Klub Stadion
Bilety na Blaszok prawie wyprzedane!
Zainteresowanie sobotnim meczem z Zagłębiem Sosonowiec jest w Katowicach ogromne. Najprawdopodobniej dziś lub jutro sprzedany zostanie ostatni bilet na Blaszok.
Kto jeszcze nie ma biletu – naprawdę musi się spieszyć, gdyż nie zostało ich już wiele. Na Blaszok jest jeszcze nieco ponad 200 wejściówek, trochę więcej na Trybunę Główną. Strefa GieKSy otwarta jest do godziny 18:00, natomiast sprzedaż internetowa (dla posiadaczy karty kibica) trwa także w nocy. Do dzisiejszego wieczora można też zgłaszać się do swoich przedstawicieli dzielnicowych.
Żadnych problemów z rozdysponowaniem swojej puli (409 biletów) nie mieli kibice sosnowieckiego klubu i z pewnością zapełnią oni sektor gości. W sobotę przy Bukowej czeka nas prawdziwe pierwszoligowe święto. W związku z frekwencją, jaka się zapowiada, radzimy by przybyć na stadion jak najwcześniej. Wyjątkowo podczas tego spotkania gadżety oraz jedzenie i picie można będzie kupić używając gotówki, a nie jedynie środków nabitych na karcie.
Felietony Piłka nożna
Niezłomność i perełki
Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.
Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.
Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.
Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.
Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.
Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.
Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.
Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.
Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.
Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.
Trenerze Urban. Ty wiesz co.
Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.
Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.
Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.
Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.
Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.
W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.
W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.
No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.
W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.
Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.
Galeria Piłka nożna
Szkurin show w Zabrzu!
Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza
Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców.

kibic
5 sierpnia 2015 at 16:16
Biletow to juz dawno nie powinno byc zadnych!!!!! No to teraz widac jakie zainteresowanie jest szpilem. To wszystko ma sie sprzedac i wyjdzie w koncu jaki potrzebny jest nam stadion. Bo jak slysza na20tys co poniektorych to smiac mi sie chce. No chyba ze chopow z Banika przyjedzie troche i uzupelnia publike plus KSG. Dobre bedzie do 12-14tys klub musi jakos to utrzymac. Cygan i Proksa kaj te dalsze wzmocnienia!!!!???? Koniec juz na tym co mamy. Potrzeba jeszcze 2 synkow srodek pola i atak.Moze ktos potwierdzic to ze legla i bks ma ich wspierac? Nie robic burd w czasie szpilu, nie dac sie tym qurwa sprowokowac jak tyskimi ciulami!!!!!!!! Klub idzie w dobrym kierunku nie zajebmy tego se sami.
kato
5 sierpnia 2015 at 20:36
Dokładnie bez obory poproszę.Niech przychodzą młodzi i rodziny, tylko tak można docelowo zbudować frekwencję.
kibic
5 sierpnia 2015 at 22:31
niestety potrzebna jest jeszcze mocna druzyna niestety tu sa jeszcze braki a Cygan jak i Proksa nic nie robia i tylko licza czy ktos sie sam do nas zglosi ale niestety dobrego zawodnika tak nie znajdziemy,jedynym osiagnieciem Proksy bylo znaledzienie zatluszczonego napastnika z czech,a oszukiwal ze prowadzi rozmowy z napastnikami co by od razu wzmocnili 1 sklad i tylko godziny dziela go od podpisania kontraktu ale to tylko oszustwa
marianoitaliano
5 sierpnia 2015 at 23:08
Gościu te se wypij melisa lub się rozpedz ściana sama cię znajdzie.
BBLL
6 sierpnia 2015 at 08:56
marianoitaliano masz racje ten typ kibic jest konkretny hehehe
BBLL
6 sierpnia 2015 at 08:58
Pamiętajcie o tej piosence
Pseudokibice Kochają Śląska Stolice !!
Jurek
6 sierpnia 2015 at 10:51
Ja mam cynk ze gorole dali bilety tylko bojowce 200200dla zagłębia reszta dla Lęgi i bksu
wyszo
6 sierpnia 2015 at 11:10
Kibic potrafisz robic cos wiecej poza narzekaniem ?? Moze czas zaczac od siebie a nie patrzec co maja poprawic inni ….
zmora
6 sierpnia 2015 at 11:45
409 biletów dla zagłębia ? Dupy nie urywa ?
zmora
6 sierpnia 2015 at 11:49
Ziomki z bielska i warszawy na pewno się zjawią !!! Więc uważajcie na flagi( szmaty) bo może coś niechcący zaginąć LEGIA,BIELSKO I ZAGŁĘBIE
Goleszow
6 sierpnia 2015 at 15:35
Goleszow w liczbie 7 osob jedzie na Bukową! Tylko GieKSa Goleszów&Ustroń&Wisła
kibic w kapciach
6 sierpnia 2015 at 15:56
200 goroli bojówki … wow ! To ja zostane w domu ,mecz obejrze na polsacie :-/
Tauzen
6 sierpnia 2015 at 19:22
JEBAC GOROLI !!!!!!! CZEKAMY NA WAS !
Zygzak
7 sierpnia 2015 at 08:40
Zgadzam się z kolegą-KIBIC-nie dajcie się tym gorolom sprowokować,wszystko idzie w dobrym kierunku,niech piłkarze wiedzą że jesteśmy ich dwunastym zawodnikiem.W ten sposób razem wspólnie osiągniemy cel,jakim jest zwycięstwo nad Zagłębiem Sosnowiec.
zmora
7 sierpnia 2015 at 10:00
ŁOWCY HANYSÓW ZAGŁĘBIE ŁOWCY HANYSÓW LEGIA,BIELSKO ZAGŁĘBIE
Gieksiarz
7 sierpnia 2015 at 12:28
chopy ino nie dać się sprowokować podczas meczu – gorolom ino oto chodzi aby zepsuć nam to co budujemy od lat naszą Dumę Śląska. Żeby nie było tak jak z Tychami bo w ryja temu przez kogo nie byda mógł jeździć przez kolejne zakazy na szpile GieKSy
zet
8 sierpnia 2015 at 21:04
czekałeś i w pierdol dostałeś!!!!
Louie
18 września 2015 at 01:39
You can hunt for Texaco stations from 5 to
20 miles of your respective location address.
Also, ask to determine the financial statements to the business.
Visiting a gas station in the 21st century is a far.
Even though gas is costly, most of gas station franchises fail in their first year.
Premium stations are often larger and much more versatile locations inside types of additional services they feature (food,
vehicle maintenance and repair, shopping). gas station near me now Also,
ask to determine the financial statements to the business.
Visiting a gas station in the 21st century is a far. Even though gas is costly, most of gas station franchises fail in their first year.
Premium stations are often larger and much more versatile locations inside types of additional services they feature (food, vehicle
maintenance and repair, shopping).
Harris
13 października 2015 at 13:33
Excelente el apunte de los niños y los espacios destinados a juegos infantiles en los aeropuertos.
Tree House , situado en el Cobijo Nacional de Vida Silvestre Gandoca-Manzanillo
de Responsabilidad civil por los daños ocasionados por productos defectuosos puestos en circulación con anterioridad al ocho de julio de 1994.
Also visit my web-site – hoteles en benidorm baratos para
nochevieja (Gabriele)