Dołącz do nas

Piłka nożna Podcasty

[PODCAST] Finał finałów na Bukowej – Trójkolorowa połowa #52

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do odsłuchania pięćdziesiątego drugiego odcinka podcastu „Trójkolorowa połowa”. W audycji Błażej, Adi i kosa porozmawiali o meczu w Poznaniu, który przybliżył nas do utrzymania w pierwszej lidze. Nie zabrakło także dyskusji o ostatnim meczu w tym sezonie, jaki czeka nas w sobotę na Bukowej. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, to spotkanie z Bytovią jest jednym z ważniejszych dla całego klubu w ostatnich latach. Odpowiedzieliśmy też na Wasze pytania. Zapraszamy do słuchania i… komentowania! 

Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!

.
Polecamy subskrybować nas w Spreaker.com (kliknij tutaj). Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):

Konto:
BZ WBK
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Moniuszki 4/3, 40-005 Katowice
Tytułem: Podcast

PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast

Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz ściągnąć w formacie mp3 z poniższych linków:
-> odcinek #52 13.05.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #51 3.05.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #50 14.04.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #49 7.04.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #48 3.04.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #47 20.03.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #46 9.03.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #45 4.03.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #44 25.02.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #43 30.01.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #42 13.12.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #41 5.12.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #40 13.11.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #39 5.11.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #38 1.11.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #37 25.10.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #36 10.10.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #35 3.10.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #34 27.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #33 23.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #32 19.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #31 15.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #30 3.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #29 27.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #28 23.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #27 19.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #26 6.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #25 6.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #24 30.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #23 23.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #22 18.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #21 5.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #20 28.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #19 21.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #18 14.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #17 29.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #16 21.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #15 14.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #14 10.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #13 7.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #12 29.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #11 25.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #10 22.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #9 19.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #8 14.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #7 10.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #6 4.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #5 28.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #4 21.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #3 14.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #2 8.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #1 2.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo).

Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz odsłuchać także z poziomu strony GieKSa.pl, klikając żółty przycisk w poniższych okienkach. Poniżej przedostatni odcinek:

.
Jesteśmy dostępni także na YouTubie:

17 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

17 komentarzy

  1. Avatar photo

    Irishman

    15 maja 2019 at 08:31

    Myślę, że póki co nie ma sensu ani oceniać drużynę, trenera itd. ani snuć planów, kto powinien zostać, a kto odejść. Najpierw utrzymajmy tą I ligę. A to, że niby dlaczego drużyna, która wszystko przegrywa miałaby nagle wygrać w Katowicach, nie jest żadnym argumentem. Mało to mięliśmy przykładów gdzie spadkowicze przyjeżdżali tu, grali jak u siebie i zasłużenie wygrywali? Mało to drużyn przerywało sobie akurat na nas swoje fatalne serie? I niech nikogo nie zmyli zwycięstwo w Poznaniu z grającą w eksperymentalnym zestawieniu Wartą, bo sobotni mecz będzie o wiele trudniejszy!
    Tak więc ostrożnie Panowie z tym optymizmem oraz mówieniem, że dobrze byłoby nie tylko utrzymać się ale także sobie wygrać, aby nie czekać do przyszłego sezonu do przerwania tej fatalnej passy na Bukowej. Bo to już tylko krok do zlekceważenia przeciwnika, który przyjedzie na Bukową walczyć o życie.

  2. Avatar photo

    Irishman

    15 maja 2019 at 08:37

    A jeśli się utrzymamy (zresztą jak nie to tym bardziej) trzeba ten cały dziadowski, mijajacy sezon wrzucić do wora, wór do jeziora i zacząć budować nową jakość, nie oglądając się na to co było.

  3. Avatar photo

    Roh

    15 maja 2019 at 10:09

    Nizaleznie jaki bedzie wynik z sobote mam nadzieje ze w podziedzialek dowiem sie ze Pan Bartnik odchodzi z GKeSu. Brak takuek informacji bedzie jakims nieporozumieniem.

  4. Avatar photo

    pablo eskobar

    15 maja 2019 at 12:02

    Jak beda grali na remis w sobote to przegraja niema sie co cieszyc ze wystarczy zremisowac tu trzeba cisnac i wygrac a nie drzec do konca teraz ciekawe jaka taktyke ustawi trenejro jestem bardzo ciekawy bo tu naprawde trzeba madze to ustawic

  5. Avatar photo

    kolo

    16 maja 2019 at 09:38

    Panowie, jak już nie macie o czym gadać, to raczej skróćcie ten podcast.
    Może nie ośmieszajcie się stwierdzeniami, że np. Jastrzębie w przyszłym sezonie będzie broniło się przed spadkiem. My sami na razie nie wiemy, w której lidze będziemy grać (akurat Jastrzębie już od dawna wie), a zabieramy się do oceny innych drużyn. Po prostu śmiech na sali!!!
    Przypominam Ci, Kosa, że tuż przed rundą wiosenną tak samo fachowo oceniłeś, że Stomil to na pewno już spadł i zastanawiałeś się tylko nad trzecim spadkowiczem.
    Panowie, trochę pokory!

  6. Avatar photo

    Irishman

    16 maja 2019 at 12:00

    @Kolo ale tu nie chodzi o jakiś brak pokory czy coś tam.
    Po prostu z reguły tak jest, że każdy beniaminek i bez względu na ligę nawet jeśli początkowo prezentował się nawet rewelacyjnie, to kolejną rundę albo kolejny sezon ma większe lub mniejsze kłopoty.
    A co do nas to, to że teraz pozostawiamy po sobie jedynie wstyd po obecnym sezonie wcale nie oznacza, że za rok o tej porze nie możemy być np. na miejscu Rakowa. Oczywiście, o ile się utrzymamy.

  7. Avatar photo

    Greg

    16 maja 2019 at 12:15

    Bartnik won

  8. Avatar photo

    Nerwus

    16 maja 2019 at 14:21

    A mnie się marzy taki mecz jak ostatnio w Mielcu (5:4)albo choćby w Gliwicach z Jagą 2:1.W obu przypadkach zwycięstwo gospodarzy ale po horrorze, emocje aż do ostatniej sekundy

  9. Avatar photo

    Mecza

    16 maja 2019 at 18:29

    @Nerwus, kto byłby naszym „Sedlarem” ?

  10. Avatar photo

    Mecza

    16 maja 2019 at 18:50

    Dzisiaj miałem służbowe spotkanie, zajebiste. Przez 3/4 czasu rozmawiałem z fanatykiem Ruchu o naszej i ich sytuacji. Interesy są łatwiejsze gdy są wspólne problemy emocjonalne. Analizował przeciwników w 3 lidze i mu doradziłem aby przestał patrzeć na nazwy klubów. Żyjąc historią masz z góry oczekiwania ale w pewnym momencie stwierdzasz że Kluczbork, Puszcza itp. niczym się nie różnią od naszych klubów. Lepiej prędzej niż później. Pamiętam ten symboliczny „Kluczbork” bo kiedyś na Bukową zaprosiłem kolegę z ŁKS Łódź, wtedy chyba była wygrana a po meczu piwko i ktoś przysłuchujący się rozmowie doczepił się słysząc że GKS nie różni się niczym od Kluczborka. Moje słowa. Historia nie gra, liczy się tu i teraz. Jak to mówią, jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz. Cieszmy się nim i ja się cieszę, bo jak zlecimy to na to w 100% zasłużyliśmy.

  11. Avatar photo

    Irishman

    16 maja 2019 at 19:33

    @Mecza, częściowo masz rację ale ja bym to trochę doprecyzował.

    Jeśli chodzi o kluby to jednak trudno porównywać dla przykładu Foto-Higienę Gać czy Agroplon Głuszynę z takimi, które coś tam jednak znaczą w polskim futbolu.
    Aczkolwiek akurat chorzowscy to nie jest dobry przykład do takiej dyskusji, bo oni w tej III lidze, mając tak ogromne długi, na dzień dobry są w gorszej sytuacji. Ale olać ich, bo to jest przykład jakiejś chorej sytuacji gdzie klub był przez wiele lat trzymany za kołnierz w ekstraklasie i w końcu jak się to skończyło to teraz lecą w otchłań, a co gorsza dla nich z ogromnymi długami.

    Ale ja bym to co powiedziałeś, tak jak mówiłem doprecyzował. Wracając na nasze podwórko, to PIŁKARZE występujący w barwach GieKSy nie różnią się niczym od przeciwników! Bo nie liczy się historia, liczy się tylko tu i teraz! A właśnie dyrektor Bartnik (zapewne z jakimś tam współudziałem trenera Paszulewicza), pomimo, że latem świetnie zaczął, to potem uległ magii nazwisk z przeszłością w ekstraklasie ZA CO PŁACIMY DO DZISIAJ!

  12. Avatar photo

    Mecza

    16 maja 2019 at 21:15

    Barwy są inne ale wkłady te same. Zarządzający są bardzo podobni do naszych. Sprzedali Bogusza i Balickiego zimą za 1mln chełpiąc się tymi transferami a stracili 1,1mln po spadku (chyba by wygrali pro junior) Profeska. Pomijając spłatę 400tys. na każdy kwartał mieli budżet na 1 ligę (długi + 5mln zdziwiłem się) a spadli z 2. Są podobni do Bartnika…

  13. Avatar photo

    Roh

    17 maja 2019 at 16:18

    Wczoraj dowiedziałem sie ze Pan Janicki zostal prezesem polskiej pierwszej ligi. Normalnie szok. Jak oni takich nieudaczników moga brac.

  14. Avatar photo

    Roh

    18 maja 2019 at 12:24

    Czytałem dzisiaj wywiad Bozydara Iwanowa z Panem Bartnikiem. Kurwa oczom nie wierzylem. Tem nieudacznik naprawdw chce tutaj zostac i kontynulowac swoja nieudolna robote. Normalnie kurwa szok. Slow mi brak. To jest kurwa niepojete. Ludzie wywiescie dzisaj na meczu jakies transparenty zeby wypierdalal i to jak najszypciej.

  15. Avatar photo

    PanGoroli

    18 maja 2019 at 19:43

    No i znów wpierdol od drużyny, która już była spadkowiczem.
    Tym razem pociągnęli nas za sobą. I w sumie, to oni nie zasługują na to 1szą ligę.
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    W sumie, to do piłkarzy nie mam w ogóle pretensji. Wierzę, że im zależało. Ale również wierzę, że ta liga ich po prostu przerasta.
    Tak jak wały kręcili przedtem piłkarze, to tym razem też mi tu śmierdzi wałem, ale w gabinetach. Jakby się utrzymali, to dalej by te wałki swoje kręcili, a Ty, ciulu-kibicu łykaj, jak pelikan…
    Nobla dla jednego, który tu pisał – ostatni mecz, doliczony czas, brama i spadek…

  16. Avatar photo

    Irishman

    18 maja 2019 at 21:08

    Nie chciałem nic pisać, aby nie robić syfu przed tak ważnym meczem. Ale po prostu kopara mi opadła, gdy panowie redaktorzy oceniali Wawrzyniaka na szóstkę (!!!!!!!!!!) i bardzo chcieli, aby Śpiączka u nas pozostał (!!!!!!!!!).
    Tymczasem dziś, to co się działo było wręcz symboliczne! Śpiączka przeprowadził akcje, która powinna zadecydować o naszej przyszłości, w sytuacji 2 na 1 w trudnej sytuacji zdecydował się na strzał zamiast podawać do Anona, który strzelałby do pustaka, a Wawrzyniak popełniał błąd za błędem, aż w końcu sfaulował w sytuacji, która zaważyła o naszym upadku….. 🙁 🙁 🙁

  17. Avatar photo

    Irishman

    18 maja 2019 at 21:12

    Ale cóż….. to co nas spotkało, może być nawet ozdrowieńcze dla klubu, o ile przyniesie czyszczenie gabinetów!
    Tylko boję się, że dyrektor Bartnik „będzie chciał do końca wypić piwo, którego nawarzył”, a prezes Janicki „nie będzie słuchał gawiedzi” w tym temacie! 🙁 🙁 🙁

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie do złamania

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.

Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.

Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.

Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.

Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.

Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.

Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.

To był kolejny  tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.

Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.

I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.

Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.

Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.

Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.

Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.

No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.

Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.

Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.

Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.

Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.

Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna Wideo

Stadion znowu eksplodował

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Oceny za wyszarpanie z Cracovią

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za emocjonujący mecz z Cracovią, końcowo wygrany 3:2. Waszym MVP został Ilja Szkurin dzięki zdobyciu 30,4% głosów.

Gabriel Kobylak (4-) – Czy miał dużo pracy? Ależ skąd, Cracovia oddała trzy celne strzały, a i w rozegraniu do tyłu niezbyt przeszkadzała. Zasadniczo nie mógł nic poradzić na stracone bramki, może gdyby akurat idealnie wyczuł napastnika i podjął jakąś decyzję w ciemno – po prostu były to tak zwane „stuprocentowe sytuacje”.

Pau Resta (4-) – Świetne podanie już w drugiej minucie zostało przyćmione przez jego przegrane walki powietrzne w drugiej połowie meczu.

Lukas Klemenz (4-) – Bardzo pewnie wyglądał jako środkowa postać naszego bloku obronnego, zresztą jego mocne strony najlepiej pasują właśnie do tej pozycji. Może istnieje jeszcze margines do poprawy w komunikacji z pozostałą dwójką, ale po dwóch latach gry na boku tej formacji to w pełni zrozumiałe. Blisko był wpisania się na listę strzelców, zabrakło nieco szczęścia.

Alan Czerwiński (3) – Był aktywnym i dobrze odnajdywał się tam, gdzie powinien się znaleźć w danym momencie. Nie wychodziło mu co prawda idealnie wykręcanie liczb już na pozycji, ale nie można mu odebrać zaangażowania.

Marcin Wasielewski (3) – Zdecydowanie nie jest to Marcin Wasielewski w formie 'Top’, podobnie jak u Alana Czerwińskiego – prawa flanka nie miała swojego najlepszego dnia. Dzięki niemu cieszyliśmy się z rzutu karnego, nieustępliwie chciał wedrzeć się w szesnastkę i opłaciło mu (i nam) się to.

Mateusz Kowalczyk (4+) – Wrzut z autu na początku spotkania zaskoczył nie tylko nas, także Cracovia nie była przygotowana na taki wariant: ciekawe, czy musiał uzyskać pozwolenie na zostanie trebuszem. Razem z Łukasiakiem szczelnie zamknęli środek pola, jak zwykle dobrze widzieć takiego walczaka na murawie.

Kacper Łukasiak (4) – Cały czas drzemie w nim potencjał i momentami potrafi pokazać swój arsenał, choć czasami brakowało mu decyzji o ułamek sekundy szybszej. Dobrze zastawiał się z piłką i prowokował rywali do pressingu, otwierając tym pozostałe części boiska.

Mateusz Wdowiak (4+) – Ten rogal z pierwszej połowy zasługiwał na skończenie w siatce. Takich wahadłowych chce się oglądać.

Bartosz Nowak (4+) – Ależ z energią wyszedł na to spotkanie, spokojnie mógłby dopisać sobie o bramkę i asystę więcej. Szczęście mu tym razem nie sprzyjało, a cieszy także więcej decyzji o oddawaniu strzału.

Szymon Bartlewicz (4) – Oby skurcz złapany w jego ostatniej akcji został do końca wyleczony w przerwie na reprezentację. Pokazał, że chce zostawić serce na boisku, kolejny piłkarz, dla którego nie ma straconych piłek.

Ilja Szkurin (5, MVP) – Ponownie wygrał nam mecz. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest najlepszym napastnikiem na świecie… po 90. minucie. Prawdopodobnie przy odrobinę lepszych decyzjach mógł strzelić bramkę już wcześniej.


Marcel Wędrychowski (4-) – Nie był kluczową postacią tego meczu, choć widać u niego chęć walki na boisku.

Erik Jirka (brak oceny) – Po jego wejściu Cracovia znajdowała mniej okazji na flance.

Bartosz Wolski (brak oceny) – W końcówce pokazał dokładnie to, czego od niego można oczekiwać – zagranie długiej piłki z perfekcyjną precyzją.

Marius Olsen (brak oceny) – Jego wyskok utrzymał przy życiu akcję na 3:2.

Borja Galan (brak oceny) – Zmiana w końcówce skutkująca asystą i kluczową akcją w defensywie? Ciężko oczekiwać więcej od występu trwającego kilka minut.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga