Zasłużona przegrana w arktycznych warunkach

Dodano przez Shellu | 12 listopada 2016 20:36
Licznik odwiedzin: 1433

Ligową jesień GKS Katowice kończył w mroźnym Bytowie. Oczywiście do rozegrania pozostaną jeszcze dwie kolejki awansem z wiosny, ale półmetek sezonu osiągnęliśmy właśnie dzisiaj. Katowiczan czekało trudne zadanie, mimo że rywale nie imponują w tym sezonie. W ostatnim czasie Bytovia przegrała dwa mecze z rzędu, my natomiast notowaliśmy serię 5 meczów bez porażki.

Po zwycięskim meczu z Olinpią Grudziądz trener Jerzy Brzęczek nie dokonał żadnej zmiany w składzie. W Bytovii za żółte kartki pauzował Łukasz Wróbel. W obu ekipach mieli zagrać bracia Mandryszowie, co dodawało smaczku tej potyczce.

Początek meczu był pod wyraźne dyktando gospodarzy. Grali oni szybko, składnie i wyglądali tak, jakby… było ich więcej. Próbowali prostopadłych podań, a nasi zawodnicy nie wiedzieli, co z tym zrobić. Szybko, bo już w 11. minucie przyniosło to wymierne efekty. Właśnie prostopadłe podanie otrzymał Jakub Bąk i pewnie pokonał Abramowicza. Kilka minut wcześniej nasz bramkarz wybronił stuprocentową sytuację. Gra nie układała się po naszej myśli, ale z czasem osiagnęliśmy optyczną przewagę. Stwarzaliśmy sobie zwłaszcza sytuacje po stałych fragmentach gry i tych sytuacji było naprawdę sporo. Raz blisko był Abramowicz, który uderzał z powietrza, ale obronił Bieszczad, potem blisko był ponownie obrońca, ale najlepszą okazję miał chyba Kamiński, który już uderzał głową do pustej bramki, ale w ostatniej chwili na linii pojawił się obrońca, który wybił piłkę. Bytovia w tej fazie meczu miała masę szczęścia. W końcówce zakotłowało się w naszym polu karnym. Kontuzjowanego Kamińskiego próbował szybko podnieść zawodnik rywali, ale doskoczył do niego Goncerza i wywiązała się szamotanina. Gonzo dostał żółtą kartkę. Na przerwę schodziliśmy przegrywając.

Po zmianie stron liczyliśmy na utrzymanie dominacji z ostatniego kwadransa pierwszej połowy. Tymczasem GKS przestał stwarzać sobie sytuacje, konstruowanie akcji ofensywnych przychodziło z wielkim trudem. Na domiar złego kontuzję odniósł Paweł Mandrysz i musiał opuścić boisko – zastąpić go musiał młodzieżowiec Damian Garbacik. Na lewą pomoc powędrował Dawid Abramowicz. Gra była toporna, nie potrafiliśmy stworzyć jednej groźnej sytuacji. Najbliżej był chyba Alan Czerwiński, który minimalnie niecelnie uderzył z rzutu wolnego. Niestety Garbacik nie udźwignął ciężaru spotkania. Najpierw w akcji ratunkowej dostał żółtą kartkę, a potem za głupi faul drugą i końcówkę graliśmy w dziesiątkę. Bytovia zaczęła groźnie kontrować, a my nadal nie potrafiliśmy nic zrobić. Nie pomogli wprowadzeni Prokić i Wołkowicz, ale cała drużyna tak naprawdę grała bardzo słabo, więc nie osłabili też tego poziomu.

GKS Katowice przegrał w Bytowie zasłużenie. Nasz zespół co prawda mógł wyrównać w pierwszej połowie i naprawdę brakowi szczęścia można „zawdzięczać”, że nie udało się trafić do siatki. Jednak w przekroju całego spotkania to Bytovia kontrolowała mecz przez większą część czasu. Ekipa Jerzego Brzęczka zaliczyła jedno ze słabszych spotkań i jak mówi szkoleniowiec – miejmy nadzieję, że to podziała na zawodników mobilizująco i w podobnych warunkach klimatycznych w Suwałkach uda się zagrać dużo lepiej i przede wszystkim zgarnąć trzy punkty. Porażki też szkoda z jednego powodu – może to i nie ma znaczenia, ale fajnie byłoby się poszczycić tytułem mistrza jesieni.

4 komentarze »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. tomek — 14 listopada 2016 @ 07:52

    Do mario. Kolego też uważałem że to nie jest zespół na awans i nadal tak uważam. Przyznać jednak trzeba że wynik jest zaskakująco dobry jak na potencjał. Gonzo powinien odejść z GKS bo chyba się już wypalił. Prawdą jest że gra tragicznie i do tego parę pkt przez te jego karne mniej. Wynik a widowisko to dwie różne sprawy. Oglądam sporo meczów z ekstraklasy i pierwszej ligi i powiem tak: gks jest drużyną grającą mało widowiskowy futbol. Gks w takim składzie personalnym nie ma szans nawet zremisować spotkania w ekstraklasie. Pan Brzęczek powinien w końcu zrozumieć że widz przyjdzie jak bedzie mial co ogladac. Poki co nie ma na co patrzec choc fakt wynik jest niezly

  2. kris — 12 listopada 2016 @ 23:13

    Mario bez przesady ,ty sledzisz losy Gieksy od swieta, ja też pukałem sie w czoło przed sezonem gdzie takim składem z nowymi grajkami[pól składu nowych zawodników]jak daleko zajdziemy i to jeszcze na awans mamy iść ale nie jest tak żle a nawet nie spodziewałbym sie że tak wysoko będziemy na koniec.I tak jest super nie jesteśmy Barceloną żeby wszystko wygrywać, oni też czasami przegrywają Kubeł zimnej wody nam sie też przyda.Wolę co 5-6 mecz przegrać 1-0 a potem przychodzi seria 4-5 zwycięstw jak bywało.Jurek B TAK powiadał.Jestem zwolennikiem aby słabe ogniwa jak Grzesiu G do pewnego czasu posadzić na ławę bo nic nie wnosi do gry .A itak nie wieszjmy psów na Gonzie bo nie raz uratował nam tyłek.Tak więc trzymajmy sie razem i nie siejmy propagandy bo nie jest żle.Tylko spotykajmy się na HOKEJU I NA SIATKÓWCE bo oni też na to zasługują i zaczynają super grać. Aleluja i do przodu Giekso Kochana.

  3. kejta — 12 listopada 2016 @ 22:23

    Troche was nie rozumiem. Wygrywamy mecz za meczem malo ktory z was awet brawo nie potrafi napisac, zdarzyl sie nam slabszy dzien przegralismy raptem 1-0 a wy jedziecie hejtem po wszystkich. Przegrali zdarza sie dalej jestesmy na 2 miejscu i walczymy o awans 2 ostatnie mecze wygrywamy i lider na zime 🙂

  4. mario — 12 listopada 2016 @ 21:21

    I tak wielcy piłkarze Gieksy potwierdzili za niestety nie nadaja sie do awansu gdziekolwiek.To nie jest zespoł na ekstraklase,Goncerz pamietam jak przyszedłes z ruchu i podawałes pilki za bramki.Narobiłes szumu ze ci sie kontrakt konczy ,zostałes i co,i jestes jednym z najsłabszych zawodników.Na slizganiu sie przypadkowymi wygraniami jeszcze nikt nie awansował.Brzeczek chcesz kibiców na meczu,to wpuszczajcie za 1 zł bo nikt niebedzie dawal sie robic w huja.do roboty

 

Dodaj komentarz

*