Dołącz do nas

Hokej

[RELACJA] Złoty gol Erikssona. Krok do półfinału

Avatar photo

Opublikowany

dnia

28 lutego w Sosnowcu odbyło się czwarte spotkanie ćwierćfinału fazy play-off pomiędzy miejscowym Zagłębiem i GKS-em Katowice. Po trzech potyczkach katowiczanie w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzili 2:1. Mecz rozpoczął się o 18:00.

Po wygranym wznowieniu GieKSa bez problemu wjechała do tercji Zagłębia, a po rajdzie Wronki Rompkowski wrzucił krążek w stronę bramki, ale Filonenko złapał bez problemu. Gdy pierwszy atak ponownie pojawił się na lodzie, Fraszko szukał Pasiuta, ale temu krążek uciekł z kija. Po chwili jednak to Fraszko uderzał na bramkę i choć guma otarła się o odbijaczkę bramkarza, to ostatecznie i tak zatrzepotała w siatce. W 6. minucie kąśliwie uderzał Krężołek, lecz bramkarz interweniował. Minutę później gospodarze po raz pierwszy groźniej zaatakowali – choć kotłowało się pod naszą bramką, to krążek nie minął Murray’a. Mieliśmy długi okres gry bez przerwy, ale jedyna warta odnotowania sytuacja to strzał na ślepo Bashirova, po którym krążek jednak minął słupek. W 14. minucie po rajdzie Vasilyeva uderzał Nikiforov, lecz także niecelnie. Po chwili przejęcie krążka w tercji ofensywnej zakończyło się groźnym strzałem Pasiuta, bliski dobitki był jeszcze Fraszko, ale został przyblokowany. W 17. minucie Lehtonen powinien strzelić do pustej bramki, nie spodziewał się jednak sprytnego podania od Kolusza, przez co nieczysto uderzył. Na niecałe 3 minuty przed końcem tercji sędziowie podyktowali pierwszą karę w tym meczu – do boksu odesłali Bashirov. Szybki strzał po podaniu Wronki oddał Kruczek, lecz minimalnie przestrzelił. Po chwili Pasiut próbował wymijać defensywę, jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i ostatecznie wycofał do Kolusza. Ostatnie 9 sekund tercji spędziliśmy w osłabieniu po faulu Krężołka. Po 20 minutach prowadziliśmy 1:0.

Drugą tercję rozpoczęliśmy w osłabieniu. Równo z zakończeniem kary Krężołka sędziowie dopatrzyli się kolejnego przewinienia – tym razem w wykonaniu Wanackiego. Po powrocie do gry w pełnych składach wciąż mieliśmy 0:1 na tablicy wyników. W 26. Rompkowski wrzucił krążek na dobrej wysokości, licząc, że ustawiony przed bramkarzem Lehtonen skutecznie go trąci. Kontynuowaliśmy napór w tercji ofensywnej, Smal wykorzystał opuszczenie swojego posterunku przez Filonenkę, objechał bramkę od tyłu i umieścił krążek przy słupku, podwyższając prowadzenie GKS-u. W 28. minucie Nikiforov został ukarany za ostrość w grze. Wronka zza bramki dogrywał do nadjeżdżającego Fraszki, ten od razu wystrzelił, ale bramkarz odbił. Zakotłowało się pod bramką Filonenki podczas rozgrywania przewagi przez drugą formację specjalną, jednak najszybszą reakcją wykazał się obrońca Zagłębia. Już po powrocie do gry w 5 na 5 świetną okazje miał Eriksson, nie zdołał jednak przymierzyć. W 31. minucie na ławkę kar trafił Valtola. Od razu po wznowieniu urwał się Fraszko, atakował jednak spod bandy i nie zdołał zaskoczyć bramkarza. Po minucie i 11 sekundach do Valtoli dołączył Hudson. W okienko mierzył Nikiforov, ale barkiem odbił Murray. Kibice unieśli ręce w geście triumfu, jednak ustawiony za bramką sędzia stwierdził, że guma odbiła się od słupka. Po chwili jednak nie było wątpliwości, gdy Murray wypluł krążek przed siebie, a Chvanchikov pewnie umieścił go pod poprzeczką. Gospodarze próbowali pójść za ciosem. 37 minuta to kolejna kara dla GieKSy – według sędziów faulował Kruczek. Ruszyliśmy z kontrą, która zakończyła się sygnalizowaną karą dla Monto. Zagłębie ruszyło jednak z własną akcją, a szybkim strzałem Kozłowski doprowadził do wyrównania. Spowodowało to anulowanie pozostałości kary Kruczka, ale Monto wciąż musiał pójść do boksu kar. Na przerwę po drugiej tercji zeszliśmy z remisem 2:2, choć jeszcze w ostatnich sekundach świetną okazję miał Chvanchikov, a równo z syreną karę otrzymał Sikora.

Trzecią tercję rozpoczęliśmy w przewadze. Do dobitki po strzale Kolusza doszedł Fraszko, ale trafił w bramkarza. W kolejnych minutach brakowało okazji bramkowych, choć krążek kilka razy przefrunął przez nasze pole bramkowe. Wanacki uderzał spod niebieskiej z nadzieją na dobitkę Lehtonena, ale Fin minął się z krążkiem. Groźny strzał mógł oddać Pasiut, ale tuż przed nim rozległ się gwizdek sędziego – według niego faulował Kruczek. 2 minuty gry w osłabieniu przetrwaliśmy bez straty gola. Dokładnie na sekundę 50 minutą meczu gospodarze objęli prowadzenie. Z pozornie niegroźnej akcji nagle zrobiła się sytuacja 2 na 1, a Murray’a strzałem z pierwszego krążka pokonał Nikiforov. 52 minuta to kolejna kara dla GKS-u – na ławce zasiadł Bepierszcz. Po powrocie Bepierszcza na lód Fraszko mocno pociągnął z nadgarstka, ale prosto w bramkarza. Fraszko dwukrotnie miał przed sobą pustą bramkę – najpierw jednak uderzył nieczysto, a potem po uderzeniu niemal z zerowego kąta Filonenko zdążył dostawić parkan do słupka. Hudson potężnie huknął, jednak nie zaskoczył bramkarza. Po chwili znów uderzył – tym razem Filonenko odbił krążek przed siebie, a tam czujny był Patryk Krężołek i doprowadził do wyrównania na nieco ponad 4 minuty przed końcem tercji. Po tym trafieniu trener gospodarzy poprosił o czas. Chwilę po wznowieniu gry Krawczyk został ukarany za uderzanie kijem. Saarelainen miał dużo czasu, by przymierzyć, jednak obrońca ofiarnie zablokował jego strzał. Na minutę i 42 sekundy przed końcem tercji na ławkę kar trafił z kolei Hudson. Do 60 minuty nie padł żaden gol i potrzebna była dogrywka.

Na początek dogrywki pozostało nam 17 sekund gry w osłabieniu – w tym wypadku 3 na 4, jako że dogrywka w ćwierćfinale fazy play-off jest rozgrywana w składach 4v4. Szybko wystrzeliliśmy z krążek z naszej tercji, a Hudson powrócił na lód. To właśnie on dopadł do bezpańskiego krążka w okolicy bulika, ale przestrzelił. W 63. minucie sędziowie podyktowali rzut karny dla GKS-u – Krawczyk uderzył w kij leżący na lodzie w taki sposób, że przeszkodził on naszemu zawodnikowi w grze. Do wykonania najazdu podjechał Wronka, jednak Filonenko kijem wybił mu krążek. Fraszko wjechał przed bramkę, a guma po odbiciu się od łyżwy obrońcy Zagłębia minimalnie minęła słupek. Po chwili indywidualną akcję przeprowadził Yakimenko, ale został zatrzymany przez bramkarza. W 67. minucie Kruczek uderzył na bramkę spod niebieskiej, krążek zatrzymał się na zawodnikach walczących przed bramką, ale tam najsprytniejszy okazał się Eriksson i uderzając na ślepo skierował gumę obok Filonenki. GieKSie brakuje już tylko jednego zwycięstwa, by awansować do półfinału fazy play-off.

Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 3:4d. (0:1, 2:1, 1:1, 0:1d.)
0:1 Bartosz Fraszko (Alexander Yaskimenko) 3:11
0:2 Igor Smal (Matias Lehtonen) 26:05
1:2 Andrey Chvanchikov (Dominik Nahunko, Lukas Lundvald) 33:14 5/4
2:2 Tomasz Kozłowski (Lukas Lundvald) 37:49 5/4
2:3 Yevgeni Nikiforov (Alexander Vasilyev, Ruslan Bashirov) 49:59
3:3 Patryk Krężołek (Carl Hudson) 55:51
3:4d. Anthon Eriksson (Maciej Kruczek) 66:49

Zagłębie Sosnowiec: Filonenko (Czernik) – Khoperia, Syroezkhin, Nikiforov, Vasilyev, Bashirov – Naróg, Luszniak, Lundvald, Nahunko, Chvanchikov – Krawczyk, Klinecky, Sikora, Kozłowski, Bernacki – Gniewek, Piotrowski, Piotrowicz, Dubinin, Blanik.

GKS Katowice: Murray (Miarka) – Yakimenko, Rompkowski, Fraszko, Pasiut, Wronka – Kruczek, Wajda, Smal, Monto, Saarelainen – Wanacki, Hudson, Eriksson, Kolusz, Lehtonen – Valtola, Prokurat, Krężołek, Bepierszcz, Michalski.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga