Dołącz do nas

Siatkówka

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – obronić tytuł mistrza Polski

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa kolejne spotkanie rozegra w Kędzierzynie, a więc z największym faworytem do wygrania PlusLigi.

ZAKSA w poprzednim sezonie zdominowała rywalizację na ligowym podwórku, a następnie mogła znów cieszyć się tytułem mistrza Polski. W obecnej kampanii cel kędzierzynian jest taki sam, ale chyba nawet najwięksi optymiści, nie mogli przewidzieć jeszcze większej dominacji w lidze. Na obecnym etapie rozgrywek ZAKSA poniosła zaledwie dwie porażki, pierwsza u siebie z Resovią (1:3) miała miejsce w… 18 kolejce, a druga była ostatnio z ONICO (2:3) na wyjeździe. Daje to kędzierzynianom sporą przewagę 10 punktów nad wiceliderem z Bełchatowa. Imponujący bilans! Po informacji o częściowym odmłodzeniu kadry kędzierzynian, były pewne obawy co do możliwości tego zespołu w sezonie 2017/18. Jak widać po wynikach, nie było się czego bać, o czym świadczy forma siatkarzy ZAKSY oraz indywidualne statystyki.

Benjamin Toniutti to bez wątpienia najlepszy rozgrywający PlusLigi, który w klasyfikacji tych graczy ma aż 60,48% skuteczności rozegrania. Oprócz rozegrania więcej niż solidnie prezentuje się również w polu zagrywki oraz na siatce. To gracz światowej klasy i niema co do tego żadnych wątpliwości. Zmiennikiem Francuza jest dobrze nam znany Marco Falaschi, który po wyleczeniu kontuzji jest już do dyspozycji Andrei Gardiniego, więc ściągniętego awaryjnie przez sezonem Krzysztofa Bieńkowskiego postanowiono wypożyczyć do Łuczniczki Bydgoszcz.
Najwięcej obaw kibice mistrzów Polski, mieli po odejściu na pozycji atakującego Dawida Konarskiego. Po początkowym okresie aklimatyzacji w Polsce Maurice’a Torresa, z biegiem czasu jego gra wyglądała coraz lepiej i na dzień dzisiejszy Portorykańczyk jest najlepiej zagrywającym zawodnikiem zespołu (24 asy) oraz drugim graczem pod względem ilości bloków punktowych (aż 36). Torres jest obecnie na drugim miejscu w klasyfikacji na najlepszego atakującego ligi oraz ósmy w rankingu atakujących i szósty w rankingu punktujących i jeszcze na miejscu 18 wśród blokujących! Czyż można mieć lepszą laurkę w pierwszym sezonie tego gracza w PlusLidze?!

Na środku siatki królują niepodzielnie Mateusz Bieniek i Łukasz Wiśniewski, którzy zdobyli odpowiednio 194 i 166 punktów. Obaj dobrze serwują, a na siatce stanowią mur trudny do sforsowania. Wiśniewski ma na koncie aż 38 bloków (najwięcej w drużynie) i jest w tym momencie szóstym zawodnikiem w klasyfikacji na najlepszego środkowego oraz na pozycji 15 wśród blokujących. Bieniek natomiast ma też sporo punktowych bloków (31) co daje mu 27 lokatę w tej klasyfikacji. Zmiennikiem tych graczy jest Krzysztof Rejno, który jak już dostawał szansę gry, to raczej nie zawodził.
Druga gwiazda kędzierzynian to oczywiście Sam Deroo. Belg jest również siatkarzem klasowym i obecnie drugim zawodnikiem w klasyfikacji na najlepszego przyjmującego ligi. Deroo bardzo dobrze zagrywa i blokuje na siatce (32 bloki to trzeci wynik w drużynie) oraz zajmuje 23 lokatę wśród blokujących. Stara się go wspierać Rafał Buszek, ale nie jest to jakiś wybitny sezon tego doświadczonego gracza, choć na pewno jest on siatkarzem więcej niż solidnym. Dobrze pokazywał się również zmiennik Rafał Szymura, który w niedalekiej przyszłości może stać się ważną postacią tego zespołu.
Nie sposób pominąć postaci Pawła Zatorskiego. Reprezentant Polski jest najlepszy wśród przyjmujących (57,22% skuteczności w tym elemencie) oraz na drugim miejscu w klasyfikacji na najlepszego libero ligi. Zatorski jest nieocenionym siatkarzem na tej pozycji i warto mieć kogoś takiego w drużynie.

 

Aktualna kadra ZAKSY Kędzierzyn-Koźle

rozgrywający: Benjamin Toniutti (Francja – numer 6), Marco Falaschi (Włochy – numer 5)
atakujący: Maurice Torres (Portoryko – numer 11), Sławomir Jungiewicz (numer 8)
środkowi: Mateusz Bieniek (10), Łukasz Wiśniewski (9), Krzysztof Rejno (4), Aleksander Maziarz (17)
przyjmujący: Rafał Buszek (7), Sam Deroo (Belgia – 15), Rafał Szymura (3), Kamil Semeniuk (13), Krzysztof Zapłacki (12)
libero: Paweł Zatorski (numer 1), Korneliusz Banach (numer 18)

trener: Andrea Gardini (Włochy)
asystent trenera: Michał Chadała
trener przygotowania fizycznego: Piotr Pietrzak
fizjoterapeuta: Remigiusz Koteluk, Paweł Brandt
statystyk: Ivo Wagner

 

ZAKSA Spółka Akcyjna
barwy: niebiesko-biało-czerwone
data założenia: 1947 (sekcja siatkarska Chemika), 1994 (niezależny klub)
adres: ul. Mostowa 1A, 47-223 Kędzierzyn-Koźle
hala: HWS Azoty, ul. Mostowa 1 (oś. Azoty) 47-223 Kędzierzyn-Koźle

maskotka: kozioł Zaksiołek
Prezes Zarządu: Sebastian Świderski
Przewodniczący Rady Nadzorczej: Rafał Olejnik
Wiceprzewodniczący: Marcin Miemiec
Sekretarz – Paweł Polański
Członek – Kamil Bortniczuk
Członek – Jadwiga Cichoń
Członek – Zenon Maślona
Członek – Waldemar Wspaniały

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE ZAKSY Kędzierzyn-Koźle

Ilość rozegranych setów – GKS 87 – 87: Quiroga, 81: Komenda, 80: Butryn,
ZAKSA 86 – Zatorski 86, Torres 86, Toniutti 86, Bieniek 77, Deroo 69, Wiśniewski 65, Buszek 61, Jungiewicz 47, Szymura 44, Rejno 37, Semeniuk 25, Falaschi 4, Bieńkowski 0, Zapłacki 0, Maziarz 0, Banach 0,

Ilość zdobytych punktów – GKS 1355: Butryn 327, Quiroga 286, Kohut 168,
ZAKSA 1472 – Torres 360, Deroo 304, Bieniek 194, Buszek 169, Wiśniewski 166, Szymura 107, Rejno 71, Toniutti 52, Semeniuk 44, Jungiewicz 5,

Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 463: Butryn 113, Quiroga 88, Kohut 56,
ZAKSA 588 – Deroo 134, Torres 125, Bieniek 75, Wiśniewski 67, Buszek 61, Szymura 46, Toniutti 40, Rejno 25, Semeniuk 12, Jungiewicz 3,

Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 892: Butryn 214, Quiroga 198, Kohut 112,
ZAKSA 884 – Torres 235, Deroo 170, Bieniek 119, Buszek 108, Wiśniewski 99, Szymura 61, Rejno 46, Semeniuk 32, Toniutti 12, Jungiewicz 2,

Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 505: Butryn 159, Quiroga 127, Kohut 98,
ZAKSA 775 – Torres 189, Deroo 182, Bieniek 118, Wiśniewski 114, Buszek 56, Szymura 46, Rejno 44, Toniutti 29, Semeniuk 15, Jungiewicz 0, Falaschi -1, Zatorski -17,

Ilość zagrywek – GKS 1923: Quiroga 335, Butryn 275, Pietraszko 267,
ZAKSA 2061 – Toniutti 361, Torres 350, Bieniek 294, Deroo 253, Wiśniewski 239, Buszek 231, Rejno 142, Szymura 129, Semeniuk 55, Jungiewicz 5, Falaschi 2,

Ilość błędów na zagrywce – GKS 402: Pietraszko 67, Butryn 66, Kohut 58,
ZAKSA 319 – Torres 70, Bieniek 50, Wiśniewski 42, Buszek 41, Deroo 40, Szymura 19, Rejno 19, Toniutti 18, Semeniuk 15, Jungiewicz 4, Falaschi 1,

Ilość asów serwisowych – GKS 121: Quiroga 29, Butryn 24, Pietraszko 20,
ZAKSA 129 – Torres 24, Deroo 19, Toniutti 17, Wiśniewski 17, Bieniek 16, Buszek 14, Rejno 8, Szymura 7, Semeniuk 7,

Ilość przyjęć – GKS 1630: Quiroga 577, Kapelus 384, Mariański 353,
ZAKSA 1434 – Deroo 380, Zatorski 367, Buszek 303, Szymura 250, Semeniuk 82, Bieniek 19, Wiśniewski 12, Rejno 10, Toniutti 9, Torres 2,

Ilość błędów w przyjęciu – GKS 130: Quiroga 38, Kapelus 31, Mariański 29,
ZAKSA 98 – Deroo 30, Buszek 26, Zatorski 17, Szymura 11, Semeniuk 8, Bieniek 3, Torres 2, Wiśniewski 1,

Przyjęcie negatywne – GKS 340: Quiroga 115, Kapelus 87, Mariański 64,
ZAKSA 333 – Zatorski 81, Deroo 81, Buszek 71, Szymura 70, Semeniuk 18, Toniutti 6, Bieniek 3, Rejno 2, Wiśniewski 1,

Przyjęcie perfekcyjne – GKS 415: Quiroga 145, Mariański 110, Kapelus 90,
ZAKSA 374 – Deroo 115, Zatorski 107, Buszek 67, Szymura 54, Semeniuk 17, Wiśniewski 6, Bieniek 5, Rejno 2, Toniutti 1,

Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%,
ZAKSA 26% – Wiśniewski 50%, Deroo 30%, Zatorski 29%, Bieniek 26%, Szymura 22%, Buszek 22%, Semeniuk 21%, Rejno 20%, Toniutti 11%, Torres 0%,

Ilość ataków – GKS 2259: Butryn 593, Quiroga 559, Kapelus 337,
ZAKSA 2146 – Torres 543, Deroo 496, Buszek 316, Bieniek 240, Szymura 186, Wiśniewski 169, Rejno 87, Semeniuk 66, Toniutti 39, Jungiewicz 4,

Ilość błędów w ataku – GKS 147: Butryn 54, Quiroga 41, Kapelus 14,
ZAKSA 134 – Torres 41, Deroo 26, Buszek 20, Szymura 19, Bieniek 13, Wiśniewski 5, Rejno 4, Semeniuk 3, Toniutti 2, Jungiewicz 1,

Ilość ataków zablokowanych – GKS 171: Butryn 48, Quiroga 32, Kapelus 31,
ZAKSA 146 – Torres 58, Buszek 26, Deroo 26, Szymura 12, Bieniek 10, Rejno 4, Wiśniewski 4, Toniutti 3, Semeniuk 3,

Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1071: Butryn 283, Quiroga 241, Kapelus 137,
ZAKSA 1139 – Torres 300, Deroo 253, Bieniek 147, Buszek 139, Wiśniewski 111, Szymura 92, Rejno 47, Semeniuk 32, Toniutti 16, Jungiewicz 2,

Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Kalembka 63%,
ZAKSA 53% – Wiśniewski 66%, Bieniek 61%, Torres 55%, Rejno 54%, Deroo 51%, Jungiewicz 50%, Szymura 49%, Semeniuk 48%, Buszek 44%, Toniutti 41%,

Ilość bloków punktowych – GKS 163: Pietraszko 32, Kohut 31, Komenda 25,
ZAKSA 204 – Wiśniewski 38, Torres 36, Deroo 32, Bieniek 31, Toniutti 19, Rejno 16, Buszek 16, Szymura 8, Semeniuk 5, Jungiewicz 3,

Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 21: Butryn 4, Quiroga 4, Kohut 4,
ZAKSA 13 – Torres 5, Toniutti 2, Wiśniewski 2, Semeniuk 2, Szymura 1, Rejno 1,

Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – GKS (3-1) – ZAKSA (2-1);

MVP meczów – GKS 11: Komenda 4, Butryn 3,
ZAKSA 21 – Toniutti 5, Deroo 5, Torres 4, Zatorski 2, Bieniek 2, Wiśniewski 1, Szymura 1, Semeniuk 1,

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga