Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o remisie GieKSy z Olimpią: GieKSa ponownie nie odczarowała Bukowej. Ale gra napawa optymizmem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego meczu w którym GieKSa zremisowała 1:1 (0:1) z Olimpią Elbląg.

 

dziennikzachodni.pl – Nieudana próba odczarowania Bukowej

W 5. kolejce II ligi do Katowic przyjechała drużyna która nie przegrała jeszcze w tym sezonie meczu. Olimpia Elbląg w czterech poprzednich spotkaniach ligowych odniosła dwa zwycięstwa i dwa razy zremisowała. Do Katowic przyjechała po kolejną wygraną i do przerwy prowadziła 1:0. Towarzyszyła im kilkuosobowa grupa kibiców, a mecz w sumie oglądało 2020 widzów.

[…] Mimo tego kibice od pierwszych minut w meczu z niepokonana w tym sezonie Olimpią Elbląg głośno dopingowali swoich piłkarzy. Nie zniechęcili się nawet kiedy Damian Szuprytowski w 38 minucie pokonał bramkarza gospodarzy. Do przerwy Olimpia prowadziła 1:0, ale kibice wierzyli, że po ostatnim gwizdku to oni będą się cieszyli ze zwycięstwa. Katowiczanie doprowadzili do remisu, ale wygrać znowu się nie udało.

 

sportdziennik.com – Remis GieKSy z Olimpią. Taki punkt mógł ucieszyć

GieKSa wciąż bez domowej wygranej – ale za to z wielkim charakterem. Uratowała remis, mimo że ten mecz zupełnie jej się nie układał.

Jak tak dalej pójdzie, do piłkarskiego slangu na Śląsku ma szansę wejść jakiś zwrot upamiętniający niezwykłą i niechlubną zarazem serię katowiczan. Niech będzie – dajmy na to – „gieksowanie”. Wczoraj gospodarze osiągnęli już liczbę 19 meczów i 368 dni bez zwycięstwa przy Bukowej, ale zdobyli za to pierwszy u siebie punkt od chwili spadku do II ligi. Nie będziemy jednak utrzymywać ironicznego tonu – bo za ten występ katowiczanom należą się brawa. Nie tyle za sam rezultat, ile wyjście z trudnej sytuacji.

[…] W 38 minucie goście objęli prowadzenie. Katowicką defensywę – w której szeregach debiutował Grzegorz Janiszewski – rozklepali Michał Miller i Damian Szuprytowski. Wymienili podania w polu karnym, aż ten drugi strzałem pod poprzeczkę – „z orkiestrą”, jak to się mówi – nie dał szans Bartoszowi Mrozkowi.

[…] Tym większy szacunek dla GieKSy, że mimo takiego położenia, tylu absencji, była w stanie rozegrać taką II połowę. Gdy Jakub Habusta stanął na piłce, przewrócił się, goście pojechali z kontrą (Czech przerwał ją i złapał żółtko), GKS sięgnął dna, od którego mógł tylko się odbić. Czech został zmieniony (– Bałem się, że na jednej żółtej kartce się nie skończy i dogramy ten mecz w osłabieniu – tłumaczył Rafał Górak). Gospodarze rozkręcali się. Kibice raz za razem nagradzali brawami zawodników, dla których nie było straconych piłek. Wreszcie zaczęli też oddawać strzały, stwarzać sytuacje.

Dwie świetne miał Szymon Kiebzak. Nie wcielił się w rolę egzekutora – to przynajmniej został asystentem. To jego centrę z rzutu rożnego na gola zamienił Arkadiusz Woźniak. „Wąski” wygrał walkę o pozycję, uderzył głową i po chwili mógł celebrować swe pierwsze trafienie przy Bukowej od 10 miesięcy. Skoro partnerem tego meczu było Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, możemy stwierdzić, że GKS „poczuł krew”. Michał Gałecki główkował z bliska do pustej niemalże bramki, ale nad poprzeczką. Z okrzykiem wsparcia dla zespołu zerwał się nawet wtedy Maciej Biskupski, przewodniczący katowickiej rady miasta. Olimpia – której grupka kibiców dotarła do Katowic w drugiej połowie – była jednak dysponowana na tyle dobrze, by z czasem opanować  sytuację.

Na bazie drugiej połowy, kibice mogli opuszczać Bukową dość zadowoleni.

 

sportslaski.pl – GieKSa ponownie nie odczarowała Bukowej. Ale gra napawa optymizmem

Mimo stworzenia sobie sporej ilości okazji w drugiej połowie, piłkarze GKS-u Katowice zaledwie zremisowali na własnym stadionie z Olimpią Elbląg 1:1. Podopieczni Rafała Góraka co prawda nie przełamali długiej serii meczów bez zwycięstwa przy Bukowej, ale ich postawa w środowym meczu i tak została nagrodzona brawami przez kibiców.

[…] W porównaniu do rozegranych w weekend spotkań, trenerzy obu zespołów dokonali w swoich składach kilku roszad. Poza „20” meczową drużyny gospodarzy znalazł się doświadczony Radek Dejmek, a jego miejsce na środku defensywy zajął Grzegorz Janiszewski – tym samym pozyskany ze Znicza Pruszków otrzymał szanse ligowego debiutu w nowej drużynie. Z kolei na ławce rezerwowych drużyny z Bukowej znalazło się aż ośmiu młodzieżowców, a jeden z nich, Kacper Tabiś, otrzymał szanse na wejście jeszcze w pierwszej połowie spotkania. Kontuzja uniemożliwiła bowiem dalszą grę kapitanowi Adrianowi Błądowi – zawodnik w trakcie jednej z ofensywnych akcji upadł na murawę i złapał się za mięsień. Uraz kluczowego pomocnika w talii trenera Góraka był jednym z kluczowych momentów całej pierwszej połowy.

Do tego momentu katowiczanie właściwie nie stworzyli sobie żadnej stuprocentowej okazji na otwarcie wyniku, a jakiekolwiek zagrożenie w ofensywie sprawiali po akcjach prawą stroną boiska oraz wrzutkach w pole karne. Dobrze dysponowana defensywa Olimpii oddalała jednak zagrożenie bez większych problemów. Goście z kolei szukali swoich szans głównie po akcjach z kontry i jedna z nich zapewniła im prowadzenie. W 38. minucie przeciwnicy „GieKSy” skrzętnie wykorzystali stratę Jakuba Habusty w środku pola i błyskawicznie znaleźli się pod polem karnym. Już w szesnastce najlepiej odnalazł się pomocnik Damian Szuprytowski i dzięki mocnemu uderzeniu pod poprzeczkę zdobył swoją czwartą bramkę w tym sezonie. Przed przerwą goście mogli jeszcze podwyższyć korzystny wynik, ale strzały Michała Millera oraz bardzo aktywnego Szuprytowskiego zostały jednak zablokowane.

[…] W 47. minucie Kacper Michalski mocno wrzucił piłkę w pole karne, a bliski oddania strzału głową był najlepszy strzelec „GieKSy” w drugoligowych rozgrywkach, Arkadiusz Jędrych. Chwilę pózniej przez dogodną okazją stanął również Szymon Kiebzak – pomocnik uderzył z ok. 20 metra z rzutu wolnego, a piłka po rykoszecie przeleciała tuż nad bramką Sebastiana Madejskiego. Wspomnianego Kiebzaka śmiało można było uznać za najbardziej aktywnego zawodnika w szeregach GKS-u, jednak 22-latek miał w środowym meczu problem z wykańczaniem akcji. Poza strzałem z rzutu wolnego, pomocnik przynajmniej dwukrotnie mógł zmusić Madejskiego do kapitulacji, ale zarówno jego strzał z okolic 10 metra, jak i próba wykończenia jednej z wrzutek z rzutu rożnego okazały się być niecelne.

Znacznie lepszym wyczuciem w polu karnym przeciwnika wykazał się za to Arkadiusz Woźniak. Skrzydłowy w 67. minucie wyskoczył do dośrodkowania z boku boiska i efektownym szczupakiem doprowadził do wyrównania stanu rywalizacji. Wyrównania, na które zawodnicy trenera Góraka z pewnością zasłużyli. Gospodarze nie zamierzali jednak na tym poprzestać i na kwadrans przed końcem meczu stworzyli sobie kolejną stuprocentową okazję do wyjścia na prowadzenie. Z zamieszania w polu karnym najlepiej mógł skorzystać Michał Gałecki i choć zawodnik miał właściwie przed sobą pustą bramkę, piłka po jego strzale głową z kilku metrów poszybowała nad poprzeczką.

 

info.elbląg.pl – Cenny wyjazdowy remis Olimpii z GKS Katowice

[…] Olimpijczycy przejęli piłkę w środku pola, przeprowadzili kontratak i w dość nietypowy dla siebie sposób, bo strzałem głową, gola zdobył Szuprytowski. Po zmianie stron inicjatywę przejęli gospodarze, ale ich akcje były nieskuteczne. Niestety w 67. minucie Arkadiusz Woźniak wyrównał stan meczu na 1:1. Olimpia umiejętnie broniła się do końca spotkania i wywiozła cenny punkt z boiska spadkowicza z I ligi.

 

portel.pl – Podział punktów w Katowicach

Po pierwszej połowie meczu w Katowicach można było być umiarkowanym optymistą, co do losów Olimpii w tym spotkaniu. Po bramce Damiana Szuprytowskiego żółto – biało – niebiescy prowadzili 1:0.  W drugiej części meczu gospodarze zdołali wyrównać i obie drużyny podzieliły się punktami.

[…] Olimpijczycy chcieli wykorzystać kiepska passę rywala na własnym boisku i na mecz wybiegli ustawieni ofensywnie, o czym najlepiej świadczy obecność dwóch nominalnych napastników: Michała Millera i Przemysława Brychlika w wyjściowej jedenastce. Goście dość szybko pokazali, że nie będą się w tym meczu wyłącznie bronić. Już w 5. minucie blisko dosięgnięcia piłki i stworzenia potencjalnie groźnej sytuacji był Tomasz Lewandowski.

[…] Po przerwie elblążanie nie zdołali dobić rywala. Już w pierwszych minutach drugiej części spotkania gospodarze mieli trzy rzuty wolne. Było groźnie, tym razem jednak skończyło się na strachu żółto – biało – niebieskich. Gospodarze uparcie dążyli do zdobycia bramki, a Olimpijczycy nie mieli specjalnie argumentów, żeby im się przeciwstawić. Kluczowa była tu niedokładność w grze, która uniemożliwiała wyjście z szybkim atakiem. GKS dopiął swego w 67. minucie, kiedy to po kolejnym rzucie rożnym Arkadiusz Woźniak umieścił piłkę w bramce Sebastiana Madejskiego. Żółto – biało – niebiescy mogą mówić o dużym szczęściu, ponieważ kilka minut później Michał Gałecki nie trafił w bramkę z kilku metrów. W drugiej części meczu to gospodarze byli bliżej zdobycia drugiego gola. Z sytuacji Olimpii warto wymienić tę z 69. minuty, kiedy to strzał Marcina Millera został zablokowany przez gospodarzy.

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Romek Kolano

    22 sierpnia 2019 at 07:41

    Są dwa błędy w tekście. Doprowadzili do zwycięstwa, mimo to nie wygrali i piszesz o Bytovi a mecz był z Olimpią

    • Avatar photo

      Witek

      22 sierpnia 2019 at 07:51

      @Romek: dzięki za zwrócenie uwagi – poprawiłem.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga