Hokej
GieKSa zwycięska w Toruniu
W piątek na lodowisku „Tor-Tor” w Toruniu doszło do pojedynku lidera Tauron Hokej Ligi-GieKSy z wiceliderem-KH Energą Toruń. Po końcowej syrenie więcej powodów do radości mieli nasi hokeiści, którzy zgarnęli komplet punktów, pozostając niepokonaną drużyną w lidze.
Pierwsze minuty meczu przebiegły na obustronnym badaniu sił, przez co nie było zbyt wielu emocji na lodzie. W 10. minucie podanie zza bramki na gola zamienił Mirko Djumic, co ożywiło spotkanie, a najbliżej wyrównującej bramki był w 18. minucie Sam Marklund, który trafił w poprzeczkę. Do końca pierwszej tercji żaden bramkarz już nie skapitulował, więc na pierwszą przerwę zjeżdżaliśmy z jednobramkową porażką.
Druga tercja przyniosła więcej emocji. GieKSa stworzyła sobie kilka dogodnych sytuacji, jednak toruński bramkarz nie dał się pokonać. W 28. minucie miejscowi powinni prowadzić 2:0. Jeden z zawodników gospodarzy zagrał krążek do wychodzącego z ławki kar Denissa Fjodorovsa, a ten znalazł się w sytuacji sam na sam z Michałem Kielerem, ale nasz bramkarz wyczekał do końca łotewskiego napastnika i popisał się fantastyczną interwencją. W 30. minucie Grzegorz Pasiut zauważył dobrze ustawionego Kacpra Maciasia, a ten doprowadził do wyrównania. Po upływie 83 sekund objęliśmy prowadzenie w tym meczu, a autorem gola był Ben Sokay. Mimo okazji z jednej i drugiej strony wynik nie uległ już zmianie.
Trzecia tercja rozpoczęła się od dwóch okazji Danila Larionovsa. Łotysz najpierw w 44. minucie trafił w słupek, a chwilę później przegrał pojedynek sam na sam z Michałem Kielerem. Jak mówi stare porzekadło, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Tak było i w tym meczu, kiedy to w 50. minucie Olli Iisaka „zbił” krążek po uderzeniu Aleksiego Varttinena, i tym samym wyprowadził GieKSę na dwubramkowe prowadzenie. Wynik meczu na 5 sekund przed końcową syreną ustalił Riku Tiainen.
KH Energa Toruń – GKS Katowice 2:3 (1:0, 0:2, 1:1)
0:1 Mirko Djumic 9:43
1:1 Kacper Maciaś (Grzegorz PAsiut, Mateusz Michalski) 30:17
1:2 Ben Sokay (Hampus Olsson, Jakub Wanacki) 31:39
1:3 Olli Iisaka (Aleksi Vartinen, Shigeki Hitosato) 49:42
2:3 Riku Tiainen (Mikalai Syty, Deniss Fjodorovs) 59:55
KH Energa Toruń: Ekholm Rosen (Studziński) – Johansson, Kurnicki, Djumic, Syty, Bashirov – Behm, Zieliński, Pauliny, Fjodorovs, Tiainen – Jaworski, Gimiński, Jaakola, Larionovs, Kogut – Bajwenko, Schafer, Kalinowski, Maćkowski, Napiorówski.
GKS Katowice: Kieler (Murray) – Delmas, Kruczek, Fraszko, Pasiut, Michalski – Varttinen, Koponen, Iisakka, Monto, Hitosato – Cook, Wanacki, Marklund, Sokay, Olsson – Maciaś, Chodor, Kovalchuk, Smal, Kaczyński.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze