Dołącz do nas

Piłka nożna

Z marnej jakości bata nie ukręcisz…

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Z marnej jakości piłkarskiej i mentalnej wiele nie ulepisz. Chcielibyśmy zobaczyć większość młodych, ale trudno się spodziewać, że na taki wariant zdecyduje się trener. Za kartki pauzuje Skrzecz. Możliwe, że zmieni bramkarza na Procka lub Frankowskiego, ale raczej na tego pierwszego. Być może pierwszy raz nie przestraszy się dać szansy dwóm młodzieżowcom naraz, chociaż chcielibyśmy także zobaczyć Wnuka. Wyrzucając czterech zawodników pozbawił się szkoleniowiec jakiejkolwiek opcji w środku pola. Jeśli chodzi o rozgrywającego to dylemat jest dramatyczny: albo sabotujący grę w GKS odchodzący do Stali Mielec Prokić, albo drugi sabotujący – Foszmańczyk.

Płakać się chce patrząc na tę kadrę.

Przewidywany skład na Olimpię:
Procek – Frańczak, Kamiński, Klemenz, Słaby – Mandrysz, Poczobut, Kalinkowski, Foszmańczyk, Słomka – Volas

4 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

4 komentarze

  1. Avatar photo

    T

    26 maja 2018 at 21:18

    Shellu zdecyduj się – kadra jak na 1 ligę jest mocna i powinni awansować gdyby nie sprzedawali meczów, czy kadra słaba i w związku z tym nie należy się dziwić że nie awansują. Bardzo szanuje Twoje felietony na temat sytuacji w klubie i to mimo że nie nazwałbym się fanatycznym kibicem. Jest jednak w tym co piszesz ostatnio niekonsekwencja. Raz sytuacji winny jest trener, raz piłkarze (no piłkarze zawsze, ale chodzi mi o to że raz z przyczyn sportowych, a raz pozasportowych), raz miasto które nie chce ekstraklasy. Skoro to wina tego że nie mogą awansować to czemu winisz piłkarzy? Jeśli to wina piłkarzy to czemu winisz trenera? Jeśli to wina trenera to czemu piłkarzy? To się wzajemnie w dużej mierze wyklucza. Usystematyzujmy to: Rozumiem że główny przekaz jest taki – piłkarze sabotowali awans. Pytanie – czy klub nie chciał awansować z przyczyn finansowych(i bierze w tym udział miasto), czy też sami piłkarze tego nie chcą (dla mnie to nie logiczne bo dla nich to większa kasa i szansa na wybycie się – chyba się zgodzisz). Jeśli więc przyjmiemy że to wina miasta i klubu, to krytyka piłkarzy jest zbyt duża – fakt nikt się nie postawił i nie zaryzykował kariery dla prawdy, ale to nie może dziwić – to nie Lewandowski czy Szczęsny, którzy jak ich klub wywali zaraz znajdą jeszcze lepszy, już nie wspominając o płynności finansowej (jak ktoś zarabia 10 tysi na miesiąc to nie koniecznie może sobie pozwolić na rok przerwy w grze np. – zwłaszcza że piłkarze nie są zwykle zbyt oszczędni). W ogóle natomiast nie należy w takim wypadku trenera winić, który w tej sytuacji na 99% nic nie wie, bo jest w klubie od niedawna, a trudno żeby wyszedł na konfe i powiedział „jebać moich piłkarzy bo im się nie chce, albo sprzedają mecze” (pije do Twoich wiecznych pretensji że trenerzey GieKSy bronią piłkarzy). Itd. itd. itd. Myślę, że jeśli w ogóle przeczytasz ten komentarz to będziesz wiedział co mam na myśli. Domyślam się że dużo tych tekstów pisałeś pod wpływem emocji (w pełni uzasadnionych), ale jako felietonista-kibic musisz wyznaczać sobie wyższe standardy niż tylko jako kibic. Pozdrawiam serdecznie!

  2. Avatar photo

    PanGoroli

    26 maja 2018 at 23:40

    @T, fałszywy dylemat, to powszechnie popełniany błąd logiczny, czyli ocena sytuacji jako wykluczające się opcje, podczas, gdy tak nie jest. To proste – piłkarze są winni. Bez wątpienia. To oni lecieli totalnie w c…a na boisku. Nie ma tu żadnej filozofii. Trenera wina, bo on tych ch…ograjców desygnował do gry. Nie kto inny. To on za to odpowiada. Jak można np wystawiać takiego midzierskiego, który ma tyle 'śmierdzącyh’ samobójów na koncie? Shellu robi świetną robote, że to nagłaśnia. Może ktoś w końcu rozpieprzy ten kurwidołek.

  3. Avatar photo

    jarek

    27 maja 2018 at 11:36

    @T. Z tego co wiem to Shellu nie twierdzi ,że miasto nie chce awansu.

  4. Avatar photo

    T

    27 maja 2018 at 19:05

    @PanGoroli – to nie ma absolutnie żadnego sensu – jeśli piłkarze są tacy żałośni to nie byłoby 2 rok z rzędu sytuacji że mogli awansować i nagle przestali umieć. Co więcej, trenerzy zmieniają się praktycznie co sezon i dalej wystawiają ten skład, co znaczy że albo Ci piłkarze jednak potrafią grać gdy chcą, albo że Ci wszyscy trenerzy biorą udział w tym spisku (w co, jak napisałem nie wierzę). Spójrzcie na Brzęczka – kiedy do nas przyszedł obserwując go pomyślałem że ma potencjał na dobrego trenera i wie co robi – odszedł niemal na butach i teraz jest jedną z trenerskich rewelacji w ekstraklasie. Paszulewicz też pokazał że na trenerce się zna, a jednak mamy powtórkę z rozrywki w zasadzie. Śmiech mnie bierze jak widzę to wyzłośliwianie się na kolejnych trenerów – oni jako jedyni próbują walczyć tu z wiatrakami. Szkoda że Shellu nie zdecydował się odpisać na mój komentarz, byłem ciekawy jak się do tego odniesie.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Z Widzewem we wtorek

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę  ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.

Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.

STS Puchar Polski – 1/4 finału

wtorek, 3 marca 2026

20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź

środa, 4 marca 2026

17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze

czwartek, 5 marca 2026

13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa

Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga