Dołącz do nas

Siatkówka

Wygrać po raz piąty z rzędu? Dlaczego nie!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

BBTS BIELSKO-BIAŁA – GKS KATOWICE  4 listopada (sobota) godz. 17.00

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

Następnym rywalem w PlusLidze jest BBTS Bielsko-Biała i nie ma co tu ukrywać, że to GKS jest zdecydowanym faworytem. Bielszczanie po sześciu rozegranych spotkaniach, mają zerowe konto punktowe i zaledwie trzy wygrane sety, więc zasłużenie mocno dzierżą w dłoniach czerwoną latarnię.

Katowiczanie mają na swoim koncie już pięć zwycięstw, w tym cztery z rzędu, a przeciwnika takiego, co pokonanie go to nasz obowiązek. W poprzednim sezonie GKS miał tylko raz passę czterech wygranych pod rząd, więc ewentualne zwycięstwo w Bielsku, ustanowi nowy rekord pod tym względem! Ponadto GKS lubi grać z tym przeciwnikiem, ponieważ nie przegrał jeszcze z nim ani jednego seta w PlusLidze. Ostatnio GieKSa sprostała zadaniu, bycia faworytem i pewnie pokonała Dafi Społem, a teraz nawet mecz wyjazdowy, nie powinien być jakimś utrudnieniem. Widać jak na dłoni, że nasi siatkarze ustabilizowali formę w meczach z ekipami na swoim poziomie lub troszkę słabszymi i to się chwali. W sobotę trzeba tylko powielić grę zaprezentowaną w hali w Szopienicach, unikać przestojów w grze i popełniać jak najmniej błędów własnych, a w szczególności na zagrywce i będzie dobrze. W myśl zasady, że zwycięskiego składu się nie zmienia, nie ma co się spodziewać jakichś roszad w wyjściowej szóstce naszych graczy.

Co innego u naszych rywali. Trener Rastislav Chudik z racji kiepskich wyników, rotuje składem i zmienia do woli w każdym spotkaniu. Zawodzą obcokrajowcy, zawodzą Polacy i w Bielsku mają problem nie do pozazdroszczenia. Najlepiej punktującymi w zespole BBTS-u i tak są obaj Rosjanie. Atakujący Krikun zdobył 75 punktów, a przyjmujący Tarasow 61 oczek, ale od nich i tak wymaga się dużo lepszej gry. Brakuje również odpowiedniego wsparcia środkowych, choć średnią bloków na set mają podobną do naszej (2,1). Zawodzi też u rywali zagrywka, zaledwie 17 asów to drugi najsłabszy wynik w całej lidze, oprócz zespołu z Kielc. Do rozgrywającego Australijczyka, Peacocka, też miano wiele uwag, więc tak naprawdę trudno tu na kogoś z przeciwników zwracać szczególną uwagę.

Zresztą… nie ma co patrzeć na rywali, mamy po prostu grać na swoim poziomie, a jakość siatkarska jest na pewno po naszej stronie. TYLKO zwycięstwo… TYLKO TRZY punkty…

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Komenda, Butryn, Kohut, Pietraszko, Quiroga, Kapelus, Mariański (libero).
BBTS: Peacock, Krikun, Siek, Gaca, Tarasow, Janeczek, Czauderna (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

bbtsbielsko.pl – BBTS – GKS Katowice

Z obecną trzecią siłą ligowej tabeli zagramy w sobotnie popołudnie. BBTS w hali Pod Dębowcem podejmie GKS Katowice.

Przed zawodnikami Rostislava Chudika trzeci mecz na własnym parkiecie. Rywalem będą podopieczni Piotra Gruszki, którzy w poprzedniej kolejce pewnie wypunktowali Dafi Społem Kielce (3:0). GKS Katowice dokonał kilku wzmocnień przed startem sezonu. Główna zmiana zaszła na pozycji rozgrywającego, Włocha Marco Falaschiego zajął Marcin Komenda, na środku siatki występuje Słowak Emanuel Kohut, Gerta van Walle zastąpił Dominik Witczak. Katowickie przyjęcie wzmocnił także Argentyńczyk Gonzalo Quiroga. Analizowaliśmy grę GKS, znamy ich słabsze punkty. To nie jest słaby zespół, co pokazuje ich miejsce w tabeli. Grają tam dobrzy zawodnicy, reprezentanci krajów. My po dłuższym czasie wracamy z treningami do własnej hali. Będziemy walczyć o pierwsze zwycięstwo, na treningach chłopcy dają dużo od siebie, wszyscy chcemy to przełożyć na mecz. Drużyna potrzebuje trochę spokoju, ale terminarz jest dla nas nieubłagany – tłumaczy Rostislav Chudik.  (…)

 

{HALA SPORTOWA}

Mecz odbędzie się w bielskiej hali Pod Dębowcem, która może pomieścić maks. 4,5 tys. widzów. W poprzednim sezonie bielszczanie nie rozpieszczali swoich kibiców, odnosząc zaledwie 3 wygrane, przy aż 13 porażkach! Z racji zerowego dorobku punktowego w tym sezonie, również bilans spotkań „u siebie” nie może napawać optymizmem. BBTS przegrał z Resovią 1:3 i z Cuprum 1:3, a mecz z Łuczniczką odbędzie się pod koniec bieżącego miesiąca.
GKS jak wiadomo w zeszłym sezonie grał dobrze „na wyjazdach”, bilans był remisowy, po 8 zwycięstw i porażek. A w obecnym sezonie GieKSa na inaugurację pokonała Czarnych 3:1, potem przegrała z ONICO 1:3, następnie zwyciężyła Trefla Gdańsk 3:0, a ostatnio pokonała Espadon Szczecin 3:2.

{HISTORIA}

Pierwszy mecz z BBTS-em odbył się w Bielsku w dniu 22 października 2016 roku i zakończył się wygraną GKS-u 0:3 (24:26, 22:25, 15:25). Punktowali w tym spotkaniu, dla BBTS-u: Janeczek 8, Gryc 6, Vemić 5, Bartos 5, Kwasowski 4, Siek 3, Gaca 2, Grzechnik 2, Storożyłow 1, Modzelewski 1. Dla GKS-u: Van Walle 17, Kapelus 11, Krulicki 8, Sobański 8, Kalembka 7, Falaschi 2, Błoński 2.
Rewanż odbył się w Spodku w dniu 23 stycznia 2017 roku i GieKSa znów wygrała bez straty choćby seta, 3:0 (25:22, 25:21, 25:13). Punkty zdobyli, dla GieKSy: Butryn 17, Kapelus 14, Kalembka 11, Krulicki 8, Sobański 4. Dla BBTS-u: Janeczek 7, Lipiński 6, Gaca 5, Storożyłow 4, Grzechnik 2, Siek 2, Gryc 2, Bieńkowski 1, Vemić 1, Bartos 1, Kwasowski 1.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – BBTS}

[Bilans meczów] – 2:0
[Bilans punktów] – 6:0
[Bilans setów] – 6:0
[Bilans małych punktów] – 151:117

[Rozegrane mecze – 2] – GKS: 2- Krulicki, Butryn, Falaschi, Kapelus, Kalembka, Van Walle, Mariański, Stelmach, Sobański, Stańczak, 1- Błoński, Fijałek,
BBTS: 2- Gaca, Grzechnik, Storożyłow, Siek, Gryc, Czauderna, Janeczek, Bieńkowski, Koziura, Vemić, Bartos, Kwasowski, 1- Modzelewski, Lipiński,

