Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Porażka Mistrzyń Polski!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji kobiecej piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Kobieca drużyna rozpoczęła zmagania w Orlen Ekstralidze od domowej porażki z Rekordem Bielsko-Biała 2:3 (1:3). Kolejny mecz zespół rozegra na wyjeździe w sobotę 16 sierpnia o 12:00 ze Stomilankami Olsztyn. Do drużyny dołączyła Victoria Kaláberová, a drugim trenerem został Grzegorz Żurek. Drużyna męska przegrała w czwartej kolejce PKO BP Ekstraklasy z Legią 1:3. Następne spotkanie zespół rozegra w Katowicach z Arką w sobotę 16 sierpnia o godzinie 17:30.

Siatkarz Kajetan Marek, po krótkim okresie przerwy ze względów zdrowotnych, wraca do treningów. Siatkarze będą mieli do przejechania jeden z najkrótszych dystansów w lidze na mecze wyjazdowe.

Do drużyny hokejowej dołączył obrońca Jacob Lundegård. PZHL ogłosił harmonogram rozgrywek w sezonie 2025/26.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Porażka mistrzyń Polski!

W meczu 1. kolejki Orlen Ekstraligi mistrzynie Polski uległy na swoim terenie Rekordowi Bielsko – Biała 2:3. Dla GKS-u Katowice to pierwsza ligowa porażka od 15 maja 2023 roku.

GieKSa od samego początku szukała okazji, aby otworzyć wynik. W 6. minucie były o krok od pierwszego trafienia, jednak Kinga Ptaszek wykazała się świetną interwencją. W 13. minucie już im się udało skierować piłkę do siatki i wyszły na prowadzenie za sprawą Dżesiki Jaszek, która wykorzystała zamieszanie w polu karnym po stałym fragmencie gry. W 29. minucie sędzia Emilia Szymula podyktowała rzut karny za faul na Julii Gutowskiej. 'Jedenastkę’ bezproblemowo wykorzystała Dominika Dereń. W 38. minucie przyjezdne wyszły na prowadzenie za sprawą fantastycznego uderzenia Oliwii Zgody z dystansu. Zaledwie dwie minuty później Rekordzistki mogły cieszyć się z kolejnego trafienia – na listę strzelczyń wpisała się Kristyna Janků, która skierowała futbolówkę do siatki po dograniu z rzutu wolnego. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, choć podopieczne Karoliny Koch próbowały odpowiedzieć chociażby uderzeniem z dystansu Anity Turkiewicz.

W 55. minucie zawodniczki GieKSy domagały się rzutu karnego za zagranie ręką jednej z piłkarek Rekordu. Wobec tego arbiter pokazała Julii Włodarczyk żółtą kartkę za dyskusję, a chwilę później kolejny 'kartonik’ dla Klaudii Maciążki za faul na golkiperce Rekordu. Katowiczanki miały kilka stałych fragmentów gry, posłały wiele niecelnych dośrodkowań, jednak nie zdołały zaskoczyć Kingi Ptaszek, która w tym meczu spisywała się bardzo dobrze. W 85. minucie przyjezdne skonstruowały atak zakończony strzałem Nikoli Dębińskiej z dystansu, jednak bramkarka Gieksy złapała futbolówkę. Podczas dziesięciu minut doliczonego czasu gry podopieczne Karoliny Koch szukały okazji, aby odwrócić losy meczu – tuż przed ostatnim gwizdkiem Aleksandra Nieciąg zdobyła bramkę na 2:3.

 

Mistrzynie Polski wzmacniają formację pomocy!

Tuż przed rozpoczęciem sezonu 2025/2026 Orlen Ekstraligi w Katowicach przywitano nową piłkarkę, która zasili linię pomocy aktualnych mistrzyń Polski – Victorię Kaláberovą.

Nową zawodniczką aktualnych mistrzyń Polski została Victoria Kaláberová, która do Katowic przeszła na zasadzie transferu definitywnego, podpisując umowę wiążącą ją z klubem do końca sezonu 2026/2027. Jest ofensywną pomocniczką posiadającą podwójne obywatelstwo: Stanów Zjednoczonych i Słowacji.

Poprzednim klubem 24-letniej Victorii Kaláberovej była Sparta Praga, z którą finiszowała na czele tabeli po sezonie zasadniczym, by finalnie w wyścigu o tytuł mistrzowski dać się wyprzedzić lokalnym rywalkom – Slavii. Nowa zawodniczka GieKSy w minionej kampanii zanotowała dziewięć występów, w których zdobyła jedną bramkę. Victoria Kaláberová ma za sobą bogatą karierę klubową, reprezentowała jak do tej pory barwy OFI Kreta (Grecja), Lakatamia FC (Cypr) i Aris Ladies FC (Cypr), UMF Afturelding (Islandia), Real Oviedo (Hiszpania) oraz Slovan Bratysława (Słowacja). Najlepszy liczby notowała w cypryjskim Arisie, 16 zdobytych bramek w 12 spotkaniach robi wrażenie. Z kolei jej największe sukcesy zespołowe to okres gry w Slovanie, z którym dwukrotnie sięgnęła po mistrzostwo Słowacji.

Victoria Kaláberová ma za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Słowacji U19 oraz w seniorskiej kadrze narodowej, w której debiutowała w 2021 roku w spotkaniu ze Słowenią. Jej reprezentacyjną partnerką jest inna nowa zawodniczka GKS-u Katowice, Patrícia Hmírová.

 

wkatowicach.eu – Mistrzynie Polski wracają do gry!

[…] Drugim trenerem w sztabie szkoleniowym kobiecej drużyny GKS-u Katowice został Grzegorz Żurek. Szkoleniowiec, który zaczynał trenerską karierę w Wielosekcyjnej Akademii „Młoda GieKSa” i miał okazję odbyć zawodowe staże w Borussii Dortmund i Athleticu Bilbao, związał większość swojej trenerskiej kariery z Górnikiem Zabrze, gdzie w latach 2017-2024 pełnił rolę m.in. trenera analityka w pierwszym zespole, trenera asystenta w drużynie rezerw oraz szkoleniowca zespołów młodzieżowych. Ponadto od 2022 pracuje w roli asystenta trenera młodzieżowych reprezentacji Polski. W obecnym sezonie przygotowuje się z kadrą narodową do kwalifikacji Mistrzostw Europy do lat 19.

Pierwszym trenerem mistrzyń Polski w sezonie 2025/26 będzie oczywiście Karolina Koch. Funkcję trenera-analityka i kierownika zespołu będzie pełnił Michał Wiśniewski. Niezmiennie trenerem bramkarek GKS-u będzie Michał Barczyk, fizjoterapeutą zespołu Artur Warot, a Dawid Olszówka trenerem przygotowania motorycznego drużyny GieKSy.

Trzymamy kciuki za uKOCHane!

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Jak daleko do PlusLigi? Podróże pierwszoligowców w liczbach

Po sezonie 2024/2025 znacznie zmieniła się pierwszoligowa mapa. Zniknęły Chełm, Białystok, Sulęcin i Kraków. Do I ligi dołączyły natomiast Grodzisk Mazowiecki, Augustów, Nysa, Katowice i Będzin. Przez takie przetasowania w rundzie zasadniczej sezonu 2025/2026 kluby będą miały do pokonania mniejszą liczbę kilometrów.

Uwzględniając KSR Gliwice, który ostatecznie nie wystąpił w I lidze, w poprzednim sezonie kluby zaplecza PlusLigi w samej rundzie zasadniczej miały do przejechania ponad 164 tysiące kilometrów. W tegorocznych rozgrywkach suma przejechanych kilometrów zmniejszyła się. Wyniesie ona bowiem niespełna 149 tysięcy. Nowym klubem, który będzie przyczyną dłuższych wycieczek, został NECKO Augustów.

Ponownie najwięcej klubów będzie w województwie śląskim (BBTS Bielsko-Biała, GKS Katowice, MCKiS Jaworzno, Nowak-Mosty MKS Będzin). Trzech przedstawicieli będzie miało województwo mazowieckie (Czarni Radom, KPS Siedlce, Sparta Grodzisk Mazowiecki). Po dwa kluby będą w województwie kujawsko-pomorskim (BKS Bydgoszcz, CUK Anioły Toruń), łódzkim (Lechia Tomaszów Mazowiecki SMS PZPS Spała) i opolskim (Mickiewicz Kluczbork, PSG Stal Nysa).

Po jednym klubie znajduje się w województwie podlaskim (NECKO Augustów), lubuskim (Astra Nowa Sól) i lubelskim (PZL LEONARDO Avia Świdnik). Swojego przedstawiciela straciło województwo małopolskie. Kolejny rok z rzędu w I lidze mężczyzn nie ma natomiast żadnego klubu z województwa zachodnio-pomorskiego, pomorskiego, warmińsko-mazurskiego, wielkopolskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego i dolnośląskiego.

Zakładając, że zespoły po każdym ze swoich spotkań będą wracały do domu, najmniej do przejechania w czasie fazy zasadniczej będzie mieć Lechia Tomaszów Mazowiecki. Drużynę czeka bowiem około 6712 km w podróży. Mniej niż 7 tysięcy kilometrów na swoim liczniku po fazie zasadniczej będą mieć również siatkarze SMS-u PZPS Spała. Najkrótsza podróż dla pierwszoligowych zespołów to ponownie ta między Spałą a Tomaszowem Mazowieckim. Hale SMS-u i Lechii dzieli zaledwie 11 km. Krótka podróż czekać będzie również duet spadkowiczów – GKS Katowice i Nowak-Mosty MKS Będzin dzieli zaledwie 18 kilometrów.

Najwięcej kilometrów w podróży czeka beniaminka. NECKO Augustów czeka aż 14 278 km.

[…] Zestawienia podróży zespołów PLS 1. Ligi:

[…] GKS Katowice

najkrótszy wyjazd: Będzin – 18 km

najdłuższy wyjazd: Augustów – 552 km

przejadą w fazie zasadniczej – 7600 km

 

HOKEJ

hokej.net – Wicemistrzowie Polski mają nowego obrońcę. Nie boi się ofiarnej gry

Działacze GKS-u Katowice kompletują kadrę przed sezonem 2025/2026. Zespół z alei Korfantego pochwalił się pozyskaniem Jacoba Lundegårda, którego awizowaliśmy dwa tygodnie temu.

Lundegård (183 cm, 86 kg) ma 28 lat i urodził się w Växjö. Jest obrońcą o typowo defensywnym rysie, który nie boi się ofiarnej gry. Dobrze blokuje strzały rywali i potrafi sprawnie wyprowadzić krążek z własnej tercji.

W jego CV można znaleźć 1 występ w szwedzkiej ekstralidze oraz 427 na jej bezpośrednim zapleczu, w których zdobył 88 punktów za 15 bramek i 73 asysty.

Ostatni sezon szwedzki obrońca rozegrał w międzynarodowej ICE Hockey League, skupiającej drużyny z Austrii, Włoch, Węgier i Słowenii. Występował w zespole Pioneers Vorarlberg, z którego przed zamknięciem okienka transferowego do GKS-u Tychy trafił Roni Allén.Fin szybko stał się czołową postacią ekipy z piwnego miasta i dołożył sporą cegiełkę do zdobycia przez tyszan tytułu mistrzowskiego.

Jacob Lundegård rozegrał w austriackim klubie45 meczów, czterokrotnie wpisał się na listę strzelców oraz zanotował 7 kluczowych zagrań. Na ławce kar spędził 8 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +4.

 

wkatowicach.eu – Hokeiści GieKSy wracają do gry! Znamy terminarz GKS-u Katowice w sezonie 2025/2026

Polonia Bytom będzie pierwszym rywalem GKS-u Katowice w Tauron Hokej Lidze, w sezonie 2025/2026. Znamy terminarz meczów hokejowej GieKSy w rozgrywkach o tytuł mistrza Polski.

Znamy  terminarz Tauron Hokej Ligi na sezon 2025/2026. W rozgrywkach weźmie udział 9 drużyn:

GKS Katowice,

KS Unia Oświęcim,

GKS Tychy,

JKH GKS Jastrzębie,

Comarch Cracovia,

KH Energa Toruń,

ECB Zagłębie Sosnowiec,

BS Polonia Bytom

i STS Sanok.

Nowy sezon Tauron Hokej Ligi rozpocznie się w piątek, 12 września. W 1. kolejce GieKSa zmierzy się z Polonią Bytom, która powraca do rozgrywek. Trwają ustalenia dotyczące gospodarza tego meczu. W ramach 2. kolejki czeka nas wyjazdowe starcie z GKS-em Tychy, a zatem mecz mistrza z wicemistrzem.

W związku z udziałem drużyny GKS-u Katowice w rozgrywkach Pucharu Kontynentalnego, listopadowe mecze z Polonią Bytom oraz GKS-em Tychy zostały przełożone odpowiednio na 16 września 2025 roku oraz 6 stycznia 2026 roku.

Wzorem poprzednich lat hokeiści rozegrają 5 rund. Sezon zasadniczy potrwa do 22 lutego 2026 roku i zakończy się po 45. kolejkach. Pierwsze mecze fazy play-off są zaplanowane w dniach 27-28 lutego, a mecze finałowe odbędą się w kwietniu.

Pełny terminarz meczów hokejowego GKS-u Katowice można znaleźć na stronie internetowej klubu.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga