Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Opinie mediów na temat meczu GKS-Korona: GieKSa pokonała faworyta do awansu!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego spotkania  GKS Katowice – Korona Kielce. GieKSa wygrała 1:0 (1:0).

 

cksport.pl – Duża przewaga, ale mało konkretów. Korona przegrywa z beniaminkiem

Duże rozczarowanie zaserwowali swoim sympatykom zawodnicy Korony Kielce. Żółto-czerwoni ulegli GKS-owi Katowice 0:1, choć w całym spotkaniu byli drużyną dominującą. Kielczanom zabrakło jednak konkretów, dlatego zaledwie trzydziestocztero procentowe posiadanie piłki gospodarzy i trafienie z pierwszej połowy Filipa Szymczaka wystarczyło na to skromne zwycięstwo.

Spotkanie rozpoczęło się od kuriozalnego błędu w wyprowadzeniu piłki przez Piotra Malarczyka. Niedociągnięcie techniczne kapitana kielczan dało podstawę do wykreowania stuprocentowej szansy gospodarzom już w 20. sekundzie zawodów. Fatalnie w sytuacji sam na sam zachował się jednak Szymczak, posyłając futbolówkę wysoko nad poprzeczką.

Ta okazja była swoistym odzwierciedleniem tego w jaki sposób w ten pojedynek weszły obie ekipy – Koroniarze grali bez pomysłu i bardzo niedokładnie, natomiast katowiczanie nastawili się na kontrataki siejące sporo zamieszania w szeregach obronnych rywala.

[…] W 24. minucie w polu karnym, po rzucie rożnym żółto-czerwonych, padł Mario Zebić. Sędzia ku zaskoczeniu zawodników GKS-u wskazał na jedenasty metr boiska. Piłkę na „wapnie” ustawił Jacek Podgórski, jednak analiza VAR, słusznie, anulowała decyzję o „jedenastce”.

120 sekund później przebudził się nieco uśpiony zespół gospodarzy. Zawodnicy trenera Góraka wyszli na prowadzenia za sprawą Filipa Szymczaka i przy dużej pomocy defensywy Korony. Seria błędów Przemysława Szarka oraz złe ustawie Konrada Forenca przynosiło przysłowiową „bramkę z niczego” dla 13. siły Fortuna 1. Ligi.

Kolejne minuty nie zwiastowały poprawy tego rozczarowującego rezultatu. Mało tego, kielczanie prosili się o następne łatwe ciosy i ostatecznie zeszli do szatni z jednobramkową stratą.

Po przerwie złocisto-krwiści powinni błyskawicznie zniwelować tę różnicę. Dobrze bity rzut rożny, strzał Danka, a następnie rykoszet od ciała Sadowskiego zakończył, dość przypadkowy, obieg piłki na słupku bramki Królczyka.

Przyjezdni nie poprzestali na tej okazji. Korona zdecydowanie zawładnęła wydarzeniami na murawie, szukając wyrównującego trafienia. Problem w tym, że z ogromnej przewagi w posiadaniu piłki i niemal nieustającego ataku pozycyjnego nie wynikało nic groźnego. Zawodnikom Nowaka brakowało stanowczego przyspieszenia gry w newralgicznych strefach boiska.

Z biegiem czasu obraz gry nie uległ zmianie. Kielczanie dominowali, jednak ciągle byli mało konkretni, a kiedy zdołali już stworzyć sobie klarowną sytuacje, szczęście omijało ich szerokim łukiem. Ostatecznie Korona nie pokusiła się o choćby jedno trafienie, uznając wyższość katowiczanom.

 

sportdziennik.com – Korona zdjęta przy Bukowej

Gol wracającego do wyjściowej jedenastki Filipa Szymczaka przesądził o zwycięstwie heroicznie broniących się katowiczan z faworytem z Kielc.

Jedyna bramka w pierwszym po ponad 12 latach meczu GKS-u z Koroną padła w 27. minucie, gdy prawą stroną przedarł się Filip Szymczak, poradził sobie z Przemysławem Szarkiem i z dość ostrego kąta ulokował piłkę pod poprzeczką kieleckiej bramki. Dla Szymczaka było to trafienie nr 4 w tym sezonie, uczcił w ten sposób powrót do wyjściowej jedenastki, w której nie było go od ponad miesiąca.

Katowiczanie kontynuują tym samym świetną serię meczów bez porażki (6) i straty gola (4). Defensywa, która w pierwszej części rundy jesiennej uchodzić wręcz mogła za pośmiewisko, nie straciła w lidze gola od ponad 360 minut. Nie znaleźli na nią sposobu ani Skra, ani Puszcza, ani Jastrzębie, ani dziś Korona. Co prawda miała zdecydowaną optyczną przewagę, była częściej w posiadaniu piłki, ale miała problem z wypracowaniem klarownej okazji. Jeśli zagrażała gospodarzom, to głównie po stałych fragmentach gry. Najbliżej wyrównania była w 86. minucie, kiedy z rzutu wolnego dośrodkował Pervan, Rogala wybijając trafił w… Danka, a odbita od niego piłka wylądowała na poprzeczce. Dobijał jeszcze mocno Piotr Malarczyk, ale świetnie interweniował bramkarz GieKSy.

GKS momentami bronił się rozpaczliwie, trzeba docenić jego zawodników za heroizm. Arkadiusz Jędrych, Hubert Sadowski czy Zbigniew Wojciechowski uprzykrzali życie rywalom, blokowali strzały, wydłubywali piłkę spod nóg kielczan.

[…] Pełna pula z Koroną jest tym cenniejsza, że GKS nie mógł wystąpić w najsilniejszym składzie. Choroba wyeliminowała Dawida Kudłę, którego między słupkami udanie zastąpił Patryk Królczyk. Uraz wyłączył z kolei Adriana Błąda i Oskara Repkę, a dochodzący do sił Michał Kołodziejski zasiadł na ławce rezerwowych. W trójce stoperów o godne zastępstwo postarał się Sadowski.

Choć styl może i pozostawia nieco do życzenia, to czas widowisk był na początku sezonu. Wtedy GKS grał efektowne mecze, ale nie punktował. Teraz pozostaje niepokonany od ostatniego weekendu września, a czwarte w sezonie zwycięstwo – odniesione z kandydatem do awansu – to znak, że przy Bukowej sportowe sprawy idą w dobrą stronę i jest coraz większa szansa na spokojną zimę.

 

dziennikzachodni.pl – GieKSa pokonała faworyta do awansu! Kielczanie pierwszy raz pokonani na wyjeździe

[…] GKS Katowice przystąpił do meczu z Koroną mając na koncie trzy spotkania z rzędu bez straty gola, co było efektem zmiany ustawienia w obronie. Kielczanie byli niepokonani na wyjazdach.

W bramce GieKSy wystąpił Patryk Królczyk zastępując chorego Dawida Kudłę.

Gospodarze już w 1. minucie mieli świetną okazję do objęcia prowadzenia. Korona straciła piłkę przy jej wyprowadzaniu, w efekcie Filip Szymczak znalazł się przed bramkarzem Konradem Forencem i strzelił za wysoko.

GieKSa grała odważnie i w 5. minucie w pole karne wpadł Krystian Sanocki, ale jego strzał w ostatniej chwili został zablokowany.

Korona przeczekała te ataki i w 16. minucie zagroziła bramce Królczyka, który obronił strzał Łukasza Sierpiny.

W 23. minucie sędzia Paweł Pskit podyktował rzut karny dla gości (Grzegorz Janiszewski miał faulować Mario Zebicia). Arbiter zobaczył jeszcze sytuację na monitorze i odwołał „jedenastkę”! Kibice GieKSy odetchnęli z ulgą, a następnie… fetowali gola. Szymczak przedarł się prawą stroną i huknął z ostrego kąta pod poprzeczkę – 1:0!

Korona po tym ciosie była zamroczona i w 32. minucie mogła stracić drugiego gola. Patryk Szwedzik uderzał w sytuacji sam na sam, strzał był jednak nieczysty i Forens wybił piłkę na rzut rożny.

Goście w końcówce I połowy przycisnęli. GKS nie dał sobie strzelić gola i do szatni schodził z jednobramkową zaliczką.

W 46. minucie GieKSa miała furę szczęścia. Główkował Adrian Danek, trafił w stojącego w polu bramkowym Huberta Sadowskiego i piłka jakimś cudem poleciała obok słupka.

Korona niemrawo próbowała zmienić wynik, a GKS szukał okazji na kontry. W 86. minucie po rzucie wolnym piłka odbiła się od Grzegorza Rogali, następnie od głowy Danka i… trafiła w poprzeczkę! Dobijał jeszcze Piotr Malarczyk, ale prosto w Królczyka.

 

infokatowice.pl – Ważne zwycięstwo GieKSy z Koroną Kielce

[…] Wyjściowa jedenastka gospodarzy różniła się nieco od tej, do jakiej byliśmy przyzwyczajeni w ostatnich spotkaniach. Na murawie zobaczyliśmy m.in. Pavlasa, Sanockiego i Szymczaka, a także debiutującego w lidze Sadowskiego. Już w pierwsze minucie spotkania GieKSa mogła objąć prowadzenie. Szymczak znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem gości, ale fatalnie przestrzelił. Po kilku początkowych minutach, kiedy częściej przy piłce byli katowiczanie, z czasem dominować na boisku zaczęli piłkarze Korony. W 22 min. sędzia podyktował rzut karny dla przyjezdnych, po kilku nerwowych minutach i konsultacji z VAR-em ta decyzja została jednak anulowana. Niewiele później po kontrze GieKSy piłkę w polu karnym otrzymał Szymczak i wpakował ją z ostrego kąta do siatki, wprawiając w euforię licznie dzisiaj zgromadzoną na trybunach publiczność. W 32 min. mogło być już 2:0, tym razem jednak pojedynek z Forencem przegrał Szwedzik. W końcówce pierwszej odsłony mocniej zaatakowali kielczanie, pomimo kilku dobrych okazji Królczyk nie dał się zaskoczyć i po 45 minutach gospodarze prowadzili 1:0.

Druga połowa toczyła się pod dyktando kielczan, którzy szukali wyrównującego gola. Choć momentami w polu karnym GieKSy było gorąco, Królczyk wyszedł jednak z wszystkich opresji bez szwanku. Goście najbliżej bramki byli w 86 min. kiedy futbolówka po strzale jednego z rywali najpierw wylądowała na poprzeczce, a dobitka trafiła prosto w ręce katowickiego golkipera. Ostatecznie podopieczni trenera Rafała Góraka dowieźli skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego i tym samym zdobyli trzy bardzo cenne punkty.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga