Klub Piłka nożna
Wyjaśnia się przyszłość kolejnych graczy. Nadzieja żegnana bez żalu.
Wszyscy wiązaliśmy nadzieje – jedni mniejsze, drudzy większe – z zimowym transferem Piotra Petasza. Były zawodnik Zawiszy miał wnieść do GKS-u nową jakość jeśli chodzi o stałe fragmenty gry. O jego przyjściu było dość głośno, natomiast wiadomość o odejściu napotyka raczej na wzruszenie ramion, gdyż co najmniej od meczu z Zagłębiem nikt nie wyobrażał sobie by Petasz został w Katowicach. Klub rozwiązał z nim kontrakt.
Słabą grę można jeszcze wybaczyć, olewania – już nie. Na koniec przygody Piotra z GieKSą przypomnijmy tylko co Shellu pisał o jego grze po pamiętnym 0:5: „nawet w zeszłym sezonie za czasu „hamulcowych” nie widzieliśmy tak jawnego oszukiwania kibiców, ale też kolegów z zespołu na boisku. Petasz jest głównym winnym utraty czterech bramek. Jednak w żadnym wypadku nie chodzi o to, że rywal był lepszy czy szybszy. Petasz po prostu w każdej z tych sytuacji oficjalnie uznał, że sobie stanie i odpuścił. Nigdy nie będzie zgody na takich oszustów w naszym klubie”. Do widzenia.
W dniu dzisiejszym klub poinformował, że wolną rękę w poszukiwaniu klubu dostali Rudnicki, Bodziony oraz Ceglarz. Naszej redakcji najbardziej będzie brakować tego ostatniego, gdyż wobec nas zawsze zachowywał się w porządku, nigdy nie odmówił wywiadu i komentarza po meczu. Szkoda, że zazwyczaj grał słabo. Nieco dziwić może fakt, że kariery w naszej drużynie nie zrobi (na razie?) Krystian Rudnicki. Po bramkarzu młodzieżowej reprezentacji Polski spodziewaliśmy się więcej.
Kolejne informacje dotyczące składu GieKSy poznamy wkrótce. Te najważniejsze wciąż dopiero przed nami.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

kibic
10 czerwca 2015 at 22:44
Kola dalej w gazie szkoda ze na wideo!
MarianoItaliano
11 czerwca 2015 at 08:48
żadnego mi nie jest szkoda .
marek
11 czerwca 2015 at 09:46
dobra decyzja, ale ja czekam na ta najwazniejsza, czyli pozegnanie z pitrym. to bedzie dla mnie dopiero sygnal checi jakichs wiekszych zmian.
mobil
11 czerwca 2015 at 13:56
”karolu” skąd czerpiesz wiadomości do swoich newsów ? ”od meczu z Zagłębiem nikt nie wyobrażał sobie by Petasz został w Katowicach.Klub rozwiązał z nim kontrakt”, jeśli znasz więcej opinii ”nikt” to się podziel.Cytując wypociny-paszkwile myślącego inaczej-który nie odróżnia konstruktywnej krytyki od zwyczajnego prostactwa i chcesz się z tym utożsamiać ?.Moim celem nie jest polemika odnośnie cytowanych sytuacji z meczu z Zagłębiem ale;np. przypisywanie utraty pierwszej bramki obrońcy i niebywałych umiejętności strzeleckich przeciwnika (o ironio też na 0:1) w meczu w Siedlcach w podobnych okolicznościach.Kto uratował przed blamażem w Chojnicach-praktycznie po zdobyciu trzech punktów w Siedlcach-GKS zapewnił sobie utrzymanie,”murzyn zrobił co swoje teraz może odejść”.Ciekawa sprawa czy dałeś szansę ”pomówionemu” na odniesienie się do tez-oskarżeń w stosunku do Jego osoby i nie wkładaj innym więcej słów w usta które tego nie wypowiedziały! Ja bynajmniej odcinam się i nie utożsamiam się w takim podejściu do sprawy,nie widzę w powyższym ”newsie”ani rzetelności,ani obiektywizmu, ani tzw.”ludzkiej przyzwoitości”.
Tony.PL
11 czerwca 2015 at 15:44
Panie Petasz,piszący pod pseudonimem „mobil”. Daj pan spokój 🙂
Karol
11 czerwca 2015 at 16:27
Mobilu, po pierwsze proszę posty do mnie kierować pisząc poprawnie po polsku, gdyż nie wszystko da się zrozumieć. Z kontekstu można wywnioskować, że odcinasz się od mojego/redakcyjnego podejścia do sprawy, a następnie piszesz, że „bynajmniej się odcinasz”, to jak w końcu?
Chcesz czy nie, osoby będące blisko klubu, w klubie oraz wielu kibiców, z którymi rozmawiałem, właśnie po meczu z Zagłębiem powiedziały „dość”. Jak widać Petasza w klubie już nie ma i naprawdę – poza Tobą – nie spotkałem nikogo, kogo by to obeszło. W opinii wielu osób to, co mi zarzucasz, czyli brak rzetelności oraz tak zwanej „ludzkiej przyzwoitości” można zarzucić właśnie Petaszowi.
Nazywanie ewentualnej porażki w Chojnicach „blamażem” jest dla mnie niezrozumiałe – Chojniczanka zajęła na koniec sezonu 5 miejsce udowadniając, że była w zakończonym sezonie zespołem dużo lepszym od GieKSy.
Uwaga o wkładaniu czegoś komuś w ustach jest dziwna, gdyż nie przywołałem w artykule niczyjej wypowiedzi. Jeśli chodzi o to, że „nikt nie wyobrażał sobie by Petasz został w Katowicach”, jest to być może uproszczenie, skoro Ty sobie wyobrażałeś, jednakże oddające sens sprawy, bo myślę, że naprawdę wszyscy (na czele z Panem Piotrem) wiedzieli, jak to się skończy.
Pozdrawiam.
mobil
12 czerwca 2015 at 09:49
karol-bla,bla,bla … a jakie są fakty? Chojniczanka 5 ( na koncie wpadki chociażby z Widzewem,Tychami )a GKS 8 (zwycięstwo w derbach ze spadkowiczem ) różnica 2 pkt. jeśli chodzi o styl gry GKS-u po pochopnej zmianie trenera -pominę milczeniem.
W meczu z Zagłębiem jakby trener zawiesił ręcznik w bramce nie popełnił by chyba błędu.Znów powołujesz się na to że ktoś, gdzieś coś powiedział i doszedłeś do konkluzji-”brak rzetelności oraz tak zwanej (tzw.) ludzkiej przyzwoitości można zarzucić właśnie Petaszowi” litości! przekonaj mnie do swoich racji!.To że nie grał praktycznie do końca sezonu to głównie zasługa profesjonalistom prowadzącym zespół że w tak żenującym stylu zakończyli sezon.Nie chodzi tu ”o rozlane mleko” i rozwiązany kontrakt to już fakt,ale wykaż się cywilną odwagę i opisz (skoro jesteś tak blisko osób związanych z klubem) w jakich okolicznościach ”zerwano” kontrakt.
PS.1) Wg.”prawa handlowego” nie można ”zerwać” kontraktu bez podania przyczyn,mam nadzieję że odniesiesz się do słów cytuję:”klub rozwiązał z nim kontrakt”, w innym przypadku nazwę po prostu kłamcą.
2) Nie pouczaj! w wytłuszczony druku słowo ”nim”-choć wiadomo o kim piszesz z małej literery-nie przystoi.
mobil
12 czerwca 2015 at 10:31
karol-bla,bla,bla … a jakie są fakty? Chojniczanka 5 ( na koncie wpadki chociażby z Widzewem,Tychami )a GKS 8 (zwycięstwo w derbach ze spadkowiczem ) różnica 2 pkt. jeśli chodzi o styl gry GKS-u po pochopnej zmianie trenera -pominę milczeniem.
W meczu z Zagłębiem jakby trener zawiesił ręcznik w bramce nie popełnił by chyba błędu.Znów powołujesz się na to że ktoś, gdzieś coś powiedział i doszedłeś do konkluzji-”brak rzetelności oraz tak zwanej (tzw.) ludzkiej przyzwoitości można zarzucić właśnie Petaszowi” litości! przekonaj mnie do swoich racji!.To że nie grał praktycznie do końca sezonu to głównie zasługa profesjonalistom prowadzącym zespół że w tak żenującym stylu zakończyli sezon.Nie chodzi tu ”o rozlane mleko” i rozwiązany kontrakt to już fakt,ale wykaż się cywilną odwagę i opisz (skoro jesteś tak blisko osób związanych z klubem) w jakich okolicznościach ”zerwano” kontrakt.
PS.1) Wg.”prawa handlowego” nie można ”zerwać” kontraktu bez podania przyczyn,mam nadzieję że odniesiesz się do słów cytuję:”klub rozwiązał z nim kontrakt”, w innym przypadku nazwę po prostu kłamcą.
2) Nie pouczaj! w wytłuszczony druku słowo ”nim”-choć wiadomo o kim piszesz z małej litery-nie przystoi.
Shellu
12 czerwca 2015 at 14:10
Mobil po pierwsze naucz się poprawnie pisać, bo z tego bełkotu naprawdę ciężko coś zrozumieć.
Po drugie może napisz kim jesteś (czy samym Petaszem czy moze jego dziewczyną czy kimś z rodziny)? Bo z anonimem ciężko się dyskutuje.
Po trzecie Petasz tak zasabotował (sprawdź w słowniku co to znaczy) mecz z Zagłębiem co tylko potwierdziło jego opierdalanie się na treningach, które było mu wytykane.
Karol
12 czerwca 2015 at 14:51
Mobilu – bronisz Petasza z uporem godnym lepszej sprawy i naprawdę zachodzę w głowę jaka jest przyczyna takiego podejścia. Nie wydaje mi się, żebyś był Panem Piotrem, bo on powinien zdawać sobie sprawę z zarzutów (i pewnie tak jest), jakie mu się stawia oraz z tego, że są one zasadne. Nawet jeśli miałbym informacje od kogoś blisko klubu to z pewnością bym się nimi nie dzielił, tym bardziej z anonimowym internautą. Nie muszę mieć jednak takich informacji, by wiedzieć, że Petasz przeszkadzał, a nie pomagał.
Słowo „nim” pisze się małą literą.
mobil
12 czerwca 2015 at 18:08
Panowie odnieście się do przytoczonych fatów a nie ciągłe ”jak nie, jak tak” i należało by się trochę szacunku dla myślących inaczej.Należało by przynajmniej dać możliwość do riposty drugiej stronie(wywiad z piłkarzem).
1. shellu-dawno na forum nie czytałem tak prostackich wypocin-skoro stawiasz zarzuty
to poprzyj argumentami a nie inwektywami.Polemika z tobą to ”jak kopać się z koniem”
PS.nie odniosłeś się do faktu że trener w meczu GKS-u z Zagłębiem powiesił ”ręcznik w bramce”.
2. karol-zauważyłem że zbyt często przebywasz z ”shell” i zaczynasz przesiąkać jadem kolegi po ”piórze” zarzut sabotażu-przeszkadzaniu to wymysł chyba ”samego diabła”-przypomnij mi fakt strzelenia samobója czy asysty przy stracie bramki tak rozumiem ten przyczynek-zarzut.Jak możesz! jak grał na tej samej stronie z Pietrzakiem tworzyli najlepiej zgrany i skuteczny duet w drużynie-to fakt.Obarczanie i zrzucanie wszelkiego zła na barki jednego zawodnika to jest nic innego jak ”spychoterapia”,a mądrzy ludzie mówią że piłka nożna jest grą zespołową.
PS.Od momentu zmiany trenera gra zespołu stoi na żenująco niskim poziomie-po prostu nie daje się tego oglądać nawet w ocenie komentatorów telewizyjnych
Karol
13 czerwca 2015 at 00:34
Mobilu, gdzie Twoim zdaniem dałem dałem wyraz brakowi szacunku dla myślących inaczej?
Oczekujesz, że ja się będę tłumaczył, dlaczego Petasz nie wypełni kontraktu? Mądrzejsi ode mnie siedzą w klubie i tak zdecydowali, więc chyba coś było na rzeczy, nie uważasz?
Decyzja została ogłoszona 3 dni temu – pozostajesz jedyną osobą, którą ma do niej jakieś „ale”. To my „kopiemy się z koniem” musząc pisać oczywistości. Nie miałeś zarzutu do zachowania Petasza przy bramkach dla Zagłębia? Co ma bramkarz do tego, że odpuszczał? Zresztą Bucka już też w klubie nie ma, o czym więc tu rozprawiać? Mówiąc za siebie: nie chcę rozmawiać z Petaszem, nie wiem o czym miałbym. Jeśli będzie chciał coś wyjaśnić to sam się odezwie. Piłka nie jest po naszej stronie. A rozmówców dobieramy, póki co, sami, niekoniecznie spełniając każde życzenie komentujących na naszej stronie.
Pozdrawiam.
MarasZB
13 czerwca 2015 at 05:52
Mobil/Petasz wypierdalaj śmieciu. W Bydgoszczy też w chuja leciałeś. Wypierdalaj z Polski.