Dołącz do nas

Felietony

Wspomnienia cz. 4 Świnoujście

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Świnoujście… Powoli obrasta legendą. Byłem już na wyjazdowym meczu z Flotą pięć razy. To nie jest zwykły wyjazd. Drugi koniec Polski, nad morze, zawsze niesie to za sobą wiele ciekawych historii. Nie wszystkie mogą być opublikowane 😉 ale zawsze dobrze się bawimy. Poza wynikami (w sumie remis i cztery porażki plus jedna przegrana w meczu, na którym nie byłem) są to wypady, które się wspomina 🙂 I od razu chcę na wstępie jedno powiedzieć – w biurze Floty już dwa razy zostawialiśmy nasze bagaże podczas meczu. Bardzo uczynni pracownicy klubu, sympatyczny kierownik, nawet i z kapitanem Markiem Niewiadą zamieniliśmy wtedy parę słów.

Zero Moskala (Roberta)
Pierwsza moja wizyta na stadionie w Świnoujściu miała miejsce w 2010 roku. Było to coś nowego, co prawda GieKSa po raz drugi grała na wyspie Uznam, ale za pierwszym razem – jak wspomniałem – nie miałem przyjemności uczestniczyć w meczu. Ten wyjazd ma swój niepowtarzalny urok, wiadomo – pociąg (najlepiej całonocny), plaża…

Pamiętam, że za tym pierwszym razem przyjechaliśmy rano, wyjechaliśmy wieczorem. To był chyba 26 maja, ale ciepło w żadnym wypadku nie było. Plaża, woda (:D), a potem na mecz. Redakcja GieKSa.pl jeszcze wtedy nie istniała, ale byliśmy jako redakcja Bukowej. Ja osobiście filmowałem mecz. Mecz bez historii, Flota wygrała 1:0 po bramce Charlesa Nwaogu Uchenny. Trenerem GKS był wtedy Robert Moskal i to był jeden tych przegranych z rzędu meczów do zera.

Wyjazd doskonały
Drugi wyjazd wspominam chyba najmilej. Mieliśmy dwa noclegi, jeden przed meczem, drugi po meczu i wybraliśmy się w kilka osób z Bukowej. Na miejscu natomiast spotkaliśmy silną ekipę z klubu z tamtych czasów, zarówno z mediów, jak i administracji, a nawet z drużyny (ale nie piłkarze), w porywach było nas tam ze 20 osób. To wszystko zakończyło się dwukrotnym wspólnym biesiadowaniem na plaży wieczorami, także przy zachodzącym słońcu. Co tam się nie działo, doszło nawet do „zaręczyn”, tylko za bardzo nie pamiętam, kto w nich uczestniczył 😉 Gdzie się podziały tamte prywatki?… Następnego dnia ciężko się było zebrać na mecz, ale jakoś się udało.

Pamiętam, że umawiałem się na wywiad z Bartoszem Karwanem, który nikomu nie udzielał wypowiedzi. Powiedział, że ok – zrobimy po sezonie. Chyba wiedział, że odchodzi…

Sam mecz pamiętam z tego, że trener Wojciech Stawowy podjął kuriozalną decyzję i nie zabrał rezerwowego bramkarza. W pewnym momencie broniący Jacek Gorczyca miał jakiś problem fizyczny i naprawdę zanosiło się na to, że zawodnik z pola będzie musiał wejść do bramki.

GieKSa przegrała 1:3, tracą bramkę już w 1. minucie. Wyrównał Michał Zieliński. Ale prawdziwym wirtuozem w tym meczu był niejaki Remigiusz Malicki (pamiętacie takiego?), który nie wykorzystał trzech iście stuprocentowych sytuacji.

Żal było wracać z tamtego wyjazdu, było naprawdę godnie i chyba każdy, kto tam był, powie to samo.

Opuszczeni i osamotnieni
Drugi mecz wiosny 2011/12. To był bardzo zły okres organizacyjny GKS. W klubie „rządzili” Krysiak i Karczewski i w pewnym momencie była groźba nieprzystąpienia do kolejnych meczów z powodu braku finansów, o czym poinformował jakiś pionek z Centrozapu nazwiskiem Latacz. Katowiczanie pojechali na to spotkanie po nieudanej inauguracji z Ruchem Radzionków (1:2 u siebie). Pamiętam to bardzo dobrze z tego względu, że z drużyną nad morze nie pojechał nikt. Nie było prezesa, nie było mediów klubowych, nie mogli pojechać kibice. Pojechał tylko jeden kamerzysta klubowy, a drugi… musiał sam sobie zapłacić. Dzień przed meczem spotkaliśmy zawodników na promenadzie. Był wieczór i było już ciemno. Wyglądali jakby byli na spacerniaku… Grupa więźniów, opuszczonych, porzuconych.

Startowaliśmy wówczas ze stroną GieKSa.pl (na początku GieKSainfo.pl). Inaugurację mieliśmy właśnie przed meczem z Radzionkowem. Wraz z powstaniem strony chcieliśmy wprowadzić nową jakość, jeśli chodzi o newsy, więc pojawiło się ich bardzo dużo na temat meczu, byliśmy nawet na rozruchu przedmeczowym na innym boisku niż stadion. Pamiętam, że doszliśmy tam „od tyłka strony”, przez jakieś pagórki i zarośla. Na stronie pojawił się nawet materiał video z tego rozruchu. Rozmawialiśmy też z osobą, która… przebiera się w maskotkę na meczach Floty.

Sam mecz to był… jedyny punkt na sześć spotkań Floty z GKS w Świnoujściu. Bezbramkowy remis nikogo nie porwał, ale mogliśmy być umiarkowanie zadowoleni. To co też zapamiętałem to fakt, że Piotr Gierczak nie wyleciał z boiska tylko dlatego, że mając na koncie żółtą kartkę i faulując, sędzia zastosował prawo korzyści, a gra toczyła się potem tak długo, że arbiter chyba… zapomniał o tym faulu.

Napierała i długo nic
Kolejny wyjazd był jednodniowy. Do Świnoujścia zawitaliśmy rano, więc tradycyjnie – na plażę. Taki schemat nie wpływa na to, żeby być w wybitnej formie na meczu 😉 Ale swoje oczywiście zrobiliśmy. Zostałem wtedy nazwany „człowiekiem o dwóch twarzach”, ale dlaczego, to opiszę może kiedyś szerzej w jakiejś książce albo zbiorze wierszy 🙂

Flota była rewelacją rundy jesiennej 2012/13. W pierwszych sześciu czy siedmiu kolejkach nie stracili nawet gola. Żeby tak się stało, musiała przyjechać GieKSa. W pierwszej połowie Adrian Napierała strzelił gola. Niestety ostatnie 20 minut należało do gospodarzy, którzy zdobyli trzy bramki. Katowiczanie przegrali trzecie spotkanie z rzędu i nie mogliśmy z tego powodu być zadowoleni.

Wszerz przez całą Polskę
Ostatnie spotkanie było szczególne pod tym względem, że nie jechaliśmy z Katowic, tylko z… Suwałk. Po meczu Pucharu Polski z Wigrami pozostaliśmy na polskim biegunie zimna, żeby rano wyruszyć w podróż przez całą Polskę, ale nie jak zazwyczaj z południa na północ, tylko ze wschodu na zachód. Naprawdę przemierzyliśmy Polskę od granicy do granicy. Ciekawa wycieczka krajoznawcza. Do meczu pozostawały nam jeszcze dwa dni, więc najpierw w Niechorzu, a potem w Dziwnówku – rezydowaliśmy. Straszliwy upał, który był na plaży powodował, że sporo czasu trzeba było spędzić w wodzie i robić cooling break’i uzupełniając jednocześnie pierwiastki śladowe. W dzień meczu – był tak samo o 12.30 w niedzielę – udaliśmy się z Dziwnówka do Świnoujścia.

To była pierwsza kolejka nowego sezonu i GKS przegrał 0:1 po słabej grze. W potwornym upale wysokie tempo było mało realne, ale po rozprowadzeniu akcji przez Krzysztofa Bodzionego gospodarze zdobyli prowadzenie. Pamiętam ten mecz jeszcze z tego względu, że na trybunie była jakaś totalna debilka, rozwydrzona, szczekająca i pyskująca około 20-letnia dziewczyna, chyba dziewczyna lub rodzina któregoś z piłkarzy, która przez bite 90 minut obrażała to sędziego, to naszych zawodników…

Jak będzie teraz?
Bez większego komentarza. Liczymy na trzy punkty!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz z Jagiellonią znów odwołany

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.

Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.

„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.

Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Z Widzewem we wtorek

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę  ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.

Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.

STS Puchar Polski – 1/4 finału

wtorek, 3 marca 2026

20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź

środa, 4 marca 2026

17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze

czwartek, 5 marca 2026

13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa

Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga