Minusy po meczu z Górnikiem

Dodano przez Shellu | 17 maja 2017 18:47
Licznik odwiedzin: 1548

To że GKS Katowice w meczu miał czasem przewagę optyczną nie może być uznane przez nas za pozytyw. Może w piątej kolejce sezonu tak byśmy odebrali. Ale od jakiegoś czasu liczy się jedno – wynik, wynik i jeszcze raz wynik. Jeśli więc ten wynik jest niekorzystny, wszystko należy uznać za złe. I tylko szkoda kibiców…

Minusy:
– Znów porażka w ważnym meczu – przegraliśmy w tej rundzie wszystkie istotne spotkania.

– Przegrana z przeciętnym rywalem – Górnik nie zagrał nic wielkiego, zagrał zwykłe, solidne zawody. Nie był to rywal nie do pokonania.

– Znikoma ilość sytuacji – na palcach jednej ręki można policzyć – strzał Czerwińskiego, okazja Lebedyńskiego, uderzenie rozpaczy Kamińskiego

– Prokić, Lebedyński – bardzo na nich liczyliśmy, ale zagrali beznadziejnie.

– Trener – niby zmodyfikował zestawienie, ale wystawił Mandrysza zamiast Jóźwiaka. Niewytłumaczalne w kontekście dobrej zmiany Kamila z Sandecją.

– Ograniczenie szans na awans – każda strata punktów oddala nas od celu. Teraz można go rozpatrywać jedynie w kategoriach cudu.

– Przeświadczenie o „wielkości” – brednie trenera o dobrym meczu i „duma” ze swoich zawodników, wypowiedź Wołka o GieKSie grającej najciekawszą piłkę w lidze…

– Dostają od kibiców wszystko, nie dają nic – w innych klubach już dawno by się to zakończyło bardzo nerwowo. Kibice póki są matematyczne szanse, ciągle tolerują upokorzenia. A kopacze robią „swoje”…

3 komentarze »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. kolo — 18 maja 2017 @ 09:52

    Shellu, oczywiście racja, że na chwilę obecną Lebe musi grać zamiast Gonza, bo ten drugi to napastnik-widmo, ale zwróć uwagę, że Mikołaj nie jest żadnym napastnikiem. On nadaje się wyłącznie do rozgrywania akcji bramkowych , do asyst, ostatnich podań (jeżeli jest w formie) i do niczego innego. Snajper z niego żaden.Przecież on prawie nie oddaje strzałów, tylko klepie coś w szesnastce. Przykładem jego strzeleckiej indolencji jest, paradoksalnie, gol w Mielcu. Mając przed sobą pustą bramkę, zaczął robić jakieś wygibasy, ledwo trafił w piłkę, a ta ledwo doleciała do bramki, i to po nodze obrońcy. Taki gol na ajjezusmaria. Ja nie wiem czy on się czegoś boi, czy ma rozwolnienie na każdym meczu, czy jeszcze coś innego. Raz, jak się chłopak wyluzował, to zapakował brameczkę, chyba w Bytowie. Ale wszyscy wiemy dlaczego się wtedy wyluzował:doliczony czas w przegranym meczu, gdy nie było już o co grać.Ja nie wiem, czy on może potrzebuje jakiegoś psychologa, czy innego magika, bo co nam z tego, że „jest inteligentny i świetnie czyta grę”, jak gdzieś przeczytałem. W Zabrzu to samo, miał dwa razy piłkę na nodze w polu karnym, to zamiast jebnąć nawet byle jak, ale w kierunku bramki, to on „sie waho”.
    Jedyny prawdziwy napastnik obecnie to Prokić, który niestety akurat wczoraj i z Sandecją zagrał padakę. A Gonzo? Dziękujemy za wszystko, ale do widzenia!!

  2. marek — 17 maja 2017 @ 21:21

    Gieksika na napastnika

  3. Mecza — 17 maja 2017 @ 19:00

    Wkurza mnie już Lebedyński, ten na lini bramkowej szukałby podania. Napastnik musi być egoistą.

 

Dodaj komentarz

*