We czwartek hokeiści GKS-u Katowice rozegrali swój pierwszy sparing przed rozgrywkami Polskiej Hokej Ligi, a już dzień później ponownie skrzyżowali kije na Jantorze – tym razem nie z czeską Porubą, a znacznie bliżej położonym rywalem – Zagłębiem Sosnowiec.
Choć w pierwszych minutach starcia GieKSa częściej była przy krążku, to nasz nowy-stary bramkarz Michał Kiler miał kilka okazji do wykazania się – chociażby w 5. minucie efektownie zatrzymał parkanem dobitkę Patryka Krężołka. 3 minuty później Bepierszcz minimalnie spudłował, trącając krążek po świetnym dograniu Pasiuta, ale po chwili strzał Koponena spod niebieskiej znalazł drogę do bramki. Już po paru sekundach mogło być 2:0, lecz uderzenie Monto z pierwszego krążka zatrzymał Spesny. Zdobyty gol wyraźnie nakręcił katowiczan, co przyniosło efekt w 12. minucie – Bepierszcz trafił krążek uderzony po lodzie przez Maciasia tak, że ten przemknął między parkanami bramkarza. Na przerwę zjechaliśmy z wynikiem 2:0.
Po minucie gry w drugiej tercji znaleźliśmy się w sytuacji 2 na 1 – Issakka postanowił strzelać, ale trafił prosto w bramkarza. W 28. minucie Pasiut z Fraszką znaleźli się sami przed bramką Spesnego, zdecydowali się jednak na tylko jedno podanie, a strzał Fraszki został zatrzymany. W połowie meczu Spesnego zastąpił Szczepkowski. Po chwili Bepierszcz najeżdżał sam w stronę bramki rywala, ale z backhandu przeniósł krążek nad poprzeczką. W trakcie kilku ostatnich minut tercji kilkukrotnie do wysiłku zmuszony został Kieler, lecz wynik w trakcie drugiej odsłony meczu nie uległ zmianie.
Na trzeciego gola czekaliśmy do 45. minuty – Koponen zaliczył drugie trafienie w tym meczu, wykorzystując pracę na bramkarzu Bepierszcza. Nieco ponad minutę później było już 4:0 dzięki skutecznej dobitce Marklunda. Niedługo później pierwszy raz to Kieler musiał pierwszy raz wyjmować krążek ze swojej bramki – Krawczyk idealnie przymierzył z klepy. W 51. minucie gola na 4:2 strzałem z nadgarstka zdobył Nahunko. Dopiero 3 minuty później sędziowie podyktowali pierwszą karę w tym meczu, a do boksu trafił Olsson. Niewiele brakowało, by Michalski umieścił krążek w pustej bramce po błędzie Szczepkowskiego, jednak w tym momencie znalazło się zbyt wielu katowiczan na lodzie. W okresie podwójnego osłabienia świetnie spisał się Kieler. Mecz zakończył się zwycięstwem GieKSy 4:2.
GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec 4:2 (2:0, 0:0, 2:2)
1:0 Koponen 8:19
2:0 Bepierszcz (Maciaś, Fraszko) 11:07
3:0 Koponen 44:57
4:0 Marklund 46:03
4:1 Krawczyk 47:37
4:2 Nahunko 50:56
GKS Katowice: Kieler (Murray) – Maciaś, Kruczek, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Koponen, Iisakka, Monto, Hitosato – Cook, Wanacki, Michalski, Marklund, Olsson – Chodor, Lebek, Hofman, Smal, Kovalchuk.
Zagłębie Sosnowiec: Spesny (Szczepkowski) – Charvat, Saur, Nahunko, Tyczyński, Krężołek – Stadel, Kotlorz, Salo, Lingren, Valtola – Krawczyk, Andreikiv, Bernacki, Sikora, Kozłowski – Łoza, Naróg, Karasiński.
Najnowsze komentarze