Dołącz do nas

Piłka nożna

Tułacz i Mandrysz o meczu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu z Puszczą Niepołomice odbyła się konferencja prasowa z udziałem trenerów obu drużyn – Piotra Mandrysza i Tomasza Tułacza.

Tomasz Tułacz (trener Puszczy Niepołomice):
Jest mi bardzo miło gościć tutaj po tylu latach, bo grałem na Bukowej jako zawodnik w ekstraklasie i to był mój powrót tutaj. Powrót udany. Chciałem podziękować chłopakom, bo zrealizowali – może nie w stu procentach, ale w większości, zadania, które sobie zakładaliśmy i nad którymi pracowaliśmy w tygodniu. Mieliśmy trudny moment po ostatnim meczu, w którym straciliśmy trochę bramek. Chcieliśmy wrócić do tej równowagi, która nas cechowała wcześniej, do dyscypliny taktycznej i pomysłu, który mamy na ten zespół. To zafunkcjonowało, szczególnie w drugiej połowie. Jestem zadowolony z tego jak to wyglądało. Pracujemy dalej, ale stąpamy twardo po ziemi, wiemy że każdy kolejny mecz będzie tak ciężki, jak dzisiejszy. Chciałbym, żeby kończyły się one takimi wynikami jak dzisiaj, o co będzie szalenie trudno. Ale dzisiaj potrafiliśmy przeciwstawić się rywalowi, który jest marką w tej lidze.

Piotr Mandrysz (trener GKS Katowice):
Drugi mecz u siebie i powtarza się scenariusz z pierwszego spotkania. Wychodzimy na prowadzenie i oddajemy inicjatywę przeciwnikowi. Przeciwnik wyrównał po naszym błędzie z lewej strony. I nagle znowu zaczęliśmy grać do przodu… Nadzialiśmy się na jedną z kontr przeciwnika i mój były podopieczny Dawid Ryndak zapewnił zespołowi Niepołomic trzy punkty. Ugrzęźliśmy w dole tabeli i taka jest prawda na chwilę obecną. Winę za taki stan rzeczy ponoszę ja jako trener. (…) Co do Prokića to Andreja lepiej spisuje się w ataku szybkim. Ponieważ w spotkaniu w Legnicy osiągnęliśmy niezły występ, chciałem nagrodzić piłkarza występem u siebie. Generalnie w ataku pozycyjnym lepiej spisuje się Armin Cerimagić, a obaj nie mogą grać naraz. Wprowadziłem więc później bardziej kreatywnego Cerimagića, co jak życie pokazało nie okazało się do końca rozwiązaniem trafnym.

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


15 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

15 komentarzy

  1. Avatar photo

    Kibol

    12 sierpnia 2017 at 06:34

    A mowiłem że mandrysz to brzeczek 2 a kopacze swoją drogą wstyd na całą POLSKE

  2. Avatar photo

    bce

    12 sierpnia 2017 at 11:23

    Kibol jak masz papiery trenera to zapraszam na ławę.
    Brzęczek przy Mandryszu to żółto-dziub.

  3. Avatar photo

    tomek

    12 sierpnia 2017 at 14:09

    Odkrył Pan ameryke panie trenerze ze ponosi wine za wyniki

  4. Avatar photo

    Kibol

    12 sierpnia 2017 at 14:37

    Co boli porownanie mandrysza do brzeczka niestety jakie wyniki takie opisy bedziemy ich niszczyć słownie cały czas chyba że zaskocza takie życie

  5. Avatar photo

    tomek

    12 sierpnia 2017 at 15:13

    Mandrysz szrotu nasciagales i co okazalo sie ze szrot nie gra

  6. Avatar photo

    tomek

    12 sierpnia 2017 at 15:14

    bce tylko brzeczek potrafil grac ze dalo sie to ogladac a mandrysz nic nie potrafi

  7. Avatar photo

    MARCIN

    12 sierpnia 2017 at 15:46

    Po co ściągać Kędziorę i Yunisa , już lepiej Prokicia dać na szpice zamiast ktoregoś z nich !

  8. Avatar photo

    MARCIN

    12 sierpnia 2017 at 16:16

    TRENER może poprostu bardziej ofensywniej drużynę ustawić, 4-4-2 np? i w dodatku boczni pomocnicy wysunięci do przodu, zastanów się chłopie bo robi ci się gorąco, co masz do stracenia !!! Prokić, Goncerz atak . Szkoda że nie ma co najmniej dwóch, trzech takich jak Trochim..

  9. Avatar photo

    Mario1964

    12 sierpnia 2017 at 16:53

    Kurwa widze w nastepnym szpilu Abramowicza w bramce ten Nowak jest cięki jak dupa węża trenerze gdzie jest Abramowicz!!!

  10. Avatar photo

    Mario1964

    12 sierpnia 2017 at 16:56

    Nowak jest cienki* jak dupa węża pozdro!!!

  11. Avatar photo

    tauzen

    12 sierpnia 2017 at 18:41

    Nie da sie kur*wa tego ogladac !!!!!!!!!!

  12. Avatar photo

    Greg

    12 sierpnia 2017 at 20:51

    Kurwa obudźmy sie wkoncu ze nie mamy drużyny na awans i żadne ciśnienie tego nie zmieni piłkarze są poprostu słabi połowa z nich powinna grać na szczeblu niżej jeżeli ktoś oglądał ostatni mecz to rozumie ze oni maja problem skleić 2 ,3 akcje
    Nasza Gieksa juz nie jest wielka i ten sezon to dosadnie pokaże powinnismy dać spokojnie Mandryszowi pracować Motale tego nieudacznika zwolnić tego kedxiore i mokwe pozbyć sie bo po co nimi grać jak to drewno Cygan obudź sie bo ludzie juz maja dość tej padaki co z sensownymi transferami Nima kurwa czemu pieniędzy nima czy miastu zależy zeby nasz klub został średniakiem w tej śmiesznej lidze jak stadion nie wypali z budowa to nie będzie awansu za huja. zobaczymy ze w tym sezonie tyskie dzbany awansują my środek tabeli przy dobrych wiatrach a nasze ciśnienie na nich nic nie da jeszcze będzie gorzej Mandrysz nie jest ślepy i wie jaka drużynę mamy i kogo trzeba sie pozbyć a jakie pozycje wzmocnić tylko kurwa zwolnijmy tego Motala On to co najwyżej moze jabłka z drzewa ściągać a nie zawodników jeszcze wypożyczenia na huj nam wypożyczać młodych zawodników naszych trzeb aogrywac a jak nie mamy ściągać z niższych lig kurwa my nie mamy scoutingu w naszym klubie czy jaki huj

  13. Avatar photo

    tomek

    12 sierpnia 2017 at 23:55

    Do Greg. No nie mamy druzyny z winy cygana i motaly. I co teraz mamy sie temu dziadostwu spokojnie przygladac. Recepta jest prosta Cygan aut motala aut i mandrysz aut. Jesli on sciagnal takich pilkarzy to niech spierdala fachowiec za 2 dychy

  14. Avatar photo

    bce

    13 sierpnia 2017 at 14:42

    Tomek masz jakieś propozycje na miejsce Cygana i Motały? A kto za Mandrysza nie widzę kandydatów żeby się pchali oknami i drzwiami? Mandrysz robił awanse nie raz. Walczymy o utrzymanie. Ewentualnie miejsce max 10-11.

  15. Avatar photo

    tomek

    13 sierpnia 2017 at 20:48

    Na miejsce Cygana nie bedzie problemu. Wystarczy rozpisac konkurs. Zbadac przy okazji kompetencje kierownicze aby nie trafila sie podobna ciamajda. Co do motały to nie sadze by byl problem z jego zastapieniem.A co to u nas nie ma byłych piłkarzy którzy potrafią rozeznac rynek. Z trenerem moze byc gorzej bo kto tu przyjdzie i po co. Chyba tylko po to by zszargac sobie opinie. Pewnie ktos sie znajdzie ale raczej trener na dorobku a nie z doswiadczeniem. Rzecz polega na tym ze na to dziadostwonie mozna sie zgadzac. Chocby bylo chwilowo gorzej to ta banda od prezesa po pilkarzykow musi zobaczyc konkretne reakcje. Inaczej nic sie zmieni na lepsze. Zastanawia mnie tylko na czym to polega ze w innych zespolach ci ludzie grali i byli przydatni. Co jest nie tak w GKS. Chyba wlasnie to ze nie trzeba sie starac bo i tak kasa jest. Chcialbym zobaczyc te kontrakty i to by mi duzo powiedzialo. Zapewniam Cie ze na zarzadzaniu sie znam bo zarzadzam firma i to nie mala ktora dobrze sobie radzi na rynku. w GKS tez bym porzadek zaprowadzil szybko tylko niestety kasa sie nie bedzie zgadzala.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Czego chcieć więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pamiętamy otwarcie Nowej Bukowej i spektakularnie wygrany mecz z Górnikiem Zabrze. Wtedy to katowiczanie przełamali złą passę z zabrskim rywalem i w doliczonym czasie gry po golu Filipa Szymczaka po raz pierwszy Arena Katowice odleciała w szale radości. Jednocześnie jak dotychczas był to najbardziej efektowny i spektakularny moment tego stadionu.

Teraz czeka nas kolejne starcie z Górnikiem, tym razem jednak przy Roosevelta. Z tym stadionem nie mamy dobrych wspomnień. Od czasu spadku z ekstraklasy 20 lat temu, katowiczanie trzy razy grali oficjalne mecze w Zabrzu. Wyniki to 0:2, 0:1 i 0:3. Najświeższym wspomnieniem jest mecz z zeszłego sezonu, który GKS gładko przegrał 0:3, tracąc gola już w czwartej minucie po uderzeniu Lukasa Podolskiego. To był jeden z niewielu pojedynków zeszłej jesieni, w którym katowiczanie nie wyglądali na równorzędnego rywala i to mimo tego, że Górnik wcale nie grał jakiegoś wybitnego spotkania. Tak, ekstraklasa nas „przywitała” w środku rundy z przytupem.

Na co stać teraz nasz zespół w jutrzejszych derbach – nie wiadomo. Nie wiadomo do końca, w jakiej formie jest ekipa Rafała Góraka, choć trzeba przyznać, że od początku meczu z Legią ta dyspozycja daje wrażenie, że rośnie. Rzeczywiście pierwsza połowa przy Łazienkowskiej była bardzo dobra, cały mecz niezły, a kolejne spotkania – z Arką Gdynia – było już bardzo dobre. Można więc mieć nadzieję, że po początkowym blackoucie, nasza ekipa w końcu się obudziła i wskoczyła na właściwe tory drużyny środka tabeli.

Problem w tym, że stajemy naprzeciw silnej w tym sezonie drużyny. Zespół Michala Gasparika najpierw wygrał z Lechią, a potem na wyjeździe z Piastem. Być może – patrząc na ten sezon – nie są to jakieś wielkie sukcesy, ale każdy punkt, a zwłaszcza komplet należy cenić. Potem była porażka w Poznaniu i niezasłużona przegrana u siebie z Termaliką. Górnik w tym meczu dominował, ale to goście okazali się lepsi o jedną bramkę. Za to w meczu z Pogonią było do pewnego momentu odwrotnie – to Portowcy cisnęli, cisnęli, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Wkrótce więc sprawy w swoje ręce wzięli zabrzanie i trzykrotnie pokonali bramkarza ze Szczecina.

Jakby więc nie patrzeć – obie ekipy wygrały ostatnie swoje mecze trzema bramkami i to nie z ligowymi leszczami. To znamionuje naprawdę świetne widowisko jutro.

Ciekawi jesteśmy zestawienia GKS na ten mecz. Lukas Klemenz zasłużył się dwiema bramkami – pytanie, czy Alan Czerwiński będzie zdolny do gry, a może znów na ławce zasiądzie Marten Kuusk? No i kwestia środka boiska ciągle jest otwarta. Nie wydaje się, żeby miejsca nie zachował Kacper Łukasiak, bo w końcu zagrał dobry mecz z Arką. Pytanie, co z Adrianem Błądem, czy trener będzie nadal konsekwentnie stawiał na niego czy może szansę dostanie kolejny aspirujący zawodnik. Co do ataku, to nie mamy wątpliwości – Adam Zrelak musi być i już.

Śląski Klasyk to również święto na trybunach. Znów do Zabrza przyjedzie kilkutysięczna armia kibiców GKS Katowice. Rok temu mieliśmy świetne widowisko właśnie na trybunach, trochę gorsze na boisku, przede wszystkim za sprawą GKS. Ale drugi raz z rzędu chyba tak nie będzie. Pięknie by było odczarować ten stadion i zapewnić sobie drugie zwycięstwo w sezonie. Tak jak rok temu w szóstej kolejce. Skazywany na pożarcie GKS wygrał wówczas z Mistrzem Polski – Jagiellonią Białystok.

Sobota wieczór, primetime, jupitery, dwadzieścia kilka tysięcy kibiców, dwie drużyny w gazie, Szymon Marciniak z gwizdkiem. Czego chcieć więcej?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga