Piłka nożna Prasówka
Media o meczu z Górnikiem Łęczna: Do trzech razy sztuka u siebie?
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat dzisiejszego meczu Górnik Łęczna – GKS Katowice.
kurierlubelski.pl – Górnik Łęczna podejmie GKS Katowice. Przed nimi trzeci ligowy mecz w ciągu siedmiu dni
Drugoligowi piłkarze funkcjonują w tym tygodniu na wysokich obrotach.
[…] Zwyciężyć po raz pierwszy w sezonie na stadionie w Łęcznej – z takim celem zielono-czarni przystępują do potyczki z popularną „GieKSą”. Ekipa prowadzona przez trenera Kamila Kieresia nie mogą być zadowoleni z początku rozgrywek. W dotychczasowych pięciu seriach gier wywalczyli tylko sześć punktów i przed 6. kolejką plasowali się na dwunastej pozycji w drugoligowej tabeli.
[…] Łęcznianie nie mogą dobrze wspominać ostatniego meczu na własnym stadionie z GKS-em Katowice. W listopadzie 2017 roku na poziomie I. ligi, Górnik przegrał z żółto-zielono-czarnymi 1:3, choć do 86. minuty prowadził 1:0 i grał w przewadze jednego zawodnika. W kadrze łęczyńskiej drużyny jest jednak tylko jeden gracz, który pamięta tamtą rywalizację. To kontuzjowany Paweł Sasin, którego w niedzielę na pewno nie zobaczymy na boisku. Z kolei broniący wówczas bramki Sergiusz Prusak jest obecnie członkiem sztabu szkoleniowego „Górników”.
dziennikwschodni.pl – Górnik Łęczna gra w niedzielę z GKS Katowice. Do trzech razy sztuka u siebie?
Górnik Łęczna w końcówce meczu z Widzewem wypuścił z rąk dwa punkty. Zielono-czarni nie będą jednak mieli zbyt dużo czasu, żeby rozmyślać o środowym spotkaniu. Już w niedzielę czeka ich starcie u siebie z GKS Katowice (godz. 13.05)
[…] Teraz jego podopiecznych czeka spotkanie z GKS Katowice, czyli spadkowiczem z I ligi, który na razie także nie zachwyca. Drużyna Rafała Góraka ma obecnie „oczko” więcej od zespołu z Łęcznej. W lecie „Gieksa” przeszła wielką rewolucję. A jednym z nowych graczy został Mateusz Kompanicki z Chełmianki. „Kompan” na razie gra mało, ale ma już na koncie premierowe trafienie na drugoligowych boiskach – w meczu z Błękitnymi Stargard.
– Na pewno cieszy ten pierwszy gol w nowym klubie, ale najważniejsze są zwycięstwa drużyny. Nadal będę jednak dawał z siebie wszystko, żeby zasłużyć na więcej minut na boisku – zapewnia były zawodnik Chełmianki. I dodaje, jakiego meczu spodziewa się w niedzielę. – Wiemy, gdzie Górnik ma mocne punkty, a gdzie te słabe i na pewno będziemy chcieli je wykorzystać. Wiadomo, że skład zmienił się w lecie diametralnie i w kadrze jest wiele nowych twarzy. Uważam jednak, że poznaliśmy się już na tyle, że wkrótce powinny przyjść efekty – zapewnia Mateusz Kompanicki.
Plan zdobycia trzech punktów mają jednak także Paweł Wojciechowski i jego koledzy. Tym bardziej, że po dwóch meczach u siebie mają na koncie tylko punkcik. Czy za trzecim podejściem uda się w końcu zgarnąć komplet?
taksiegra.pl – Górnik Łęczna – GKS Katowice w TVP 3
[…] Drużyna gospodarzy sezon rozpoczęła sezon od falstartu, ponieważ w dotychczas rozegranych spotkaniach zgromadziła zaledwie 6 punktów. Na ten wynik składają się 3 remisy i jedno zwycięstwo. Owszem przegrali zaledwie raz, ale wyniki w pozostałych spotkaniach na pewno nie zadowalają piłkarzy, którzy nie ukrywają, że chcieliby powalczyć o awans. Jedyne zwycięstwo które odnieśli miało miejsce na wyjeździe, więc w tym spotkaniu piłkarze powalczą o przełamanie złej passy. Ostatnie zwycięstwo łęcznian na własnym stadionie miało miejsce w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu w starciu z Radomiakiem Radom.
Drużyna gości równie słabo zaczęła sezon jak i gospodarze. Wygrała zaledwie 2 spotkania. Oba miały miejsce na stadionie rywala. W delegacji katowiczanie spisują się bardzo przyzwoicie, ponieważ na trzy rozegrane mecze, tylko w jednym nie zdołali pokonać przeciwnika. Problemem tej drużyny jest gra u siebie, ale biorąc pod uwagę to, że mecz odbywa się w Łęcznej. Na pewno nie stoją na straconej pozycji.
lublin.wyborcza.pl – Kiedyś grali w ekstraklasie. Górnik Łęczna kontra GKS Katowice
[…] Zespół ze Śląska jest spadkowiczem z I ligi, czyli podzielił los łęcznian sprzed roku. W tym sezonie obie drużyny nadal nie grają na miarę oczekiwań. Warto zauważyć, że w GKS-ie występuje kilku graczy, którzy wywodzą się stąd bądź grali na Lubelszczyźnie. W minionym sezonie barwy Motoru Lublin przywdziewał pomocnik Michał Gałecki, zawodnikiem Chełmianki był wychowanek Lewartu Lubartów napastnik Mateusz Kompanicki, a grający w ataku Arkadiusz Woźniak był niegdyś piłkarzem drużyny z Łęcznej. W ostatniej kolejce obie drużyny solidarnie zremisowały swoje spotkania. Katowiczanie podzielili się punktami z Olimpią Elbląg (1:1), a bramkę dla zespołu trenera Rafała Góraka strzelił Woźniak.
[…] Wracając do potyczki łęcznian z GKS-em: trudno w tym spotkaniu wskazać faworyta, bo zespoły dzieli wprawdzie kilka pozycji, ale tylko jeden punkt. Przeciwko katowiczanom nie zagra Paweł Sasin, który leczy kontuzjowaną rękę.
sportdziennik.pl – GKS Katowice. Poczekajmy na tę sól
Nawet bez ośmiu ważnych zawodników może się jutro udać do Łęcznej GKS Katowice.
[…] W pierwszych pięciu występach na trzecim poziomie rozgrywkowym od ponad 12 lat katowiczanie zdobyli 7 punktów, a stracili – 8.
– Czy sądziłem, że będzie tak trudno? Nie wiem… Liczyłem na większą zdobycz. Gdybym jednak wiedział, że jakiś mecz będziemy kończyć w takim składzie, jak ten z Olimpią, to czułbym, że będzie bardzo ciężko o dużą liczbę punktów. Kontuzje nas trochę wyhamowały, ale głowa do góry – mówi trener Rafał Górak.
„Wyhamowały” to wręcz mało powiedziane. W środę sztab szkoleniowy klubu z Bukowej nie mógł skorzystać z Dominika Bronisławskiego, Radka Dejmka, Dawida Rogalskiego, Macieja Stefanowicza, Marcina Urynowicza i Łukasza Wrońskiego, a po niespełna dwóch kwadransach uraz zgłosił kapitan zespołu Adrian Błąd.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Najnowsze komentarze