Piłka nożna
Lider w formie, mistrz w zadumie
14. kolejka PKO BP Ekstraklasy przyniosła sporo emocji i kilka mocnych akcentów. Raków sięgnął po komplet punktów, potwierdzając powrót do formy. Potknięcie zaliczył za to Mistrz Polski, który tylko zremisował z Motorem, a Górnik Zabrze rozgromił Arkę i umocnił się na pozycji lidera!
Czternasta kolejka rozpoczęła się od wysokiego zwycięstwa GieKSy nad Termalicą Nieciecza. W 13. minucie prowadzenie katowiczanom dał strzał Lukasa Klemenza. W drugiej połowie na boisku pojawił się między innymi Eman Markovič, który dwukrotnie pokonał bramkarza gospodarzy. Zawodnicy Rafała Góraka wrócili do Katowic z trzema zdobytymi bramkami i trzema punktami, które są potwierdzeniem dobrej ostatnio formy. Bramek nie obejrzeli za to kibice w Gliwicach, gdzie Piast podejmował Koronę Kielce. Mecz nie porywał i chociaż trochę częściej atakowali goście, to nie wykorzystali żadnej sytuacji. W doliczonym czasie gry kielczanie prawie stanęli przed stuprocentową sytuacją, lecz wychodzącego na czystą pozycję zawodnika w nieprzepisowy sposób zatrzymał Chrapek, za co został wyrzucony z boiska, a chwilę później sędzia zakończył mecz.
Niedziela rozpoczęła się od meczu Górnika Zabrze z Arką Gdynia. Po pierwszej połowie było 1:0, ale spotkanie rozkręciło się na dobre dopiero w drugiej części. Minutę po wznowieniu gry błąd Łubika wykorzystał Rusyn i umieścił piłkę w bramce. Nie nacieszyli się zbyt długo remisem zawodnicy Arki, gdyż już po chwili Górnik znów prowadził po golu Chłania. Na 3:1 kilka minut później podwyższył Hellebrand, który uderzył nie do obrony. W 62. minucie do karnego podszedł Sow i chociaż jego strzał został obroniony przez Węglarza, to z dobitką bramkarz goście sobie już nie poradził. Wynik ustalił rezerwowy napastnik zabrzan Luka Zahovič. Po okazałym zwycięstwie Górnik umocnił się na pozycji lidera. Mecz Lecha Poznań z Motorem Lublin rozpoczął się dosyć zaskakująco, bo po dwudziestu minutach gry goście prowadzili dwoma bramkami. Co ciekawe, Lech zdołał wyrównać jeszcze przed przerwą. Rozczarowani mogli się czuć ci, którzy liczyli na podobne emocje w drugiej części gry, gdyż wynik nie uległ już zmianie. Nie brakowało też emocji w spotkaniu Jagiellonii z Rakowem. Szukała tego dnia piłka Oskara Repkę, który aż dwukrotnie pokonał Piekutowskiego. W drugiej połowie spotkanie było przerwane na około 20 minut, gdyż kibice Jagiellonii wywiesili transparenty obrażające sędziego Frankowskiego, a prowadzący zawody arbiter Raczkowski zażądał ich ściągnięcia. Po tej przerwie Jagiellonia zdobyła kontaktową bramkę, której autorem był Pululu, lecz zabrakło jej czasu, by odwrócić losy spotkania. Nie porwało za to spotkanie Widzewa z Legią. W pierwszej połowie nie było bramek. Z biegiem czasu obie drużyny powoli się rozkręcały, aż w 66. minucie rzut karny wykorzystał Bergier, a w 85. wyrównał Krasniqi. Mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów.
W poniedziałek Lechia podejmowała Radomiaka, który wystąpił pod wodzą nowego szkoleniowca. Debiutant Goncalo Feio poprowadził zespół z Radomia do pierwszego wyjazdowego w tym sezonie zwycięstwa. Przepiękną bramkę na 1:0 zdobył Capita, a w 84. minucie podwyższył Tapsoba. Dużego pecha miał w tym meczu snajper gospodarzy – Tomas Bobček, który raz trafił w słupek, a dwukrotnie jego strzały wbijali z linii bramkowej obrońcy. W samej końcówce honorowe trafienie zaliczył Viunnyk. Świetnie spisała się za to Wisła Płock, która zwyciężyła 2:0 w meczu z Pogonią Szczecin i zajęła pozycję wicelidera PKO BP Ekstraklasy. Pierwsza bramka to samobójcze trafienie Koutrisa, a druga to strzał Pacheco, który totalnie zaskoczył stojącego w bramce Cojocaru. Kolejkę zakończyli zawodnicy Cracovii i Zagłębia Lubin. Spotkanie tych drużyn nie przyniosło wielu emocji i po bezbarwnym meczu zakończyło się bezbramkowym remisem.
Termalica Nieciecza – GKS Katowice 0:3
Piast Gliwice – Korona Kielce 0:0
Górnik Zabrze – Arka Gdynia 5:1
Lech Poznań – Motor Lublin 2:2
Jagiellonia Białystok – Raków Częstochowa 1:2
Widzew Łódź – Legia Warszawa 1:1
Lechia Gdańsk – Radomiak Radom 1:2
Wisła Płock – Pogoń Szczecin 2:0
Cracovia – Zagłębie Lubin 0:0
Piłka nożna
Mecz z Jagiellonią znów odwołany
Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.
Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.
„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.
Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.
Piłka nożna
Z Widzewem we wtorek
Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.
Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.
STS Puchar Polski – 1/4 finału
wtorek, 3 marca 2026
20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź
środa, 4 marca 2026
17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze
czwartek, 5 marca 2026
13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa
Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Zagłębiu
Po meczu w Lubinie można było odnieść wrażenie, że GieKSa wreszcie weszła w tryb „kontrola, spokój, trzy punkty”. Z planem, konsekwencją i bardzo dojrzałym podejściem do spotkania. Wyjazd na stadion Zagłębia od lat był dla Katowiczan terenem wyjątkowo niewygodnym.
Zapraszam na plusy i minusy po meczu w Lubinie.
Plusy:
+ Wejście w mecz i pressing od pierwszej minuty
Pierwsza akcja ustawiła całe spotkanie. Kapitalny odbiór Milewskiego, szybkie rozegranie, spryt Nowaka i prowadzenie. To był modelowy przykład tego, jak GKS chciał grać w Lubinie. Wysoki pressing, agresja, odbiór na połowie rywala. Zagłębie zostało tym kompletnie zaskoczone.
+ Organizacja i spokój w defensywie
Jeśli ktoś przed meczem martwił się o napór gospodarzy, to po pierwszej połowie mógł spać spokojnie. Stałe fragmenty, wrzutki, zamieszanie – wszystko było kasowane. Klemenz, Jędrych, Milewski każdy wiedział, gdzie ma być. Strączek praktycznie nie musiał wyciągać „setek”. To był bardzo dojrzały występ całej formacji defensywnej.
+ Bartosz Nowak – lider na boisku
Gol, asysta, kreatywność, ciągłe szukanie gry. Nowak znów pokazał, dlaczego jest kluczową postacią tego zespołu. Brał odpowiedzialność, próbował nieszablonowych rozwiązań, potrafił przyspieszyć akcję jednym kontaktem. Bez niego ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej.
+ Stałe fragmenty – wreszcie broń
Rzut rożny i główka Jędrycha na 2:0 to moment, który mentalnie „zamknął” mecz. Wcześniej GKS często marnował takie sytuacje. Tym razem było konkretnie, precyzyjnie i skutecznie. A przy wyniku 2:0 Zagłębiu zaczęło wyraźnie brakować wiary.
+ Dojrzałość zespołu
To nie był mecz efektowny. To był mecz mądry. GKS wiedział, kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnić, kiedy wybić piłkę, a kiedy ją przytrzymać. Nie było głupich strat, niepotrzebnych szarż, nerwowości.
Minusy:
– Niewykorzystane momenty na podwyższenie wyniku
Galán, Kowalczyk, Nowak – było kilka sytuacji, w których można było „zabić” mecz wcześniej. Zbyt lekki strzał, złe podanie, minimalnie niecelne uderzenie. Przy bardziej wymagającym rywalu takie okazje mogą się zemścić.
– Krótkie fragmenty nerwowości po przerwie
W okolicach 55–65. minuty pojawiło się trochę chaosu w rozegraniu. Niedokładności, straty, problemy z wyjściem spod pressingu. Zagłębie nie potrafiło tego wykorzystać, ale to sygnał ostrzegawczy na przyszłość.
Podsumowanie:
To był jeden z najbardziej „dorosłych” meczów GieKSy w ostatnich miesiącach. Bez romantyzmu, bez chaosu, za to z chłodną głową i realizacją planu od A do Z. Szybki gol, kontrola gry, cios po przerwie i spokojne dowiezienie wyniku do końca.
Wygrana na wyjeździe z niepokonanym dotąd u siebie Zagłębiem ma ogromną wagę – sportową, mentalną i symboliczną. Przełamana została wieloletnia niemoc w Lubinie.
To spotkanie nie było piękne. Było skuteczne. A w obecnej sytuacji tabeli właśnie takich meczów GKS potrzebuje najbardziej. Jeśli ta drużyna będzie grała z podobną dyscypliną, koncentracją i odpowiedzialnością wiosna może być naprawdę spokojna. A może nawet… lepsza, niż wielu się dziś spodziewa.
GieKSiarz


Najnowsze komentarze