Piłka nożna
Byliście lepsi, GKS byliście lepsi
Po meczu z Chojniczanką wszyscy zadawaliśmy sobie to samo pytanie. Na co stać GieKSę w tym sezonie? Mimo nieco lepszej gry z zespołem z Chojnic nadal to nie było to. Jedną z weryfikacji miał być mecz w Olsztynie, z wymagającym rywalem – Stomilem.
W porównaniu z meczem z Chojniczanką trener Brzęczek dokonał trzech zmian. Za Pielorza, Dudę i Mandrysza weszli Kalinkowski, Prokić i Zejdler.
Od początku meczu spotkanie było wyrównane. Obie drużyny nieśmiało próbowały atakować i tak naprawdę w najmniej spodziewanym momencie Stomil objął prowadzenie. Po błędzie Alana Czerwińskiego faulował Oliver Prażnovsky i mieliśmy jedenastkę. Skutecznym strzelcem okazał się Rafał Kujawa. Po tym golu katowiczanie przejęli inicjatywę, ale na początku bili głową w mur. Z czasem ataki stawały się groźniejsze. Dobrze do Sobkowa dośrodkował Foszmańczyk, ale Eryk musiał obracać się z piłką i został zablokowany. Najlepszą sytuację miał Grzegorz Goncerz, który po podaniu Fosy był faulowany w polu karnym. Strzelił mocno, ale chyba w środek bramki i Skiba obronił jedenastkę. GieKSa nie załamała się. Po chwili dośrodkowywał na głowę Gonza Kalinkowski, ale napastnik nie miał z czego uderzyć. W końcu najlepsza okazja z akcji – prostopadłe podanie Zejdlera do Sobkowa, ten będąc tyłem do bramki uderzył z pierwszej piłki z półobrotu, ale minimalnie obok słupka. GieKSa z minuty na minuty się rozgrywała i mimo przegrywania była to stosunkowo dobra połowa.
W drugiej części GKS nadal miał przewagę i raz po raz zbliżał się do pola karnego. Brakowało nam jednak ostatniego podania i strzału. Wyrównanie padło w zaskakujacych okolicznościach. Eryk Sobków poszedł na bramkarza Skibę, a ten wybijając piłke… po prostu go nabił, a ta wpadła do pustej bramki. Katowiczanie nie zwalniali i coraz bardziej gnietli Stomil. Brakowało jednak wykończenia i kropki nad i. Trener zrobił dwie zmiany, wprowadzając Pielorza i Bębenka. Najciekawiej zrobiło się pod koniec spotkania. Po rzucie rożnym i stracie Alana poszła szybka kontra, Nowak ratując sytuację wybiegł na 40. metr i sfaulował rywala, za co otrzymał czerwoną kartkę. Na boisku pojawił się Mateusz Abramowicz i wydawało się, że Stomil powalczy o wygraną. Piłke meczową miała jednak GieKSa – sytuacja naprawdę dwustuprocentowa. Po wrzucie z autu Dawida Abramowicza i zbiciu piłki z woleja uderzał Kamiński, piłka została wybita z linii bramkowej, podobnie jak przy dobitce. Naprawdę to była super okazja.
GieKSa była zdecydowanie lepsza od Stomilu, ale o braku wygranej zaważyło kilka rzeczy. Głupia strata i karny dla rywali, potem niewykorzystana jedenastka, w końcu brak wspomnianej kropki nad i. Szkoda, bardzo żal straconych dwóch punktów, ale to był najlepszy mecz GKS w tym sezonie i napawa optymizmem przed środowym pojedynkiem z Zagłębiem Sosnowiec. Brawo GieKSiarze!
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Boss
20 sierpnia 2016 at 21:55
Za styl punktów nie ma, Podbeskidzie odjechało na 5 pkt, trzeba punktować a nie ładnie grać. Ale wnioski warto wysunąć ( moje, SUBIEKTYWNE oczywiście ) : 1. TRZEBA grać 2 napastnikami, widać różnice w grze ofensywnej 2. Goncerz na jeden mecz na ławę- niech odpocznie spojrzy na to z boku, i wróci silniejszy bo go potrzebujemy ( można z prokicem i sobkowem na szpicy ) 3. Wyjsć skoncentrowanym od 1 minuty, po raz kolejny druga połowa o wiele lepsza! 4. Dopracować zachowanie w polu karnym przy wrzutkach z autu Abramowicza, to bedzie nasz wielki atut i szansa na bramki. A tak poza tym wzmocnienia w środku pola i napastnik !! Pozdro dla normalnych
kibic
20 sierpnia 2016 at 22:20
Do Boss nareszcie jedna madra wypowiedz niestety znajda tu sie krytycy nie widza ze potrzebny jest napastnik i pomocnik z doswiadczeniem,ale w srode mecz z gorolami jesli wynik bedzie podobny moze w tedy nastapia zmiany i na koniec ciekawy jestem frekfencji bo potym co slychac na dzielnicach to nie za ciekawe ale to juz zasluga pseodo liderow szkoda sektora A ale krytyka boli
pawelas197
20 sierpnia 2016 at 22:40
remis to gora co byla do ugrania teraz pewna przegrana z gorolami i sen o awansie prysnie brzeku aut
xxxx
20 sierpnia 2016 at 22:47
ale się z ciebie shell
u optymista zrobił
xxxx
20 sierpnia 2016 at 22:48
Shellu optymista ????????????????????????????????????????
Irishman
21 sierpnia 2016 at 05:52
Szkoda, że to nie jazda figurowa na lodzie albo gimnastyka artystyczna, bo już zaczęlibyśmy punktować 😉
Ale dobrze, że gra coraz lepsza, bo w końcu to musi przynieść efekty. Do szczęścia brakuje skutecznego napastnika, do pomocy Sobkowowi.
W środę NAJWAŻNIEJSZY MECZ W TYM ROKU!!!