Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Wytrawne cwaniaki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po maratonie meczowym z ostatniego czasu, teraz zrobiło się jakoś… pusto. Wyobraźcie sobie, że gdybyśmy grali w takim systemie czasowym  jak Korona – ŁKS – Nieciecza, to teraz po Niecieczy mielibyśmy już dwa kolejne spotkania za sobą. A tak – mecz w Niecieczy tydzień temu jest ostatnim, jaki się odbył.

Ale dobrze, że tego oddechu trochę mieliśmy my, a przede wszystkim drużyna. Trenerzy i zawodnicy spisali się na medal (dodajmy: złoty) i udźwignęli tamten czas zarówno fizycznie, jak i czysto sportowo. W ciągu siedmiu dni zmienili diametralnie sytuację w lidze. Jeszcze niedawno GKS był w strefie spadkowej, po Motorze znajdował się tuż nad kreską, a po ostatniej kolejce katowiczanie są w środku stawki z przewagą 7 punktów nad Lechią i Termaliką. Jako że punkty tracone przez rywali są tak samo ważne, jak te zdobywane przez nas – korzystna konfiguracja tych dwóch zdarzeń doprowadziła do tego, że nagle i szybko pojawił się komfort psychiczny, jakiego niedawno jeszcze nie mogliśmy sobie wymarzyć.

Jednak to nie wszystko. Sytuację bowiem można przekuć na jeszcze bardziej komfortową. Okazja do tego wydaje się być idealna, bo na Nową Bukową przyjedzie pogrążony w kryzysie i znajdujący się w piekielnie trudnej sytuacji Piast. Oczywiście można głosić tezy mówiące o tym, że gliwiczanie mają nóż na gardle plus nowego trenera, a dodatkowo, że to są derby. Tyle tylko, że te tezy mogą się sprawdzić lub nie – mogą się potwierdzić lub wręcz przeciwnie – to argument o pogrążeniu drużyny w kryzysie może mieć swoją dalszą realizację. Tak było z Termaliką – tam też były głosy, że w końcu piłkarze Brosza muszą zagrać lepiej i zapunktować. Wydawało się wręcz, że po wysokich wtopach z Koroną i Widzewem u siebie, remis niecieczan z Zagłębiem był dobrym prognostykiem. Nie wypaliło. Termalika próbowała się postawić i przejąć dominację, ale to GKS okazał się piłkarsko lepszy.

Wrócę jeszcze do tych kwestii cofnięcia się przez GKS w Niecieczy. O ile z ŁKS rzeczywiście wyglądało to jak mocna utrata kontroli, to z Termaliką miałem wrażenie, że jest spokojniej. I przypomniał mi się mecz z Cracovią. Wtedy to GieKSa cisnęła Pasy mocno (mocniej niż Termalika nas), ale krakowianie wytrzymali ten napór i zadali trzy ciosy. Trener Rafał Górak po meczu mówił, że rywale byli jak wytrawny bokser. Więc wygląda na to, że w Niecieczy odwróciliśmy sytuację i tym razem to my wypunktowaliśmy żwawego, ale jednak słabszego w tym meczu przeciwnika.

Trzeba przyznać, że GKS umie w starcia ze słabszymi (w przekroju całego sezonu) rywalami. Przytaczałem statystykę spadkowiczów z poprzedniego sezonu, na których GieKSa zarobiła aż 16 punktów, czyli jedną trzecią swojego dorobku z całych rozgrywek! I to jest taka sytuacja, jak kiedyś ze sparingu GieKSy z chyba Przyszłością Rogów, kiedy Sebastian Gielza z dwóch metrów trafił głową w poprzeczkę, a trener Henryk Górnik skomentował to słowami: „To trzeba umieć!”. Kwintesencja. Także tego, że ze spadkowiczami i outsiderami też trzeba umieć wygrywać. Katowiczanie to potrafią.

Nie zawsze tak było. W przeszłości mierzyliśmy się z totalnymi outsiderami – nie zespołami typu Piast, który czasem przegrywa i czasem remisuje, tylko takimi, którzy przegrywali prawie wszystko. W lepszych przypadkach wygrywaliśmy minimalnie. Na przykład z Pogonią Szczecin, która dostała w czapkę od Górnika 0:9 (z obecnym trenerem Wisły Płock Mariuszem Misiurą w składzie), GKS wygrał po mękach tylko 2:0. A z Szombierkami, które przegrywały u siebie dopiero co 0:8 z Sarmacją Będzin, GKS wygrał – niemal równo 20 lat temu – zaledwie 2:1. Bywało jednak gorzej. Pogrążony w kryzysie był Widzew, który żegnał się ze swoim starym stadionem i przegrywał mecz za meczem, w tym wysoko u siebie. GKS tam zaledwie zremisował. Pamiętam (i trener Górak także) mecz w Bytomiu z Polonią, kiedy rywal seryjnie przegrywał, a GieKSa straciła prowadzenie w samej końcówce po golu… Bartosza Nowaka.

Nie twierdzę, że GKS Katowice z Piastem na pewno wygra, bo to by było jednak dość szalone. Ciągle jesteśmy drużyną „tylko” ze środka tabeli, a jeszcze niedawno według wielu – jednym z głównych kandydatów do spadku. A Piast nie jest przecież drużyną do bicia. Choć wygrali zaledwie raz – potrafili remisować w tym sezonie z Cracovią, Jagiellonią czy Koroną. Na wyjazdach przydarzył im się remis w Lubinie i Lublinie. Więc przypisywanie sobie trzech punktów przed meczem to duży logiczny błąd. Jednak mówienie, że GKS nie jest lekkim faworytem w tym spotkaniu, też by było mydleniem oczu. To, co GKS w tym spotkaniu może zrobić, to wykorzystać fakt, że przyjeżdża do Katowic ostatnia drużyna w tabeli. Kropka. Zagrać swoje, a to powinno w dużej mierze zwiększyć prawdopodobieństwo wygranej. Za GieKSą przemawia mental z ostatnich meczów. Nie tylko związany z wygranymi samymi w sobie. Tylko z tym, że te wygrane przyszły w tak trudnym momencie. Po raz kolejny nasz zespół wygrzebał się z trudnej psychologicznie sytuacji. To może budować czasem nawet bardziej niż seryjne wygrywanie z rękami w kieszeni, bo rywale słabi.

Daniel Myśliwiec wygłosił w poprzednim sezonie słynne zdanie o „zakapiorach”. Choć GKS jednego z nich – Oskara Repkę – stracił i w niektórych meczach tego sezonu tego „zakapiorstwa” nie było aż tak dużo, to jednak rdzeń pozostał, ma się dobrze, a i zawodnicy, którzy przyszli, weszli w ten schemat. Jak na przykład Marcel Wędrychowski, taki pozytywny boiskowy cwaniak, który co prawda jeszcze czasem idzie na hurra i zapomina głowy, ale jestem przekonany, że z jego gry i zaangażowania będziemy mieli sporo pociechy. Warto by było trenerowi Myśliwcowi pokazać, że w jednym ze swoich początkowych meczów trafił znowu na drużynę, która w kaszę nie da sobie dmuchać, ma dużą siłę i nie zawaha się jej użyć. GieKSa ostatnio łączy cwaniactwo z wyrachowaniem. I to jest dopiero mieszanka.

Nie ma co gadać, liczymy na kolejne dobre widowisko w wykonaniu GieKSy i zwycięstwo. Choć nawet jak się powinie noga, to nic się nie stanie, bo poprzednimi meczami katowiczanie zapewnili sobie taki komfort, że jedna czy druga strata punktów nie będzie dramatem. Grunt to utrzymywać pewien trend i po prostu co jakiś czas wygrywać i remisować. Nie przegrywać większości meczów. Wtedy środek tabeli będziemy mieli pewny. O „więcej” na razie nie mówię, choć tabela jest tak spłaszczona, że przecież matematyka nie kłamie. Zostawmy to na razie jednak.

Terminarz poukładał się tak, że z niektórymi zespołami z dołu gramy w końcówce rundy i to też zdeterminowało naszą pozycję w tabeli. Po przerwie reprezentacyjnej czekać nas będą wiele trudniejsze wyzwania, bo wyjazdowe Jagiellonia i Raków, przedzielone meczem u siebie z Pogonią. Piekielnie trudne zadania, ale przecież nie niemożliwe do dobrej realizacji. Z każdym z tych trzech przeciwników GKS potrafił w poprzednim sezonie wygrać. Każdy z nich ma też swoje problemy. Warto by było więc mieć ultrakomfortową sytuację wyjściową do pojedynków z ekipami z Białegostoku, Szczecina i Częstochowy.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz z Jagiellonią znów odwołany

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.

Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.

„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.

Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Z Widzewem we wtorek

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę  ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.

Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.

STS Puchar Polski – 1/4 finału

wtorek, 3 marca 2026

20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź

środa, 4 marca 2026

17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze

czwartek, 5 marca 2026

13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa

Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga