Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: Czy GKS Katowice awansuje do PlusLigi?
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Piłkarki w minionym tygodniu rozegrały dwa spotkania: 25 kwietnia wygrały z Pogonią Szczecin 4:2 oraz 2 maja przegrały z Górnikiem Łęczna 1:2. Kolejny mecz rozegramy na Bukowej 6 maja o 15:00 z Energą Stomilanki Olsztyn. Piłkarze w minionym tygodniu wygrali w domowym meczu z Bruk-Betem Termalicą 5:1 (3:1). Prasówkę po tym meczu przeczytacie TUTAJ. W najbliższą niedzielę 10 maja o 12:15 zagramy w Gliwicach z Piastem. Klub rozpoczął sprzedaż karnetów na następny sezon PKO BP Ekstraklasy.
W finale play-off siatkarze pokonali dwukrotnie (3:1 i 3:2) BBTS Bielsko-Biała. Trzecie spotkanie zostanie rozegrane 5 maja o 20:00 w Katowicach. Ewentualny czwarty mecz zaplanowano na sobotę 9 maja o 20:00 w Bielsku-Białej. Do PlusLigi awansuje drużyna, która wygra trzy spotkania.
Hokeiści do wspólnych treningów wrócą pod koniec lipca.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl –Sześć bramek w Katowicach
GKS Katowice potwierdził wysoką formę i sięgnął po kolejne zwycięstwo. W meczu na szczycie Orlen Ekstraligi mistrzynie Polski pokonały Pogoń Szczecin 4:2.
Od pierwszego gwizdka inicjatywę przejęły zawodniczki Pogoni Szczecin, które tworzyły kolejne sytuacje, lecz długo nie potrafiły znaleźć drogi do bramki, głównie za sprawą dobrze dysponowanej Wiktorii Marzec. GieKSa cierpliwie czekała na swoje momenty w ofensywie i mogła objąć prowadzenie po akcji zakończonej strzałem Amelii Bińkowskiej, jednak piłka nie znalazła drogi do siatki. W 38. minucie szczecinianki dopięły swego, wykorzystując błąd rywalek i obejmując prowadzenie. Po zmianie stron gospodynie ruszyły do odrabiania strat i szybko wyrównały po skutecznej akcji Klaudii Maciążki. Mecz nabrał tempa, a po kolejnym trafieniu Poluhovicy GKS znów musiał gonić wynik. Katowiczanki odpowiedziały jednak skutecznie – najpierw z rzutu karnego trafiła Hmirova, a w końcówce decydujące ciosy zadała Julia Langosz, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo 4:2.
Górnik wciąż w grze o mistrzostwo
W meczu 19. kolejki Orlen Ekstraligi Górnik Łęczna wygrał na swoim terenie z GKS-em Katowice 2:1. Zespół Zielono – Czarnych ma obecnie na koncie 44 punkty i zajmuje drugie miejsce.
Od pierwszych minut mecz toczył się w szybkim tempie. Górniczki potrzebowały osiemnastu minut, aby wyjść na prowadzenie – wynik meczu otworzyła reprezentantka Polski Paulina Tomasiak. Gieksa próbowała odpowiedzieć, miała kilka stałych fragmentów gry, lecz brakowało im konkretów. W 33. minucie podopieczne Karoliny Koch stanęły przed dogodną sytuacją bramkową. Amelia Bińkowska zanotowała odbiór na połowie rywalek, dograła do Klaudii Maciążki, która nie trafiła w bramkę. Do przerwy rezultat nie uległ zmianie.
W drugiej połowie GKS częściej utrzymywał się przy piłce i szukał swoich szans. Górnik był jednak skuteczny i po rzucie rożnym podwyższył wynik na 2:0. W 58. minucie Milena Kazanowska wpisała się na listę strzelczyń. W końcówce meczu Zawadzka zdobyła gola kontaktowego dla GKS-u. Ostatnie minuty były bardzo nerwowe – gospodynie kończyły w dziesiątkę, po tym jak Maja Hrelja została napomniana po raz drugi, co wiązało się z wykluczeniem. Rezultat nie uległ już zmianie i Górnik mógł cieszyć się z trzech punktów.
wkatowicach.eu – Ruszyła sprzedaż karnetów na mecze domowe GKS-u Katowice w sezonie 2026/2027
Przed GKS-em Katowice jeszcze końcówka obecnego sezonu, ale już rusza sprzedaż karnetów na domowe mecze w rozgrywkach 2026/2027. Kibice mogą skorzystać z kilku etapów sprzedaży, różniących się cenami i dostępnością miejsc.
Etap 1 – ekstra kontynuacja
W poniedziałek 4 maja o godz. 10:00 rozpoczął się pierwszy etap sprzedaży – ekstra kontynuacja. To czas, w którym obecni karnetowicze mogą zakupić karnety w specjalnych cenach. Każdy z nich może wybrać swoje dotychczasowe miejsce lub inne, które nie jest objęte rezerwacją. Etap potrwa do poniedziałku 1 czerwca do godz. 10:00.
Ceny:
330 zł – Trybuna Południowa („Blaszok”),
530 zł – Trybuna Wschodnia,
660 zł – Trybuna Zachodnia.
Karnety ulgowe kosztują 300 zł.
Karnet rodzinny (2 dorosłych + maks. 3 dzieci do 15 lat) na Trybunę Wschodnią – 1060 zł.
Nowością jest karnet dziecięcy (do 13 lat) w cenie 170 zł.
Etap drugi – kontynuwacja i nowi
Rozpocznie się 1 czerwca o godz. 10:00 i potrwa do 19 czerwca do godz. 10:00. Dotychczasowi karnetowicze zachowują rezerwację miejsc, ale obowiązują wyższe ceny. Jednocześnie rusza sprzedaż otwarta na miejsca bez rezerwacji.
Ceny dla obecnych karnetowiczów:
380 zł – „Blaszok”, 600 zł – Wschodnia,
760 zł – Zachodnia.
Karnet ulgowy: 320 zł,
dziecięcy: 170 zł,
rodzinny: 1200 zł.
Ceny dla nowych kibiców:
450 zł – „Blaszok”,
690 zł – Wschodnia,
880 zł – Zachodnia.
Karnet ulgowy: 350 zł,
dziecięcy: 170 zł,
rodzinny: 1380 zł.
Etap trzeci – sprzedarz otwarta
Od 19 czerwca od godz. 10:00 sprzedaż będzie całkowicie otwarta, bez rezerwacji miejsc. Ceny pozostają takie same jak w etapie drugim.
Korzyści z karnetu
Posiadanie karnetu oznacza m.in. oszczędność względem pojedynczych biletów, stałe miejsce na stadionie, szybsze wejście na mecze, dostęp do zamkniętych spotkań „PoGadajmy o GieKSie”, 15% zniżki na koszulkę meczową, pierwszeństwo przy zakupie biletów parkingowych i na mecze Pucharu Polski oraz możliwość udziału dzieci w wyprowadzaniu drużyny na murawę.
Ulgi i raty
Karnety ulgowe przysługują osobom powyżej 65 lat, młodzieży w wieku 13–18 lat oraz studentom do 26. roku życia (po okazaniu legitymacji). Przy zakupach internetowych powyżej 300 zł można skorzystać z płatności ratalnych poprzez system robopay by Adyen.
Przekazanie biletu
Karnet można przekazać innej osobie lub odsprzedać – maksymalnie dwa razy w trakcie rundy.
Karnety VIP
Dostępne są również karnety VIP na Trybunę Zachodnią. Obejmują parking, osobne wejście, komfortowe miejsca oraz dostęp do strefy cateringowej. Cena: 6000 zł (4500 zł dla osób do 18 lat).
Gdzie kupić?
Karnety dostępne są online oraz stacjonarnie w GIEKSA Fanstore w Galerii Katowickiej.
Karta Kibica
Wejście na stadion odbywa się na podstawie Karty Kibica. Istnieje możliwość skorzystania z jej wirtualnej wersji w aplikacji Bilety GieKSa.
SIATKÓWKA
siatka.org – Pierwszy krok wykonany! GKS Katowice bliżej PlusLigi
Siatkarze GKS-u Katowice i BBTS-u Bielsko-Biała rozpoczęli bój o awans do PlusLigi. W pierwszym finałowym meczu PLS 1. Ligi lepsi okazali się Katowiczanie, którzy we własnej hali pokonali rywali 3:1. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.
o wielu miesiącach wyrzeczeń na zapleczu PlusLigi pora na grę o awans. Tym razem o przepustkę do elity walczą GKS Katowice i BBTS Bielsko-Biała. W pierwszym meczu GieKSa nie zwiodła, choć nie obyło się bez potknięcia. Od początku gubił gości swoimi wyborami Grzegorz Pająk, a po bloku Bartłomieja Krulickiego było 4:2 dla GKS-u. Z czasem różnica jedynie wzrosła – 9:4, co zmusiło szkoleniowca przyjezdnych do wzięcia czasu. Po asie Damiana Hudzika było już 13:7, a końca problemów BBTS-u nie było widać. Po drugiej stronie do końca walczył Szymon Romać, lecz było to za mało. Asem z kolei popisał się Gonzalo Quiroga – 17:10. Sama końcówka należała już do punktującego w każdym elemencie Michała Superlaka, co przełożyło się na wygraną przez Katowiczan inaugurację – 25:16.
Druga partia, to już zażarta wymiana argumentów. Ofiarnie walczył Kamil Dębski, wspierany zresztą przez Kajetana Tokajuka. Oba zespoły wymieniały się prowadzeniem, niemniej więcej mieli w końcu do powiedzenia Bielszczanie – 10:7. Cenne oczka dokładał Bartłomiej Zawalski. Bezradny wobec zapędów Romacia i spółki był nawet Superlak. Przy stanie 13:17 trener GKS-u przerwał grę, co w końcu przyniosło efekt w postaci remisu 19:19. Było to zapowiedzą emocjonującego finiszu i tak też się stało. Rzutem na taśmę do przełamania doprowadził BBTS – 25:23 (1:1).
Sprawa wygranej wciąż pozostawała otwarta, a trzeci set też obfitował w emocje, choć minimalną przewagę mieli Katowiczanie. Ważne akcje kończył Wojciech Włodarczyk, ale wciąż bezkonkurencyjny pozostawał Michał Superlak – 8:6. Siłę przebicia miał jednak duet Romać-Dębski – 9:9. Było to za mało, a im dalej w set, tym gra Bielszczan wyglądała coraz gorzej. Różnica na dystansie zrobiła się potężna – 18:12. Krótki zryw gości w końcówce nic nie dał, a set padł łupem lokalnej GieKSy – 25:22 (2:1).
Czwarta część meczu, to już całkowita demolka ze strony Katowiczan. Ekipa gospodarzy szybko wypracowała sobie przewagę, konsekwentnie robiąc swoje – 8:4, 13:8. Wciąż skuteczny pozostawał Gonzalo Quiroga, a jeden blok Jakoba Thelle wcale nie poprawiał położenia przyjezdnych – 12:18. Przerwy na żądanie nic nie dawały, bowiem ręki dalej nie zwalniał Michał Superlak – 22:16. Parę wymian później było już po meczu, a z wygranej 3:1 cieszyła się drużyna z Katowic – 25:19.
GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała 3:1 (25:16, 23:25, 25:22, 25:19)
GKS Katowice po raz drugi z tarczą. Bielszczanie są już pod ścianą
Po dwóch meczach finałowych na zapleczu o awans do PlusLigi wiele może się jeszcze wydarzyć. Nie zmienia to jednak faktu, że o krok od powrotu do elity jest GKS Katowice, który po raz drugi pokonał BBTS Bielsko-Biała, którego graczom udało się zwyciężyć na obcym terenie 3:2. MVP spotkania został Gonzalo Quiroga.
W rywalizacji o PlusLigę można było się spodziewać emocji w każdym spotkaniu. GKS Katowice w pierwszym meczu potrzebował czterech setów, aby triumfować. Początek spotkania w Bielsku-Białej nie był już taki kolorowy dla podopiecznych Emila Siwiorka. Gospodarze spisywali się znakomicie w systemie blok-obrona, co przyniosło zamierzone efekty. Bielszczanie szybko wypracowali kilka punktową przewagę i w połowie seta prowadzili 15:10. Goście próbowali wrócić do gry w tej partii, jednak ciężko było to zrobić przy tak słabej skuteczności w ataku i błędach w polu serwisowym. Jacob Thelle popisał się w końcówce dwoma asami, a pierwsza odsłona zakończyła się po ataku Kajetana Tokajuka (25:21).
Katowiczanie rozdrażnieni pierwszym setem próbowali poprawić swoją skuteczność. Ciężar gry na swoje barki po stronie gości wziął Gonzalo Quiroga. Wszystko powoli układało się po myśli siatkarzy GKS-u, którzy na półmetku seta wywalczyli trzy punkty przewagi (12:15). Wydawało się, że gra gospodarzy całkowicie się posypała, jednak od stanu 18:23 popisali się znakomitą serią sześciu punktów z rzędu, doprowadzając do remisu. Ostatnie dwie akcje należały do gości, którzy zachowali zimną krew i drugą partię zakończył punktowym blokiem Bartłomiej Krulicki (23:25).
Trzecia odsłona analogicznie do pozostałych partii rozpoczęła się z wielkimi emocjami. Obie drużyny wymieniały się prowadzeniem i choć gospodarze wyszli w pewnym momencie na kilkupunktowe prowadzenie to zaraz Katowiczanie wychodzili na prowadzenie (11:12). Ciężko było wskazać, kto sięgnie po zwycięstwo w tej partii. Tokajuk wyprowadził BBTS swoją skutecznością w ataku na dwupunktową przewagę, a po chwili oczko z zagrywki dorzucił Szymon Romać (18:15). Nie mogło obyć się bez emocji, co zapewnił Wojciech Włodarczyk popisujący się dwoma skutecznymi atakami oraz asem serwisowym (19:19). W samej końcówce lepsi okazali się gospodarze, a trzecią partię zamknął Bartłomiej Zawalski skutecznym blokiem (25:22).
Po otrzymanym ciosie Katowiczanie ponownie rozpoczęli seta z wysokiego „C”.Włodarczyk, Quiroga, a także swoją cegiełkę dołożył z prawego skrzydła Michał Superlak. Goście z akcji na akcje wyglądali na coraz pewniejszą drużynę zmierzającą do tie-breaka. Po stronie Bielska-Białej brakowało tej znakomitej gry, do której przyzwyczaili kibiców w pierwszej oraz trzeciej partii. Przewaga rosła z każdą kolejną akcją, a Katowiczanie z dużym spokojem doprowadzili do tie-break po triumfie 18:25 w czwartej odsłonie.
W decydującym secie o wiele lepiej wyglądali Katowiczanie. Przy stanie 5:6 na zagrywkę wszedł Grzegorz Pająk, który napsuł sporo krwi rywalom. Bielszczanie robili wszystko, aby wrócić do walki o zwycięstwo. Tak się nie stało, a ekipa pod wodzą Siwiorka mogła cieszyć się z kolejnego triumfu w finale o awans do PlusLigi. Łatwo nie było, ale w decydującym momencie Katowiczanie potrafili włączyć „turbo” i ostatecznie wygrali 2:3 (13:15).
BBTS Bielsko-Biała – GKS Katowice 2:3 (25:21, 23:25, 25:22, 18:25, 13:15)
MVP: Gonzalo Quiroga
wkatowicach.eu – Czy GKS Katowice awansuje do PlusLigi? Przed nami trzeci finałowy mecz GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała
Kibice GKS-u Katowice liczą, że już we wtorek, 5 maja zakończy się rywalizacja w finale PLS 1. Stanie się tak, jeśli to siatkarze GieKSy ponownie okażą się lepsi. Po dwóch zwycięstwach nad BBTS-em Bielsko-Biała Katowiczanie są już bardzo blisko awansu do PlusLigi.
Siatkarze GKS Katowice są o krok od awansu do PlusLigi. W finale PLS 1. Ligi katowiczanie prowadzą już 2:0 z BBTS-em Bielsko-Biała, wygrywając pierwsze dwa spotkania rywalizacji.
W inauguracyjnym meczu, rozegranym 29 kwietnia w Katowicach, GieKSa pokonała rywali 3:1. Drugie starcie, które odbyło się 3 maja w Bielsku-Białej, było bardziej wyrównane, jednak ponownie zakończyło się zwycięstwem Katowiczan – tym razem 3:2.
Przed nami trzeci mecz finałowy, zaplanowany na 5 maja o godz. 20:00 w Katowicach. Gospodarze staną przed szansą zakończenia rywalizacji i przypieczętowania awansu do PlusLigi już przed własną publicznością. BBTS Bielsko-Biała, aby pozostać w grze, musi wygrać i przedłużyć serię finałową.
HOKEJ
hokej.net.pl – Wicemistrzowie Polski planują nowy sezon. Trwa budowa drużyny
GKS Katowice nie traci czasu po zakończeniu sezonu. Wicemistrz Polski rozpoczął już przygotowania do kolejnych rozgrywek, a w klubie trwają intensywne prace nad dopięciem kadry, która ma ponownie powalczyć o najwyższe cele.
Miniony sezon był dla Katowiczan kolejnym potwierdzeniem ich pozycji w krajowej czołówce. GieKSa po raz piąty awansowała do finału play-off i po raz trzeci z rzędu sięgnęła po srebrne medale mistrzostw Polski. Wygrana w sezonie zasadniczym zapewniła drużynie udział w kolejnej edycji Pucharu Kontynentalnego.
Po zakończeniu rywalizacji klub natychmiast przystąpił do pracy nad budową zespołu na nowe rozgrywki. Przypomnijmy, że kontrakt trenera Jacka Płachty obowiązuje do końca sezonu 2026/2027.
Ważne umowy z klubem mają obrońcy: Kacper Maciaś i Błażej Chodor, a także napastnicy: Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Jonasz Hofman, Jakub Hofman i Maksymilian Dawid.
– Intensywnie pracujemy wraz ze sztabem trenerskim nad budową zespołu na kolejny sezon. Kierując się doświadczeniami z ostatnich lat, wypracowanymi zasadami działania na rynku transferowym i poruszając się w oparciu o aktualne możliwości budżetowe, chcemy ponownie zbudować zespół, który dostarczy kibicom GieKSy wielu powodów do dumy– podkreślił Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja na lodzie.
Klub zapowiada, że kolejne decyzje kadrowe będą ogłaszane na bieżąco.
Hokeiści GKS-u rozpoczną przygotowania od treningów indywidualnych według planów opracowanych przez sztab. Wspólne zajęcia całego zespołu wystartują w ostatnim tygodniu lipca.
Piłka nożna
Od Krakowa do Warszawy
Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.
Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.
Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.
Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).
Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):
1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Kibice Piłka nożna SK 1964
Mural śp. Adama Ledwonia
W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.
Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.
Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.
Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.
Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.
Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).
Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu




Najnowsze komentarze