Piłka nożna Podcasty
[PODCAST] Finał finałów na Bukowej – Trójkolorowa połowa #52
Zapraszamy do odsłuchania pięćdziesiątego drugiego odcinka podcastu „Trójkolorowa połowa”. W audycji Błażej, Adi i kosa porozmawiali o meczu w Poznaniu, który przybliżył nas do utrzymania w pierwszej lidze. Nie zabrakło także dyskusji o ostatnim meczu w tym sezonie, jaki czeka nas w sobotę na Bukowej. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, to spotkanie z Bytovią jest jednym z ważniejszych dla całego klubu w ostatnich latach. Odpowiedzieliśmy też na Wasze pytania. Zapraszamy do słuchania i… komentowania!
Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!
Konto:
BZ WBK
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Moniuszki 4/3, 40-005 Katowice
Tytułem: Podcast
PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast
Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz ściągnąć w formacie mp3 z poniższych linków:
-> odcinek #52 13.05.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #51 3.05.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #50 14.04.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #49 7.04.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #48 3.04.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #47 20.03.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #46 9.03.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #45 4.03.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #44 25.02.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #43 30.01.2019 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #42 13.12.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #41 5.12.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #40 13.11.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #39 5.11.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #38 1.11.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #37 25.10.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #36 10.10.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #35 3.10.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #34 27.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #33 23.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #32 19.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #31 15.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #30 3.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #29 27.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #28 23.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #27 19.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #26 6.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #25 6.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #24 30.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #23 23.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #22 18.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #21 5.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #20 28.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #19 21.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #18 14.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #17 29.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #16 21.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #15 14.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #14 10.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #13 7.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #12 29.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #11 25.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #10 22.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #9 19.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #8 14.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #7 10.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #6 4.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #5 28.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #4 21.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #3 14.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #2 8.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #1 2.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo).
Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz odsłuchać także z poziomu strony GieKSa.pl, klikając żółty przycisk w poniższych okienkach. Poniżej przedostatni odcinek:
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Irishman
15 maja 2019 at 08:31
Myślę, że póki co nie ma sensu ani oceniać drużynę, trenera itd. ani snuć planów, kto powinien zostać, a kto odejść. Najpierw utrzymajmy tą I ligę. A to, że niby dlaczego drużyna, która wszystko przegrywa miałaby nagle wygrać w Katowicach, nie jest żadnym argumentem. Mało to mięliśmy przykładów gdzie spadkowicze przyjeżdżali tu, grali jak u siebie i zasłużenie wygrywali? Mało to drużyn przerywało sobie akurat na nas swoje fatalne serie? I niech nikogo nie zmyli zwycięstwo w Poznaniu z grającą w eksperymentalnym zestawieniu Wartą, bo sobotni mecz będzie o wiele trudniejszy!
Tak więc ostrożnie Panowie z tym optymizmem oraz mówieniem, że dobrze byłoby nie tylko utrzymać się ale także sobie wygrać, aby nie czekać do przyszłego sezonu do przerwania tej fatalnej passy na Bukowej. Bo to już tylko krok do zlekceważenia przeciwnika, który przyjedzie na Bukową walczyć o życie.
Irishman
15 maja 2019 at 08:37
A jeśli się utrzymamy (zresztą jak nie to tym bardziej) trzeba ten cały dziadowski, mijajacy sezon wrzucić do wora, wór do jeziora i zacząć budować nową jakość, nie oglądając się na to co było.
Roh
15 maja 2019 at 10:09
Nizaleznie jaki bedzie wynik z sobote mam nadzieje ze w podziedzialek dowiem sie ze Pan Bartnik odchodzi z GKeSu. Brak takuek informacji bedzie jakims nieporozumieniem.
pablo eskobar
15 maja 2019 at 12:02
Jak beda grali na remis w sobote to przegraja niema sie co cieszyc ze wystarczy zremisowac tu trzeba cisnac i wygrac a nie drzec do konca teraz ciekawe jaka taktyke ustawi trenejro jestem bardzo ciekawy bo tu naprawde trzeba madze to ustawic
kolo
16 maja 2019 at 09:38
Panowie, jak już nie macie o czym gadać, to raczej skróćcie ten podcast.
Może nie ośmieszajcie się stwierdzeniami, że np. Jastrzębie w przyszłym sezonie będzie broniło się przed spadkiem. My sami na razie nie wiemy, w której lidze będziemy grać (akurat Jastrzębie już od dawna wie), a zabieramy się do oceny innych drużyn. Po prostu śmiech na sali!!!
Przypominam Ci, Kosa, że tuż przed rundą wiosenną tak samo fachowo oceniłeś, że Stomil to na pewno już spadł i zastanawiałeś się tylko nad trzecim spadkowiczem.
Panowie, trochę pokory!
Irishman
16 maja 2019 at 12:00
@Kolo ale tu nie chodzi o jakiś brak pokory czy coś tam.
Po prostu z reguły tak jest, że każdy beniaminek i bez względu na ligę nawet jeśli początkowo prezentował się nawet rewelacyjnie, to kolejną rundę albo kolejny sezon ma większe lub mniejsze kłopoty.
A co do nas to, to że teraz pozostawiamy po sobie jedynie wstyd po obecnym sezonie wcale nie oznacza, że za rok o tej porze nie możemy być np. na miejscu Rakowa. Oczywiście, o ile się utrzymamy.
Greg
16 maja 2019 at 12:15
Bartnik won
Nerwus
16 maja 2019 at 14:21
A mnie się marzy taki mecz jak ostatnio w Mielcu (5:4)albo choćby w Gliwicach z Jagą 2:1.W obu przypadkach zwycięstwo gospodarzy ale po horrorze, emocje aż do ostatniej sekundy
Mecza
16 maja 2019 at 18:29
@Nerwus, kto byłby naszym „Sedlarem” ?
Mecza
16 maja 2019 at 18:50
Dzisiaj miałem służbowe spotkanie, zajebiste. Przez 3/4 czasu rozmawiałem z fanatykiem Ruchu o naszej i ich sytuacji. Interesy są łatwiejsze gdy są wspólne problemy emocjonalne. Analizował przeciwników w 3 lidze i mu doradziłem aby przestał patrzeć na nazwy klubów. Żyjąc historią masz z góry oczekiwania ale w pewnym momencie stwierdzasz że Kluczbork, Puszcza itp. niczym się nie różnią od naszych klubów. Lepiej prędzej niż później. Pamiętam ten symboliczny „Kluczbork” bo kiedyś na Bukową zaprosiłem kolegę z ŁKS Łódź, wtedy chyba była wygrana a po meczu piwko i ktoś przysłuchujący się rozmowie doczepił się słysząc że GKS nie różni się niczym od Kluczborka. Moje słowa. Historia nie gra, liczy się tu i teraz. Jak to mówią, jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz. Cieszmy się nim i ja się cieszę, bo jak zlecimy to na to w 100% zasłużyliśmy.
Irishman
16 maja 2019 at 19:33
@Mecza, częściowo masz rację ale ja bym to trochę doprecyzował.
Jeśli chodzi o kluby to jednak trudno porównywać dla przykładu Foto-Higienę Gać czy Agroplon Głuszynę z takimi, które coś tam jednak znaczą w polskim futbolu.
Aczkolwiek akurat chorzowscy to nie jest dobry przykład do takiej dyskusji, bo oni w tej III lidze, mając tak ogromne długi, na dzień dobry są w gorszej sytuacji. Ale olać ich, bo to jest przykład jakiejś chorej sytuacji gdzie klub był przez wiele lat trzymany za kołnierz w ekstraklasie i w końcu jak się to skończyło to teraz lecą w otchłań, a co gorsza dla nich z ogromnymi długami.
Ale ja bym to co powiedziałeś, tak jak mówiłem doprecyzował. Wracając na nasze podwórko, to PIŁKARZE występujący w barwach GieKSy nie różnią się niczym od przeciwników! Bo nie liczy się historia, liczy się tylko tu i teraz! A właśnie dyrektor Bartnik (zapewne z jakimś tam współudziałem trenera Paszulewicza), pomimo, że latem świetnie zaczął, to potem uległ magii nazwisk z przeszłością w ekstraklasie ZA CO PŁACIMY DO DZISIAJ!
Mecza
16 maja 2019 at 21:15
Barwy są inne ale wkłady te same. Zarządzający są bardzo podobni do naszych. Sprzedali Bogusza i Balickiego zimą za 1mln chełpiąc się tymi transferami a stracili 1,1mln po spadku (chyba by wygrali pro junior) Profeska. Pomijając spłatę 400tys. na każdy kwartał mieli budżet na 1 ligę (długi + 5mln zdziwiłem się) a spadli z 2. Są podobni do Bartnika…
Roh
17 maja 2019 at 16:18
Wczoraj dowiedziałem sie ze Pan Janicki zostal prezesem polskiej pierwszej ligi. Normalnie szok. Jak oni takich nieudaczników moga brac.
Roh
18 maja 2019 at 12:24
Czytałem dzisiaj wywiad Bozydara Iwanowa z Panem Bartnikiem. Kurwa oczom nie wierzylem. Tem nieudacznik naprawdw chce tutaj zostac i kontynulowac swoja nieudolna robote. Normalnie kurwa szok. Slow mi brak. To jest kurwa niepojete. Ludzie wywiescie dzisaj na meczu jakies transparenty zeby wypierdalal i to jak najszypciej.
PanGoroli
18 maja 2019 at 19:43
No i znów wpierdol od drużyny, która już była spadkowiczem.
Tym razem pociągnęli nas za sobą. I w sumie, to oni nie zasługują na to 1szą ligę.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
W sumie, to do piłkarzy nie mam w ogóle pretensji. Wierzę, że im zależało. Ale również wierzę, że ta liga ich po prostu przerasta.
Tak jak wały kręcili przedtem piłkarze, to tym razem też mi tu śmierdzi wałem, ale w gabinetach. Jakby się utrzymali, to dalej by te wałki swoje kręcili, a Ty, ciulu-kibicu łykaj, jak pelikan…
Nobla dla jednego, który tu pisał – ostatni mecz, doliczony czas, brama i spadek…
Irishman
18 maja 2019 at 21:08
Nie chciałem nic pisać, aby nie robić syfu przed tak ważnym meczem. Ale po prostu kopara mi opadła, gdy panowie redaktorzy oceniali Wawrzyniaka na szóstkę (!!!!!!!!!!) i bardzo chcieli, aby Śpiączka u nas pozostał (!!!!!!!!!).
Tymczasem dziś, to co się działo było wręcz symboliczne! Śpiączka przeprowadził akcje, która powinna zadecydować o naszej przyszłości, w sytuacji 2 na 1 w trudnej sytuacji zdecydował się na strzał zamiast podawać do Anona, który strzelałby do pustaka, a Wawrzyniak popełniał błąd za błędem, aż w końcu sfaulował w sytuacji, która zaważyła o naszym upadku….. 🙁 🙁 🙁
Irishman
18 maja 2019 at 21:12
Ale cóż….. to co nas spotkało, może być nawet ozdrowieńcze dla klubu, o ile przyniesie czyszczenie gabinetów!
Tylko boję się, że dyrektor Bartnik „będzie chciał do końca wypić piwo, którego nawarzył”, a prezes Janicki „nie będzie słuchał gawiedzi” w tym temacie! 🙁 🙁 🙁