idiotów chłonie, chłonie, chłonie, a później daje wyraz tego typu tekstami i postawą.
Chociażby taki tekst ze wstępu do artykułu na którymś z portali:
Tłem powtarzających się od soboty ulicznych starć stała się śmierć 27-letniego kibica, który zginął w sobotę trafiony gumowym pociskiem wystrzelonym przez policjanta podczas tłumienia burd na miejscowym stadionie.
—-
Taki niewinny wstęp, a już ukryta mega-manipulacja. Przecież ten tekst sugeruje, że kibice naparzali się między sobą, policja próbowała zaprowadzić porządek, więc strzelała gdzieś w tłum i przypadkiem raniła jedną osobę. Przecież to jest takie przekłamanie, że głowa boli. Nie ma się co dziwić, że po setkach takich artykułów czy materiałów w TV ludzie nie mający nigdy nic do powiedzenia sensownego, nagle zaczynają „błyszczeć” – w towarzystwie czy internecie. Każdy sposób na podniesienie sobie bardzo zaniżonej samooceny jest dobry.
Na koniec napiszę, że sam jestem młody i czasów PRL na szczęście za bardzo nie pamiętam, ale mam takie poczucie, że jak ktoś „posmakował” jako obywatel, czym jest milicja, na pewno takich bzdur nie wypisuje ani nie głosi.
A wszystkim plującym nienawiścią w stosunku do kibiców serdecznie nie życzę, aby kiedyś ich dziecko przypadkiem znalazło się – nawet ze zwykłej głupoty – wśród kibiców czy na koncercie, czy gdziekolwiek indziej, gdzie ma miejsce jakaś przepychanka, bójka, protest i cokolwiek innego. Nie życzę wam (celowo z małej litery), żeby dostało pałą w łeb albo co gorsza – kulką (oczywiście z ostrej amunicji). Ciekawe co byście wtedy mówili o policji i czy też byście tak jej bronili…
Nie życzę wam tego, bo w przeciwieństwie do was, ja śmierci ani uszczerbku na zdrowiu nie życzę nikomu.
Shellu
Piłka nożna
Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą
Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).
Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).
W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.
Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.
We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.
W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.
Piąty finał z rzędu. Dwa mistrzostwa Polski – tyle samo co teraz GKS Tychy, których jednak w tym okresie dwukrotnie zabrakło w finale. Dwa finały przegrane w dopiero w siódmym meczu. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że za ostatnie 5 lat to drużyna Jacka Płachty była najlepszą drużyną w Polsce, a jednak coraz ciężej o optymizm, gdy mowa o hokejowej GieKSie.
Po dwóch mistrzostwach Polski, gdzie w obu przypadkach w finale byliśmy wręcz perfekcyjni pod każdym względem, przyszła porażka z Unią w dogrywce meczu nr 7 – tak minimalna, jak tylko może być, a przecież już po piątym meczu byliśmy o krok od kolejnego złota. Rok temu z kolei już po 4 meczach Tyszanie w każdym kolejnym mogli odnieść ostateczny triumf i choć pogoń za wynikiem, a nawet wyjście na prowadzenie na początku decydującego starcia dały nam mnóstwo emocji, to był to jednak kolejny krok w tył względem poprzedniego sezonu, a jak wyglądał finał w tym roku – każdy wie.
Nikt w tej lidze nie lubi GKS-u Katowice… i ma to swoje dobre strony. Brak sympatii ze strony kibiców Tychów, Sosnowca czy Oświęcimia jest oczywisty i jest to odwzajemnione i te animozje dodają emocji, a to dla emocji śledzimy sport. Idzie za tym jednak coś więcej – oprócz zdobycia mistrzostwa Polski, pobocznym celem każdej z tych drużyn jest pokonanie GKS-u. Poza krakowską Cracovią, gdzie nie zapowiada się, by w najbliższych latach mieli wrócić do walki o najwyższe cele, Katowice to zdecydowanie największe i najbardziej rozpoznawalne miasto ligi i każde mniejsze miasto tym bardziej chce udowodnić swoją wyższość na lodzie. Naszą reakcją na to jest… wyznaczenie top-4 jako celu na sezon. W lidze, gdzie są 4 drużyny mające pieniądze, by móc realistycznie walczyć o coś więcej, niż przetrwanie.
Końcowy wynik to jednak nie wszystko, czego kibice potrzebują – potrzebujemy czuć, że klub ,,gdzieś” zmierza, potrzebujemy również małych powodów do ekscytacji, a także potrzebujemy, by ludzie pracujący w klubie pokazali nam, że to oni się lepiej znają na hokeju i ,,zamknęli nam mordę”. Tak jak mordę zamyka nam sekcja piłkarska, tak jak 3 lata temu zrobił to Teemu Pulkkinen, tak tym razem dosłownie każda obawa kibiców znalazła potwierdzenie. Każdy czuł, że siedmiu obrońców to za mało, każdy widział, że brakuje nam ofensywnie usposobionego defensora, każdy wiedział, że mamy problem z przewagami i naprawdę ciężko uwierzyć, że ludzie, którzy dali nam dwa mistrzostwa Polski mieliby się z tym nie zgodzić. Gdzie więc była na to reakcja?
Jedną z najważniejszych cech naszych mistrzowskich ekip był głód. Oczywiście było też wtedy grono doświadczonych Polaków, a nawet przewinęło się też kilku doświadczonych obcokrajowców i nie chcę brzmieć, jakbym myślał, że teraz ktoś nie chciał zdobyć mistrzostwa, bo nie wątpię, że wszyscy chcieli, ale czegoś w porównaniu do ekipy sprzed 3 i 4 lat ewidentnie brakowało. Sami zboczyliśmy z drogi, która działała. W Tychach pałeczkę po doświadczonym Komorskim przejmują Łyszczarczyk czy Paś, którzy spokojnie mają pewnie z 7-8 lat grania przed sobą. U nas wydaje się zawiodło przekazanie pałeczki w obronie po pożegnaniu się z Kruczkiem czy Wajdą, a teraz czeka nas to w ofensywie. Są oczywiście bracia Hofman, gdzie oglądanie ich rozwoju było jednym z przyjemniejszych elementów tego sezonu i głęboko wierzę, że będą liderami na lata nie tylko GKS-u, ale i reprezentacji… ale co jeśli okaże się, że jednak są to gracze jedynie na 3 formację i 20 punktów w sezonie? Te przekazanie pałeczki zdecydowanie nie jest tu tak płynne i naturalne, a przecież tyle lat pracy jednego trenera i dyrektora w połączeniu ze stabilnym finansowaniem z miasta to powinny być wręcz idealne warunki do takiej długofalowej pracy.
Praktycznie co roku przykro kibicom GieKSy czyta się o nowych kontraktach, transferach i negocjacjach już nawet w trakcie play-offów, gdzie my na pierwsze wieści czekamy zazwyczaj aż skończą się hokejowe mistrzostwa świata. I niby zawsze ostatecznie jakoś to nadrabialiśmy, bo 5 razy z rzędu w finale nie byliśmy przypadkowo, ale nie wierzę, że na tym czekaniu nie tracimy, a teraz już z całą pewnością można powiedzieć, że zeszłoroczna przerwa między sezonami była w naszym wykonaniu po prostu słaba. Nie ma w tym gronie żadnego zawodnika, którego będzie warto wspominać po latach. Kibice potrzebują zawodników z charakterystycznymi cechami – jeszcze długo będziemy pamiętać szaleństwo w oczach i uśmiechu Erikssona, umiejętność wejścia na wyższy poziom w kluczowych momentach Lehtonena, huknięcie Hudsona, technikę Koponena czy ,,nienormalność” Murray’a, a jak pokazują wyniki – nie tylko kibice potrzebują takich zawodników, ale klub też. Hokej nie jest sportem dla normalnych. Gdy 3 lata temu przyszedłem na pierwszy przedsezonowy sparing – od pierwszego kontaktu z krążkiem było widać, że Koponen to Pan Hokeista. Nie chcę wytykać palcem hokeistów, bo myślę, że oni są najmniej temu winni, ale aktualnie większość naszej kadry to hokeiści po prostu przyzwoici… i tyle. Przyzwoitością nie wygrywa się mistrzostwa.
Nie wiem, co by się musiało stać, bym o kimkolwiek, kto miał swoją zasługę w zdobyciu dwóch mistrzostw Polski myślał za kilka lat w sposób negatywny, począwszy od dyrektora sportowego, przez trenera i na zawodnikach kończąc. Ilu błędów by nie popełniono w tym sezonie i ilu potencjalnie nie popełni się jeszcze w przyszłości – za ten pierwszy wielki sukces GKS-u, jaki miałem okazję doświadczyć w życiu, trener Płachta może mieć w Katowicach własną ulicę, a odwieszenie łyżew na kołek przez Grzegorza Pasiuta powinno być jednoznaczne z powieszeniem numeru 18 w Satelicie, a może i nawet na to samo zasługują Bartosz Fraszko czy ,,Nasz Warszawiak” Mateusz Bepierszcz. Czy aktualnie nasze finanse pozwalają na stworzenie równorzędnej rywalizacji z Tychami, ale czego by tu wcześniej nie osiągnięto – teraz także potrzebuję widzieć, że klub ma obrany właściwy kierunek i do tego kierunku dąży. Może trzeba jasno powiedzieć, że jeśli właściciel nie chce kroku do przodu, bo przy świetnej postawie piłkarzy już nie potrzebuje ,,tematu zastępczego”, to wykonujemy krok w tył i odmładzamy skład?
Zdobytymi mistrzostwami klub poniekąd wydał na siebie ,,wyrok” – zupełnie inaczej cieszyło srebro drużyny Toma Coolena, gdy zaledwie 2 lata wcześniej nie było hokeja w Katowicach, a 3 lata wcześniej bohaterem kibiców w Satelicie był Maros Goga. Teraz już wszyscy wiemy, jak to jest być na szczycie – i chcemy tego znów, jednak tak jak pisałem wyżej, końcowy wynik to nie jedyny sposób na usatysfakcjonowanie kibiców, tymczasem w tym sezonie mimo wszystko tylko on się zgadza, bo jednak finał to jest w pewnym stopniu sukces, ale czy z obecnie obranym kursem ten finał będzie także za rok?
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie pęka przed NIKIM
Za nami jakiś szalony czas, ostatni tydzień to było coś, co przyniosło nam taką dawkę emocji, że po prostu trzeba ochłonąć. Zaczęło się od euforii po golu w doliczonym czasie z Wisłą Płock, ale nawet to nie zapowiadało, na jakiej karuzeli znajdziemy się w następnych dniach. Po Rakowie myśleliśmy, że limit spektakularnego widowiska na jakiś czas wyczerpiemy. I przyszedł mecz w Poznaniu.
Sam zastanawiałem się, jak ten mecz będzie wyglądał. Opcje dla mnie były dwie – GieKSa na fali tego rozpędu znów zagra bardzo dobrze albo jednak ciśnienie po energetycznym i emocjonalnym meczu w Częstochowie spadnie, co ze 120 minutami w nogach przełoży się na to, że jednak dość gładko polegniemy. Jak się okazało, sprawdziła się ta pierwsza opcja.
Trener Rafał Górak mówi o tym, że jeśli chcemy być poważną drużyną, to nie możemy mieć wymówek, że gramy co trzy dni i jesteśmy zmęczeni. No niby tak, ale w Polsce… jesteśmy do tych wymówek przyzwyczajeni. Zresztą – niedaleko szukać – trener Łukasz Tomczyk po meczu Rakowa z Motorem właśnie na ten aspekt zwracał uwagę i po prostu narzekał.
A tu nagle pojawia się GieKSa, która nie dość, że właśnie zagrała tę dogrywkę, nie dość, że w najkrótszym możliwym odstępie meczów (czwartek – niedziela), nie dość, że przegrała, to jeszcze musiała jechać na daleki wyjazd do obecnego i z dużym prawdopodobieństwem przyszłego Mistrza Polski.
I ta GieKSa rozegrała przy Bułgarskiej kapitalne zawody. To już nie był taki mecz, jak w poprzednim sezonie w Poznaniu. Wtedy przegraliśmy gładko 0:2 i pocieszaliśmy się tym, że „wstydu nie było”. Jakże daleki jest to obraz od wczorajszego spotkania. Teraz katowiczanie nie byli skromnym beniaminkiem, który przyjeżdża z respektem i liczy, że uda się z tego terenu wywieźć jeden punkt i to najlepiej 0:0. Teraz to była drużyna, która przyjechała tam jak po swoje, grała wysoko, starała się nie dać zepchnąć do defensywy i momentami po prostu dyktować warunki. Lech był przed przerwą dość bezradny.
Jedyne czego nam brakowało to bramki. I długo to wyglądało tak jak mecze, które znaliśmy z tego sezonu – że GKS dominuje, ma nawet jakieś sytuacje, choć nie bardzo klarowne, ale gola zdobyć nie potrafi. Potem przeciwnik włącza swoją jakość ładuje jednego, dwa lub trzy gongi (Cracovia) i mamy po zawodach.
Na szczęście skuteczność jest ostatnio po naszej stronie. I Eman Marković strzelił piękną bramkę głową. Dopiero na powtórce zza bramki było widać, jak dobry był to strzał. Okupiony co prawda rozciętym łukiem brwiowym, bo zaraz po uderzeniu piłki, trafił Eman głową w Joela Pereirę, ale piękny był obrazek, jak jednocześnie nasz zawodnik krwawił i uśmiechał się z powodu zdobytego gola. Piłkarz od tych dwóch meczach gra tak, że za chwilę może stać się jednym z ulubieńców Nowej Bukowej.
W drugiej połowie oglądaliśmy wszystko co najlepsze i… najgorsze w wykonaniu GieKSy. Jak traciliśmy jesienią multum bramek do szatni, to teraz zaczynamy tracić gole zaraz po wyjściu na boisko. Dwa gole w Częstochowie teraz Kolejorz na ukłuł zaraz po przerwie. Koncentracja, panowie, koncentracja! Było w tym oczywiście sporo pecha, bo piłka poodbijała się tak, że trafiła Arka i wpadła do bramki. Ale z drugiej strony, każde wstrzelenie piłki w piąty metr to ryzyko, że takie zamieszanie powstanie i wyjdzie z tego gol. Nawiasem mówiąc to – jeśli dobrze liczę – siódmy gol samobójczy w tym sezonie. Dość absurdalna liczba.
Jak rządzi przypadek, widzieliśmy przy bramce Ilji Szkurina. Tam też po kapitalnym zagraniu Bartka Nowaka, Ilja próbował mijać przeciwnika, ale futbolówka odbiła się od pleców czy od głowy siedzącego rywala i Białorusin dopełnił formalności. Strasznie dziwny ten nasz Ilja, bo ostatnio gra coraz lepiej w środku boiska, dobrze zbiera te piłki i rozprowadza, potem w roli już stricte napastnika dość mocno psuje, a na koniec… strzela gola.
Co do drugiego gola dla Lecha, to przyznam na chłodno, że nie mam pretensji. Oczywiście można powiedzieć, że poszliśmy za bardzo do przodu, że zabrakło asekuracji. Ale tak naprawdę z tego typu sytuacji gol pada raz na sto. Przecież mieliśmy zawodników z tyłu, natomiast Lech świetnie rozegrał tę akcję prostopadłym podaniem. Ale nadal to nie było bardzo duże zagrożenie. Zadecydowało niebywale dobre wykończenie Hakansa. Gdyby on nie zdecydował się na uderzenie z tej niełatwej pozycji, to uważam, że na 90 procent odebralibyśmy piłkę, a już na pewno zdążylibyśmy wrócić – innych piłkarzy Lecha też przecież jeszcze nie było.
Ale GKS dalej cisnął i wcisnął tę trzecią bramkę. Sektor gości znów był w euforii. I tutaj mam pretensje do naszych zawodników, że po minucie stracili znów gola. No nie można tak łatwo wypuszczać prowadzenia.
W końcówce też z jednej strony momentami było nieźle, nie broniliśmy się dramatycznie przez cały doliczony czas, potrafiliśmy oddalić, a Bartek miał nawet szansę na czwartego gola. Z drugiej strony – no muszę to powiedzieć, czasem niefrasobliwość Bartka może być brzemienna w skutkach, bo po zdarzają mu się ostatnio głupie straty, po których rywale przeprowadzają groźne kontry. Nasz pomocnik to ekstraklasowy artysta, ale czasem bym ten artyzm odłożył na rzecz rozwagi. Oczywiście Bartek nie byłby sobą, gdyby nie dał w tym meczu jakiejś liczby, a była to wspomniana asysta do Szkurina.
Swoją robotę zrobił też Rafał Strączek. Interwencja z końcówki pierwszej połowy, ale zwłaszcza dwie kapitalne obrony w doliczonym czasie gry drugiej, uchroniły nas przed fatalnymi nastrojami po końcowym gwizdku sędziego. Bo gdybyśmy strzelili w dwóch meczach na wyjeździe siedem bramek mocnym rywalom i oba te mecze przegrali, to przecież to byłby jakiś dramat. A tak, wywalczyliśmy zasłużony punkt na boisku Mistrza Polski.
Wspomnijmy oczywiście też o Sebastianie Milewski i Damianie Rasaku, bo wykonali oni znakomitą robotę w środku pola i w głównej mierze dzięki nim obraz gry wyglądał tak, jak wyglądał. Graliśmy pressingiem, wysoko, odbieraliśmy piłki. Potem można było je rozgrywać. Dodam jeszcze, że jak raz na jakiś czas zacentruje w starym stylu Alan, to nie ma co zbierać. Piękna asysta do Emana. No i zadebiutował Marius Olsen i jak na debiut wyszło to całkiem, całkiem.
Pozostał niedosyt po tym meczu, bo jednak GKS trzykrotnie prowadził i trzy razy to prowadzenie tracił. Marzyliśmy o wielkim zwycięstwie, ale to się nie ziściło. Natomiast, jakkolwiek nie powiem, że porażka była wkalkulowana w tym meczu, to dopisany punkt jest lekkim bonusem do naszego dorobku ligowego.
Jednak patrząc długofalowo, ten mecz pokazał coś innego. Ten i w Częstochowie. Że GKS to już ekstraklasowa drużyna pełną gębą, ale do tego jeszcze być może taką z górnej połówki tabeli. Bo jechać sobie na takie wyjazdy i po prostu normalnie grać, prowadzić tę grę, być wysoko na boisku, to nie jest oczywistość. Są drużyny, które właśnie za podwójną gardą się chowają i czekają na 1-2 okazje w meczu do kontry. Pewnie czasem i tak trzeba zagrać. Ale GKS patrzy na silne i słabe strony przeciwników. Skoro Cracovia czy Lechia potrafiły Lecha zdominować przy Bułgarskiej, to nasi trenerzy wyszli pewnie z założenia, że czemu i my nie mamy.
Z drugiej strony w drugiej połowie Lech pokazał jednak ofensywną klasę. Kilka akcji rozegrali świetnych. My też mamy czasem trochę brak szczęścia, że jednak nasi przeciwnicy się budzą i zaczyna im wiele rzeczy wychodzić. Kolejorz uważam, że po przerwie był bardzo groźny. Zresztą te trzy bramki strzelił. Nie bez powodu.
Piękną mamy tę drużynę, szaloną, dającą tyle emocji. Mnóstwo radości po strzelonych bramkach, dużo wkurzenia po traconych. Nad tym drugim aspektem trzeba popracować. Ale z dwojga, wolę 3:3 czy 4:4, w których zespół gra pięknie, walczy, gryzie tę trawę i jest niezłomny, a przy okazji traci gole niż 1:1 czy 0:0 po bezbarwnym, słabym meczu.
Spójrzmy też na to tak – jeśli rywale są na tyle mocni, że potrafią nam strzelić trzy czy cztery bramki, to dobrze, że przynajmniej jesteśmy taką samą liczbą na to odpowiedzieć. Bo przecież moglibyśmy z Lechem przegrać 0:3, a z Rakowem 0:4. I odbiór byłby zgoła odmienny.
Ostatecznie rezultat tego „dwumeczu” jest dla nas minimalnie dobry. Odpadliśmy z Pucharu Polski i zanotowaliśmy „tylko” remis w meczu ligowym. Ale to „tylko”, to jednak bardzo dużo. Zwłaszcza patrząc, jak ten mecz wyglądał. Poza rezultatami liczą się inne rzeczy – te wspomniane powyżej.
Czekamy na Motor. Już w piątek kolejne wyzwanie, wracamy na Nową Bukową po dwóch tygodniach, choć patrząc na te dwa ostatnie mecze mamy wrażenie, że minął z miesiąc. GKS dostarcza emocji i niezapomnianych wrażeń. I o to nam wszystkim chodzi.


mg06
5 maja 2015 at 21:20
Wszelkie fora są zalane przez „specjalistów” ale skąd mieli wiedzieć o stronach kibicowskich?? pewnie to prowo policyjne które lubi śledzić strony kibiców
fanclub dortmund
5 maja 2015 at 22:05
Ty shellu nie wiem ile masz lat i co masz konkretnie do powiedzenia o milicji ale sprawa wyglada tak ze 25 lat temu jak byla milicja to jak by taka banda nabuchanych cwaniakow wyskoczyla na murawe to by potem przez tydzien na dupie nie siadla od palowania a potem odbebnila solidny wyrok dzis problemem jest brak jakichkolwiek konsekwencji dla ludzi usilujacych na stadionie szukac zadymy a nie ogladac mecze , a to prowokuje do wybrykow i jesli ty uwazasz ze chloptasie sobie wyskoczyli na murawe zeby obgadac temat z radzionkowem to zyczylbym Ci zebys siedzial na sektorze przyjezdnym z np 2 swoich dzieci ktore zabrales przy ladnej pogodzie na mecz odlegly o 25 km ,ciekawy jestem czy w takiej sytuacji i 15 gliniarzach ochroniajacych mecz tez bylbys tego zdania ze mieli czekac az w koncu nas sektor dostana sie najbardziej nabuzowani i beda tlukli kogo popadnie bo nikt w takiej grupie nie bedzie zwazal maly czy duzy koles czy kobitka…jesli Twoje zdanie jest takie ze na stadionach mamy sie napierda…lac to chyba pomyliles dyscypliny i zacznij komentowac zawody ksw bo pilka to pilka kibice to ludzie a ekipy co sie chca naparzac maja do tego wiele innnych miejsc gdzie konfrontujac sie moga nie obarczajac tym widza..w przeciwnym razie szczyt frekwencji na Bukowej pozostanie w granicach 5000 ludzi…jesli to Ci pasuje to gratuluje wizji rozwoju klubu
komment
5 maja 2015 at 23:22
„Na pewno” to w szpitalu umarł.
Na filmiku widać wyraźnie:
„Kibic” podbiega, Policja strzela. Kibic ucieka. Nie krwawi. Po jakimś czasie ucieczki orientuje się, że powinien krwawić, naciska coś pod szyją i krwawi.
W tym stanie biegnie jeszcze pół boiska, aby zorientować się, że martwi przecież nie biegają.
Nie chcę oceniać, bo nie byłem na meczu. Uwierzmy prokuraturze i Policji:) w wiarygodne raporty i śledztwa.
Mydlniki 2008.
iki
5 maja 2015 at 23:52
Jak czytam te posty to myślę propaganda przepraszam komuna trwa!!!
Tylko z lepszym sprzętem do napierdalania ludzi.
tomay
6 maja 2015 at 07:58
Ciekawe czy autor artykułu też by tak mówił gdyby grupa chuliganów biegła w stronę trybuny na której sam siedzi np ze swoimi dziećmi…
Atest
6 maja 2015 at 08:44
Można zgodzic się z autorem ,jedna kwestia jest tu tylko oczywista,którą autor poddaje w wątpliwość:
Otóż kobiety po 22 nie powinny chodzić po mieście,maja na to czas do 14,ewentualnie do 14.30.
tyta
6 maja 2015 at 09:55
… miałem cie Shellu za kogoś rozsądniejszego a tak „straciłem wiarę w …”. Tym artykułem jakbyś uważał siebie za kogoś najmądrzejszego na świecie bo wszyscy to idioci bo nie myślą tak jak Ty lub nie walą się pomiędzy sobą lub z policją. Takim pisaniem sam zachowujesz się jak media robiąc sieczkę innym przez narzucanie komuś swoich poglądów. Nigdy nie słyszałem ani nie czytałem, żeby ktoś był wściekły na Kibica za to na chuliganów – często. Ja chodzę na GieKSę kibicować, miło spędzać czas, bawić się. To co w ostatnich czasach (poza wyjątkami) dzieje się na GieKSie jest fantastyczne (za wyjątkiem oczywiście gry „piłkarzy). W woli wyjaśnienia żal śmierci człowieka bez względu czy był dobry czy zły. Ten chłop miał 27 lat i co jak dziecku trzeba mówić nie dotykaj bo się możesz sparzyć !
Irishman
6 maja 2015 at 09:58
Na początek powtórzę to co już napisałem wcześniej – i tu w tym jednym miejscu nie zgadzam się z tym co napisał Shellu – wszyscy w jakiejś mierze ponoszą winę za to co się stało. Jedni tak jak kierowcy, którzy spowodowali wypadek, bo jechali nawet o te 10 km za szybko, drudzy tak jak ci, którzy bezmyślnie nalewali benzynę z papierosem w ustach. Jedni i drudzy nie chcieli, aby tak się stało, ALE STAŁO SIĘ…
Mój, ulubiony dziennikarz, pisarz Rafał Ziemkiewicz pisze o części naszego społeczeństwa – „polactwo”. To ludzie przez lata okłamywani, oszukiwani, zmanipulowani, w jakiejś części wychowani na takich, a nie innych. Wychowani przez propagandę, z którą nie byli sobie w stanie poradzić, której nie potrafili odrzucić. Bywa, że oni dziś faktycznie, na „niepoprawne” argumenty reagują wręcz agresją, no bo takich z nich zrobiono. Więc Ty Shellu nie załamuj się tylko bierz się dalej do roboty, bo pióro maż świetne i dlatego tym bardziej jesteś temu społeczeństwu, które trzeba po prostu „odtruć” POTRZEBNY!
@fanclub-dortund chyba nie chcesz żeby wróciła MO i jej metody??? Nie po to tysiące ludzi cierpiało prześladowania, wielu straciło przez to zdrowie, a nawet życie, wielu wraz z ich rodzinami zmarnowano życie, aby to znów miało powrócić! Złu trzeba się przeciwstawiać ale nie stosując jeszcze gorsze metody!
Anty GRZYB
6 maja 2015 at 10:27
do fanclub dortmund Wyjatkowo twoj kometarz swieci i sie wybija. OS RAZU WIDAC ZE TY TEGO ARTYKULU NIE ZROZUMIALES ALBO JESTES……. se wpisz co chcesz. Jako osmioletni kibic dostalem palami od zomoli podczas wychodzenia z TOEKATU ( moze ktos pamieta ) gdzie glaly w niedziele malolaty. grupa ok 30 malolatow krzyczy GKS i zaraz potem ma scieszke zdrowia. Jako 42 letni kibic nieumyslnie wnioslem pol kieliszka wodki w kolekcjonerskiej buteleczce ktora juz kilka dni nosilem w saszetce. Dowodca ochrony chciala zrobic kolo dupy i zrobila. Dolek szybki sad odwolanie i wyrok nieumyslnego wniesienia bez kary ale za to moich kosztow 1400 pln. Czy ja jestem kibolem, scierwem do odstrzelenia? Podobne artyluly i opinie wypisywali na moj temat a moze ja mialem szczescie bo mnie nie zastrzelili? Ja np nie toleruje Kosciola ale czy ide strzelac do ludzi w czasie mszy?. Pozwolcie nam nasze mecze obchodzic jak chcemy race przyspiewki a za bijatyki karajcie ale nie smiercia. 10 lat temu wzilem na mecz osmio letnia corke i jak do tej pory mimo ze ponoc mamy tylu kiboli na stadionie widzi tylko zajebista oprawe i milosc do klubu i chodzi na mecze po dzis dzien ALE CIEBIE JUZ NIC NIE PRZEKONA TY JUZ MASZ SWIJE UKIERUNKOWANIE
Ten policjant co zabil nie poniesie mopim zdaniem zadnej konsekwencji tak jak ci co strzelali na Wojku
Shelu zajebisty artylul
fanclub dortmund
6 maja 2015 at 10:53
jesli ktokolwiek z Was uwaza ze ten gliniarz ktory strzelal zabil tego kolesia umyslnie to pierdolnij cie sie w leb bo prawda jest taka ze tam stalo 15 chlopa po 2 letniej szkole gdzie do lba wbijano im regulki ubrano ich w kaski dano giwery a oni za 2200zl maja narazac zycie lub bardziej zdrowie????ZA CO ZA 2200???ONI STRZELALI ZE STRACHU i z niemocy panstawa na to co sie ogolnie dzieje i nei mysl ze ci kolesie nie maja wyrzutow sumienia teraz..nikt tego nie chcial i oni tez maja swiadomosc ogromnej krzywdy..ale nie robcie z kolesia bohatera o to chodzi bo takie cos ogolnie miejsca miec nie moze i albo sie tego nauczymy i bedziemy ogladac mecze jak w niemczech angli i bedzie frekwencja albo bedziemy sie strzelac i ganiac po stadionach…i za 5 lat na wyjazd pojedzie nas 50…bo 200 bedzie miec zakaz stadionowy..zdrowy na rozumie ojciec rodziny zastanowi sie 6 raazy czy jechac…bo policja go nie obroni a sterydy i amfa z klubu przeciwnika dopeir..li mi albo na stadionie a jak uda mi sie cudem wyjsc to mnie dzgna nozem przy aucie..jak to w krakowie bywa….tego chcecie??I NIE BRONIE TU POLICJI bo kazdy mial z nia cos do czynienia ale patrazc na te anarchie w kraju zastanawiam sie komu ona sluzy???
antek1964
6 maja 2015 at 11:30
Do palantów co bronią psa mam nadzieje źe jak któryś z was kiedykolwiek przekroczy prędkość to pan policjant z drogówki odrazu was odstrzeli za łamanie prawa W sumie piraci drogowi są wiekszą zakałą niż kibole Kaźda statystyka potwierdzi że na drogach rocznie ginie wiecej ludzi niź na stadionach
Anty GRZYB
6 maja 2015 at 13:51
Jesli sie nie nadajesz do handlu nie handluj jesli nie kreci cie mechanika nie naprawiaj A JAK PODEJMUJESZ DECYZJE ZE BRDZIESZ NP POLICJANTEM ROB TO JAK WSZYSTKO SOLIDNIE. I jak ten pies dostal rozkaz strzelac to wie ze jak strzela na wysokosc glowy to w glowe moze trafic. Dziecko wie ze jak ciepnie kamieniem nisko to dostanie ktos po nogach a jak wysoko to moze to byc glowa Glupie porownanie ja ci mechanik zjebie podczas naprawy silnika blacharke to go pociagniesz do odpowiedzialnosci i powiesz o nim partacz niedpowiedzialny. ale w tym przypadku to JEST MORDERSTWO co kolwiek ktokolwiek by powiedzial …dortmund czy ty nie czujesz sie jak ktos z innej planety? bo tak przynajmniej piszesz i opisujesz swoje rozumowanie. Ale gdzies indziej widzialem ze ktos ci juz proponowal abys swoje zdanie wyglosil na sektorze przed meczem to ……… .
Pazurrr
6 maja 2015 at 14:17
Kuźwa, tyle larma o jednego śmiecia i debila…
Wiarus
6 maja 2015 at 14:30
Shellu,felietonj dobry,lecz za długi by te zakute łby proZOMOwsie cokolwiek z niego zrozumiały.
Jak to dobrze,ze tacy ludzie jak Pazurrr mogą wyrazic swoja opinie w internecie i tylko w internecie. W prawdziwym,pozainternetowym zyciu wiemy kim on jest i co ma (a raczej czego nie ma) do powiedzenia. Życzę zdrowia i rouzmu Pazurrr – jeszcze nie jest dla ciebie za pozno. Medycyna działa cuda a i Bóg jest miłosierny.
Stalinogród
6 maja 2015 at 14:39
„Straciłem wiarę w polskie społeczeństwo…”
Bo Stalinogród to radzieckie miasto.
Igor
6 maja 2015 at 16:42
PRZYPADEK. Nic więcej. Ten koleś nie miał prawa się tam znaleźć, nie miał prawa wbiec na boisko, i gdyby ten kraj był normalny, to takich „kibiców” byśmy na stadiony nie wpuszczali. Koleś był w pierwszym rzędzie, zachowywał się agresywnie. Gdyby siedział na dupie i kibicował swojemu klubowi, siedział by dziś w domu i bawił się z dzieckiem. Film z tego zdarzenia można zobaczyć. I nie oskarżaj kogoś o MORDERSTWO, bo po tej drugiej stronie są tacy sami ludzie, którzy na pewno nie chcą się wpakować do pierdla za półmózga, który poczuł w sobie moc.
Te komentarze wybrałeś najbardziej agresywne. Przeczytałem dzisiaj z dwieście komentarzy w prasie internetowej. Są jednoznacznie potępiające bo każdy widział jak było. A pomyślałeś, że ludzie mają już dość hołoty na stadionach, która doprowadza do kar, zamykania stadionów, wzrostu agresji na dzielnicach? Napisałeś artykuł, który jątrzy, nic nie załatwia. Koleś zginął przez przypadek i swoją głupotę. A ludzi kibole drażnią. Czy to dziwne? Strach często dziecko wypuścić, bo nie wiesz czy jakiś „kibic” nie da mu po pysku, albo nie dziabnie nożem.
fanclub dortmund
6 maja 2015 at 18:50
tak grzybie niedorozwiniety czuje sie chyba z innej oplanety bo bywam na stadionach w innym kraju i widze jak to funkcjonuje ty zostales na etapie kamienia lupanego i bedziesz lupac dalej bo tylko do tego cie stworzono i do konca zycia bedziesz chodzil na stadion gdzie ferekwencja bedzie 3500 i tam bedzeisz sie czul najleppiej…bo wiekszej ilosci po prostu nie ogarniasz a co do wyrazenia przed meczem mojej opini nie widze w tym problemu bo za naszych czasow opinie moze wyrazic kazdy
Anty GRZYB
7 maja 2015 at 09:41
to se siedz w tym innym swoim kraju i nie wpieprzaj sie do tego co zostawiles, chodzisz na wielkie imprezy ok dla mnie moje sa wielkie masz racje, ale znam zycie i pewnie jest tak ze przyjedziesz raz na rok oby, pojdziesz na Giekse i teraz uwarzasz ze masz prawo sie na temat frekwencji na stadionie wypowiadac. powiedz lepiej ze ino tu cie stac na bilet a tam gdzies siedzisz przed telewizorem i to w domu bo w knajpie jest za drogo a ty sciubisz kase na ten jeden raz w roku na Gieksie WLASNIE O TYM MOWILEM ZE JESTES Z INNEJ PLANETY TY I TWOJE MYSLENIE
ale czy zgorszej czy lepsze?
pazurrr – popieram – – jest jeszcze dla ciebie szansa lecz sie i miej nadzieje
tyta
7 maja 2015 at 14:50
… @ Panowie Igor i „fanclub dortmund” – nic tu po Nas nie ten poziom. Niektórzy komentujący nadają się tylko do resocjalizacji. Nie wiem jak Wy ale z tej strony spadam do czasu kiedy autorzy artykułów (jak JAjo64 i Shellu) zmądrzeją a kilku komentujących będzie po resocjalizacji.
Jarecki
7 maja 2015 at 20:55
Nie powiem kto jest winny bo tego nie wiem nie bylem tam nie mnie oceniać.Prawda leży pewnie gdzieś po środku. Ale w jednym pełna zgodność z Shellu.Kibic to ZŁO. W mediach nie istnieje polski kibic piłkarski tylko kibol bandzior menel patologia po prostu.Czasami już mi ręce opadają jak słucham wypowiedzi normalnych [wydawać by się mogło]ludzi co to się na tych stadionach wyprawia a ja zachodzę w głowę skąd to mogą wiedzieć skoro ich świat to galerie handlowe.
Fjodor
8 maja 2015 at 19:04
Shellu – lepiej bym tego nie ujął. Podpisuję się w 1964%.
witosa zgred
9 maja 2015 at 07:43
tyta,igor,irishman,fanclub dortmund ino wielka szkoda że was osobiście nie spotkam a ty szwabska kurwo pasujesz do tych niemieckich konfidentów
kodak
12 maja 2015 at 14:36
Nareszcie ktoś tym frajerą konfidencko-policyjnym pocisł bo próbuję wpisać coś od dwóch dni i nie daje się. .. może teraz się uda …… chujowo wam w chce jedyne parówy. A ty wielki kibice z niemiec nie przyjeżdżaj juz do epoki kamienia ino zostań sobie w tej twojej nowej konfidenckiej ojczyźnie pałacu. ..
kodak
12 maja 2015 at 14:39
Oczywiście miało być Chuj wam w cyce za co serdecznie przepraszam;-)