Dołącz do nas

Piłka nożna

Podsumowanie ruchów transferowych

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Z klubowych gabinetów napływają informacje mówiące o tym, że aktywność naszego klubu na rynku transferowym została już zakończona. Można więc pokusić się o pierwsze podsumowania, co też niniejszym czynimy.

ROZSTANIA

Z klubem pożegnali się obrońcy – Rafał Pietrzak (Wisła Kraków) i Wojciech Jurek (Polonia Bytom), pomocnicy – Wojciech Trochim (Sandecja Nowy Sącz), Dariusz Zapotoczny (Polonia Bytom), Sebastian Szombierski (Karpaty Krosno), Aleksander Januszkiewicz (Polonia Bytom) oraz napastnik Daniel Ciechański (Polonia Bytom).

O wartości tych zawodników najlepiej świadczą statystyki:

1. Rafał Pietrzak – 86 meczów, 3 bramki, 15 asyst, łącznie 7 258 minut rozegranych, w klubie od sezonu 2013/2014
2. Wojciech Jurek – 0 meczów, o bramek, 0 asyst, łącznie 0 minut rozegranych, w klubie od sezonu 2015/2015
3. Wojciech Trochim – 22 mecze, 1 bramka, 2 asysty, łącznie 978 minut rozegranych, w klubie od sezonu 2015/2016
4. Dariusz Zapotoczny – 5 meczów, 1 bramka, 0 asyst, łącznie 46 minut rozegranych, w klubie od sezonu 2009/2010 (juniorzy)
5. Sebastian Szombierski – 0 meczów, 0 bramek, 0 asyst, łącznie 0 minut rozegranych, wychowanek
6. Aleksander Januszkiewicz – 32 mecze, 1 bramka, 1 asysta, łacznie 943 minuty rozegrane, w klubie od sezonu 2013/2014
7. Daniel Ciechański – 10 meczów, 0 bramek, 0 asyst, łącznie 281 minut rozegranych, w klubie od sezonu 2015/2016

Widać więc gołym okiem, że pięć z siedmiu rozwiązanych kontraktów dotyczy zawodników, którzy grali mało lub w ogóle. Jest to niewątpliwie dobry i potrzebny ruch, aby kadrę oczyszczać z zawodników którzy jedynie pretendują do tego, by grać w pierwszym składzie, a koniec końców nic z tego nie wynika.
Inaczej ma się sprawa z odejściem Pietrzaka i Trochima. Obaj byli zdecydowanie bardziej wartościowymi zawodnikami niż pozostała piątka i spełniali określone role w zespole. Transfer Pietrzaka cieszy z tego względu, że pierwszy raz od dłuższego czasu sprzedajemy (a nie oddajemy) zawodnika do ligi wyżej (w ostatnich latach do Ekstraklasy wędrowali jedynie Budziłek, Sadzawicki, Pitry, Rakels i Skrzypczak). Kibice GieKSy przywykli niestety do tego, że zawodnicy którzy odchodzą z Katowic, lądują zazwyczaj jeden lub dwa stopnie rozgrywkowe niżej. Bardzo rzadko zdarzało się w minionych latach, by nasi byli piłkarze znajdowali zatrudnienie w klubach Ekstraklasy lub pierwszej ligi. Oby sprzedaż Rafała okazała się dobrym prognostykiem na przyszłość w temacie transferów- aby do klubu trafiało, a w konsekwencji opuszczało go jak najmniej mało wartościowych zawodników.
Kończąc temat należy wspomnieć o Trochimie – „bestii” sprowadzonej przez byłego dyrektora sportowego Grzegorza Proksę. Zawodnik z pewnością charakterny, który nie dawał sobie w „kaszę dmuchać”, a na boisku zostawiał całe serducho. Często braki piłkarskie nadrabiał walecznością, a tacy zawodnicy zawsze przez kibiców są w klubie mile widziani. Szkoda że Wojtek rozwiązał kontrakt z klubem – w poprzedniej rundzie z meczu na mecz wyglądał lepiej. Gdyby teraz przepracował solidnie okres przygotowawczy, mógłby liczyć na uznanie trenera Brzęczka.
Warto też zauważyć, że czterech naszych zawodników trafiło do zajmującej 15 miejsce w tabeli II ligi (!) Polonii Bytom. W składzie czerwono-niebieskich występuje też nasz były napastnik Michał Zieliński. Ostatnio z zespołem prowadzonym przez Ireneusza Kościelniaka (do niedawna drugi trener… GKS-u) trenował również znany kibicom GieKSy Arkadiusz Kowalczyk.
Obecność tych zawodników w klubie który broni się przed spadkiem ligę niżej najlepiej świadczy o ich wartości. Strach pomyśleć, że to oni mieli stanowić o sile mającego walczyć o awans GKS-u…

POWITANIA

Dariusz Motała i Jerzy Brzęczek sprowadzili do klubu kilku nowych zawodników. Obrońcę Wojciecha Kochańskiego (Legia II Warszawa), pomocników – Patryka Szymańskiego (Olimpia Zambrów) Marcina Flisa (GKS Bełchatów) oraz napastnika Tomasza Zahorskiego (Charlotte Independence). Z klubem trenuje także znany już kibicom GieKSy bramkarz Maciej Wierzbicki.

Jak wyglądają kontrakty nowych zawodników?

1. Wojciech Kochański – transfer definitywny, umowa do czerwca 2018, numer na koszulce: 30
2. Patryk Szymański – transfer definitywny, umowa na pół roku (do końca sezonu), numer na koszulce: 77
3. Marcin Flis – wypożyczenie, umowa na pół roku (do końca sezonu), numer na koszulce: 3
4. Tomasz Zahorski, transfer definitywny, umowa na pół roku (do końca sezonu), numer na koszulce: 22
5. Maciej Wierzbicki – ?

Nazwiska sprowadzonych zawodników nie powalają, jednak przed pierwszym meczem nie ma co wrzucać ich do jednego worka i przypisywać często używanego określenia „piłkarskiego szrotu”. Najgłośniejsze ze sprowadzonych nazwisk to oczywiście Tomasz Zahorski. Były napastnik między innymi Górnika Zabrze wystąpił w 13 meczach reprezentacji Polski (zdobył 1 gola) i występował również w turnieju finałowym EURO 2008. Problem jednak w tym, że ostatnie lata Zahorski spędził w Stanach Zjednoczonych, gdzie grał na drugim poziomie rozgrywkowym. Trudno nie odnieść wrażenia, że transfer Zahorskiego będzie jednym z tych, które bardzo szybko albo kapitalnie się sprawdzą, albo okażą totalnym niewypałem.
Ciekawie wygląda za to transfer Marcina Flisa – młody, 22 letni zawodnik był dotąd związany z GKS-em Bełchatów, w którym rozegrał 45 spotkań (12 Ekstraklasa, 4 Puchar Polski, 29 pierwsza liga).
22 lata to również wiek Patryka Szymańskiego – zawodnika sprowadzonego do nas z Olimpii Zambrów (II liga), w której w 36 meczach strzelił 8 bramek i zaliczył 4 asysty.
Wojciech Kochański to 19-sto latek, który związany był z drugą drużyną Legii Warszawa oraz grywał w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Długa umowa pokazuje, że sztab szkoleniowy bardzo wierzy w tego zawodnika i wiąże z nim duże nadzieje.

PLUSY OKIENKA TRANSFROWEGO

Oprócz zakontraktowania nowych zawodników i pożegnania kilku najsłabszych kontrakty podpisało również kilku innych piłkarzy, trener Brzęczek dał szansę zawodnikom Akademii Piłkarskiej „Młoda GieKSa” oraz graczom rezerw. Można więc wyróżnić kilka pozytywnych informacji:

1. Zatrzymanie Grzegorza Goncerza – o tym, dlaczego nowy kontrakt Gonza był tak ważny dla klubu pisaliśmy TUTAJ. Warto jednak podkreślić, że w klubie tym jednym ruchem zatrzymano króla strzelców poprzedniego sezonu, najlepszego strzelca drużyny w sezonie obecnym oraz kapitana drużyny. To bardzo jasny sygnał płynący z Bukowej – „jesteśmy coraz silniejsi”.
2. Nowe kontrakty dla Łukasza Pielorza i Adriana Frańczaka – Ci zawodnicy dali się poznać jako gracze solidni, reprezentujący stałą formę przez całą rundę/sezon. Nowe umowy dla tych zawodników to dobry krok.
3. Sprzedaż Rafała Pietrzaka – tak jak pisaliśmy wyżej – klub przełamał negatywny trend pozbywania się zawodników za darmo i w końcu sprzedał zawodnika do klubu z Ekstraklasy. Jeśli Pietrzak i tak by odszedł za pół roku, to bardzo cieszy, że udało się nam na nim zarobić.
4. Szeroki przegląd zawodników związanych z rezerwami i akademią zarówno w sparingach, jak i na obozach.
5. Rozwiązanie kontraktów z zawodnikami, którzy swoje szanse już dostali.

MINUSY OKIENKA TRANSFEROWEGO

Oczywiście do tej rubryki za jakiś czas mogą dołączyć nazwiska zawodników pozyskanych podczas tej zimy, jednak trzymamy kciuki by tak się nie stało. Minusów związanych z transferami widać na chwilę obecną zdecydowanie mniej:

1. Niewiadoma forma Tomasza Zahorskiego – sprowadzamy zawodnika, który grał w II lidze w Stanach i jak sam przyznawał w jednym z wywiadów – nie jest to szczególnie wysoki poziom piłkarski. Jeśli Zahorski „nie zaskoczy”, to latem będzie bardzo mało czasu na znalezienie napastnika, z którym Gonzo będzie miał strzelać bramki decydujące o awansie w przyszłym sezonie.
2. Strata Wojtka Trochima – może przesadzam, bo piłkarzem finezyjnym nie był i braki piłkarskie posiadał, ale uważam że zawsze jeden taki charakterny zawodnik powinien się w szatni znaleźć – a Trochim właśnie taki był.
3. Testy Malovica – Dariusz Motała przekonywał, że chociaż pracownicy klubu nie obserwowali serbskiego zawodnika osobiście, to jego zaproszenie na Bukową nie wzięło się tylko z „filmików na YouTube”. Serba po kilku treningach odstrzelono. Trochę to mało poważne.

PODSUMOWANIE

Bilans plusów i minusów sprawia wrażenie, że okienko transferowe zostało wykorzystane dobrze, a przynajmniej całkowicie na miarę naszych możliwości. Kiedy patrzymy na kadrę pierwszego zespołu widać, że ubyło słabych punktów. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że tak naprawdę w dużej mierze o ocenie tego okienka zadecyduje nie tylko przyszła runda, ale i to jak będzie prezentował się GKS na starcie przyszłego sezonu…

7 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

7 komentarzy

  1. Avatar photo

    Lolek

    15 lutego 2016 at 19:45

    Tranfery do bani.Strata Pietrzaka i Trochima.Lipa!Za rok moze awans.

  2. Avatar photo

    Czarek

    16 lutego 2016 at 00:04

    A gdyby Pietrzak został to by było „na chuj trzymać grajka, który za pół roku odejdzie za darmo”. Ja pierdole, wiecznie niezadowoleni…

  3. Avatar photo

    pawelas197

    16 lutego 2016 at 12:59

    no wlasnie widac ze tylko kasa siemusi zgadzac moze by nam pomogl jeszcze w walce o awans

  4. Avatar photo

    Fan

    16 lutego 2016 at 20:17

    Pietrzak by sie jeszcze przydol pewny byl na lewej…teraz to bobole beda,brak wzmocnien,cienko to widze z arka w pole raczej.

  5. Avatar photo

    Roberto

    17 lutego 2016 at 11:25

    kuzwa sami selekcjonerzy!!!!Szkoda mi Jurka!! A reszta krzyżyk na droge!!

  6. Avatar photo

    kibic bce

    17 lutego 2016 at 15:56

    Mi tylko szkoda Trochima mial swoje wady w grze ale serducha i watroby nie oszczedzal. Pietrzak ciagnelo do dalej. Jego wybor i uszanujmy to. Z niewolnika nie zrobisz pracownika. Oby transfery przyniosly efekt.
    Minus jeden slabi sparing partnerzy:( Liczylem na mocniejsze akcenty do testowania naszych graczy. Jedynie Gornik byl mocny. Reszta kelnery. Mogli sie wlodarze klubu bardziej postarac. Np o Piasta, Banik, Smierdzieli, Sparta Praga lub jeszcze kogos z ekstraklasy lub innych pierwszych lig.

  7. Avatar photo

    Bartolo

    17 lutego 2016 at 18:49

    Banda kłamców zarządza tym klubem.Te gatki w mediach,że tylko awans itd. itp.
    Srały muchy będzie wiosna…Tylko idioci dają się nabrać na te same numery.Klub finansowo ma się lepiej niż kiedykolwiek!!
    I co? I gó…Kadra słaba jak jesienią.W czerwcu wymyślą 3-letni plan powrotu do ekstraklasy.Chciałbym się mylić,ale od kwietnia znowu będą puchy na meczach.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dokąd zmierzacie Szoszoni?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po 23 latach GKS Katowice wraca do Europy. Niezwykłym faktem jest to, że trafiając na tak bliskiego geograficznie rywala jak MŠK Žilina, GieKSa zagra w pucharach z przeciwnikiem oddalonym zaledwie jedną czwartą odległości od miejsca, w którym te puchary drużyna sobie w lidze zapewniła. Jeśli Baltika Kaliningrad nie wywalczyła kiedyś pucharów w ostatniej serii gier z Łucz Energią Władywostok, to zapewne próżno szukać takiej sytuacji w annałach europejskiej piłki.

W lidze wyjazd 150 kilometrów kwalifikujemy jako nie najbliższy, ale bliski. Przecież to mniej niż choćby do Wrocławia, a przecież tam to jest szast prast i jest się na miejscu. Tak więc logistycznie wypadło dla GKS idealnie – brak konieczności lotu, a i dla kibica jest to wycieczka bardzo łatwa. Pamiętajcie tylko, że jeśli będziecie przekraczać granice w Zwardoniu, to odcinek autostrady D3 (Skalite – Svrčinovec) jest zamknięty i trzeba jechać wioseczkami i miasteczkami m.in. przez Oszczadnicę. Wiadomo – jeśli chodzi o przygodę dla kibiców, to lepszy byłby Hajduk, ale przygody zostawmy sobie po prostu na następne rundy.

MŠK Žilina to drugi po Slovanie Bratysława najbardziej utytułowany klub Słowacji. Został założony w 1908 roku pod węgierską – w wyniku madziaryzacji – nazwą Zsolnai Testgyakorlók Köre (Klub Gimnastyczny w Żilinie). Później nazwa zmieniana była kilkukrotnie, choć w latach 1919-1948 była bliska obecnej – ŠK Žilina. Zresztą tak samo nazywał się w latach 1990-1995 i właśnie wtedy dodana została literka „M”, czyli „Miejski”. Pierwsze sukcesy klub odniósł w latach 1928 i 1929 w nieoficjalnych rozgrywkach zdobywając Mistrzostwo Słowacji. To był czas, kiedy istniała Czechosłowacja i był okres, w którym najlepsze drużyny słowackie grały w fazie play-off o mistrzostwo łączonego kraju. W omawianych latach nie miało to jednak miejsca.

