W piątkowy wieczór GieKSa poniosła pierwszą porażkę w sezonie 2023/2024 TAURON Hokej Ligi, ale już w niedzielę będzie miała okazję do powrotu na zwycięską ścieżkę. Do Satelity przyjedzie Comarch Cracovia.
Krakowianie po rewolucji w przerwie letniej zajmują miejsce w dolnej połowie tabeli i nie widać powodów, by miało się to zmienić w najbliższym czasie. Aktualnie z dorobkiem 27 punktów w 20 meczach zajmują 6 lokatę. Choć w przeciągu 5 ostatnich spotkań 4-krotnie triumfowali, to za wyjątkiem zwycięskiego meczu z JKH, który odbył się jeszcze przed przerwą na kadrę, ciężko docenić ich za którykolwiek z tych meczów – potrzebowali dogrywki, by pokonać Energę Toruń i Podhale, zaledwie jedną bramką pokonali STS Sanok, a w międzyczasie ulegli Zagłębiu Sosnowiec. 66 goli strzelonych to trzeci najlepszy wynik w lidze, jednak jeszcze częściej krążek lądował w bramce Cracovii, bo aż 75-krotnie, co jest wynikiem lepszym jedynie od Podhala.
Choć, jak już wspomnieliśmy, ofensywa nie jest problemem Cracovii, to w klubowej klasyfikacji kanadyjskiej nie widać wyraźnie wyróżniających się zawodników. Jedynie Adam Raska z 22 oczkami za 7 goli i 15 asyst przebija średnią punktu na mecz, a żaden gracz nie zdobył dwucyfrowej liczby goli – najbliżej tego są Johan Lundgren i Martin Latal z 9 trafieniami. Nieźle w ofensywie wyglądają obrońcy z Danielem Krenzelokiem na czele, który już 7 razy pokonywał bramkarza rywali, a do tego 9 razy asystował. Wydaje się, że sporą winę za sytuację ,,Pasów” w tabeli ponoszą bramkarze – ,,jedynka” Filip Krasanovski wciąż nie potrafi wskoczyć na pułap powyżej 90% skuteczności obron, a Łukasz Hebda rozegrał zaledwie 53 minuty.
W pierwszym spotkaniu w Satelicie wygraliśmy 4:1, choć długo nic nie zapowiadało, by miało to być tak wysokie zwycięstwo – na jakąkolwiek bramkę czekaliśmy aż do trzeciej tercji i to Krakowianie objęli wówczas prowadzenie za sprawą Raski, jednak odpowiedzieliśmy golami Smala, Varttinena, Pasiuta i Sokay’a. Październikowe starcie w Krakowie było niemal zupełnym przeciwieństwem – zgadzał się tylko triumfator. Choć najpierw na trafienia Monto i Sokay’a odpowiedział Younan, to potem dwukrotnie do bramki trafiał Marklund, a także Hitosato i Olsson, dzięki czemu w 33. minucie prowadziliśmy 6:1 i było niemal pewne, że nic złego nie może się stać. Minutę po naszym ostatnim golu drugiego gola gospodarzom dał Kasperlik, a w ostatnich minutach trzeciej tercji Brynkus i Lundgren sprawili, że końcowy wynik nie wyglądał aż tak źle dla Cracovii. W niedzielę zaczniemy o 17:30.
26.11.2023 (niedziela, 17:00) GKS Katowice – Comarch Cracovia
Najnowsze komentarze