Piłka nożna
Rożny koszmar
GKS Katowice po meczu w Ostródzie chciał sobie powetować utratę punktów w meczu z Dolcanem. Ze Stomilem zespół Piotra Piekarczyka zagrał bowiem dobre zawody, ale po jednej z nielicznych akcji gospodarzy – przegrał.
Ze względu na pauzę za kartki Adriana Frańczaka i Przemysława Pitrego trener Piotr Piekarczyk musiał dokonać roszad w składzie. Nie spodziewaliśmy się jednak aż takich eksperymentów. Przede wszystkim wyszliśmy trzema defensywnymi pomocnikami, z czego jeden z nich – Sławomir Duda – miał za zadanie zastąpić Pitrego. Na prawą obronę został przesunięty Alan Czerwiński, w pomocy zagrał natomiast Piotr Ceglarz.
Całą pierwszą połowę powinniśmy przemilczeć. GKS praktycznie nie stworzył sobie groźnej sytuacji, bo trudno za takie uznać wślizg Grzegorza Goncerza poza polem karnym w Mateusza Kryczkę oraz strzał Krzysztofa Wołkowicza głową. Za to bardzo często atakował Dolcan i już w 1. minucie był bliski zdobycia bramki. Po chwili groźnie było po raz kolejny, bo z gospodarze uderzali z dystansu. Tak naprawdę o pierwszej połowie można powiedzieć tyle, że gospodarze mieli sporo stałych fragmentów gry, po których sprawiali zagrożenie. Były to głównie wrzuty z autu (po jednych z nich nasi piłkarze zabawili się w „piłka parzy”) oraz rzuty wolne. Gol dla gospodarzy padł jednak po rzucie rożnym. Zamieszanie w polu bramkowym, trzy strzały Dolcanu i w końcu strzał Damiana Świerblewskiego z metra pod poprzeczkę.
Po przerwie było odrobinę lepiej, ale nadal źle. Nic nie grał wprowadzony Jarosław Wieczorek, od początku meczu nic nie grał Piotr Celgarz. Za to po przerwie ambitnie zaczął grać Wołkowicz, ale poza ambicją nic nie można było dobrego powiedzieć. Na niewielką uwagę zasługują jedynie dwie próby Sławomira Dudy z dystansu, z czego jedna była bardzo groźna oraz zmarnowana setka Goncerza po dośrodkowaniu Czerwińskiego. Nie było siły rażenia, gra była beznamiętna i w końcu doprowadziła do utraty drugiej bramki. Znów po kornerze. Tym razem obrona zachowała się wprost fatalnie. Po wysokim wybiciu piłki przez Kamińskiego nasi zawodnicy tylko stali i patrzyli się jak przez pół godziny piłkę przyjmuje i strzela Rafał Grzelak. Katowiczanie nie potrafili odrobić strat, znów fatalnie spisał się Aleksander Januszkiewicz, któremu wychodzi coś raz na pięćdziesiąt prób. Do końca meczu na boisku było szaro i ponuro.
GKS po dobrych meczach z Olimpią i Stomilem dziś spisał się fatalnie. Nie wiemy, czy to efekt nowej miotły przestał działać czy zabrakło… Przemysława Pitrego. W każdym razie to spotkanie było powrotem do najgorszych w tej rundzie. Tym samym GKS od trzech meczów w Ząbkach nie strzela gola, a w tym sezonie stracił z tą ekipą komplet punktów.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Bartolo
20 maja 2015 at 20:06
I tylko „Orzecha” szkoda.Ej Chopie,w coś Ty się wp….ił.
marianoitaliano
20 maja 2015 at 20:17
Mam nadzieję że cała drużyna będzie przebudowana
kibic
21 maja 2015 at 20:47
na co oni czekaja juz powinny nastepowac zmiany ,pru pilkarzy juz nie powinno ubierac koszulek z herbem gks bo przynosza ino wstyd,utrzymanie juz mamy a jakie miejsce zajmiemy to jest zecz nie wazna licza sie tylko pierwsze 2 miejsca reszta dla nas to poraszka zacznijmy grac mlodymi i szukac zawodnikow nie dajmy sie jak co roku zbajerowac Cyganowi o mocnych zakupach ten gosciu robi nas za idiotow kolejny raz ,musi odejsc razem z polowa skladu,trzeba im podziekowac i zaczac budowac druzyne ,koniec grania z wiochami pora na awans czy ktos uwaza tak jak ja