Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] GieKSa remisuje w Niepołomicach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W sobotnie popołudnie GieKSa pojechała na wyjazdowe spotkanie do Niepołomic. Przed tym spotkaniem gospodarze mieli cztery punkty przewagi nad naszą drużyną i nic w tej kwestii się nie zmieniło. 

Pierwszą połowę rozpoczęli zawodnicy Puszczy Niepołomice i od razu ruszyli do zdecydowanego ataku. Już w pierwszej minucie dwukrotnie interweniować musiał Kudła. Pięć minut później Figiel uderzył wysoko nad poprzeczką. W kolejnych minutach gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, bez większych okazji bramkowych po obu stronach. Puszcza, może i częściej wrzucała piłkę w nasze pole karne, jednak bez większego zagrożenia. W 27. minucie, po zamieszaniu w polu karnym, bliski zdobycia bramki był Dudziński, niestety jego strzał minął słupek. Następnie swoich sił próbował Jędrych i Arak, ale bezskutecznie. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy, po zamieszaniu w polu karnym Puszczy, piłkarze GieKSy domagali się karnego. W pierwszej chwili sędzia nie odgwizdał przewinienia, jednak po bardzo długiej analizie VAR wskazał na wapno. Do jedenastki podszedł Jakub Arak i pewnym strzałem pokonał bramkarza. W doliczonym czasie pierwszej połowy Thiakane uderzył za kołnierz Kudły, ale ten w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny.

Po zmianie stron Puszcza ruszyła do odrabiania strat, natomiast GieKSa coraz częściej musiała ratować się faulami. W pierwszym kwadransie drugiej połowy zawodnicy GieKSy cofnęli się do defensywy i czekali na kontry, których było jak na lekarstwo. W 68. minucie spotkania miały miejsce kolejne dwie weryfikacje VAR – tym razem przeciwko GieKSie, jednak w obu przypadkach sędzia kazał grać dalej. Pięć minut później Bartosz Jaroszek świetną interwencją uchronił nasz zespół od utraty bramki. W 79. minucie po zamieszaniu w polu karnym Piotr Mroziński doprowadził do wyrównania, uderzając z linii pola karnego. Ten zawodnik regularnie od czterech spotkań zdobywa jedną bramkę. W końcówce spotkania GieKSa ruszyła z kontrą, ale strzał Dudzińskiego był zbyt lekki, aby zagrozić bramce gospodarzy. W doliczonym czasie drugiej połowy Puszcza dwukrotnie oddawała strzały na bramkę GieKSy, jednak w obu przypadkach niecelnie. GieKSa nie stworzyła sobie, żadnej okazji do objęcia prowadzenia i spotkanie zakończyło się podziałem punktów. 

15.10.2022, Niepołomice
Puszcza Niepołomice – GKS Katowice 1:1 (0:1)
Bramki: Mroziński (79) – Arak (45-k).
Puszcza Niepołomice: Wróblewski – Wojcinowicz, Pięczek, Mroziński, Boguski (65. Tomalski) – Serafin, Bartosz, Klisiewicz, Koj (81. Hajda) – Sołowiej, Thiakane (64. Siemaszko).
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jaroszek, Jędrych, Janiszewski, Rogala – Figiel, Repka (79. Urynowicz), Błąd (87. Szwedzik), Dudziński – Arak (80 Roginic).
Żółte kartki: Koj, Serafin – Repka, Figiel, Jaroszek.
Arbiter: Łukasz Szczech (Warszawa).
Widzów: 1490 (w tym 408 fanów GKS Katowice).

5 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

5 komentarzy

  1. Avatar photo

    Mleczak

    15 października 2022 at 21:27

    Serce krwawiło, a oczy bolały jak to oglądałem. Nie rozumiem fenomenu tak wysokich pozycji obu drużyn. Jak można faulować ponad 20 razy, w momencie kiedy wiesz, że przeciwnik jest groźny tylko ze stałych fragmentów, a bramkę stracić po wrzucie z autu, ale co najgorsze nie pokazać dosłownie niczego kreatywnego. Słabiutko to wygląda, a na koniec będziemy w drugiej dziesiątce z wuefistą na ławce i exelowcem w gabinecie. Oczywiście obaj będą zadowoleni bo właściciel ich za wyniki pochwali i budzet zasili…

  2. Avatar photo

    Łukasz Z.

    15 października 2022 at 22:34

    Pewnie lepiej jak za trenera Brzęczka graliśmy ładna piłkę tylko z pewnego awansu wyszły nici. To jest tylko pierwsza liga Polska i umiejętności graczy są jacy są. Gdyby byli lepsi graliby już w ekstraklasie i to niestety nie w naszych barwach. Trener Gorak sprawia, że Gieksa jest z sezonu na sezon lepsza. Takie są fakty! Jeżeli ktoś tego nie widzi jest chory z nienawiści. Ja widzę czytając komentarze, że są tacy którzy tylko czekają na słabe wyniki Gieksy i wtedy dopiero nastąpi atak. Tylko czy to jest postawa godna kibica? Przykro.

  3. Avatar photo

    Siemce GKS

    16 października 2022 at 02:15

    Oglądam wszystkie mecze Gieksy na statscore i nie wiem co o tym myśleć,bo grają totalny piach ale mają na dzień dzisiejszy 4 miejsce.Naprawdę ciężko się to ogląda, ale czy lepiej żeby „grali jak nigdy a przegrywali jak zawsze kiedyś Hiszpanie”sam w nie wiem no i ten bojkot który chyba nikomu nie służy!!! Mam wrażenie że wszyscy się zapędzili w kozi róg z którego nikt nie wie jak z tego wyjść. Klub ma rację że ma dość niszczenia naszej wspólnej własności czyli stadionu a z drugiej strony SK 1964 nie będzie brało odpowiedzialności za wybryki paru debili którzy przychodzą raz na rok żeby pokozaczyć wyrywając i rzucając ławkami itp. Ale są chyba od tego odpowiednie służby żeby ich wyeliminować a reszta kibiców którym Gieksa naprawdę leży na sercu mogłaby kibicować i wspierać klub. Takie proste a takie trudne!!!

  4. Avatar photo

    Kalafior

    16 października 2022 at 11:23

    Łukasz za Brzęczka GieKSa po 14 kolejkach miała 26 punktów i była na drugim miejscu, a nie 23 i na 4 (a może 5) miejscu.

    Na szczescie teraz Gorak ma inny system awansow gdzie są baraże. I oby to wykorzystał.

    Nie jestem fanem Brzekola, Goraka zreszta tez, kibicuje GieKSie po prostu. Ale nie robomy zestawienia: ladna gra brzeczka i malo punktow kontra brzydka gra goraka i duzo punktow. To nie jest prawda.

  5. Avatar photo

    Kamel

    16 października 2022 at 16:11

    za Brzenczka spielolimy totalny syf,richtig fajny fussball mielimy za Nawalki,od tego momyntu pizda zbito we tyj kwestii.Gorak mo kozdy sezon wiyncyj punktuw – to no plus,reszta do roboty.2 liga aktualnie sportowo niy es nojlepszo.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Jestem pełen optymizmu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Jagiellonia – GKS wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Adrian Siemieniec i Rafał Górak. Poniżej główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Mecz jest przegrany i nikt z nas nie jest szczęśliwy. Wydaje mi się jednak, że warto o paru rzeczach opowiedzieć. Zdecydowanie wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy do bardzo rozdrażnionej, bo ostatnie wyniki nie były najlepsze i brakowało zwycięstw, Jagiellonii, wiec spodziewaliśmy się bardzo zdeterminowanego i pozytywnie nakręconego przeciwnika i tak też było. Samej jakości piłkarskiej jest masę w Jagiellonii, więc jeśli oni są dobrze zregenerowani, mają dobre flow, to przeciwnik ma dużo problemów.

Straciliśmy dwie bramki w pierwszej połowie i kluczowa była przerwa, bo można było się rozlecieć i przegrać wyższym wynikiem, a to nie buduje i zawsze w głowie zostaje, jeśli przegrasz wyżej. Jestem zbudowany całą drugą płową, tą energią, z jaką wyszliśmy na drugą połowie, bo wydaje mi się, że naprawdę można było z przyjemnością patrzeć na odrabiający GKS Katowice, na dążący najpierw do zdobycia pierwszej bramki, która byłaby momentem zwarcia wyniku i szukalibyśmy tej drugiej. Za późno padła ta bramka i  zabrakło nam trochę czasu. Nie chodzi o to, że chcę powiedzieć, że wynik remisowy byłby sprawiedliwy. Chodzi mi o to, że jestem zbudowany postawą zespołu w drugiej połowie. Bardzo dobrze przepracowaliśmy przerwę i drużyna zagrała tak, jakbym sobie tego życzył w momencie, kiedy na boisku utytułowanego, ogranego w pucharach bardzo mocnego rywala moglibyśmy nie dać rady. Drużyna bardzo dobrze wyciągnęła wnioski, bardzo dobrze weszła w drugą połowę, szukaliśmy sytuacji do zdobycia bramki kontaktowej. Tak się stało, ale zabrakło czasu. Gratuluję zwycięstwa gospodarzom, zasłużone, natomiast ja jestem pełen optymizmu po tym meczu i mogę swojej drużynie pogratulować. Wiadomo, że każdy chce punktować i wygrywać, to by było najlepsze. Dzisiaj nam zabrakło. Będziemy się dalej starać i pracować, przed nami kolejne spotkanie.

Adrian Siemieniec (trener Jagiellonii Białystok):
Rozpocznę od podziękowań i gratulacji dla zespołu za zwycięstwo bardzo ważne, w bardzo ważnym momencie. Również podziękowania dla naszych kibiców i całego stadionu, bo miałem wrażenie, że dzisiaj byliśmy skonsolidowani i stadion niósł drużynę. Potrzebowaliśmy tego i to było czuć, że wszyscy pragniemy tego zwycięstwa. Cieszę się, że możemy się z tego cieszyć. Na pewno miałem pierwsze odczucie, w pierwszej i po pierwszej połowie, że wróciliśmy jako drużyna i mam nadzieję, że ten mecz będzie początkiem tego, że będziemy dalej się tak prezentować, szczególnie jak w pierwszej połowie. Choć z perspektywy poświęcenia, pracowitości i determinacji cały mecz był na wysokim poziomie. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, bramka na 2:0 była kluczowa, mimo to, że wcześniej mieliśmy sytuacje, bo Jesus uderzał czy Bartek Mazurek. Bo w drugiej połowie po zmianach GKS miał więcej inicjatywy z piłką, ten mecz wyglądał z naszej strony inaczej, więc staraliśmy się kontrolować grę bez piłki, więcej się wybronić, do tego potrzebowaliśmy poświęcenia. Wygraliśmy z bardzo dobrą drużyną, która jest w świetnej dyspozycji – do tej pory przegrała tylko jedno spotkanie, a wygrała trzy z rzędu. Czuć było ich pewność siebie i że są w dobrej dyspozycji. Tym bardziej cieszę się, że wygraliśmy to niełatwe z perspektywy ostatnich wyników spotkania. Tym bardziej ważne jest, żebyśmy trzymali konsekwentnie poziom i podnosili go, bo w sobotę kolejny mecz u siebie i chcemy zakończyć ten mecz przed przerwą na kadrę w dobry sposób.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Koniec pisany z wapna

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii z Krakowa, gdzie losy spotkania rozstrzygnęły się z jedenastu metrów. GKS Katowice po zaciętej walce wraca do Katowic bez punktów. Zdjęcia przygotowała dla Was Werka.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga