Michalik: Asysta dodała mi skrzydeł, ale wymagam więcej od siebie

Dodano przez Błażej | 28 lipca 2018 20:53
Licznik odwiedzin: 1041

Spotkanie z ŁKS-em zakończyło się wygraną GieKSy 1:0. Dużą rolę w zwycięskiej bramce odegrał Damian Michalik, który zaliczył bardzo ładną asystę. Po spotkaniu porozmawialiśmy z naszym pomocnikiem.

GieKSa.pl: Zacznijmy od bramki i asysty. Na żywo i powtórkach wyglądała bardzo ładnie podobnie, jak cała akcja bramkowa?

Michalik: Na pewno fajnie dostrzegł mnie Grzegorz Piesio, który posłał piłkę między trzech przeciwników. Potem ja tylko zagrałem do Rumina, który fajnie wyszedł na czystą pozycję.

Odetchnęliście trochę po dzisiejszym spotkaniu i nieudanej inauguracji tydzień wcześniej? Wtedy brakowało okazji bramkowych. Dziś nie było ich dużo, ale byliście skuteczniejsi. 

Chcieliśmy zrobić wszystko, by dziś wygrać i styl nie był ważny. Musieliśmy zmazać plamę po inauguracji i postawiliśmy dziś na walkę i to się udało. Plan był taki, by zaorać to boisko dzisiaj i zdobyć punkty. Na styl przyjdzie jeszcze czas, bo mamy nową drużynę. Potrzebujemy zgrania i czasu, bo nikt ze sobą wcześniej nie grał. Na początku trzeba wybiegać te spotkania i tak do tego pochodzimy. 

Z trybun wyglądało, że asysta dodała skrzydeł i od tego momentu powoli się rozkręcałeś. Zwłaszcza w drugiej połowie grałeś bardzo dobrze. 

W pierwszej połowie powinienem zagrać lepiej w niektórych momentach. To prawda, że asysta dodała mi skrzydeł i wyglądało to lepiej. Muszę jednak przyznać, że wymagam od siebie więcej, bo wiem, że stać mnie na więcej. Wierzę w siebie i umiejętności jakie mam, a to pozwoli mi dawać więcej drużynie. 

Trener Paszulewicz zapytany o postawę w ataku powiedział, że awaryjnie w Olimpii grałeś na tej pozycji.

Nie jest łatwo się przystosować do zmiany pozycji w trakcie miejscu, szczególnie do gry w ataku, gdy gra się w pomocy. Mam więcej sił teraz i jestem bardziej wybiegany, więc nie było dla mnie problemem bieganie za piłką a potem utrzymywanie się przy niej.

Przed nami mecz z Tychami. Można powiedzieć, że pierwszy taki poważniejszy test dla zespołu w meczu o większym ciężarze gatunkowym.

Czekają nas derby, więc musimy zrobić to co dzisiaj – powtórzę jeszcze raz: „zaorać to boisko i wygrać spotkanie dzięki walce”. Nie ma co się cieszyć za bardzo dzisiejszym wynikiem, bo to tylko jeden mecz, a spotkanie było wyrównane i ŁKS też miał swoje szanse. Wybronił nam spotkanie Mariusz Pawełek w niektórych sytuacjach, za co musimy mu podziękować. 

2 komentarze »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Marcin C. — 28 lipca 2018 @ 23:08

    Suniche-z Bielskiem też.

  2. Suniche — 28 lipca 2018 @ 21:41

    No panowie Pawełek dzisiaj na prawdę nieźle.

 

Dodaj komentarz

*