Piłka nożna
Plusy i minusy po Kluczborku
GieKSa rozegrała bardzo dobry mecz przeciwko zespołowi MKS Kluczbork. Fakt, że zespół rywali nie prezentował wysokiego poziomu, ale pamiętamy, że takie mecze katowiczanie potrafili przegrywać. Tym razem wypunktowali klasycznie rywala. Było też kilka mankamentów.
Plusy:
+ Kapitalny wynik – GKS bardzo rzadko wygrywa czterema bramkami. Prawdopodobnie trzeba by było cofnąć się do czasów Kazimierza Moskala i wygranej z Olimpią Grudziądz 4:0.
+ Dobre, przemyślane akcje z golami – katowiczanie przeprowadzali swoje akcje z rozmachem, na szybkości i ze sporą precyzją. Nic dziwnego, że strzelili tyle goli.
+ Wykończenia Goncerza – to było piękne. Nie były to w ogóle przypadkowe bramki. Gonzo otrzymywał znakomite podania, ale też musiał sporo włożyć od siebie. Snajper.
+ Reżyser Trochim – nie dość, że walczył, to jeszcze bardzo dobrze rozprowadzał akcje.
+ Morale – po takim wyniku na pewno musi wzrosnąć. Obyśmy się o tym przekonali w czwartek w Pruszkowie.
+ Wejście Januszkiewicza – pierwsza akcja i karny. Efektywność.
Minusy:
– Boki pomocy – to naprawdę może być problem. Mimo że Adrian Frańczak strzelił bramkę, a Krzysztof Wołkowicz wypracował, to ich postawa w całości meczu odbiegała od zachwycającej. Trener postawił na tych samych zawodników, co w Gdyni, ale możliwości ma ograniczone.
– Moment nerwowości – prowadząc 3:0 GKS dał sobie strzelić bramkę i na chwilę oddał inicjatywę, co groziło golem kontaktowym. Na szczęście szybko się otrząsnęliśmy.
– Momenty zwalniania akcji, przestój – pierwsze pół godziny drugiej połowy to była zbyt spokojna gra. Owszem wynik 3:0 nie wymaga szaleństw, ale można się pokusić o większą szybkość rozgrywania akcji.
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.


krzys137
24 sierpnia 2015 at 11:32
Nie popadajmy w hura optymizm klasyczny napastnik potrzebny
Marcin
24 sierpnia 2015 at 18:38
No miały być jakieś transfery ale cisza, po co te obiecywanki? Jeszcze z 2-3 by sie przydało konkretnych gości.
Jarecki
25 sierpnia 2015 at 09:34
Nie nudzi was juz te ciagle marudzenie? A moze by tak pochwalic za walke za wynik
Irishman
25 sierpnia 2015 at 11:19
Ja się będę upierał, że jeśli Frańczak przestanie być rzucany po całym placu i dostanie stale miejsca na LEWEJ pomocy, to wkrótce razem z Pietrzakiem sprawią, że tą stronę boiska będziemy mieć najsilniejszą w lidze.
Na prawej stronie Januszkiewicz dal dużo do myślenia swoim wejściem. Nie przekreślałbym też bynajmniej po faktycznie nieudanych początkach Bębenka!
Czekam też niecierpliwie na to co pokaże Ciechański, o którym kibice Piasta nieźle się wypowiadali.
Irishman
25 sierpnia 2015 at 11:23
Tak więc zamiast ględzić do znudzenia o kolejnych transferach, od czego już się robi niedobrze, zwróćmy uwagę na tych, których już mamy i na to ile można z nimi osiągnąć.
kibic
25 sierpnia 2015 at 12:30
a ja się pytam gdzie te transfery ?
Anty GRZYB
25 sierpnia 2015 at 15:33
wszystko zagralo jak nalezy Kibice zajebiscie choc wielu powie ze 1600 to za malo no moze i tak. Gonzo sie odblokowal i teraz tylko lepiej bedzie Trochim super co pokazala owacja na syojaco jak zchodzil i reszta zawodnikow pokazala pazur. Bebenek pogra w rezerwach i wroci lepszy i da nowy oddech, BRAWA BYLE TAK DALEJ
wiem ze kupa w tym optymizmu ale coz wszysto przez ta choroba zwano Gieksa
kibic
25 sierpnia 2015 at 20:20
jeden wygrany mecz z bardzo slabym kluczborkiem i rozpisujecie sie o swietnej grze dotyczy to najbardziej Irshman,przejrzyj spokojnie skrut meczu i jakie sytuacje mial tak slaby zespol jak kluczbork obroncy srodkowi graje zle,Jurkowski nadaje sie na lawke ale nie ma go kto zastapic pomoc dalej nie istnieje brak calkowicie srodka,Wlkowicz slaby tez nadaje sie tylko na lawke lub do rezerw,brak 2 napastnika Goncerz nie bedzie strzela bramki w kazdym meczu,a bron boze jesli przydazyla by mu sie kontuzja to chyba wejdzie Furtok bo niemamy napastnika gotowego do gry,ale tez sa plusy,1 to Trochim,a nastepnie Bedkowski Januszkiewicz mam nadzieje ze jeszcze nas zaskocza na plus i powinni dostawac wiecej szans,wiec nie mow ze nie potrzebne sa wzmocnienia bo do konca rundy ciezko bedzie dojechac tymi zawodnikami co mamy,a Proksa niech przestanie klamac i niech wypowie sie wprost skim prowadzi rozmowy i czy druzyna zostanie wzmocniona a jesli nie to niech nie kreci tylko powie ze nic nie robi a na temat transferow opowiada bajki
lukasz
26 sierpnia 2015 at 10:23
Pierdolita jak potrzaskani. Gramy tym co mamy, ze dyrektor gada niech gada cos mowic musi. Pewnie zeby sie przydalo 2-3 pilkarzy na poziomie !!! Ale nie sadze by tacy byli do sciagniecia bo sa za drodzy. Wezcie zacznijcie myslec realnie. Nie ma drugiego napadziora ok ale mozna grac bez napastnika? Mozna. Cieszmy sie z tego co jest z Kluczborkiem mimo slabszej gry w 2 polowie (mam nadzieje ze przez wynik) bylo kilka pieknych akcji 4 gole Gonza, walka. pewne zwyciestwo i slaby Pielorz ktory wg mnie powinien popracowac nad destrukcja bo wlasnie przez dziure w srodku robi sie tyle kwasu…
kibic
26 sierpnia 2015 at 19:47
jak mamy grac tym co mamy to bedzie tragedia ,a jak Proksa ma nas ciulac to niech bajki opowiada babie w doma a nie nam,a nie wieze w to ze niestac nas na zakupy,jak by Proksa mial kontakty to zawodnikow mozna poszukac za granica i wcale nie musza byc drodzy tylko ze na to wyglada ze niema zadnych kontaktow z menazerami i skaltami tylko chodzi jak cien za Cyganem i nic nie robi