Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu z Zagłębiem
Mecz z Zagłębiem to już historia, ale długo jeszcze może odbijać nam się czkawką. Już w środę kolejny ważny mecz – tym razem pucharowy z Wigrami Suwałki. Tradycyjnym post scritpum zamykamy temat sobotniego spotkania.
1. W sobotę mieliśmy niesamowity wręcz upał. Gdy wyszedłem z domu naprawdę nie zazdrościłem zawodnikom, że będą musieli w takich warunkach grać mecz – i to w pełnym słońcu. Trzeba przyznać, że zacienione trybuny dawały ulgę i dało się wytrzymać.
2. Otoczka meczu jaka była, każdy widział. Plakaty, billboardy, mobilizacja znajomych. Ostatecznie zakończyło się frekwencją 6700, niespotykaną od wielu, wielu lat. Na Bukowej mieliśmy mieć prawdziwe piłkarskie święto.
3. Było to widać na stadionie już na godzinę przed meczem. Mnóstwo ludzi już na obiekcie, na parkingu oraz zapełniające się trybuny. Można powiedzieć, że na godzinę przed pierwszym gwizdkiem na Blaszoku było więcej ludzi niż czasem 5 minut przed meczem.
4. Wszyscy na żółto. Przypomniał się mecz barażowy z BKS Bielsko-Biała. Naprawdę taka mobilizacja była niespotykana.
5. Takiej owacji dla piłkarzy wychodzących na rozgrzewkę nie pamiętam. To był prawdziwy szał, aż ciarki przechodziły po plecach. Podobnie jak wtedy, gdy wyczytywane były składy i po każdym z nazwisk padało – jak za starych czasów – głośne „Jest!”.
6. Kibice GieKSy i Zagłębia wzajemnie się pozdrawiali i choć poprawni politycznie miłośnicy dobrego wychowania powiedzą, że przeklinać nie wolno, to jednak takie okrzyki z obu stron mocno podnoszą temperaturę spotkania.
7. U nas w redakcji również mobilizacja była niesamowita. Niemal w komplecie byliśmy na stadionie już 60 mnut przed meczem i jak zwykle chcieliśmy obrobić go bardzo dobrze – co nam się zresztą jak zwykle udało 😉
8. W zespole gości mieliśmy dwóch zawodników z przeszłością w GKS Katowice – Krzysztofa Markowskiego i Grzegorza Fonfarę. Maro niestety rządził na boisku w defensywie, Fąf pojawił się na 6 minut przed końcem.
9. Atmosfera była nieprawdopodobna, ale niestety – z każdą minutą beznadziejnej postawy naszych piłkarzy stopniowo wygasała. Niby powinno się zawodników wspierać w trudnych momentach i to jest prawda, ale piłkarze nie zrobili absolutnie nic, aby te emocje w kibicach wzbudzić i utrzymać. Zrobili natomiast wszystko, aby je wygasić. Pod koniec to już był raczej pogrzeb…
10. Po końcowym gwizdku w szeregach gości zapanowała euforia. Przyjechac beniaminek z Sosnowca i na naszym terenie rządził. To straszne.
11. Trudno się dziwić patosowi trenera Artura Derbina, który wspominał swoją wizytę na Bukowej w przegranym przez Zagłębe meczu 0:5. Derbin był wówczas na naszym stadionie jako kibic.
12. Klub, kibice i my na stronie pompowaliśmy ten balon. Potrzebujemy takich emocji, musimy się nakręcać, by kibicowsko przeżyć. Niestety po raz kolejny dostaliśmy w twarz. Balon pękł, ciśnienie opadło, cała pozytywna atmosfera wokół klubu wzięła w łeb.
13. Gramy jednak dalej i teraz już liczy się tylko awans do kolejnej rundy Pucharu Polski. Odwracać się od drużyny nie możemy. Więc cel na środę i sobotę to wygrać w Suwałkach i Gdyni.
14. Żeby nie było 13.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Piynciok na Arenie Katowice!
W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.
Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.
W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!
GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.
23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

lukasz
10 sierpnia 2015 at 10:47
szkoda tylko ze takie persony jak Shellu czy Junior nie wypowiedza sie w temacie zachowania “kibicow” z ochorona, proby sforsowana barier czy rzucaniem Herbem. Tematu wlasciwie nie ma uznaje sie ze atmosfera byla swietna i tyle. A gówno prawda ja siedzialem na 2 z rodzina i wielu ludzi patrzylo z niedowierzaniem i niesmakiem ze kilkunastu idiotow niweczy trud normalnych kibicow ktorzy przyszli pokibicowac. Ale nie ma nawet zadnej reakcji po prostu nic, huj z tym ze kare na nas naloza huj z tym ze nie bedzie wyjazdow huj z tym ze zamkna stadion – wazne ze bylo swieto bo DEBILE wyrwali troche kszeselek i bylo swietowanie. Tak jak napisal kibic – nie bedzie normalnie nigdy bo taki mecz jak z Zaglebiem powinien byc co kolejke – przynajmniej jesli chodzi o liczbe ludzi na trybunach. To powinno byc swieto a nie mozliwosc do pokazania hamstwa i skurwysynstwa na stadionie. Pamietam jak sie pisalo o tym ze stadion na min 25 tys bo przeciez beda przychodzic cale rodziny itp. itd. Gowno prawda !!! Jesli raz na kilkadziesiat spotkan na mecz idzie 7 tys ludzi i nie potrafia sie zachowac to co dopiero marzyc o tym zeby zapelniac taki stadion co kolejke … Normalnych Kibicow i ludzi nie oszukamy w ten sposob. Fakty sa przeciwko nam …
fanclub dortmund
10 sierpnia 2015 at 11:42
kurwa jaki stadion an 20000 ludzi??????SKAD WY ICH WEZMIECIE???? Z TESCO???CZY Z SILESIA CENTER????PORAZKA TOTALNA WOLNE MIEJSCA NA ZAGLEBIU TO WSTYD A BEBNIARZ TO SE MOGL KAMERKE NA FUJARZE TRZYMAC DOPING BYL JAK NA WAGE MECZU CIENKI ;poleglismy w sobote na calej lini i tyle
Marcin
10 sierpnia 2015 at 11:52
Człowieku co Ty wypisujesz? Pełny stadion wszyscy na żółto i tylko kilkunastu grajków chłodzących po boisku którzy popsuli święto i nawet komentatorzy Polsatu stwierdzili że przez postawę na boisku kibice nie wytrzymali frustracji która sięgnęła zenitu i zastanów się po co przychodzisz na stadion bo jeżeli nie obchodzi Cię że kopacze udają że grają a najważniejsze to wizyta z dzieckiem na stadionie to życzę powodzenia bo z takim podejściem to na bukowej będzie plac zabaw a nie stadion poza tym po tym co kopaczyki pokazali to ten stadion znowu długo się nie zapełni bo można przegrać ale po walce jeżeli w ogóle wiesz co to znaczy
Do łukasza
10 sierpnia 2015 at 12:20
Za dużo wyborczej czytasz… Animozje między kibicami nawet przed wojną były. Jeżeli nie wiesz co to przypływ adrenaliny to się nie wypowiadaj. Już na młynie i wyjazdach lepsza obecność twardej ekipy niż „normalnych” kibiców z rodzinami którzy jedynie są mocni w gębie i potrafią jedynie wkurwiać z przeciwnej strony gości. To są derby jakich mało choć gorole się wypierają że to były derby… Ciekawe kaj będziecie na meczu z kluczborkiem pasjonaci spokoju na trybunach.
kibic
10 sierpnia 2015 at 12:51
dlaczego nikt nie krytykuje pilkarzy,trenera przeciesz oni zrobili z nas z klubu posmiewisko powinni ponies kare finansowa a paru z nich powinno wyladowac w rezerwach,niestety przes Cygana i Prokse mamy takich grajkow i nie za wiele da sie zmienic,brak dobrego mlodziezowca,srodek obrony jest do niczego,jak i prawa obrona dalej pomoc nie umie uspokoic gry i przejac ciezaru prowadzenia na siebie atak nie istnieje,ale tutaj najmniejsze pretensje bo niestety w klubie brak 2 napastnika ale to wina Proksy i jego oszustw o transferach konkretnych gdzie one sa,moze Burkchard na plus ale na niezbyt duzy,reszta na radzie dalej nic nie widac,choc Trochim sie stara ale to jeszcze za malo,Bebenek bez formy wiec co po rundzie jesiennej znowu bedziemy zmieniac sklad i sciagac kolejnych nie udanych grajkow,czy lepiej sciagnac 2,3 wartosciowych czy 10 nie udacznikow,niestety klub nic nie robi nic w tym kierunku a oszustwa Cygana i Proksy o rozmowach z pilkarzami z ekstrklasy to bujda,i spowodu nich po 23 latach przezylismy najwieksza chanbe i wstyd przegrywajac taki mecz i to bez jakiego kolwiek zaangarzowania,gdzie jest wypowiedz prezesa,kierownika druzyny po takim wstydzie co nm zgotowali,mam nadzieje ze zamiast liczenia kasy z miasta wezna sie do roboty i natychmiast klub zostanie wzmocniony dobrymi pilkarzami bo jesli nie to takie posmiewisko jeszcze nie raz przyjdzie nam przezyc w tym sezonie
lukasz
10 sierpnia 2015 at 13:43
na meczu z kluczborkiem, jak i na innych meczach od 22 lat bede na Bukowej. Jedynie przez te lata trybuna sie zmienila … pasjonaci spokoju … na ilu meczach byles za granica czlowieku? Ty wogole masz pojecie co to jest pilkarskie swieto ? W Dortmundzie np ? Z Twoich wypocin wynika ze nie masz pojecia. Kilkanascie lat temu tez byly animozje one sa i beda ale zmieniaja sie okolicznosci. Jestescy Klubem ktory nie jak 15-20 lat temu byl potega w Polsce i liczyli sie z nami tez w Europie. Teraz musimy pokazac ze przez te 20 lat zmienili sie nie tylko nasz stadion (oby wkrotece) pilkarze i kibice ale przedewszystkim mentalnosc. Pamietasz zadymy z Ruchem np ? byles na nich ? ja pamietam bardzo dokladnie. Ale od tego kto wieksza zadyme zrobi nie zalezy czy bedzie grac ekstraklasie ani to ze bedziemy miec nowy stadion. Jak ktos widzi ze kibicom w glowie tylko agresja to wezmie i zamknie stadion i ma w dupie czy na GieKSe chodzi tysiac czy 20 tysiecy kibicow. To jest ta roznica. Pozatym szarganie barwami i herbem jest czyms niedopuszczalnym … ale co sie dziwic skoro Honor tez juz nie za bardzo jest modny … a Tematu pilakrzy nie poruszam – po meczach z Wigrami i Rozwojem pewnie wiekszoc zesralaby sie jakiego to nie mamy mocnego skladu a teraz to wszystkich wyjebac na czele z Gonzem. Opmaietajcie sie. zagrali straszna hujnie ale jeden mecz nie skresla niczego. przed nami 32 kolejki. Z takim podejsciem to nie bedziesz chodzil na mecze bo nie bedzie na co kolego … dobrze sie zastanow.
Do łukasza
10 sierpnia 2015 at 14:47
tak wiem jakie haje były a teraz to normalnie przedszkole w porównaniu co dawniej było, ino że teraz za kłótnie z ochroną mogą jebnąć niezły zakaz. A co do piłki taką presje wszyscy wywarli że zagłębie dla gieksy stało się arsenalem. Ja przed meczem się przygotowałem na to psychicznie wiedziałem że tak będzie bo zbyt duża presja była a no jeszcze upały były co też męczy piłkarzy. Podam przykład z dupy wzięty bo nie chce mi sie sięgać pamięcią do takich przypadków. arsenal napina się na taki I ligowy obecnie fulham. Taka presja że ja pierdole, podkręcenie atmosfery wokół londyńskich derbów. Przychodzi czas meczu a tu dupa fulham wygrał bo cała otoczka arsenalu wywarła taką presje że ich rozsadzało.
Karlik
10 sierpnia 2015 at 14:58
Lukasz napisał „Kilkanascie lat temu tez byly animozje one sa i beda ale zmieniają się okoliczności” Owszem. Ale ja pamiętam czasy na blaszoku kiedy nie było jeszcze gniazda. Kto wtedy kręcił młynem pamiętacie.Pamiętam słowa „chuj z meczem najważniejszy jest doping, chuj z przyjezdnymi niech sobie śpiewają co chcą my robimy swoje!” Co ci da baranie jeden z drugim,że zaśpiewasz zagłębie to chuje, legia to stara …? Dopinguj swoją drużynę!!! legia, ruch, zagłębie wiedzą, że to kurwy, smrody, psy itp. itd. Droga młodzieży, rozumiem, że młodość ma swoje prawa i teraz mając 17 lat myślicie sobie chuj ze starymi ciulami którzy kiedyś stali na plastikowych długich elementach zwanymi ławkami. Ok macie do tego prawo. Ale czy nie lepiej darcie ryja polegające na obrażaniu przeciwnika poświęcić na doping swojej drużyny?!
Pamiętajcie o jednym media nie są zbyt przychylne GieKSie. dziennik zachodni np: https://www.youtube.com/watch?v=yeHuqduSO1Q Już kurwa widzę radość smrodów.
lukasz
10 sierpnia 2015 at 16:36
Karlik i o to wlsnie chodzi. O Doping a nie o robienie zadym. I niech nikt nie pierdoli o tym ze zadyma to adrenalina i zeby nie robic przedszkola na trybunach. To wlasnie takie zachowanie jest dziecinne – napierdalanie w plot – Brawo !!! Tylko szkoda ze potem prawdziwi kibice zamiast dopingowac musza patrzec na mecz w TV albo przez plot …
Z daleka
10 sierpnia 2015 at 17:49
Pierwszy raz na GieKSie od hmm jakichś 10 lat. Przyjechałem specjalnie z daleka, poszedłem na mecz z kobietą, która nie była nigdy na żadnym piłkarskim meczu. Byliśmy na jedynce.
Za GieKSą od małolata.
Musiałem być.
Ale po kolei:
Mecz: moja kobieta oceniła to tak: „jakoś nie widziałam w nich jedności, jakby nie byli razem, a każdy osobno”. Na piłce specjalnie się nie zna, ale skoro nawet ona to widziała…
Jak dla mnie – nie było drużyny. Kompletnie! Każdy sobie rzepkę skrobie. Ponadto – brak typowo technicznych umiejętności! Ani przyjęcia, ani wyjścia na pozycje, ani celnego podania. W pierwszej połowie – Czerwiński nie wiedział jak się biega. Facet z Zagłębia (chyba z 19stką) robił co chciał. Bębenka nawet nie widziałem by pomógł.
W drugiej połowie, z racji miejsca na trybunach miałem okazję oglądać… Szołtysa… musimy znaleźć młodzieżowca. Kompletnie drużyna mu nie ufa. Przez okres drugiej połowy, do zmiany, dostał tylko jedno podanie, kiedy Pietrzak nie miał już innego wyjścia. Nikt mu nie podawał, a ten, nawet jeśli coś miał przy nodze – za chwilę tracił. Brak pewności siebie, brak wiary w siebie, brak siły fizycznej. I te jego kręcenie głową…
Goncerz. Niby biegał. Czasem. Niby trafił w słupek – ze spalonego. Ale… chyba jego czas się skończył (obym się mylił). Brak walki po stracie piłki, zrezygnowanie, granie pod siebie, egoizm piłkarski. Jakby czuł się – jestem tu najlepszy, wszystko mogę. Trochę to nie prawda – już.
O dziwo Trochim mnie zaskoczył. Wszedł, zastawił się, powkurwiał się, utrzymał piłkę. Pozytyw na plus.
Reszta – bez komentarza. Aaaaa i jeszcze jedno – niech poćwiczą wybijanie piłki z pola karnego – albo niech zjedzą śniadanie w dniu meczu.
Trybuny.
Święto, mnóstwo ludzi, dzieciaki na żółto, z rodzicami, z dziadkami. Aż pięknie się patrzyło. Oprawy na Blaszoku, śpiewy… przez pierwsze 30 min.
Czułem przez te 30 minut dumę – my, pięknie kibicujemy, wspieramy piłkarzy, tylko GieKSa się na dla nas liczy. Gorole śpiewają coś o jebaniu, w dupie mają swój klub, a my w dupie mamy ich prowokacje. Wtedy jeszcze wierzyłem, że obejdzie się bez zadymy. Że w końcu cywilizacja – klub się rozwija, rośnie, jest stabilniej, a i kibice potrafią się dostosować.
I co? I chuj.
Odpalenie rac – chuj, tego się jeszcze można było spodziewać, one zawsze były i zawsze będą. Ale rzucanie nimi na boisko i do gorolów – po chuj? Dewastowanie własnego stadionu? Po chuj? Zamiast prowadzić doping jak w pierwszej połowie, wspierać zespół, wspierać piłkarzy, pokazać, że jesteśmy ponad te bydło z północnej trybuny – lepiej się do nich dostosować? Kurwa, jesteśmy lepsi! Nie musimy śpiewać o jebaniu Legii czy Sosnowca. Każdy z nas to wie! Ale miałem wrażenie, że w tym momencie to właśnie Zagłębie i Legia była ważniejsza niż GieKSa!
Jak robisz imprezę w domu to też wszystko demolujesz po godzinie?
I jeszcze napierdalanie ochronę/policję flagami z herbem klubu… aż tak bardzo chcieliście je stracić?
Kibice na jedynce dobrze mówili – wystrzelać bydło. Teraz będzie zamknięcie stadionu, kara finansowa, zakaz wyjazdu. Ale pewnie co poniektórzy się cieszą, że ponapierdalali w płot z buta.
A karę, którą dostaniemy powinni zapłacić ci idioci, którzy dopuścili się dewastacji. Zarówno po naszej stronie, jak i goroli.
Wojna będzie zawsze. Z gorolami, smrodami, Bytomiem, Legią. Ustawcie się w lesie po 50 pozabijajcie się tam.
Bo przez takie akcje pozostaje jeżdżenie po Ząbkach, Pruszkowach, Suwałkach i innych dziurach.
A i nie zdziwię się, jak któregoś dnia powtórzy się Knurów.
Tyle ode mnie.
lukasz
10 sierpnia 2015 at 18:37
amen
Anty GRZYB
10 sierpnia 2015 at 19:10
fanclub dortmund jeszcze ci nie przeszlo ostatnio pierdoliles glupoty o zachowaniu zastrzelonego kibica a teraz dalej pierdolisz
fanclub dortmund
10 sierpnia 2015 at 19:33
ty grzyb ciulu idz z zabskimi na ruch bo samemu pewnie bys sie zesral ze strachu jak bys zobaczyl ekipe konkretna wlasnie widzialem jaki kozak byl z ciebie w sobote przez 3 ploty a jak zaglebie szlo to srales w rowie
psz
10 sierpnia 2015 at 21:24
Shellu, po meczu pozostał duży niesmak i nie ma co zaklinać rzeczywistości, że niby jest inaczej… Zawsze mnie boli, gdy zamykają nam stadion. Wielokrotnie twierdziłem, że robili to niezasłużenie. Teraz niestety już tak nie powiem…
kibic
11 sierpnia 2015 at 09:20
Jedno mnie cieszy – pomimo iz to nieoficjalna strona po raz kolejny ( w podobnym temacie) glosow „normalnych” jest 99%. Jak widac potrzeba jeszcze czasu aby stadion w naszej lidze zamienil sie w ten z bundesligi – jednak musimy ciagle o tym glosno mowic! Zwlaszcza w naszym gronie – ze cos takiego nam sie nie podoba i nie po to przychodzimy na stadion.
Moze kiedys jak ktos bedzie chcial pierdolnac krzeselkiem jak poczuje mega dezaprobate ziomkow siedzacych obok to sie zastanowi….oby…
Anty GRZYB
11 sierpnia 2015 at 09:35
fanclub dortmund spociles sie ta wypocina ochlon bo zjedziesz. jak mogles mnie widziec pod plotem jak telewizja tego nie pokazala. ja na czworce widzialem co sie dzialo i tez nie wszystko mi pasowalo ale te twoje porownania sa z kosmosu jak pisowsko koscielne straszenie i obietnice
zmora
11 sierpnia 2015 at 14:48
A CO TO ZA ZJEBANY GOLASEK BIEGAŁ PO NASZYM SEKTORZE ZAPEWNE ZGEJKSIAŁY PEDAŁ GIEKSA CWEL ALE ALE ALE
roberto
11 sierpnia 2015 at 16:48
kilku idiotow zniszczylo swieto,i nie pisze o pilkarzach jestescie daremni,nie dawac ciula na oprawy i i tak wszystko w bloto teraz zamkna stadion i za zebrana kase kurwy beda chlac z kurwami z zabrza jebie takich kibicow!!
zmora
11 sierpnia 2015 at 17:12
CWEL,CWEL GEJKSA CWEL.TERAZ PORA NA WASZE KOCHANKI Z ZABRZA