W lidze czechosłowackiej zespół grał przez 30 sezonów, a najwyższym miejscem z tamtego czasu było czwarte w sezonie 1946/47. Wielkimi zgłoskami zapisał się początek lat 60. W pierwszej w historii edycji Pucharu Czechosłowacji ówczesne Dynamo Żilina dotarło aż do finału, gdzie w Ołomuńcu uległo praskiej Dukli 0:3. Jako, że Dukla zdobyła mistrzostwo, Słowacy dostali przepustkę do Pucharu Zdobywców Pucharów. Tam to zrobili niemałą furorę, dochodząc aż do ćwierćfinału, choć były to czasy, że aby dotrzeć na ten szczebel wystarczyło przejść… jedną rundę.

W dwumeczu Żilina trafiła na grecki Olympiakos. W pierwszym meczu w Pireusie goście mimo dwukrotnego tracenia prowadzenia, w 87. minucie jednak dopięli swego, gdy Julius David po raz trzeci trafił do siatki. W rewanżu Słowacy wygrali 1:0 po golu Vladimira Pisarika.

Prawdziwa bomba miała miejsce w ćwierćfinale. Dynamo trafiło na broniącą pucharu Fiorentinę i w pierwszym meczu to właśnie klub z Żiliny sensacyjnie wygrał to spotkanie 3:2, wprawiając w osłupienie byłego wicemistrza świata, węgierskiego trenera Nandora Hidegkutiego, mającego swego czasu swój epizod na ławce w… Stali Rzeszów. W rewanżu jednak faworyt odrobił straty i wygrał 2:0.

Ciekawostka! Bramkarzem Żiliny w tych spotkaniach był zawodnik nazywający się… František Plach. Tak, to nie przypadek – był to dziadek obecnego golkipera Piasta Gliwice, mającego to samo imię, co świadczy, że była to persona poważana i szanowana w rodzinie. Kontuzjowanemu od marca wnukowi słynnego dziadka życzmy dobrej rekonwalescencji i dalszego dochodzenia do siebie po marcowym urazie kolana.

W nowożytnej historii, czyli grze już w stricte w lidze słowackiej – po rozpadzie Czechosłowacji – MŠK Žilina odniosła sporo sukcesów. Siedmiokrotnie zdobyli mistrzostwo, choć pięć z tych tytułów przypadło na pierwszą dekadę XXI wieku. Dodatkowo dwukrotnie zdobyli Puchar Słowacji i cztery razy byli finalistą. To właśnie zdobycie pucharu w tym roku dało piłkarzom Pavola Staňo przepustkę do kwalifikacji Ligi Europy.

Pavol Staňo to postać w polskiej piłce aż nadto znana. Jako piłkarz rozegrał aż 243 mecze w ekstraklasie i zdobył 23 bramki. Występował w Polonii Bytom, Jagiellonii, Koronie, Podbeskidziu i Termalice.

W XXI wieku Słowacy zagrali niezliczoną ilość spotkań w europejskich pucharach. Raz nawet awansowali do Ligi Mistrzów, gdy w decydujących bojach dwukrotnie wygrali ze Spartą Praga, ale w grupie już poszło im fatalnie – przegrali wszystkie sześć meczów, a z Marsylią polegli u siebie aż 0:7. Jeśli chodzi o pojedynczy mecz to na pewno słowaccy kibice wspominają triumf na Villa Park w 2008 roku, kiedy to niedoceniany przybysz z Europy środkowej wygrał z Aston Villa 2:1, co oklaskiwał z ławki trenerskiej dobrze znany w Polsce Dusan Radolsky. Co ciekawe Żilina, która teraz przecież przegrała dwumecz z Hajdukiem, wyeliminowała Chorwatów w 2009 roku w eliminacjach do Ligi Europy. Z ciekawszych wyników na uwagę zasługuje zwycięstwo z luksemburskim Dudelange… 5:4 oraz niesamowita końcówka dwumeczu z Worskłą Połtawa z 2015 roku. Żilina w pierwszym spotkaniu wygrała 2:0, taki sam wynik, tyle że na korzyść Ukraińców był po 90 minutach rewanżu. W dogrywce Worskła strzeliła na 3:0, ale w doliczonym czasie goście ze Słowacji zdołali strzelić gola dającego awans – wtedy jeszcze bramki na wyjeździe były premiowane. Potem Żilina nawet wygrała pierwszy mecz z Athletikiem Bilbao 3:2 (przegrywając 0:2 do przerwy!), ale w rewanżu Baskowie ugrali 1:0.

W poprzednim sezonie doszło w końcu do starcia MŠK Žilina z polskim klubem, mianowicie Rakowem Częstochowa. Medaliki nie zostawiły złudzeń Słowakom wygrywając 3:0 u siebie i 3:1 na wyjeździe. W dwumeczu tym debiutował w europejskich pucharach Oskar Repka, dla którego pierwsze starcie było dopiero drugim meczem w ogóle w barwach Rakowa, po inauguracji przeciw GKS Katowice. Choć proforma dodajmy, że w 1997 roku Żilina zmierzyła się w Pucharze Intertoto z Odrą Wodzisław, a było to o tyle ciekawe, że teoretycznie niemająca szans na Puchar UEFA Odra została właśnie zgłoszona do rozgrywek „Pucharu Lata”. Intertoto odbywało się wówczas jeszcze w trakcie trwania poprzedzającego sezonu i na finiszu ligi wodzisławianie jednak do Pucharu UEFA się dostali – kosztem GieKSy. Odra zremisowała z Żiliną 0:0, a trenerem gości było – co za zaskoczenie – Dusan Radolsky.

1 maja 2026 MŠK Žilina zdobyła swój trzeci Puchar Słowacji. W rozegranym u siebie, czyli na Stadioniem pod Dubnom, drużyna wygrała z FC Košice 3:1. Bramki zdobyli Michal Fasko, Filip Kasa i Marko Roginić. Tym samym trofeum wróciło do Żiliny po 14 latach. Co ciekawe z rywalem z Koszyc zespół zmierzy się w pierwszej kolejce nowego sezonu i pojedynek ten odbędzie się pomiędzy dwoma meczami z GKS Katowice.

Przez lata przewinęło się przez ten klub wielu nie tylko znanych zawodników, ale przede wszystkim znanych nam – polskim kibicom. Z racji bliskości do polskiej granicy, wielu słowackich zawodników czy trenerów mieliśmy okazję gościć na terytorium naszego kraju, ale przecież też Polacy zaznaczyli swój ślad w klubie spod Małej Fatry.

Obecnie barw słowackiego klubu broni Fabian Bzdyl, młodzian z Cracovii, który jednak nie miał okazji zagrać na Nowej Bukowej w przegranym przez Pasy 1:2 meczu. W przeszłości w Żilinie grał jeszcze Dawid Kurminowski i robił tam niemałą furorę – strzelając w 52 meczach aż 27 bramek i mając na koncie tytuł króla strzelców w sezonie 2020/21 z 19 trafieniami na koncie. No i największa obecnie gwiazda Jakub Kiwior, który z Železiarne Podbrezová trafił właśnie do Żiliny i rozegrał tam 50 meczów. Dobre występy zaowocowały transferem do Spezii, a potem piłkarz zdobył kontrakt życia w Arsenalu. Obecnie broni barw FC Porto.

A piłkarze, którzy grali w Żilinie oraz w polskich rozgrywkach: Aleš Besta strzelił nam kiedyś bramkę w meczu Górnika z GieKSą, gdy rozpoczynała się i umacniała ówczesna zgoda, a na Roosevelta, na starym jeszcze stadionie, przy 20 tysiącach kibiców mieliśmy piłkarskie święto. W Polsce grali lub grają przecież Wahan Biczachczjan, Roman Gergel, Ľubomír Guldan, Róbert Jež, Dušan Kuciak, Samuel i Patrik Mrázowie, Ján Mucha, Róbert Pich, František Plach, Ivan Trabalik czy Kristian Vallo.

Zdecydowanie największą karierę w światowej piłce zrobił Milan Škrinjar, reprezentant Słowacji, wychowanek tego klubu, który rozegrał niemal dwieście meczów w Interze Mediolan, a grał też w PSG. Zawodnik obecnie gra w Fenerbahçe i sposobi się do gry o Ligę Mistrzów z Górnikiem Zabrze. Polscy kibice mogą pamiętać Stanislava Sestaka, który niegdyś w Bratysławie w dwie minuty strzelił dwie bramki reprezentacji Polski w eliminacjach do Mundialu 2010 odwracają losy spotkania. No i oczywiście Martin Dúbravka, wieloletni bramkarz Newcastle United. Ostatnio grał w Burnley, a pod koniec czerwca został ogłoszony zawodnikiem Tottenhamu.

MŠK Žilina ma też powiązania z GieKSą. Jedno przeszłe, jedno obecne. Oliver Praznovsky grał w GKS przez dwa sezony. Miał lepsze i gorsze momenty, ale w formie był zawodnikiem bardzo solidnym. Katowicki Senderos strzelił cztery bramki dla naszego zespołu. Potem m.in. przez cztery lata grał w Chrobrym Głogów. No i obecny zawodnik – Marko Roginić. Chorwat w GieKSie był przez półtora sezonu i rozegrał 43 mecze zdobywając zawrotne 3 bramki – przeciw ŁKS, Łęcznej i Tychom – co ciekawe wszystkie na wyjeździe. Potem właśnie trafił do zespołu z Lubelszczyzny.

Nazwa stadionu MŠK Žilina wprost nawiązuje do wzgórza Dubeň znajdującego się nieopodal – po drugiej stronie rzeki Wag, a widocznego z samego obiektu. Analogicznie więc z wieży widokowej na górze tejże, widać stadion, jak i całą piękną panoramę miasta. Na tym jednak widoki się nie kończą, gdyż Żilina znajduje się nieopodal Małej Fatry ze swoimi wysokimi szczytami i bardzo wymagającymi podejściami na Wielki Krywań, Stoh czy Wielki Rozsutec, szpizczastą górę widoczną świetnie choćby z naszej Magurki Radziechowskiej w Beskidzie Żywieckim. Swoją drogą obiekt ten tak do złudzenia przypomina stadion Górnika Łęczna, że wspomniany Roginić, gdy zmieniał barwy klubowe musiał mieć w głowie niezłe zamieszanie i zastanowienie, czy aby na pewno transfer doszedł do skutku i nadal nie dźwięczyły mu w głowie tony głosu Krzysztofa Cugowskiego.

Drużyna i trenerzy Żiliny mieli duże aspiracje przed meczami z Hajdukiem. Pavol Staňo zapowiadał, że zespół chce grać swoją i odważną piłkę. Czy jednak te słowa mogły się ziścić? Piłkarze ze Słowacji w Splicie nie zaprezentowali się najlepiej, choć mimo to mieli swoje stuprocentowe okazje, których nie wykorzystali Hranica i Roginić, a jeden z obrońców Hajduka nieomal zaliczył „estońską sztuczkę”, bo bramkarz znajdował się za światłem bramki, ale po przeciwległej stronie i podanie do pustaka… minimalnie minęło lewy słupek. Tak, chorwacki obrońca zrobił to co należy, czyli nie zagrał w światło bramki, ale serce kibicom Torcidy podeszło do gardła, a nasi południowi sąsiedzi mieli nadzieję. Märtenowi Kuuskowi życzymy wszystkiego dobrego w barwach Dumy Stolicy!

Fani z Żiliny nie byli pocieszeni. W sieci pojawiło się utyskiwanie na postawę zespołu w tym meczu, ale też kibice zwracali uwagę na szerszy kontekst, czyli zarówno brak wzmocnień, jak i kontynuację słabej gry z końcówki poprzedniego sezonu.

„Kpiną jest to, że na Europę nie zostało wystawione ani jedno wzmocnienie, ale to nie jest niespodzianka w ostatnich latach”

„Wynik z przebiegu meczu powinien brzmieć 6:1. Zero obrony”

„Możemy się cieszyć, że z tak nędzną grą, mamy taki wynik. Z drużyny, która miała tytuł w garści, zajęliśmy czwarte miejsce na wiosnę, a puchar był cudem”

„Strasznie słaby występ wczoraj. Atak to katastrofa, Roginič i Faško wypadli z formy, czuję się jakbyśmy ich tam nie mieli”

„Žilina = obolałe oczy, nieszczęście”.

Trudno się dziwić frustracji kibiców, bo rzeczywiście – mimo, że drużyna awansowała do pucharów, to wiosna do dobrych nie należała. Sezon zasadniczy (22 kolejki) Żilina zakończyła na 3. miejscu z sześciopunktową stratą do lidera. Bilans 11-7-4 nie wyglądał najgorzej. Grupa mistrzowska to jednak były cztery zwycięstwa i sześć porażek. W ostatnich pięciu kolejkach sezonu drużyna przegrała czterokrotnie. To skutkowało wypadnięciem poza podium i strefę pucharów, dlatego tak ważne było zdobycie Pucharu Słowacji.

Patrząc na składy z meczu z Rakowem sprzed roku, widać, że w zespole doszło do kilku przetasowań. W pierwszym meczu grało czterech, a w drugim pięciu zawodników, których już w klubie nie ma. Przede wszystkim odszedł młody, zdolny Ghańczyk Samuel Gidi, który trafi do Cincinati i w Major Leauge Soccer rozegrał już (na raty – 2 pobyty) 23 mecze, grając m.in. przeciw takim gwiazdom jak Leo Messi. To była ważna postać, bo w Żilinie zawodnik rozegrał ponad sto meczów. No ale odeszli też tacy piłkarze jak Ľubomír Belko (Viking), Samuel Kopásek (Pardubice, a dosłownie wczoraj wypożyczony do Lechii Gdańsk), Adrián Kaprálik (Holstein Kiel) czy Dávid Ďuriš (Rosenborg).

Popularni Szoszoni kilka lat temu nie mogli być jednak pewni, że ich klub nadal będzie znajdował się na piłkarskiej mapie Słowacji. Krótko bowiem po ogłoszeniu w Europie pandemii, trzy tygodnie po przerwaniu rozgrywek – MŠK Žilina ogłosiła komunikat z enigmatycznym określeniem „postawienia klubu w stan likwidacji”. Powodem była fatalna sytuacja finansowa. Klub w związku z nią chciał obciąć siedemnastu najlepiej zarabiającym piłkarzom aż 80 procent pensji, na co zawodnicy nie chcieli przystać, choć byli gotowi na zrzeczenie się pewnej części wynagrodzenia. W związku z odmową piłkarze dostawali wypowiedzenia. Problem polegał na tym, że klub nie ogłaszał bankructwa, chciał po prostu ogarnąć finanse – sportowo w przypadku powrotu do rozgrywek, drużyna miałaby do nich przystąpić, tylko grając juniorami, ewentualnie tymi, którzy zgodziliby się na drastyczną obniżkę apanaży i zostali w klubie. Nasi Kurminowski i Kiwior byli wówczas młodymi zawodnikami, więc ich tak drastyczna obniżka pensji nie dotyczyła i w klubie zostali. Jednym z tych, który odszedł był obecny bramkarz Piasta Gliwice, który trafił do klubu w obliczu kontuzji Placha – Dominik Holec, który sam głośno wyrażał swoje niezadowolenie z tej 80-procentowej obniżki. Natomiast, że stara miłość nie rdzewieje pokazali inni zawodnicy, którzy wówczas rzeczywiście z klubu odeszli, ale dziś po kilku latach znów bronią barw MŠK Žilina – jak choćby Filip Kasa czy kapitan Miroslav Kacer.

A dlaczego w ogóle MŠK Žilina to Szoszoni? Przydomek i maskotka nawiązują do grupy plemion indiańskich. Plemiona te zamieszkujące m.in. tereny dzisiejszych stanów Wyoming i Idaho, zajmowały się głównie łowiectwem i zbieractwem. Ich głównym pożywieniem były orzeszki piniowe, ale ci, którzy mieli zdolność polowania, próbowali zdobyć zające wielkouche, ale także sarny, bizony czy antylopy. Była to grupa uboga, wedle relacji amerykańskich i brytyjskich traperów nie stanowili mocnej siły w tym regionie. Dodatkowo dochodziło do starć i nieporozumień ze względu na wybijanie przez traperów populacji bobra, która to była dla Szoszonów m.in. źródłem odzieży. Rząd USA próbował ogarnąć sytuację, stworzyć rezerwaty i dostarczać im środki na przetrwanie, ale wyglądało to różnie, a na pewno dość szorstko i dochodziło na tym tle do wielu nieporozumień.

Co ciekawe nie tylko amerykańskie, ale i afrykańskie wątki dotyczą naszego najbliższego rywala. W 2018 roku założono bowiem w Ghanie filię MŠK Žilina, mianowicie MŠK Žilina Africa FC. Klub zlokalizowany jest w Labadi na przedmieściach Akry i występuje na trzecim poziomie rozgrywkowym. W zakończonym sezonie zespół w czterozespołowej grupie play-off o awans zajął trzecie miejsce, w niefortunnym układzie punktów 6-6-6-0 (Czesław Michniewicz na Euro U-21 nie lubi tego). Drużyna wygrała dwa mecze i jeden przegrała, ale bilans bramkowy 2:2 nie pozwolił wywalczyć awansu na zaplecze. Między klubem-matką, a ghańską filią rzadko dochodziło do wymian piłkarzy, ale wspomniany wcześniej Samuel Gidi był właśnie tą perełką wyłowioną z afrykańskiego kraju. Zawodnik przyjął słowackie obywatelstwo i zagrał sześć meczów w młodzieżówce.

Swoją drogą nazwy trzecioligowych ghańskich drużyn są… specyficzne. True Life, Prestige, Immigration, Ghana Army, Third World, Still Believe, John Paintsil czy Mobile Phone People raczej przywołują skojarzenia z rozgrywek Red Boxa lub innych lig szóstek. Dla młodszych i niewtajemniczonych kibiców przypomnę, że np. John Painstil to po prostu były reprezentant Ghany w piłce nożnej, uczestnik Mundialu w 2006. Natomiast jeśli chodzi o filię lub (?) fancluby (?) to można tam znaleźć także choćby… Schalke 04 czy Besiktas Berlin.

Wróćmy do dwumeczu z Hajdukiem. W rewanżu Żilina zaczęła grać, ale… zbyt późno. Kiedy Van Hoorenbeeck strzelał dla gości bramkę do szatni, wydawało się, że wszystko jest pozamiatane. Pogoń Żiliny zakończyła się strzeleniem dwóch bramek, z czego tej drugiej w doliczonym czasie gry. Na więcej nie starczyło czasu. Pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył Roginić, natomiast dwukrotnie zawodnik ten tak szpetnie zmarnował stuprocentowe sytuacje, że naprawdę trudno się dziwić komentarzowi jednego z fanów zespołu: „Ale ten chłopak to drewno!”.

Kibice zwracali uwagę na dobrą postawę w drugiej połowie.

„Gdyby grali tak, jak przez ostatnie 30 minut to skończyłoby się 4:1”

„Dlaczego od początku nie grał Bzdyl?”.

Prawda. Fabian zastąpił kapitana Miroslav Káčera i wniósł mnóstwo ożywienia dla gry zespołu. Wypracował drugiego gola.

Kapitan zespołu Miroslav Káčer powiedział, że ma nadzieję, że w kolejne rundzie z tych sytuacji, które sobie wykreują, bramki będą już strzelać. Obrona GKS musi się więc mieć na baczności.

Bardzo ciekawy komentarz zawarł jeden z kibiców, który patrzy na szerszy kontekst:

„Po zwycięstwie w Pucharze Słowacji pan Antošík zapowiadał: „Tym razem chcemy odnieść sukces w Europie. Sprowadzimy dwóch nowych zawodników!”. Tymczasem znów zamieniliście to w przedsięwzięcie czysto biznesowe. Wystawialiście do gry piłkarzy, których chcieliście sprzedać. Z Polakami też odpadniecie, a potem nastąpi kolejna wyprzedaż – dokładnie tak jak ostatnim razem. Czy dziwi was, że cała Żylina i okolice kompletnie nie interesują się waszą drużyną piłkarską?”.

To daje obraz, że kibice są niezadowoleni nie tylko z braku wzmocnień, ale z permanentnych osłabień, ba – niektórzy przewidują odejścia zawodników jeszcze przed dwumeczem z GieKSą. Ktoś inny napisał:

„Tak jak w zeszłym roku, tak i teraz Polacy wygnają nas z europejskich pucharów”

Całość pokazuje, że mimo triumfu w krajowym pucharze, nastroje kibiców w kontekście kilku ostatnich lat najlepsze nie są. Systematyczne porażki w pierwszych rundach europejskich pucharów są dla żilinian frustrujące. Mają oni nadzieję na przejście GKS, jednak zdania są podzielone – jedni uważają rewanżowy mecz z Hajdukiem za dobry prognostyk, inni mają dość sporo defetyzmu i przewidują porażkę.

Czy Adam Zreľák zagra przeciw swoim rodakom to zawsze jest niewiadoma, ale w przeszłości miał już tę okazję. W barwach Rużomberoka strzelił przeciwko Żilinie gola i zaliczył asystę.

Dla GKS Katowice europejskie puchary to wielka niewiadoma. Dodatkowo Katowiczanie nie trafiają na amatorów z San Marino czy Andory, jak to kiedyś bywało w przypadku polskich drużyn we wczesnych fazach. Trafiamy na drużynę z regionu, niesłabą i też nieprzesadnie mocną. Wydaje się, że liga słowacka jest nieco słabsza od polskiej, co by dawało pewną przewagę naszej drużynie. Z drugiej strony rywale są na europejskiej arenie dość ograni. Nie ma więc chyba co dywagować, kto jest faworytem tej potyczki. Na pewno rywal jest w zasięgu, a dwumecz Rakowa z poprzedniego roku wyraźnie to pokazał.

Źródła:
Wikipedia PL
Wikipedia EN
https://igol.pl/msk-zilina-likwidacja-co-oznacza/
Transfermarkt
https://sciezkimojegoswiata.pl/2020/09/26/vyhliadkova-veza-duben-czyli-wieza-widokowa-w-zylinie/
90minut.pl
https://www.mskzilina.sk/
Facebook – MŠK Žilina
Foto: https://img.uefa.com/imgml/stadium/uw/65053.jpg

Kontynuuj czytanie

Hokej Podcasty

Wywiad z Bartoszem Fraszko

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Hokeiści GieKSy już za kilkanaście dni powrócą na lód, by rozpocząć przygotowania do sezonu 2026/27. Korzystając z przerwy – Wierzba spotkał się z Bartoszem Fraszko na godzinną rozmowę.

Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!

Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):

Konto:
Santander
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Bukowa 1a, 40-108 Katowice
Tytułem: Podcast hokej

PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast hokej

Posłuchaj archiwalne podcasty:

Z klepy

Jesteśmy dostępni także na Spotify:.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Bliżej Żiliny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Hajduk Split wygrał w pierwszym meczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy z MSK Żilina 2:0. Przegrany tego dwumeczu będzie rywalem GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji.

Pierwszą bramkę zdobył w 22. minucie Roko Brajković, pięknym technicznym strzałem z kilkunastu metrów pokonując Jakuba Badzgona. Drugie trafienie zaliczył Dalisson, który przeprowadził indywidualną akcję i płaskim strzałem zza pola karnego podwyższył prowadzenie swojego zespołu.

Hajduk był zespołem dominującym i stworzył sobie jeszcze kilka sytuacji, jednak Żilina również miała swoje okazje – m.in. znakomitych sytuacji sam na sam nie wykorzystali Timotij Hranica i Marko Roginić.

Rewanż odbędzie się w czwartek 16 lipca o 20:30 w Żilinie.

Pierwszy mecz drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji GKS Katowice rozegra na wyjeździe 23 lipca.

Hajduk Split – MSK Żilina 2:0
Bramki: Brajković (22), Dalisson (49).
Hajduk: Silić – Acapandie, Maresić, Van Horenbeeck, Hrgović, Brajković (79. Hodak), Pajaziti, Pukstas, Dalisson (79. Del Moral), Melnjak (73. Huram), Sego (86. Livaja).
Żilina: Badzgon – Paliscak, Kasa (63. Minarik), Narimanidze, Hranica (82. Datko), Kaceer (71. Adang), Bzdyl, Kasko (63. Ilko), Kosa (63. Florea), Bari, Roginić.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga