Piłka nożna
[TRANSFERY] Dwaj nowi zawodnicy w GieKSie
Dziś poznaliśmy nazwiska dwóch pierwszych zakontraktowanych zawodników w przerwie między sezonami. Z GieKSą związali się Michał Gałecki i Grzegorz Janiszewski.
Michał Gałecki to 23-letni defensywny pomocnik, który w poprzednim sezonie występował w III-ligowym Motorze Lublin. Jest wychowankiem Gosława Jedlownik, a grał w piłkę również w Naprzodzie Czyżowice, Arce Gdynia, Rozwoju Katowice i Sandecji Nowy Sącz. Reprezentował także nasz kraj w młodzieżowych rocznikach. Z klubem podpisał dwuletnią umowę.
Grzegorz Janiszewski również ma 23 lata i występuje na pozycji środkowego obrońcy. W poprzednim sezonie reprezentował barwy II-ligowej Stali Stalowa Wola. Jest wychowankiem Wisły Płock, a w swojej karierze bronił również barw Polonii Warszawa i Znicza Pruszków. Z GieKSą związał się dwuletnim kontraktem.
Poniżej prezentujemy rozmowy wideo, które przeprowadziła oficjalna telewizja klubowa. Nowym zawodnikom życzymy powodzenia!
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.
Galeria Piłka nożna
GieKSa zagrała na piątkę
GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Daro
14 czerwca 2019 at 07:12
Nie oszukujmy się w tym sezonie GKS nie będzie walczyć o żaden awans . Oficjalnie o tym nawet piszą i gadają . https://sportdziennik.com/gks-katowice-awans-nie-za-wszelka-cene/ A takie 40 procent rozliczanie z wyników sportowych to też porażka czyli środek tabeli 2 ligi i wszystko ok
Irishman
14 czerwca 2019 at 08:04
I bardzo dobrze, że o tym oficjalnie piszą i gadają! Bo mnie już to pier…..e o tym awansie rozwalało! Zagraliśmy trzy mecze, a już się zaczynały analizy jak musimy punktować z kim musimy wygrać itp. Od tych wszystkich deklaracji, obietnic, planów 2-letnich już mi się rzygać chciało. Znalazł się na Bukowej jeden mądry chłop, który powiedział, że „o awansie się nie mówi ale go robi” (a wiedział co mówi, bo już kilka awansów zrobił), to jak zaczynał mieć wyniki to go wywalili z roboty! I już było tylko gorzej, a skończyło się jak skończyło…..
Może więc teraz skończy się ta kołomyja, a zacznie konkretna robota, a nie deklaracje! Polecam posłuchać dyrektora Góralczyka – trzeba wygrywać, a wtedy cel się sam wyznaczy!
Mecza
14 czerwca 2019 at 08:17
Irishman 100% zgodności.
Kato
14 czerwca 2019 at 09:34
Pozostaje praca u podstaw i dobrze. Młodzież pogra, jak pogra ambitnie, to coś wywalczy.
Jak pokazuje doświadczenie, starzy wyjadacze nie wiele przez lata uzyskali, wręcz przeciwnie.
A prawdą jest że sytuacja będzie dynamicznie rozwijająca się, więc wiele zależy od reakcji i wyczucia naszego trenera.
Życzę powodzenia w walce całej drużynie.
Powodzenia!
INO GIEKSA!
KaTe
14 czerwca 2019 at 10:25
Sprowadzenie Gałeckiego oznacza, że chyba jeszcze ktoś odejdzie – bo i po co w drużynie byłoby czterech defensywnych pomocników?
pablo eskobar
14 czerwca 2019 at 11:42
Panowie ale wychowankami to w 4 lidze mozemy sobie pograc oni mysla ze z kazdego rocznika bedzie wchodzilo do pierwszej druzyny po kilku mlodych chcialbym ale tak to niedziala bo kazdy by mial samych wychowankow
Daro
14 czerwca 2019 at 13:20
Dlatego nie ma się co łudzić w tym sezonie nie mamy drużyny na awans to będzie środek tabeli 2 ligi i to wszystko . Tymi piłkarzami z 2 I 3 ligi za dużo się nie zwojuje . Tym bardziej ze żadne Gryfy , Stargard , Resovia , Stal itp przed nami się nie położą . A wręcz przeciwnie beďą się podwójnie mobilizować ..
KaTe
14 czerwca 2019 at 13:24
Znawcy futbolu i jego peryferii – pp. Sobula i Bojarun – powinni sprawdzić gdzie lądowali nasi wychowankowie (z tzw. „akademii”) w ostatnich 10 latach. Co najwyżej w Szombierkach, Radzionkowie, albo Gwarku Tarnowskie Góry…
Roh
14 czerwca 2019 at 15:19
Jabym juz miol tako prożba do ludzi z miasta zeby sie juz niy odzywali bo oni naprowdy o pilce zielonego pojyncia niy majom a to jak upokarzajom tyn klub jest karygodne.
Mecza
14 czerwca 2019 at 18:34
@KaTe też się zgadzam. Kibice naciskają na wychowanków, miasto też to chce, ktoś pisze że są wypożyczani i im się krzywdę robi ale niech udowodnią poziom, dwa poziomy niżej że się nadają nawet na 2 ligę. Jeśli mamy ten sam materiał ludzki i klimat co w sąsiednich krajach dlaczego jest tak źle skoro jest tak dobrze (finansowanie)
Magda
15 czerwca 2019 at 07:39
Serio ktoś uważa, że 23latekyo młody zawodnik na II ligę? 3 poziom rozgrywkowy? Na ekstra to jeszcze mozna powiedzieć, że jest młody, ale tutaj to jakiś żart i to mało zabawny,młody chłopak na 2 ligę ma 17/18 lat, a nie 23. Wieczne nadzieje polskiej piłki.
Gosc
17 czerwca 2019 at 14:41
I co dwa nowe kontrakty i cisza? ;D nikt wiecej nie przekonal trenerow do siebie? ;p