Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka

Tygodniowy przegląd mediów: O trzeci finał z rzędu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej oraz hokeja. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Do drużyny piłkarek dołączyły: Patricia Hmírová, Dżesika Jaszek oraz Aleksandra Posiewka. Z klubem pożegnała się Kinga Kozak, która przenosi się do Napoli. Z Kamilą Tkaczyk oraz Karoliną Bednarz nie zostały przedłużone umowy. Z kolei Marlena Hajduk podjęła decyzję o zakończeniu kariery. Piłkarki rozegrały pierwszy sparing przed nowym sezonem, remisując na wyjeździe z drużyną Slovana Liberec 5:5 (5:2).

Piłkarze rozegrali ostatnie (czwarte) spotkanie przed startem PKO BP Ekstraklasy, w którym przegrali z SK Sigma Ołomuniec 1:2 (1:0). Klub przedłużył umowę z trenerem Rafałem Górakiem do 2028 roku. Nowym napastnikiem GieKSy został Aleksander Buksa wypożyczony z Górnika Zabrze. Podpisano również umowę z Jakubem Łukowskim Pierwszy mecz w nowym sezonie GieKSa rozpocznie z Rakowem Częstochowa w sobotę 19.07 o godzinie 20:15.

W sekcji hokeja na lodzie nie została przedłużona umowa z Johnem Murray. Drużyna poznała przeciwników w półfinale Pucharu Kontynentalnego.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Marlena Hajduk kończy karierę!

Wraz z końcem kontraktu sezon 2024/25 był ostatnim dla Marleny Hajduk w barwach GKSu Katowice. Doświadczona defensorka podjęła decyzję o zakończeniu piłkarskiej kariery.

Marlena Hajduk zadebiutowała na poziomie Ekstraligi w sezonie 2009/10 – wówczas jako piłkarka Unii Racibórz. Od sezonu 2011/12 do sezonu 2016/17 broniła barw Górnika Łęczna, z którym dwukrotnie zdobyła mistrzostwo kraju. Nieprzerwanie od 2017 roku Marlena Hajduk była zawodniczką katowickiej GieKSy. Wywalczyła z GKS – em awans na najwyższy szczebel rozgrywkowy, a w sezonie 2022/23 i 2024/25 sięgnęła po mistrzostwo kraju, a także dołożyła do tego znamienitego dorobku Orlen Puchar Polski.

Zawodniczka urodzona w 1989 roku rozegrała łącznie 283 mecze na poziomie Ekstraligi (z sezonu 2012/13 nie ma kompletnych danych), czego 19 w ostatnim, mistrzowskim dla GieKSy sezonie.

Dwie zawodniczki żegnają się z Katowicami

Wraz z końcem sezonu 2024/2025 wygasły kontrakty dwóch zawodniczek GKS-u Katowice i nie zostały przedłużone.

GKS Katowice to aktualne Mistrzynie Polski, które sezon 2024/2025 rozegrały wręcz perfekcyjnie, zdobywając niemal komplet punktów. Wraz z końcem rozgrywek wygasły umowy wiążące defensorkę Kamilę Tkaczyk oraz pomocniczkę Karoliną Bednarz z klubem. W obu przypadkach umowy nie zostały przedłużone.

Kamila Tkaczyk występowała w GieKSie od 2018 roku, rozgrywając w tym czasie dla klubu 122 spotkania i zdobywając w nich 4 gole. Z katowicką ekipą Tkaczyk awansowała do Orlen Ekstraligi Kobiet, w której sięgnęła po trzy medale mistrzostw Polski oraz triumfowała w Pucharze Polski.

Karolina Bednarz umowę z GKS-em podpisała w lipcu 2023 roku. Zawodniczka występująca na pozycji pomocniczki rozegrała dla drużyny 47 spotkań, zdobywając w nich łącznie 2 gole. Z klubem Bednarz mogła świętować zdobycie mistrzostwa, wicemistrzostwa Polski oraz wznieść w górę Puchar Polski.

Kinga Kozak opuszcza GKS Katowice

Kinga Kozak spróbuje swoich sił we Włoszech! Reprezentantka Polski przenosi się do Napoli na zasadzie transferu definitywnego.

Kinga Kozak to piłkarka, która pierwsze kroki stawiała w Medyku Konin. Do GKS Katowice trafiła już w 2018 roku i to właśnie tam zadebiutowała na ekstraligowych boiskach. Po sezonie spędzonym w Czarnych Sosnowiec i mistrzowskiej przygodzie z Glasgow City, wróciła do Katowic, by pomóc GieKSie sięgnąć po drugi w historii tytuł mistrza Polski. W ostatnim sezonie Kozak miała istotny wkład w sukces drużyny — zagrała w 18 meczach i zdobyła 10 bramek. Dorzuciła także występ w Pucharze Polski. Łączny bilans w barwach katowickiego klubu to 90 spotkań i 39 bramek. Kozak ma na koncie 17 występów w reprezentacji Polski.

W minionym sezonie włoskiej Serie A Napoli zajęło przedostatnie, 9 miejsce z dorobkiem czternastu punktów i w nadchodzącym sezonie zagra na najwyższym szczeblu rozgrywkowym we Włoszech.

Patricia Hmírová wraca do Polski!

GKS Katowice poczynił kolejne ciekawe wzmocnienie! Do zespołu mistrzyń Polski dołączyła Patricia Hmírová.

Urodzona w listopadzie 1993 roku Słowaczka sporą część kariery spędziła w Ekstralidze. Zaczynała w SKF Žilina, a w Polsce grała w latach 2014–2021, z roczną przerwą na występy w niemieckim FC Neunkirch. W 129 meczach Ekstraligi zdobyła 69 bramek, reprezentując Górnik Łęczna, Czarni Sosnowiec, FC Katowice i Mitech Żywiec. Co ciekawe, ma najwięcej bramek spośród wszystkich zagranicznych zawodniczek, które występowały w Ekstralidze. Najdłużej występowała w Górniku, w którym spędziła trzy sezony.

Po odejściu z Polski Hmírová trafiła do cypryjskiego Apollonu, skąd przeniosła się do Hiszpanii w 2022 roku – najpierw do Sporting Huelva, a od 2024 roku reprezentuje beniaminka Liga F – Deportivo de La Coruña. Jedna z najbardziej doświadczonych reprezentantek Słowacji – rozegrała ponad 120 meczów w drużynie narodowej.

Dżesika Jaszek wraca do Polski!

Mistrzynie Polski ogłaszają kolejny transfer! Do zespołu GieKSy dołączyła Dżesika Jaszek.

Dżesika Jaszek wraca do GKS-u Katowice po roku występów w tureckim Fenerbahce SK. Zagrała tam czternaście meczów i zdobyła trzy bramki. Wcześniej, w latach 2018 – 2023 broniła barw Czarnych Sosnowiec. Zdobyła z tym zespołem mistrzostwo i dwa krajowe Puchary. Ma w CV takie kluby jak Unia Racibórz oraz Górnik Łęczna.

Wcześniej do zespołu mistrzyń Polski dołączyła Marcjanna Zawadzka.

Napastniczka związała się z GieKSą dwuletnim kontraktem.

Sparingowe granie czas zacząć!

Powoli możemy odliczać dni do startu sezonu w rozgrywkach centralnych w Polsce, a  większość zespołów rozpoczęła przygotowania i ma za sobą pierwsze spotkania towarzyskie.

[…] Slovan Liberec – GKS Katowice 5:5

Surova ?, Marinska ?, Hlouchova ?, ?, Harvilova ? – Maciążka 28′, Hmirova 30′, Vuskane 40′, 43′,Nieciąg 42′

GKS Katowice: Macała – Langosz, Zawadzka, Nowak, Włodarczyk, Cyraniak, Nieciąg, Turkiewicz, Maciążka, Vuskane, Hmirova. Grały również: Michalczyk, Posiewka, Malesa, Baumert.

dziennikzachodni.pl – Górnik Zabrze wypożyczył napastnika do GieKSy i zagrał w sparingu z MFK Karwina

W sobotę 12 lipca 2025 roku Górnik Zabrze rozegrał ostatni sparing przed nowym sezonem PKO Ekstraklasy. Rywalem zabrzan był czeski MFK Karwina. W tym samym dniu Górnik wypożyczył do GKS-u Katowice Aleksandra Buksę.

„Aleksander Buksa w nowym sezonie będzie reprezentował barwy GKS-u Katowice. Napastnik przechodzi do GieKSy na mocy umowy transferu czasowego do końca czerwca 2026 roku” – poinformował Górnik Zabrze.

„Wypożyczenie obejmuje ewentualną opcję wykupu zawodnika po zakończeniu rozgrywek” – uzupełnił informację GKS Katowice.

22-letni napastnik w poprzednim sezonie PKO Ekstraklasy w barwach Górnika rozegrał 23 mecze i strzelił jedną bramkę.

gol24.pl – Jakub Łukowski zamienił Widzew Łódź na GKS Katowice. Szósty letni transfer GieKSy

GKS Katowice we wtorkowy wieczór ogłosił szósty letni transfer. Nowym zawodnikiem rewelacji poprzedniego sezonu PKO Ekstraklasy został 29-letni ofensywny pomocnik Jakub Łukowski. Piłkarz wcześniej rozwiązał umowę z Widzewem Łódź, więc do ekipy popularnej GieKSy dołączył za darmo.

Jakub Łukowski trafił do Widzewa Łódź latem ubiegłego roku z Korony Kielce. Dla łódzkiej ekipy rozegrał 30 meczów, strzelił 4 gole i zaliczył 3 asysty. Został jedną z ofiar rewolucji kadrowej w drużynie i we wtorek, 8 lipca klub ogłosił, że kontrakt 29-letniego piłkarza został rozwiązany za porozumieniem stron.

Tego samego dnia zakontraktowanie środkowego pomocnika ogłosił GKS Katowice, dla którego był to szósty letni transfer. Zawodnik z popularną GieKSą podpisał umowę obowiązującą do czerwca 2027 roku. Będzie stanowił o sile mającej spore ambicje drużyny z Katowic?

Transfery GKS Katowice – lato 2025

Przyszli: Mateusz Kowalczyk (wykupiony za 1 mln euro, Brondby IF), Kacper Łukasiak (Pogoń Szczecin), Jakub Łukowski (Widzew Łódź), Aleksander Paluszek (Śląsk Wrocław), Marcel Wędrychowski (Pogoń Szczecin), Maciej Rosołek (Piast Gliwice).

Odeszli: Oskar Repka (Raków Częstochowa), Sebastian Bergier (Widzew Łódź), Przemysław Pęksa (Spartakos Kitiou), Szymon Krawczyk (Górnik Łęczna), Mateusz Mak (Znicz Pruszków), Aleksander Komor (Ruch Chorzów), Bartosz Baranowicz (koniec kontraktu), Adrian Danek (koniec kontraktu), Jakub Kaduk (koniec kontraktu), Filip Szymczak (koniec wypożyczenia, Lech Poznań), Dawid Drachal (koniec wypożyczenia, Raków Częstochowa).

weszlo.com – GKS Katowice przedłuża kontrakt z Górakiem. Długa umowa!

Polskie kluby często zmieniają trenerów, ale trochę inaczej sprawy mają się w GKS-ie Katowice, gdzie są stali w uczuciach. Rafał Górak pracuje już długo i ma popracować jeszcze trochę, bo GKS przedłużył z nim umowę.

Górak jest trenerem GKS-u od czerwca 2019 roku i jeśli wszystko dobrze pójdzie, będzie nim prawie dekadę. Nowa umowa obowiązuje bowiem do 2028 roku.

[…] Oczywiście zawsze gdy szkoleniowiec dostaje długą umowę, pamięcią trzeba wracać do Wojciecha Stawowego, który podpisał kontrakt na 10 lat z Cracovią, ale tutaj faktycznie można wierzyć, że Górak w jednej ręce nie trzyma nowej umowy, a w drugiej walizki.

Życzymy powodzenia w dalszej pracy!

sportowefakty.wp.pl – Od zera do bohatera. Rafał Górak przedłużył kontrakt z GKS-em Katowice

Rafał Górak podpisał nowy kontrakt z GKS-em Katowice. Poprzedni obowiązywał jeszcze przez rok, ale został przedłużony o kolejne dwa sezony.

Rafał Górak jest trenerem GKS-u Katowice od 3 czerwca 2019 roku. Nie zawsze był – mówiąc delikatnie – ulubieńcem kibiców.

Nie podobała im się panująca w klubie sytuacja, notoryczny brak awansu do Ekstraklasy. I trener niejako obrywał rykoszetem. Swoje usłyszał z trybun.

Ale wytrzymał to. Nie zrezygnował i dziś może chodzić po Katowicach z podniesioną głową. Teraz nikt nawet nie ośmieli się krzywo spojrzeć w jego stronę.

Bo trener Górak jest architektem awansu GKS-u Katowice do Ekstraklasy, wywalczony w jakże dramatycznych okolicznościach. W minionym sezonie katowiczanie spisywali się wprost rewelacyjnie i jako beniaminek zajęli 8. miejsce, czego przed startem rozgrywek prawdopodobnie nikt nie przypuszczał.

We wtorek trener Górak oficjalnie przedłużył kontrakt z klubem. Nowa umowa obowiązuje do 30 czerwca 2028 roku. O kolejne trzy lata prolongowane zostały także umowy członków sztabu.

Jak dotąd Górak poprowadził drużynę GKS-u w 293 meczach (bo trzeba doliczyć też okres 21.06.2011 – 22.07.2013, gdy po raz pierwszy przejął zespół.

HOKEJ

wkatowicach.eu – John Murray żegna się z hokejowym GKS-em Katowice

John Murray nie będzie już bramkarzem hokejowej sekcji GKS-u Katowice. Klub nie przedłużył umowy z bramkarzem, który od 4 lat występował w barwach GieKSy i wielkokrotnie występował w reprezentacji Polski.

Bramkarz John Murray związany od 4 lat z GKS-em Katowice, w następnym sezonie nie będzie już bronił katowickiej bramki. Jeden z najlepszych hokejowych bramkarzy w kraju odchodzi z klubu. GieKSa nie przedłużyła umowy z doświadczonym zawodnikiem. Klub poinformował o tym w poniedziałek, 7 lipca.

Informujemy, że umowa Johna Murraya z GKS-em Katowice dobiegła końca i nie zostanie przedłużona. Doświadczony bramkarz dołączył do naszej drużyny latem 2021 roku. W ciągu czterech sezonów zdobył z naszym Klubem dwa mistrzostwa Polski i dwa wicemistrzostwa. Jego interwencje wielokrotnie ratowały GieKSę z poważnych opresji, zarówno na taflach polskiej ligi, jak i w rozgrywkach europejskich. Jako gracz GKS-u był także etatowym reprezentantem Polski poinformował w poniedziałek, 7 lipca, GKS Katowice.

Przypomnijmy, GKS Katowice to aktualny wicemistrz kraju. W nadchodzącym sezonie oprócz występów w Tauron Hokej Lidze, GieKSa będzie także reprezentować nasz kraj w Pucharze Kontynentalnym.

hokej.net – O trzeci finał z rzędu. Ujawniamy rywali GKS-u Katowice w Pucharze Kontynentalnym

Znamy skład grup najbliższej edycji Pucharu Kontynentalnego. GKS Katowice poznał dwóch pierwszych przeciwników, z którymi zmierzy się w grupie. Znów trafi na drużynę, z którą niedawno walczył w tych rozgrywkach dwukrotnie.

GKS jest jedynym zespołem, który uczestniczył w turniejach finałowych dwóch poprzednich edycji PK. Wicemistrzowie Polski w najbliższym sezonie powalczą o trzeci z rzędu występ w najlepszej „czwórce” tej imprezy.

Do rozgrywek przystąpią w ich drugiej rundzie, z której najlepsze drużyny awansują od razu do turnieju finałowego.

Wiemy już, że GieKSa wystąpi w grupie D, a jej przeciwnikami będą brytyjscy Nottingham Panthers oraz duński Herning Blue Fox. Turniej zostanie rozegrany w dniach 14-16 listopada, ale nie jest jeszcze znany jego gospodarz.

Ostatniego uczestnika tej imprezy wyłoni turniej grupy B I rundy, który odbędzie się w październiku. Wystąpią w nim: węgierski Budapeszt JAHC, rumuński ACSH Gheorgheni, ukraiński HK Krzemieńczuk i serbska Crvena Zvezda Belgrad. Najlepsza drużyna z tej czwórki uzupełni skład grupy GKS-u.

Do turnieju finałowego awansują po dwie najlepsze drużyny z dwóch grup drugiej rundy. W turnieju rozgrywanym równolegle z tym, w którym wystąpi GKS, w grupie C zagrają: Ducs d’Angers z Francji, Torpiedo Ust-Kamienogorsk z Kazachstanu oraz włoski zespół SG Cortina, a także zwycięzca grupy A z I rundy.

Runda finałowa zostanie rozegrana w dniach 15-18 stycznia przyszłego roku.

Herning Blue Fox to najbardziej utytułowany klub w historii duńskiego hokeja. Po mistrzostwo kraju sięgał 16 razy. Aktualnie jest wicemistrzem. „Niebieski Lis” wygrał ostatni sezon zasadniczy duńskiej Metal Ligaen, ale w finale play-off uległ Odense Bulldogs.

Dla GKS-u Katowice Blue Fox to starzy znajomi, bo przed dwoma laty oba zespoły spotkały się w Pucharze Kontynentalnym dwukrotnie – w turnieju trzeciej rundy i w finałowym. Ten pierwszy mecz po dogrywce 3:2 wygrali Duńczycy, ale GKS triumfował w całej imprezie i razem z duńską ekipą awansował do finału. W nim to polska drużyna wygrała bezpośredni mecz z Blue Fox 5:4 po karnych, ale ostatecznie zajęła ostatnie, 4. miejsce, a ekipa z Herning znalazła się na 2. pozycji.

Z kolei Nottingham Panthers zajął 3. miejsce w ostatnim sezonie brytyjskiej ligi EIHL. Później wygrał rozgrywki play-off, ale na Wyspach odbywają się one w innym formacie niż w większości lig hokejowych, a o tytule mistrzowskim przesądza sezon zasadniczy, w którym najlepsza była drużyna Belfast Giants, nagrodzona za to uczestnictwem w Hokejowej Lidze Mistrzów.

„Pantery” są 4-krotnym mistrzem Wielkiej Brytanii, ale na tytuł mistrzowski czekają już od 12 lat. Za to w 2017 roku jako pierwszy brytyjski zespół zdobyły Puchar Kontynentalny.

W opublikowanym niedawno rankingu europejskich klubów hokejowych francuskiego portalu „Hockey Archives” za ubiegły sezon Panthers znajdują się na 118. miejscu. GKS jest na 127., a Herning Blue Fox na 133.

Jak informowaliśmy już w ubiegłym miesiącu, w tegorocznej edycji Pucharu Kontynentalnego wystartuje najmniej od lat, bo 14 drużyn. Rywalizacja o awans do turnieju finałowego będzie się odbywać nie w trzech, jak zwykle ostatnio bywało, a tylko w dwóch rundach.

Puchar Kontynentalny 2025-26:

I runda (17-19 października):

Grupa A (Wilno, Litwa): Hockey Punks Wilno (Litwa), KHL Sisak (Chorwacja), Mogo Ryga (Łotwa), Narwa PSK (Estonia).

Grupa B (Gheorgheni, Rumunia): ACSH Gheorgheni (Rumunia), Budapeszt JAHC (Węgry), Crvena zZvezda Belgrad (Serbia), HK Krzemieńczuk (Ukraina).

II runda (14-16 listopada):

Grupa C (Angers, Francja): Ducs d’Angers (Francja), Torpiedo Ust-Kamienogorsk (Kazachstan), SG Cortina (Włochy), zwycięzce grupy A.

Grupa D: GKS KATOWICE, Herning Blue Fox (Dania), Nottingham Panthers (Wielka Brytania), zwycięzca grupy B.

Turniej finałowy (15-18 stycznia): po 2 najlepsze drużyny z grup C i D.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga