Przed meczem zastanawialiśmy się czy nasi piłkarze dobrze odrobili lekcję i tym razem zdobędą punkty na wyjeździe czy znów pójdą „na wagary” i w de facto dzień wagarowicza wracać będą do Katowic na tarczy.
Skowronek dobrze przygotował się do dzisiejszego spotkania. Na ławce wylądowali zawodnicy, którzy nie zachwycili nas w ostatnich spotkaniach czyli Leimonas oraz Rudnicki, a do środka pomocy wrócił średnio spisujący się na prawej obronie Cholerzyński.
Skład GieKSy wyglądał następująco:
Bucek – Frańczak, Kamiński, Pielorz, Pietrzak – Januszkiewicz, Cholerzyński, Duda, Petasz – Pitry- Goncerz
a Chojniczanki tak:
Podleśny – Lisowski, Markowski, Kieruzel, Chyła, Suchocki, Zawistowski, Mrozik, Grzelak, Siemieszko. Mikołajczak
O pierwszej części spotkania moglibyśmy napisać że się odbyła, gdyby nie bardzo dobrze wykonywane stałe fragmenty gry. Jeden z rzutów wolnych zakończył się bramką dla naszej drużyny. W pierwszych minutach spotkania znać o sobie dał Januszkiewicz, który robił dużo zamieszania na prawej stronie boiska. Niestety w naszej grze brakowało dokładności, zresztą Chojnice również źle rozgrywali piłkę. Jak zawsze swoich szans w strzałach z dystansu wypatrywał Petasz. Pierwsza jego próba strzału z 40. metrów minęła minimalnie poprzeczkę bramki Chojniczanki. Druga jego próba zakończyła się bramką dla naszej drużyny. Sytuacja miała miejsce w 33. minucie. Petasz zdecydował się mocno uderzyć piłkę z rzutu wolnego z 40 metrów, w polu karnym futbolówkę jeszcze musnął Pitry i ta wylądowała w bramce gospodarzy. Ta bramka podbudowała naszych zawodników. Katowiczanie mocno nacisnęli na rywala dzięki czemu nasza drużyna wywalczyła kilka kolejnych stałych fragmentów gry. W 43. minucie Petasz ponownie mocno uderzył z wolnego, Podleśny wybił piłkę przed siebie, niestety spóźniony Goncerz nie zdołał dobiec do bezpańskiej piłki. Pierwsza połowa kończy się naszym prowadzeniem 1:0.
Rywale rozpoczęli II połowę z animuszem, nasza drużyna miała problem z wyjściem z własnej połowy boiska. Agresywna gra rywala zakończyła się bramką dla gospodarzy już w 52. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, najprzytomniej zachował się Lisowski, który przyjął piłkę wybitą przez Januszkiewicza i bez problemu umieścił ją w bramce strzeżonej przez Antoniego Bucka. Gospodarze w kolejnych minutach kontynuowali ataki na naszą bramkę. Znów groźnie było po rzucie rożnym, na nasze szczęście żaden z zawodników gości nie potrafił skierować piłki do bramki z najbliższej odległości. Obydwie drużyny szukały okazji do zdobycie bramki. Bliski temu był Grzelak w 73. minucie, który nie pilnowany otrzymał piłkę w polu karnym, jednak uderzył niecelnie na bramkę Bucka. Zmiany, które dokonał trener Skowronek (Leimonas-> Duda, Bętkowski-> Januszkiewicz, Petasz->Ceglarz) nie zmieniły oblicza meczu. Ataki gospodarzy były zdecydowanie groźniejsze, nasza drużyna widocznie zadowolona była z perspektywy zdobycia 1. punktu. Fatalny błąd popełnił Bucek w ostatnich minutach spotkania. Nasz bramkarz nie potrzebnie wyszedł z bramki, został okiwany przez zawodnika z Chojnic, jednak żaden z piłkarzy gospodarzy nie zdołał umieścić piłki w pustej bramce. W doliczonym czasie gry nastąpił ostatni zryw GieKSy, niestety strzał Goncerza pewnie obronił Podleśny.
Katowiczanie powinni cieszyć się z jednego punktu, ponieważ z perspektywy całego meczu byli drużyną gorszą. Stałe fragmenty gry to za mało by zdobyć trzy punkty na tak ciężkim terenie.
kibic
21 marca 2015 at 17:29
druzyna jak byla tak jest do niczego,ci kopacze za nic maja nasz klub panie Skowronek jeszcze jeden taki mecz a wyladuje pan na bezrobociu a przed nami ciezki mecz z wisla,czy musi sie stac jakies nieszczescie aby ktos zaczos ta druzyna panie Cygan niech sie pan zachowa jak prawdziwy prezes i cos zrobi bo latwo jest wydawac kase z miasta na tych dziadow jak i na zarzad bo wszyscy razem nie powinniscie dostawac ani grosza za wasza prace