[Rozegrane sety – 6] – GKS: 6- Krulicki, Falaschi, Kapelus, Kalembka, Sobański, Stańczak, 5- Mariański, 4- Butryn, Van Walle, Stelmach, 2- Fijałek, 1- Błoński,
BBTS: 6- Storożyłow, Czauderna, Koziura, Vemić, 5- Grzechnik, Siek, Janeczek, Bieńkowski, Bartos, Kwasowski, 4- Gaca, Gryc, 2- Lipiński, 1- Modzelewski,

[Czas trwania spotkań] – 71:83 = łącznie 154 minuty
[Widzów] – 2650:500
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 42 – BBTS 48

[Ilość zdobytych punktów] – GKS 109 – BBTS 69
GKS – Kapelus 25, Kalembka 18, Butryn 17, Van Walle 17, Krulicki 16, Sobański 12, Falaschi 2, Błoński 2,
BBTS – Janeczek 15, Gryc 8, Gaca 7, Vemić 6, Bartos 6, Lipiński 6, Kwasowski 5, Siek 5, Storożyłow 5, Grzechnik 4, Modzelewski 1, Bieńkowski 1,

[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 51 – BBTS 26
GKS – Kalembka 14, Kapelus 12, Van Walle 8, Butryn 6, Sobański 5, Krulicki 4, Falaschi 2,
BBTS – Kwasowski 3, Gaca 3, Gryc 3, Vemić 3, Storożyłow 3, Janeczek 3, Bartos 2, Siek 2, Lipiński 2, Grzechnik 1, Bieńkowski 1,

[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 58 – BBTS 43
GKS – Kapelus 13, Krulicki 12, Butryn 11, Van Walle 9, Sobański 7, Kalembka 4, Błoński 2,
BBTS – Janeczek 12, Gryc 5, Gaca 4, Bartos 4, Lipiński 4, Vemić 3, Grzechnik 3, Siek 3, Storożyłow 2, Kwasowski 2, Modzelewski 1,

[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 48 – BBTS -3
GKS – Butryn 14, Van Walle 12, Kapelus 12, Kalembka 10, Krulicki 8, Falaschi 1, Fijałek -1, Stańczak -1, Sobański -2, Błoński -2, Falaschi -3,
BBTS – Gaca 6, Gryc 3, Storożyłow 3, Siek 1, Lipiński 1, Bieńkowski 0, Janeczek -1, Koziura -2, Modzelewski -2, Vemić -3, Bartos -4, Kwasowski -5,

[Ilość zagrywek] – GKS 147 – BBTS 121
GKS – Kalembka 31, Sobański 26, Kapelus 22, Falaschi 22, Van Walle 20, Krulicki 15, Butryn 8, Błoński 2, Fijałek 1,
BBTS – Siek 17, Bartos 16, Vemić 15, Grzechnik 14, Storożyłow 13, Janeczek 11, Gryc 7, Gaca 7, Bieńkowski 7, Kwasowski 7, Lipiński 6, Modzelewski 1,

[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 29 – BBTS 16
GKS – Kalembka 7, Sobański 7, Krulicki 5, Falaschi 4, Kapelus 3, Błoński 1, Fijałek 1, Van Walle 1,
BBTS – Bartos 4, Janeczek 3, Grzechnik 2, Siek 2, Vemić 2, Storożyłow 1, Gaca 1, Lipiński 1,

[Ilość asów serwisowych] – GKS 12 – BBTS 8
GKS – Kalembka 7, Sobański 2, Kapelus 2, Van Walle 1,
BBTS – Vemić 2, Siek 2, Gaca 1, Storożyłow 1, Janeczek 1, Bieńkowski 1,

[Ilość przyjęć] – GKS 105 – BBTS 117
GKS – Kapelus 47, Sobański 23, Mariański 12, Stańczak 12, Błoński 7, Krulicki 2, Stelmach 2,
BBTS – Koziura 32, Vemić 25, Bartos 22, Kwasowski 15, Lipiński 14, Modzelewski 6, Janeczek 1, Grzechnik 1, Bieńkowski 1,

[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 8 – BBTS 12
GKS – Kapelus 3, Sobański 3, Krulicki 1, Stańczak 1,
BBTS – Vemić 5, Koziura 2, Bartos 1, Bieńkowski 1, Janeczek 1, Lipiński 1, Kwasowski 1,

[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 49,5% – BBTS 47,5%
GKS – Sobański 55%, Kapelus 52,5%, Mariański 50%, Błoński 43%, Stańczak 42%, Krulicki 0%, Stelmach 0%,
BBTS – Grzechnik 100%, Koziura 62,5%, Kwasowski 61,5%, Modzelewski 50%, Vemić 47,5%, Bartos 25%, Lipiński 14%, Bieńkowski 0%, Janeczek 0%,

[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 22% – BBTS 32%
GKS – Sobański 35,5%, Mariański 33%, Kapelus 19,5%, Błoński 14%, Stańczak 8%, Krulicki 0%, Stelmach 0%,
BBTS – Grzechnik 100%, Koziura 50,5%, Kwasowski 33%, Vemić 24%, Bartos 19,5%, Modzelewski 17%, Lipiński 14%, Bieńkowski 0%, Janeczek 0%,

[Ilość ataków] – GKS 159 – BBTS 171
GKS – Kapelus 46, Van Walle 30, Sobański 25, Butryn 22, Krulicki 15, Kalembka 11, Błoński 6, Falaschi 2, Stelmach 2,
BBTS – Janeczek 33, Gryc 24, Vemić 20, Kwasowski 19, Bartos 19, Lipiński 13, Grzechnik 11, Siek 10, Gaca 8, Modzelewski 7, Storożyłow 7,

[Ilość błędów w ataku] – GKS 14 – BBTS 18
GKS – Kapelus 5, Sobański 3, Van Walle 2, Błoński 2, Krulicki 1, Butryn 1,
BBTS – Janeczek 6, Kwasowski 4, Bartos 3, Gryc 2, Storożyłow 1, Vemić 1, Lipiński 1,

[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 10 – BBTS 26
GKS – Kapelus 2, Butryn 2, Van Walle 2, Krulicki 1, Błoński 1, Kalembka 1, Sobański 1,
BBTS – Janeczek 6, Kwasowski 5, Modzelewski 3, Gryc 3, Siek 2, Grzechnik 2, Lipiński 2, Bartos 2, Vemić 1,

[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 71 – BBTS 51
GKS – Kapelus 21, Butryn 14, Van Walle 13, Sobański 8, Krulicki 8, Kalembka 5, Błoński 2,
BBTS – Janeczek 13, Gryc 8, Bartos 6, Lipiński 5, Gaca 4, Vemić 3, Kwasowski 3, Grzechnik 3, Storożyłow 3, Siek 2, Modzelewski 1,

[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 46% – BBTS 30,5%
GKS – Butryn 64%, Krulicki 58%, Kapelus 48%, Kalembka 43,5%, Van Walle 43%, Błoński 33%, Sobański 31,5%, Falaschi 0%, Stelmach 0%,
BBTS – Janeczek 39,5%, Lipiński 38%, Storożyłow 37,5%, Gaca 33,5%, Gryc 33%, Grzechnik 32%, Siek 31,5%, Bartos 28%, Kwasowski 19%, Modzelewski 14%, Vemić 11,5%,

[Ilość bloków punktowych] – GKS 26 – BBTS 10
GKS – Krulicki 8, Kalembka 6, Butryn 3, Van Walle 3, Kapelus 2, Falaschi 2, Sobański 2,
BBTS – Kwasowski 2, Gaca 2, Siek 1, Janeczek 1, Storożyłow 1, Grzechnik 1, Vemić 1, Lipiński 1,

[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 5 – BBTS 8
[MVP] – GKS 2 – Sobański 1, Butryn 1.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga